Dresscloud Café
Strona 1546 / 2277
Właśnie wróciłam z lumpa, wydałam całą gotówkę, jaką miałam, ale nie spodziewałam się, że znajdę takie fajne rzeczy . Jak chcecie, mogę wrzucić fotki w wątek, bo w chmurki to nie wiem, czy dam radę .
ja mam jeden na osiedlu gdzie zaglądają tylko Panie 40+ więc zawsze czekam na wyprzedaż i mam super ciuszki po 3-7zł
Ojej, to smutne
Muszę wyskoczyć do Biedry po zapas kawy, to chyba poszukam sobie jakiegoś lumpa, bo wydaje mi się, że mam jeden pod samym blokiem, a nigdy w nim nie byłam.
U mnie to samo... Jeszcze nam na studiach dowalają... Jak się dobrze rozbuja, to czytamy tak oględnie szacując, i z 300 stron tygodniowo, bynajmniej nie jakiś lekkich opowiastek w stylu Agathy Christie, a jeszcze między tym przecież trzeba chodzić na zajęcia, jeść i spać, oglądać Netflixa i słuchać muzyki (która, swoją drogą tak średnio pomaga, bo ja tak mam, że uwielbiam się katować silnymi emocjami na tym polu). Czuję się coraz bardziej jak kompletny wrak.
Hahahaha! Myślę, że to taki chwilowy "alien" się w Tobie ukisil. Miałam tak kilka lat temu. Ja ostatnio leniwa, bo w pracy za dużo wszystkiego... Trochę psychicznie podupadlam, myślałam, że mi pomoże urlop tygodniowy, ale to za mało. Pomyślałam, więc o zakupach, a lumpeks to i tanio i coś co ktoś może nie mieć, ale no... Lenistwo i spanie po pracy wygrywa.
@dastiina Luuz, mam nadzieję, że pocieszę pisząc, iż jeszcze nie jest z Tobą tak źle: ja to zaczęłam planować tak dawno temu, że już nie pamiętam, ale ze dwa temu to na pewno... miesiące xd.
Ja miałam w planach chodzić we wtorki do takiego jednego, gdzie we wtorki mają ostatni dzień i zawsze mieli 10 zł/kg, choć ostatnio coś podskoczyło do 15 . Akurat mi się w planie zajęć we wtorek zrobiło półtoragodzinne okienko, idealne, by do tego lumpa wyskoczyć, w praktyce zawsze jednak wychodzi tak, że na nim siedzę i czytam tekst na wykład fakultatywny, który w ten wtorek mam .
Żeby było gorzej, ostatnio się wcale nie ruszam, jem głównie śmieci, więc przytyłam i dorobiłam się paskudnego cellulitu, więc jakoś tak nie mam ochoty na kupowanie ciuchów, że już nie wspomnę, iż pieniądze to mi się chyba w powietrzu rozpływają .
Z kolejnej strony ostatnio odkrywam muzykę lat 90. i chciałabym się wstrzelić w klimat, który jeszcze parę miesięcy temu był mi zupełnie obcy, bo czułam się na niego za stara.
I jeszcze na dokładkę moje poziomy energii oscylują gdzieś w okolicach zera, przekopywanie się przez sterty ciuchów to dla mnie jakiś dramat i nawet, gdy startuję z jako takim poziomem energii, to bardzo szybko zaczynam mieć dość. Często też mi się zdarza, że wchodzę, nawet za bardzo niczego nie oglądam i wychodzę, bo zaczynam mieć dość.
No i jak żyć w takich warunkach?
Ja od 2 tygodni mam w planach iść do lumpeksu!
Wciąż tam nie poszłam- a mam jeden u siebie na osiedlu....
Podpinam się do tej chęci! Poszłabym jutro, ale w soboty jest zawsze nowy towar i multum ludzi, którzy są gotowi mnie zgnieść. Chyba wybiorę się w poniedziałek, kiedy ruch jest mniejszy, a i tak jest nadal nowy towar.
Jeju, ale bym sobie wyskoczyła na jakiś rajd po lumpeksach i obkupiła się za wszystkie czasy. Ktoś tak jeszcze ma, a może jesteście krótko po udanej wyprawie?
Z tego co ja kojarzę była bardzo aktywna więc szkoda że konto nie istnieje.