Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Balea - Maseczka do twarzy w płacie, Be Cute
Maska w płachcie z nadrukiem Balea "Be cute" - edycja limitowana. Maska posiada jesienno - zimową szatę graficzną, której częścią jest wiewiórka umieszczona również na tkaninie. Tkanina umieszczona w środku saszetki znajdowała się w żelowej i przezroczystej esencji, która obficie w nią wsiąkneła. Zapewniło to nasączenie tkaniny na całe dwadzieścia minut aplikacji na skórze twarzy. Składniki aktywne maski "Be Cute" to olej z orzechów laskowych, ekstrakt z pomarańczy oraz kwas hialuronowy. Maska konkretnie odżywiła moją skórę nie pozostawiając uczucia lepkości, delikatnie pachniała przy aplikacji a po już nic nie czułam. Podsumowując - spisała się - na moje potrzeby oraz oczekiwania całkiem ok 🐿️🤎!
Zobacz post
Balea
Maseczka do twarzy w płacie, Be Cute.
Maseczka do twarzy, którą trafiła do koszyka przez urocze opakowanie. Maseczka ma dobrze wycięty Płat z nadrukiem wiewiórki, który jest doskonale nasączony. Bardzo przyjemnie się ją aplikowało na skórę I dawała uczucie chłodzenia. Esencja wolno się wchłania, zostawia lepką warstwę ale po przemyciu letnią wodą uczucie lepkości mija. Skóra po maseczce jest dobrze nawilżona I gładka. Polecam. 😊
Maska do twarzy w płacie Balea wersja Be cute. Ta wiewiórka jest taka urocza, mam słabość m.in do tych zwierzątek, także opakowanie dla mnie 1000/10. A zakupiła ją dla mnie @mysia302.
Maska miała też uroczy nadruk. Po za tym płat jak to Balea był nieco grubszy, jednak w miarę dopasował się do twarzy. Może leciutko odstawał od brody, ale to nic. Pięknie pachniał, słodko, pomarańczowo. To by tłumaczyło skład : olejek z orzechów laskowych, ekstrakt z pomarańczy i kwas hialuronowy.
Maskę trzymałam ponad 20min i po jej ściągnięciu tradycyjnie również na tą markę moja buzia się lepiła, więc obmyłam ją wodą. Skóra po była nawilżona, odświeżona, gładka i promienna. Zdecydowanie świetna maska pod każdym względem!
Kolejna maseczka w płacie do twarzy z dm, która bardzo przypadła mi do gustu. Maseczkę kupiłam jakiś czas temu i dlatego jest jeszcze ze świąteczną grafiką. Przynajmniej mi kojarzy się ze świętami. Bo czerwony kolor i tą urocza wiewiórka ♥️. Zresztą płat ma nadruk pyszczka wiewiórki 😆. Jest bardzo dobrze nasączony emulsją. Ładnie też pachnie. Otwory są dobrze wycięte a sama maseczka trzyma się dobrze na twarzy. Trzymałam ją około 15 minut. Po zdjęciu twarz nawilżona i wygładzona.
Zobacz post
🐿️Balea - Maseczka do twarzy w płacie - Be Cute🐿️
U mnie jeszcze świątecznie, trochę zimowo a to za sprawą tej uroczej maski w płacie od marki Balea.
Zobaczcie tą szatę graficzną saszetki, w której znajduje się płat maski.
Urocza wiewiórka w zimowym wdzianku skradła moje serduszko.
Świąteczny wianuszek także prezentuje się super.
W środku saszetki ukazał mi się mięciutki, ale grubszy płat z nadrukiem pyszczka wiewiórki.
Przez około 20 minut mogłam być wiewiórką. 🐿️😍
Maska fajnie przylegała do skóry, nie spadała z niej.
Zachwycił mnie cudny zapach esencji, którą maska ociekała.
Słodki - pomarańczowy zapach z nutą orzechową.
To taki świąteczny, zimowy aromat, który uprzyjemniał moje domowe SPA z tą maską.
Po zdjęciu maski nadmiar esencji wysmarowałam Jeszcze w szyję i dekolt.
Skóra była po użyciu maseczki odświeżona, ale także zyskała mocne nawilżenie, a to za sprawą kwasu hialuronowego, który znajduje się w esencji maski.
Skóra była też gładka i miękka w dotyku, bardziej elastyczna, ale też była rozświetlona.
Kosmetyk się u mnie sprawdził doskonale.
Dziękuję Kochanej Kasi @icecold, bo to od niej maskę otrzymałam. 💜
Maseczka do twarzy w płacie Balea Be Cute kupiłam ją w DM. Opakowanie jest przeurocze i przedstawia wiewiórkę w jesiennym klimacie. Po otwarciu opakowania byłam pozytywnie zaskoczona bo maseczka miała nadruk także z wiewiórką. Tkanina jest porządnie nasączona esencją o ślicznym zapachu. Maseczka ma odpowiednią wielkość i ma dobrze wycięte otwory. Po zdjęciu maseczki tkanina była praktycznie sucha. Skóra natomiast była lekko wilgotna i dibrze nawilżona.
