
Depresja - sukcesy w walce
Hej. Czy są tutaj osoby, które zmagają się z depresją i chciały by się podzielić swoimi sposobami i sukcesami w walce z tym paskudztwem? ❤️❤️
Ja choruje z przerwami od 5 lat. Te przerwy są raczej krótsze niż dłuższe. A ostatni epizod, który zaczął się ponad rok temu zbiera żniwo w postaci niechęci do robienia czegokolwiek w większym stopniu niż wcześniej.
Chciałabym założyć wątek, w którym osoby z depresją (bądź też innymi chorobami czy zaburzeniami psychicznymi) będą mogły pochwalić się swoimi sukcesami, nawet tymi najdrobniejszymi. Czasem wstanie z łóżka i umycie zębów już jest wyczynem na miarę wspinaczki na Mount Everest. 💪💪💪💪
Przeszłaś przez piekło znam ten ból jestem w nieco innej sytuacji mam dziecko z narcyzem i chce mi je odebrać wieczne wojny i kłótnie a on syna wykorzystuje jako kartę przetargową cały czas stosuje on te swoje sztuczki żeby mnie wykończyć mam momenty gdzie nie mam totalnie sił wspiera mnie przyjaciel który mi doradza jak sobie radzić mam też terapeutkę i prawnika który mnie wspiera ale jest mega ciężko szczególnie finansowo i warunki w których muszę teraz mieszkać doprowadza mnie to do szału momentami leki miałam ale też niewiele dają
Ja drugi raz wylądowałam na lekach na depresję. Jest ze mną o niebo lepiej, ale to zasługa także dużego wsparcia najbliższych i terapii. Miałam kiedyś stany lękowe i stan depresyjny. Udało mi się "wyjść z tego", ale wróciło to z dwójną siłą. Tamten rok był dla mnie bardzo ciężki. Byłam tak wykończona psychicznie przez tragedię, która wydarzyła się w mojej rodzinie oraz zdradę partnera, narcyza który ukrywał przede mną, że ma rodzinę i każdego dnia wykańczał mnie psychicznie. Wyprowadziłam się, aż tysiąc kilometrów od niego dalej.
Przeszłam przez piekło przez 5-7 lat i dalej niestety muszę walczyć a jest bardzo ciężko z byłym partnerem mamy syna i niestety on nie ułatwia sprawy robi wszystko by mnie zniszczyć jest bardzo bardzo ciężko do tego pieniądze które muszę zarabiać dodatkowo by opłacić prawnika momentami już opadam z sił rodzina nie rozumie i nie zbyt mnie wspiera w tym jednie przyjaciele pomagają mi przetrwać lecz ich też nie widuje codziennie
W sumie to ja cały czas mam trudny moment w życiu. Ale mam nadzieję w końcu się naprostuje.
On się niby leczy i jak tylko mówiłam o rozstaniu to miał załamkę i z płaczem zwijał się w łóżku telepiąc się jak szalony. Przeczekałam trochę i dziś znów powiedziałam, że nie widzę nas dalej. Trochę oboje poryczeliśmy, ale nie wiem ile do niego dotarło. A ja już mam dość. Niby szuka pracy, ale to nie wszystko przecież, nie zakocham się w nim na nowo tylko dlatego że pójdzie do pracy.
Ciężko będzie na początku samej, ale coraz bardziej czuje ze tego potrzebuje.
Boję się gdzie znajdę mieszkanie, czy znów nie trafię na jakiegoś dziada który mnie będzie chciał oszukać, czy znajdę pracę w której się odnajdę jak w tej, ale coś muszę zmienić bo całkiem zwariuje.
