Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Herbaria - Wcierka do włosów, Banfi Hajszesz
Herbaria 🌸 Banfi 🌸Hajszesz 🌸
Klasyczna wcierka do włosów.
Wcierkę kupiłam w jakieś drogerii internetowej za ok 26 zł. Pojemność jest duża, wcierka wystarcza na długo. Zapach jest ziołowy, średnio mi się podoba, ale idzie wytrzymać 😂. Działania jak najbardziej na plus- mam wysyp baby hair na całej głowie, głównie z przodu na czym mi najbardziej zależało. Mam też wrażenie że włosy szybciej rosną. Wcierka nie podrażnia skóry głowy, nie przesusza jej. Włosy po jej użyciu są ładnie odbite u nasady. Jedyna wada tej wcierki to opakowanie- butelka nie ma żadnego dozownika.. ciężko się jej używa. Dlatego przelałam ją to pustej butelki ze spryskiwaczem, jest o wiele lepiej.
Lecimy z kolejna wcierka tym razem od Lady Banfi. Bardzo lubię wcierki i stosuje ja na zmianę razem z wcierka od Anwen ale obie mają to do siebie że mają silny i intensywny ziołowy zapach który czasami jednak doskwiera. Jeśli chodzi o działanie Banfi radzi sobie całkiem nieźle, słyszałam o niej dużo fajnych opini i również chciałam się przekonać. Zapach jednak nie jest aż takim wielkim minusem jak opakowanie, brak aplikatora, jedyne wyjście to nabierać do strzykawki albo jak w moim przypadku przelałam ją do pustego starego opakowania po wcierce Anwen, bo z takiej butelki nie dało się zastosować tego tak jak powinno się aplikować wcierke. Dość dużo jej aplikuje, intensywnie wcieram, zazwyczaj opuszkami palców ale czekam na masażer który jest w drodze, żeby móc lepiej ją wcierać. Mimo zapachu dobrze się splukuje i nie zostawia go na włosach, co do stosowania na razie stosowałam ją 3 razy, po jednym w tygodniu, i czekam na efekty co wymaga cierpliwości. A jak sprawdza się u was?
Buziaki 💋
P.S. Mała aktualizacja po czasie, połączenie wcierki banfi na zmianę z Anwen falo.takie piękne efekty jak na 3 zdjęciu, tyle baby hair to zasługa regularnego używania tych dwóch wcierek, cudo!
Bardzo dobrze znana ścierka do włosów od marki Herbania - Banfi Hajszesz.
Wcierka posiada bardzo intensywny ziołowy zapach, który utrzymuje się aż do momentu umycia włosów.
Po pierwszych użyciach tej wcierki do włosów podchodziłam bardzo sceptycznie. Na początku zobaczyłam, jak włosy po niej wypadają dosłownie garściami. Całe szczęście kontynuowałam kurację i po kilku miesiącach zobaczyłam oszałamiające efekty. Włosy zaczęły rosnąć dosłownie jak szalone. Baby hairów przybyło tyle, że wyglądało to po prostu śmiesznie! 😃 Po dłuższym stosowaniu wcierki zauważyłam, że włosy są bardzo odbite od nasady, co w moim przypadku jest ogromnym plusem. Mam włosy skłonne do ciężkości i przetłuszczania się. Na szczęście wcierka nie sprawiała, że moje włosy były przetłuszczone i ciężkie. Atomizer niestety nie jest zbyt wygodny. Produkt przelałam do innego pojemnika z psikaczem.
Jakiś czas temu zainteresowałam się wcierkami do włosów. Poczytałam trochę na ich temat i kupiłam wcierkę od Banfi. Jej konsystencja jest rzadka, lejąca niczym woda. Zapach ma intensywny, ziołowy. O ile łatwo jest mi używać odżywki czy maski do włosów, to wcierka stanowi dla mnie wyzwanie. Muszę o niej dobrze pamiętać a także dokładnie rozprowadzić ją na skórze głowy. Plusem jest jej dobry skład oraz to, że nie podrażniła mi skóry głowy. Po dłuższym czasie mam wrażenie, że dobrze wpłynęła na moje włosy. Wydaje mi się, że się trochę zagęściły. 🙂
Zobacz post
Moje ostatnie zakupy kosmetyczne. Skończyła mi się wcierka do włosów i tym razem postanowiłam wypróbować chwaloną wcierkę z Banfi. Kosztowała ok 26 zł a pojemność jest spora. Zapach ma dosyć specyficzny. Raz nakładam ją po myciu włosów, a raz przed. Włosy są ładnie odbite od nasady i dłużej wyglądają świeżo. Zobaczymy jak będzie ze wzrostem nowych włosów .