Zobacz post
Balea, Be cute, maska w płacie do twarzy.
Opakowanie tej maseczki jest przesłodkie, aż szkoda było ją używać. Płat również wygląda uroczo, był mocno nasączony, dobrze wycięty i ładnie przylegał do twarzy. Maseczka zawiera olej z orzechów laskowych, ekstrakt z pomarańczy i kwas hialuronowy. Zapach miała bardzo ładny, choć zdziwiłam się trochę, że wyczuwam dynię 😂
Trzymałam ją 20 minut, po zdjęciu dałam esencji kolejne 20 minut na wchłonięcie, ale musiałam przemyć skórę wodą, bo wciąż się lepiła. Maska fajnie odżywiła i nawilżyła skórę, stała się ona gładka i miękka w dotyku. Dostałam ją od Kasi @icecold, za co bardzo dziękuję ♥️
Balea, maska do twarzy w płacie, Be Cute.
Opakowanie jest przepiękne, z resztą wiewiórkowy nadruk na masce również mi się podoba.
Tuż po otwarciu uwalnia się piękny zapach esencji, którą materiał został bardzo mocno nasączony.
Maska dobrze przylegała do skóry.
Po ściągnięciu i odczekaniu aż resztki serum się wchłoną, skóra miejscami się nadal lepiła, więc przemyłam ją wodą.
Maska całkiem dobrze nawilżyła skórę, ale też czułam jaka była miękka i wygładzona.
Balea. Maseczka do twarzy w płachcie Be cute
Opakowanie tej maseczki jest przeurocze, a to za sprawą uroczej wiewiórki z orzeszkiem. Maseczka zawiera olejek z orzechów laskowych, ekstrakt z pomarańczy i kwas hialuronowy. Po otwarciu opakowania czuć bardzo przyjemny zapach, wyczuwam w nim nutę pomarańczy. Płat maski był bardzo dobrze nasączony esencją i równie dobrze wycięty. Maseczka miała nadruk wiewiórki (uwielbiam, gdy płat maski ma nadruk). Muszę przyznać, że maseczka idealnie przylegała do twarzy. Trzymałam ją około 15–20 minut. Po jej ściągnięciu płat był już trochę suchy, a moja skóra wręcz wypiła esencję. Skóra trochę się lepiła, dlatego przemyłam twarz wodą. Dawno nie miałam tak gładkiej skóry, w dodatku była promienna i świeża.
Maseczka do twarzy firmy Balea z serii be cute. Posiada bardzo ładny kwiatowy zapach. Maseczka wspaniale odpręża, zapewnia promienną cerę oraz długotrwałe nawilżenie. Dzięki niej skóra jest bardzo dobrze odświeżona, nawilżona ale także wygładzona i przyjemna w dotyku.Tkanina jest dość dobrze nasączona dlatego nadmiar maseczki dodatkowo wklepuje w twarz i szyję. Maseczka dość dobrze przylega do twarzy. Kupiona w drogerii DM. Polecam 😊
Zobacz post
Zimowe maseczki do twarzy jakie miałam okazję testować. Przyznam szczerze, że do każdej z nich podeszłam z ogromnym entuzjazmem. Uwielbiam maseczki, a zimowe kosmetyki to coś na co zawsze bardzo czekam. Niestety, ale każda z nich na swój sposób mnie zawiodła. Mamy tutaj maseczki różnych firm takich jak: Face Love, Balea czy Marion. Dodatkowo dwie z nich są maseczkami w płachcie, a Marion wyjątkowo w kremie. To co je łączy to wygląd świąteczny, gdzie maseczki dodatkowo miały również nadruk na płachcie. Zapachy były bardzo różne, najbardziej świąteczny miała pierniczkowa maseczka z Marion, a zupełnie odbiegający od świąt był jelonek ze swoim różanym zapachem. Nie mam tu niestety swojego ulubieńca, ani też takiej, która byłaby najgorsza. Żadnej z nich nie użyłabym ponownie. Maseczka od Face Love z Mikołajem miała za zadanie regenerację oraz nawilżenie i wygładzenie i dała najlepszy efekt ze wszystkich, jednak jej cena i trudności podczas użycia wzbudziły więcej negatywnych emocji. Dokładną recenzję znajdziecie tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki/860632-face-love-maseczka-do-twarzy-w-plachcie-mikolaj/
Maseczka z jelonkiem również miała przynieść regenerację, ale tutaj dodatkowo pojawia się odprężenie. W przypadku tej maseczki plusem było przyjemne odświeżenie skóry, jednak minus w postaci lepienia się i bardzo krótkotrwałych efektów. Mimo nadruku jelonka, który mi kojarzy się właśnie ze świętami, ten różany zapach trochę się gryzł. Dokładna recenzja tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki/861710-balea-maseczka-do-twarzy-w-placie-be-cute/ i ostatnia to maseczka najtańsza z tego zestawienia o zupełnie innej strukturze, bo mamy tutaj formę kremu. U mnie kompletnie się nie sprawdziła, bo mimo dużej ilości w saszetce kosmetyk miałam wrażenie, że w ogóle nie wchłonął się w skórę, a nieprzyjemne mrowienie podczas trzymania ją na twarzy wykluczało przeciągnięcie czasu podanego przez producenta. Jej zadaniem było wygładzenie i owszem przez bardzo krótki czas był to efekt zauważalny, ale zbyt krótki by sięgnąć po nią ponownie. Dokładna recenzja oczywiście tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki/884662-zimowy-relaks-maseczka-wygladzajaca-od-marion/ . Zawsze staram się znaleźć plusy, ale tutaj jest ich zdecydowanie mniej niż minusów, a w przypadku kosmetyków lubię gdy ich użycie jest równie przyjemne co widoczne efekty.
