Depresja - sukcesy w walce
Strona 4 / 4
Ewentualnie mogę spróbować zadzwonić tam gdzie robiłam badania. Chyba powinni mi wydać. Albo maila napisze. W sumie nie wpadłam na to. Dzięki 🤗
🤗🤗🤗🤗🤗🤗
Ciężka sprawa, może spróbuj uzyskać ksero wyników od tej Pani Dr, żebyś pokazała innemu lekarzowi..
Wiem,że się zrazilas, warto powalczyć o siebie.... poszukać psychologa też...
Niby masz rację.
Kiedyś pytałam gdzieś na forum na FB, ale niewiele osób odpowiedziało. Poza tym każdy różnie trafia, np. wszyscy zachwalają panią ginekolog u mnie w mieście, a ja do niej poszłam raz, a jak chciałam się zapisać na kolejną wizytę to nie odbierała telefonu ani nie odpisywała więc po dwóch takich podwójnych próbach telefonowania i smsowania odpuściłam, a problem jak miałam tak dalej mam. Nie będę kobity bombardować. Nie chce zarobić to jej problem. Tylko szkoda, że musiałam wydać na badania których jednego nikt nie obejrzy, a resztę ma ona. 🤷
Więc ja już nie ufam w te opinie na forach. 😓
A ja jestem dosyć nieśmiała i rozmowy z obcymi często mnie paraliżują.
Dobrze Cię rozumiem odnośnie lekarzy 🤗, czkawką mi się lekarze odbijają....
Może poszukaj opinii na temat psychologów, dowiedz się jakie są terminy ( może są akurat krótkie, tam gdzie mieszkasz).
Masz prawo do tego, żeby zadbać o swoją psychikę, o to co czujesz... zadbać o to...
Nie martw się tym,że może ktoś Cię wyśmiać! TY jesteś najważniejsza, nie ktoś drugi.... masz prawo do tego, żeby być szczęśliwą, masz prawo do tego, żeby zadbać o swoje emocje 🤗🤗🤗🤗🤗🤗
Zdecydowanie mam problemy z psychiką - depresja, nerwica, ale to tylko moja diagnoza. Nie radzę sobie z tym. Najchętniej zaszylabym się pod kołdrą cały czas i bym spala. Zero energii, choć w głowie milion pomysłów na wszystko.
Nie wiem nawet gdzie z tym iść, czy nikt mnie nie wyśmieje i powie, że wszystko ok, tylko jest pani leniem. Ewentualnie jak 3/4 lekarzy zwali na moją nadwagę, ewentualnie na problemy z tarczycą (co badania ostatnio raczej wykluczyły to - raczej bo lekarze nie są skorzy do tłumaczenia czegokolwiek). 😓
Myślałam nawet o psychologu, ale szczerze to nawet nie wiem gdzie iść bo w zasadzie jestem w obcym mieście i albo na NFZ będą długie terminy, albo trzeba będzie mnóstwo pieniędzy utopić, a teraz przez ten nowy polski ład to tylko pod górę.
@WiedzmaGata oraz @ForestWitch problem mam od 1 grudnia 2020,a dopiero w sierpniu 2021 lekarka rodzinna dała mi skierowania na RTG, do szpitala itd. A wcześniej zwalano na inne moje problemy zdrowotne.....
Został wykluczony nowotwór płuc, ale jest mocne podejrzenie sarkoidozy, a to może być problematyczna choroba i atakująca cały organizm....
Ps. Przez te olewanie lekarki, że się źle czuje ( chodzi o guzy na płucach ), mam alergię na lekarzy i w ogóle na służbę zdrowia....
No właśnie co to za guzy? Mam nadzieję ze nic poważnego.
Rzeczywiście suplementacja wit D jest istotna, moja psychiatrka caly czas mnie na to uczula. No i magnez.
Muszę sie trzymać jakos, chociaz otoczenie nie pomaga wyzdrowieć. Dzisiaj byl wzgledny dzień posprzatalam wreszcie jak należy, zrobilam zdrowe zakupy.
Doskonale rozumiem Twoj problem z towarzystwem innych. Ja mam okropne lęki spoleczne, z tego powodu tez trudno mi podjąć pracę. Ale szukam i mam nadzieję wkrotce byc już niezalezna.
Te trudności ze skupieniem tez znam doskonale. Czasem muszę dwa razy sie upewniac co ktos mówił lub co mam zrobić. O książkach nie wspomnę.