Druga rzecz, która mi się skończyła to top coat dlatego zamówiłam kolejny. Tym razem wybór padł na top coat shine sunone. Mam z tej firmy jakieś lakiery i dobrze się sprawdzały. Top wydaje się być ok, pędzelek jest wygodny.
Następnie mamy bazę kauczukową, która też mi się skończyła i kupiłam taką samą. Te kauczukowe z Niuqi bardzo fajnie mi się sprawdzają. Są dosyć gęste ale nie mam problemu z nałożeniem ich na paznokcie. Świetnie sprawdzają się pod lakier ale i solo, bo nadają paznokciom ładny delikatny kolorek.
Następnie mamy lakier hybrydowy Claresa w kolorze Full Glitter 4. Jest to śliczny różowy brokat. Lakiery Claresa są ostatnio moimi ulubionymi. Trzymają się długo na paznokciach a wystarczy już jedna warstwa by pokryć ładnie całą płytkę paznokcia.
Kolejny kosmetyk to podkład L’Oreal True Match Serum. Jest to moje trzecie opakowanie tego podkładu, tym razem najjaśniejszy kolor. Podkład jest cudowny. Nakłada się go jak krem. Długo utrzymuje się na twarzy, nie podkreśla suchych skórek, nie wchodzi w pory czy zmarszczki. Wygląda świeżo i zdrowo. Jak dla mnie idealny. Nigdy więcej matujących podkładów!
Następnie mamy fresh mat pocket powder Bell. Skończył mi się puder a że najbardziej lubię te z Bell to tym razem skusiłam się na taki. Puder ma bardzo ładne opakowanie. Nie jest bardzo matujący ale taki bardziej satynowy. Długo trzyma się na twarzy. Buzia jest wygładzona.
Ostatnia rzecz to nowość, na którą skusiłam się pod wpływem tik toka. Jest to zestaw Dr. Jart+ Cicapair Merry Soothing Set. W jego skład wchodzi: Cicapair™ Tiger Grass Color Correcting Treatment krem intensywnie redukujący zaczerwienienia 15 ml ( na nim mi głównie zależało) , Cicapair™ Tiger Grass Intensive Mask maska żelowa redukująca zaczerwienienia na noc 5 ml, Cicapair™ Tiger Grass Serum kojące serum przeciw zaczerwienieniom skóry dla cery wrażliwej 5 ml. Na razie nie miałam problemu z czerwonymi i podrażnionymi policzkami dlatego nie korzystałam jeszcze z tego zestawu. Jednak mam co do niego duże nadzieje .
Wcierka Banfi, czyli kultowy produkt do skóry głowy przyśpieszający porost włosów. Kosztuje nieco ponad dwadzieścia złotych, więc nie jest to duży wydatek, a efekty są naprawdę spektakularne. Moje włosy lubią wypadać i to się nie zmieniło, ale faktycznie zaczęły rosnąć. Po około 2 miesiącach pojawiło mi się sporo baby hair. Nie macie pojęcia jak się ucieszyłam, kiedy je zauważyłam. Może i są trochę kłopotliwe, czasem nie chcę, żeby było je widać, no ale kurczę… włosy mi rosną! Produktu w opakowaniu jest 250 mililitrów, czyli dość sporo, ja przy aplikacji używam 3, 4 mililitrów (napełniam strzykawkę, aplikuję w kilku miejscach na skórze i wmasowuję szczotką do masażu głowy). Co do zapachu… wielu osobom on nie odpowiada, a ja nie mam nic przeciwko niemu. Mało tego, mojemu chłopakowi ten zapach się nawet podoba. Za pierwszym razem zapytał, co tak ładnie pachnie. A nawet jeśli wam będzie ten zapach przeszkadzał to i tak warto się przemęczyć i zobaczyć efekty na własnej głowie.