Maseczka w płachcie firmy Balea z serii Be Cute z uroczym jelonkiem. Jej zadaniem jest regeneracja i odprężenie skóry. Zawiera między innymi kwas hialuronowy czy wyciąg z dzikiej róży co sprawia, że posiada również właściwości nawilżające i delikatnie rozświetlające. Przyznam szczerze, że maski w płachcie uwielbiam i z tych korzystam najczęściej, a te w ładnych opakowaniach czy z nadrukami wołają do mnie najbardziej. Bawełniana płachta miała nadruk jelonka co dodatkowo urozmaicało jej użycie. Po otwarciu saszetki poczułam zapach dzikiej róży. Był on dość intensywny, ale nie męczący. Maska była dość dobrze nasączona esencją. Czas trzymania jej na skórze to standardowo około 15-20 minut. U mnie było to właśnie około 15. Niestety maska wywołała efekt, którego bardzo nie lubię czyli lepienie i błyszczenie się skóry. Delikatnie przemyłam ją więc letnią wodą, ale i to na niewiele się zdało. Dopiero przemycie płynem micelarnym sprawiło, że skóra przestała się kleić. Buzia była miękka w dotyku i dość dobrze nawilżona. Na szczęście nie wystąpiło żadne podrażnienie, a błyszczenie ustąpiło. Efekt miękkości skóry nie utrzymał się długo, ale zdecydowanie otrzymała odświeżenie. Mam jednak co do niej mieszane uczucia. Pod względem wizualnym cudowna, ale jej działanie było dość krótkotrwałe, a dodając do tego przygodę z lepieniem się skóry sprawia, że więc bym po nią nie sięgnęła i tym samym nie poleciła.
Zobacz post
Maska w płachcie Balea be cute z nadrukiem słodkiego jelonka. Maska zawiera ekstrakt z dzikiej rożny oraz kwas hialuronowy. Płachta jest dość dobrze wycięta, przylega do twarzy i nie odkleja się w trakcie 15-minutowego zabiegu. Jest dobrze nasączona, aż musiałam ją troszkę odsączyć. Przepięknie i delikatnie pachnie różą. Po jej zdjęciu resztę esencji wklepałam w twarz. Buzia była wyraźnie odprężona, lekko napięta i miękka. Z przyjemnością użyję jej ponownie, bo nie tylko cudownie wygląda ale też super działa.
Zobacz post
Dziś kolejny wolny dzień więc maseczkę mogłam sobie zaaplikować znacznie wcześniej niż zwykle.Dziś wybrałam BALEA Be Cute Tuchmaske - regeneracyjną maskę w płachcie z ekstraktem z dzikiej róży i kwasem hialuronowym.Maseczka umieszczona w saszetce bardzo mocno nasączona ale to mi akurat odpowiada bo bardzo lubię różany zapach.Płachta jest dość dobrze skrojona co prawda troszkę mi się odklejała pod brodą ale co jakiś czas przygładziłam te miejsca i spokojnie wytrzymała na twarzy prawie 30 minut.Strasznie lubię maseczki z takimi fajnymi nadrukami bo nie tylko poprawiam sobie stan skóry,ale także stan psychiczny bo wprawiają mnie zawsze w doskonały nastrój.Jak wspomniałam maseczka fajnie przylegała do twarzy dając takie miłe i delikatne odczucie chłodku,a że zapach miała bardzo fajny aplikacja była niesamowicie przyjemna.Po ściągnięciu zauważyłam jak fajnie napięta i miła w dotyku jest moja skóra,jest też doskonale rozjaśniona,ale nie wiem czy to dzięki sarence czy też wczorajszej masce nocnej.Ogólnie uważam że to jedna z fajniejszych maseczek od Balea szkoda że nie udało mi się zdobyć drugiej z limitowanej edycji świątecznej .
Zobacz postPodobne produkty