Od roku tak mam traumatologa popadam w depresję kiedy pojawiają się trudny w moim życiu a jest to bardzo ciężka sytuacja momentami nawet już ciężko wstać mi z łóżka i iść do pracy
Rozumiem Cię… najgorzej jak choroba zbiega się z trudnymi momentami w życiu i to wszystko jeszcze bardziej przytłacza. Trzymaj się🥺❤️
Przykro mi🥺 jesteś pod opieka lekarza? Mi doraźne leki bardzo pomagają w takich momentach
Przechodzę traumę która już przejawia się w depresję maskowana mi pomaga wsparcie wśród bliskich, którzy rozumieją i wspierają
Mój A. aktualnie się leczy na depresję. Sama też nie mam lekko, ale wciąż nie umiem się zebrać. A terazim bliżej zamknięcia zakładu w którym pracuje czuje się bardziej przybita... I mam ochotę z drugiej strony żeby się to skończyło by móc poukładać sobie życie...
Ja zauważyłam, że od dłuższego czasu jest gorzej. Mam coś w rodzaju ataków depresyjno-lękowych. Często zamykam się w sobie i patrzę się w ścianę na przykład godzinę. Mówię na to, że nerwy mi nie stykają.
Słuchajcie odświeżam temat bo niestety mam nawrót. W zasadzie od marca walczę z epizodem i jest ciężko… jestem teraz na etapie zmiany leków. Czy któraś z Was tez przechodzi aktualnie cięższy czas?
U mnie był ścisk w klatce piersiowej, ból głowy taki dziwny... do tego przyśpieszony oddech, płacz ze spazmami, a w konsekwencji duszności i nie mogłam złapać powietrza. Taki dłuższy, których niewiele miałam, mieszał te objawy i w konsekwencji byłam wyczerpana, a jeszcze mieszkanie było do ogarnięcia z wody.
Niektórzy mówią, że atak paniki wynika z tego, że w tym momencie "myślimy, że umieramy", z czym się nie zgadzam - u mnie takie myślenie nie występuje. Ale nie wiem, co myśli w tym kontekście organizm
Może nie już atak paniki, ale coś bardzo podobnego mam gdy muszę założyć maseczkę. Dostaję od razu duszności, brakuje mi powietrza, jest mi na zmianę zimno i gorąco, mam wrażenie że zaraz zemdleję. Dlatego nie potrafię i boję się chodzić w masce.
No wlasnie, masz nadwagę i pierwsze co wszystkim do glowy przychodzi ze jestes leniem i żarłokiem. Nikt nie pomysli ze to złożony problem, choroba, problemy osobiste, psychiczne. A takie gadanie nie pomaga tylko szkodzi jeszcze bardziej. Ja przytylam w ciagu ostatnich 2 miesiecy 8 kg. Wszyscy pytaja czy w ciazy nie jestem, pomijajac to ze to nie ich sprawa i nie powinni komentować mojego ciala ani zaglądać mi pod kołdrę, to wina leków. Nowe tabletki na depresje wzmozyly apetyt a do tego zatrzymuja wode w organizmie. I wez teraz wybierz być szczuplejszą i nieszczęśliwa czy miec nadwagę ale psychicznie funkcjonowac jak nalezy.. ja wybieram to drugie. I na kazdym kroku ścieram kazdego kto smie mi zwrócić uwage co do moich kilogramów.
Tu nawet nie o kasę chodzi, a o fakt że nie zawsze ogólnie da się schudnąć, ja na przykład mam niedoczynność tarczycy i to upierdliwą, bo od wielu lat nie możemy dobrać odpowiedniej dawki leków, chudniecie w takim wypadku jest praktycznie niewykonalne. A takie przytyki lekarzy itp wpływają jeszcze gorzej na nasz stan psychiczny.
Oo to to...
Ja niestety już mam otyłość ( spowodowana różnymi czynnikami) i jak bym słyszałam lekarzy do których chodzę....
Łatwo powiedzieć proszę schudnąć, ale oni mają stałe wynagrodzenie i sobie mogą pozwolić na dietę, a zwyklu szary człowiek może mieć problem ze znalezieniem pracy lub utrzymać się za 2 tys., zrobić opłaty, leki kupić, nie wspominając o ubraniach, kurtce, butach, a przede wszystkim o wyżywieniu, żeby do następnej wypłaty starczyło....