Zobacz post
Chyba najpopularniejsza wcierka do skóry głowy. Mowa oczywiście o Banfi. Wcierka Banfi jest baaardzo specyficzna. Zamknięta w charakterystycznej butelce, bez dozownika. Butelka ma tylko dziurkę z której można dość wygodnie pobrać produkt strzykawką. Najważniejsze - zapach. Na pewno dla odważnych. Dla mnie jest to zapach kiszonek - dużo chrzanu, ziół. Baardzo intensywny, w gorszych dniach nawet wywołujący ból głowy. Na szczęście wcierkę nakładamy przed myciem. Faktycznie sprawia że włosy rosną szybciej, jest dużo nowych włosków. Ja chętnie wrócę do tej kuracji.
Zobacz post
Używacie wcierek? Ja staram się sięgać po nie systematycznie & przynajmniej co drugie mycie. Zaczynałam od wcierki Lady Babci, która ma dokładnie taki sam skład, różnica jest w zapachu. Lady Banfi ma delikatniejszy zapach, dla tych, które nie mogły znieść mocnego i intensywnego zapachu zwykłej Banfi. Nie jestem fanką tych wcierek, głównie ze względu na sposób używania. Należy je przetrzymać na głowie i następnie ją umyć. Ja wolę rozwiązanie takie jak wcierka po myciu( przyzwyczaiłam się do takiej kolejności )a tu nie ma takiej opcji, bo zbytnio obciąża włosy, wyglądają wtedy nieświeżo. Jeśli chodzi o skuteczność, to owszem pojawiło się więcej baby hair, ale oprócz niej stosuje też nową kosmetykę, więc nie wiem która z nich przyczyniła się do wzrostu.
Zobacz post
Dobrze wielu osobom znana wcierka Banfi Hajszesz. Czytałam o niej od bardzo dawna i w końcu zdecydowałam się na zakup. Z tego co wiem, to można ją pokochać albo znienawidzić, ale ja chyba jednak będę zaliczała się do tego pierwszego grona. Wstrzymywałam się z zakupem ze względu na sporo komentarzy odnośnie zapachu, ale o dziwo wcale mi nie przeszkadza. Jest intensywny i ziołowy, mi kojarzy się głównie z syropem z dzieciństwa. Wcierkę nakładam na głowę przed myciem włosów, ale trzymam dłużej niż zaleca producent. Znalazłam w domu strzykawkę bezigłową i za jej pomocą rozprowadzam wcierkę po skórze głowy. Zawsze coś się uleje i zacznie spływać po czole, nawet mój film to złapał Obawiałabym się wtarcia jej na świeżo umyte włosy z dwóch względów: prawdopodobnie wyglądałyby nieświeżo i zapach przeszkadzałby ludziom wokół - mój chłopak nie jest w stanie go znieść. Używam jej może od tygodnia ale zaczynam widzieć malutkie baby hair. Jeżeli faktycznie będą rosnąć w takim tempie to będę bardzo zadowolona
Zobacz post
Banfi Hajszesz wcierka do skóry głowy. Słyszałam o niej bardzo dobre opinie, a mam problem z rzadkimi włosami dlatego postanowiłam ją wypróbować. Wcierke używa się około 30 min przed użyciem, następnie myjemy włosy. Dużo osób uważa że ma brzydki zapach jednak mi on nie przeszkadza, jest lekko ziołowy. Największy problem jest z jej opakowaniem bo nie ma żadnego dozownika, ale ja przelewam sobie do buteleczki że spryskiwaczem i rozpylam na skórę głowy. Wcierka działa, jednak trzeba poczekać koło miesiąca na rezultaty i oczywiście regularnie stosować. Sprawia, że pojawia się dużo baby hair, włosy są bardziej odżywione i nie wypadają.
Zobacz post
Denko z października.
W dużej mierze skupiłam się na pielęgnacji włosów i twarzy, co odbija się na ilości zużytych kosmetyków.
Hitem w pielęgnacji włosów okazała się jak zwykle maska z OnlyBio- wydajna, pięknie pachnie i cudownie wygładza i dociąża włosy.
Szampon z Siberica w szerszym podsumowaniu okazał się jedynie średniakiem, przerzuciłam się na inny.
Zdecydowanie lepiej trafiłam dobierając kosmetyki do pielęgnacji twarzy.
Żel do mycia z Himalaya jest rewelacyjny- łagodny,ma świeży cytrusowy zapach.
Zadowolona byłam również z peelingu aloesowego.
Żel punktowy z Sylveco to comiesięczny hit- przestałam już liczyc który to z kolei.