@Anna33 Guzy? ☹️ Trzymam kciuki, że szybko znikną 🥺
Czy byłaś może z tym u lekarza - w sensie z samopoczuciem? Pewnie obie z tych rzeczy mają wpływ, ale może udałoby się troszkę poprawić samopoczucie np suplementacja wit. D?
Troszkę Was rozumiem, ostatnio też się psychicznie kiepsko czuje ( zmęczona jestem, nie mam siły ogarnąć pokoju, nic mi się nie chce). Nie wiem czy to problem tego, że mam mało wit. D ( 7,70), czy tego, że guzy, które mam w obu płucach tak na mnie wpływają.....
Cieszę się, że udaje się Wam walczyć z chorobą i widać postępy, pomimo gorszych okresów.
@Deserto @ForestWitch jeśli możecie i chcecie to proszę podzielcie się swoimi sposobami na walkę z chorobą. ❤️
Ja pochwałę się co udało mi się dzisiaj zrobić, pomimo całkowitej niechęci do czegokolwiek.
Zaprosiłam na kawę koleżankę - od jakiegoś czasu unikam spotkań z ludźmi. Towarzystwo nawet bliskich znajomych mnie przytłacza i czuję, że chce uciec jak najszybciej. Mimo to zebrałam się w sobie i pomimo bałaganu w domu (na razie sprzątanie to ostatnia rzecz na jaką miałabym siłę, jeśli w ogóle bym ją miała) ją zaprosiłam.
Druga rzecz. Przeczytałam rozdział książki. I pamiętam co w nim było - w zeszłym roku udało mi się przeczytać raptem jedną książkę i to na raty, bo miałam problem ze skupieniem się na tym co czytam.
Pewnie ktoś kto nigdy nie spotkał się z taką chorobą może uważać, że nie ma powodów do chwalenia się, ale ja jestem z siebie dumna. Zrobiłam dziś więcej niż przez cały ostatni miesiąc. 💪
Ja choruje od 8 lat. Plus okrutna nerwica o tego. Przetestowalam juz tonę leków i walczę dalej z mniejszym lub wiekszym skutkiem. Jak na razie jest w miarę ok chociaz zdarzaja sie dni ze nie jestem w stanie funkcjonowac tak jak należy. Jakos od miesiąca znow jest gorzej.
Cieszę się że założyłaś ten watek w sumie myslalam by zrobic to samo 😊
Cześć! Na początek chciałabym napisać, że to świetne, że zdecydowałaś się poruszyć tak istotny temat. W dzisiejszych czasach coraz więcej osób spotyka się z tym problemem, a jednocześnie bardzo wiele osób go ignoruje, nie wie czym tak naprawdę jest depresja i społeczeństwo nieraz wyśmiewa osoby chorujące na nią. Fajnie, że masz odwagę głośno o tym mówić!
Mnie na szczęście ten problem nigdy nie dotknął, jednakże już od wczesnych lat miałam zaburzenia społeczno-adaptacyjne, a od czasów ostatnich lat gimnazjum choruję również na nerwicę. Przez toksyczny związek wielokrotnie doświadczałam autoagresji, czym krzywdziłam tak naprawdę nie tylko siebie, ale i moich bliskich.
Z dumą mogę powiedzieć, że od około 10 lat udaje mi się radzić z emocjami inaczej, niż agresją w stosunku do samej siebie.
Przede wszystkim pomogła mi zupełna zmiana otoczenia - zakończenie toksycznego związku i odcięcie się od dawnych znajomości. Jeśli chodzi o zaburzenia społeczno-adaptacyjne to również radzę sobie coraz lepiej w życiu. Dalej mam strach przed poznawaniem ludzi, rozmową z innymi czy tez przebywaniem wśród obcych osób, ale nie w takim stopniu jak kiedyś. Czuję się niekomfortowo w obcym gronie, ale już się nie boję. Staram się otwierać na ludzi i z nimi rozmawiać. Bardzo mi w tym pomogły studia i praca, ponieważ tam chcąc-niechcąc byłam skazana na przebywanie i rozmowę z innymi. Dzięki temu mogłam powoli oswajać się z nowymi ludźmi i nowymi sytuacjami w moim życiu (choć nie powiem, wciąż muszę mieć wszystko zaplanowane z każdym szczegółem, żeby nic mnie nie zaskoczyło, bo wtedy pojawia się paniczny stres). Co do nerwicy to czasem mam nawracające napady - niestety jest to ta choroba, której nie da się w pełni wyleczyć, a jedynie wyciszyć jej objawy. Mimo to takie napady nerwicy i wybuchy emocji zdarzają mi się bardzo rzadko, a kiedyś potrafiłam codziennie wpadać w histerię.