Na mojej półce pełnej wcierek nie mogło zabraknąć też klasyki. Wcierka Banfi to jedna z najbardziej popularnych wcierek dotychczas a zaraz po niej jest jej lżejsza odmiana, lady Banfi. Butelka ma 250ml i tutaj wchodzi kwestia ceny która jest chyba za samą markę- bo wcierki w lokalnych sklepach zielarskich zaczynają się od 25zł w górę. Na internecie można zamówić ją o wiele taniej. Pierwsze wrażenie, to mocny duszący ziołowy zapach, w pewnych momentach pachniała mi wręcz rosołem. Wcierka jest alkoholowa, więc może uczulać lub drażnić skórę głowy, co spotkało również mnie. Już po pierwszym zastosowaniu głowa zaczęła swędzieć a włosy wypadać. Choć dużo osób wcierkę chwali , ja niestety nie miałam przyjemności z jej stosowania.
Zobacz post
Moje niewielkie zakupy w Cocolita 🌼.
_ _ _ _ _
Zdecydowałam się na wcierkę Herbaria Banfi Hajszesz, która ciągle była wyprzedana. Była dostępna tylko ta wersja, z chrzanem i gorczycą. Wcześniej miałam białą, która nie była zła, ale chce przetestować je wszystkie.
Oprócz tego do koszyka wpadła mi woda różana Make Me Bio, którą kupiłam ze względu na cenę - 13 zł na promce, oraz buteleczkę, do której będę potem przelewać moją ulubioną wodę różaną innej firmy. Woda z MMB też jest w porządku, testowałam ją kilka razy, ale jednak wolę inną.
W Rzeszowie jest punkt odbioru Cocolity, więc bardzo się cieszę, bo nie musiałam płacić za wysyłkę, a na tej stronie jest mnóstwo rzeczy, których nie można kupić stacjonarnie 😉.
Wcierka do włosów Banfi Hajszesz Herbaria.
Kupiłam ją, ponieważ chciałam mieć więcej włosów, moje włosy zawsze były cienkie i słabe, dlatego chciałam coś z tym zrobić. Niestety ta wcierka to totalna klapa jak dla mnie. Przez wcierkę nabawiłam się pierwszy raz w życiu łupieżu, przestałam jej używać od razu, gdy zauważyłam to i teraz próbuję go zwalczyć. Nie zauważyłam też żadnych "baby hair" po tych kilku użyciach. Wcierka pachnie mocno chrzanem, jest w płynie i okropne się leje z opakowania. Nie jestem z niej zadowolona i nie sięgnę raczej już po nic tej marki.
Słyszałam o niej bardzo dużo opinii. Miała być lepsza od wcierki Jantar. Jednak jak dla mnie Jantar jest nadal na pierwszym miejscu. Mimo to Banfi jest dobrym produktem, denerwuje mnie jednak zapach rzepy. Opakowanie jest dość niewygodne i przelewam je do buteleczki z atomizerem.
Zobacz post
Kiedy usłyszałam tyle pozytywnych opinii na temat tej wcierki, postanowiłam się zebrać i dołączyć ją do moich zbiorów.
Bałam się zapachu, bo jednym przypadł do gustu, inny się z nim nie polubili.
Jak dla mnie jest to silnie ziołowa woń, przypominająca syrop na kaszel, jednakże nie sprawiała mi większych problemów.
W Internecie możemy wyczytać, że w skład tego kosmetyku wchodzi tłoczony pod ciśnieniem, a następnie filtrowany alkoholowy ekstrakt z chrzanu, gorczycy, jałowca i oregano. Co wiecej, nie zawiera parabenow i silikonow. Działa wzmacniająco na cebulki, przyspiesza porost i ograniczającym wypadanie włosów.
Brzmi jak marzenie!
Niestety, u mnie ta wcierka okazała się totalnym niewypałem. Dostałam po niej silnego uczulenia, a następnie łupieżu.
Po zastanowieniu, postanowiłam nie dawać jej kolejnej szansy i kosmetyk poszedł w świat (może tam się sprawdzi).
Herbaria
Wcierka do włosów, Banfi Hajszesz
Przeczytałam o tym produkcie tyle pozytywnych recenzji, że musiałam go kupić. Czy u mnie też sprawdził się tak wspaniale?
Zacznijmy o zapachu... Nie należę raczej do osób bardzo wrażliwych na przykre zapachy, ale ta wcierka naprawdę śmierdzi chrzanem. Zapach jest według mnie okropny, bardzo intensywny i zdecydowanie nie w moim typie. Co gorsze czuję ten zapach nawet, gdy wcierkę już z włosów zmyję i nie mogę się tego śmierdzioszka pozbyć.
Wcierka ma płynną, wodnistą konsystencje. Ja sobie zmieniłam aplikator na pompkę, żeby dozować odpowiednią ilość produktu. Niestety, ale używałam jej tylko około miesiąca, bo pojawił się po niej niesamowity łupież. Nie zaczęłam stosować żadnego nowego produktu do włosów za wyjątkiem tej wcierki, więc zwalam winę na nią. Po zauważeniu łupieżu produkt poszedł w odstawkę. Dla porównania jednak - u mojej siostry takie objawy nie wystąpiły, więc oczywiście wszystko zależy od skóry głowy. Po miesiącu używania nie zauważyłam jednak żadnych efektów, za wyjątkiem, o ile można to nazwać w ogóle efektem - łupieżu.
Dla mnie na nie.
Produkt kosztował około 18 zł i kupiłam go na allegro.
Ostatnie miesiące były przełomowe dla moich włosów - ich kondycja znacznie się poprawiła, a w dużej mierze jest to zasługa kosmetyków widocznych na zdjęciu. Poza ich stosowaniem codziennie piję również siemię lniane, a włosy zostały poddane zabiegowi keratynowego prostowania.
Pracuję głównie z domu, więc obecnie mogę sobie pozwolić na znacznie dłuższy niż zwykle proces mycia włosów.
Nakładam na włosy olejek - obecnie stosuję ten Beaver, który jest po prostu rewelacyjny, a dodatkowo ultra wydajny. Mam go od miesięcy, a wciąż zostało go naprawdę sporo. Zdecydowanie jest wart swojej ceny . Olejek aplikuję tylko na długości włosów, w skalp wcieram wcierkę Banfi. Zazwyczaj robię to z samego rana i tak sobie siedzę przez kilka godzin, minimum do 14. Następnie nakładam na włosy odżywkę, owijam czepkiem i ręcznikiem i tak sobie chodzę przez kolejną godzinę . Po upływie tego czasu bardzo dokładnie myję włosy szamponem, a potem ponownie nakładam odżywkę. Tym razem odżywka Pharmaceris ląduje na skalpie, a Kallos na długości włosów. Ponownie zawijam ręcznikiem i tak sobie chodzę przez jakiś czas . Włosy porządnie spłukuję i suszę ciepłym strumieniem suszarki z głową opuszczoną w dół. Końcówki zabezpieczam jedwabiem i... gotowe .
Takie mycie włosów zajmuje niemal cały dzień, ale obecnie robię to 2-3 razy w tygodniu, więc mogę sobie pozwolić na taki rytuał pielęgnacyjny .
Z efektów jestem bardzo zadowolona. Szampon i odżywka często się zmieniają (w zależności od aktualnych potrzeb włosów i skóry głowy), ale wcierka i olejki zawsze pozostają te same .
Wcierka do włosów, która odmienia życie! Włosy po niej rosną jak szalone, nowe jak i te już żyjące. Jest świetna, ma przyjemny ziołowy zapach, świetnie się wciera ją w skórę, uczucie jest bardzo ciekawe. Kosmetyk wszech czasów! Ścięłam włosy i zaczęlam jej używać, bo jednak wolę mieć długie wlosy! Na pewno pomoże mi przywrócić im długość!
Zobacz post
Moja już druga wcierka marki. Wcześniej stosowałam wersje gorczyca z chrzanem a teraz zdecydowałam się na klasyczną wersję. Jestem zadowolona z poprzedniej, więc chce spróbować kolejnej. Włosy wypadały mi niesamowicie, a teraz widzę poprawę. Nie jest ona ogromna, ale dostrzegalna. Jeśli chodzi o produkt, to opakowanie nie jest wygodne w używaniu, wiec przelałam do buteleczki z atomizerem, przez co łatwo kontroluję ilość produktu. Uważam, że produkt jest całkiem wydajny. Zapach nie jest może niesamowity, ale nie przeszkadza mi.
Zobacz postPodobne produkty

















