Dresscloud Café
Strona 1303 / 2277
Mi zawsze coś staje na drodze, żeby zjeść śniadanie o normalnej godzinie albo w ogóle
Ja znowu nie jem śniadań i nie potrafię się tego nauczyć, za każdym razem jak zjem coś rano czuję się później źle i jestem pełna cały dzień..
Ja tak samo, nie wyszłabym bez śniadania... Tzn. czasami wychodzę i nie jem nic, ale w krótkim czasie muszę coś zjeść, bo później okropnie źle się czuję. No i też śniadanie musi być jakieś treściwe. Raczej omijam mleczne śniadania bo to dla mnie za mało.
Ja za to zawsze od małego nie wychodzę z domu bez śniadania i to takiego konkretnego. Jajka, boczek albo jajecznica czasem jakaś kiełbaska, ogólnie rano mimo, że wstaje od poniedziałku do piątku około 5-6 to jestem bardzo głodna. Potem normalnie jem już w pracy obiad i jeszcze jakieś przekąski, ale po powrocie do domu nie zawsze zjadam kolacje gdyż wieczorem nigdy nie chce mi się jeść. Od kilku lat nie pije też zupełnie kawy i rewelacyjnie się z tym czuje, bo po kawie zwykle byłam chwilowo naładowana, a potem totalny spadek energii.
Co do śniadań warto się przemóc, bo przez dłuższy czas jedząc rano śniadanie zobaczycie ogromną różnice.
Mialam tak samo. Rano nic nie przechodzilo mi przez gardło. Gdy studiowałam, to jadłam przed uczelnią śniadanie, ale z trudem. Aktualnie jem śniadanie w pracy, zazwyczaj jogurt naturalny z płatkami i owocami. Ale jem mega nieregularnie, zależy jak mi idzie robota.
Czy ma , któraś z was irygator do zębów i może jakiś polecić ? Tyle tego, że już sama nie wiem jaki kupić i na co zwracać uwagę.
I ja się podpinam, @rena442 jesteś tak po prostu niesamowita.
Ja pamiętam, że długo nie lubiłam jeść śniadań, ale potem, gdzieś w okresie dojrzewania zaczęłam się Zmuszać po tym, jak się naczytałam, jakie to złe nie jeść śniadań. I to chyba był błąd, bo od tego czasu chyba mniej więcej waga mi poszła mocno w górę i do teraz nie mogę się tego pozbyć (a okres dojrzewania dawno za mną). Teraz pomału próbuję się znowu przestawić w tryb „śniadanie nie” i różnie to idzie. W ogóle moja dieta to niemal jakaś anarchia - anarchia żywieniowa to faktycznie istniejące zaburzenie odżywiania i już prawie się o nią podejrzewałam . Walczę z ogromną miłością do słodyczy i totalnie przegrywam, bo wszyscy w moim otoczeniu kochają słodycze i tych mam zawsze pod dostatkiem. Ale mam nadzieję chociaż na to, że po sesji uda mi się ogarnąć jakieś zajęcia sportowe chociaż .
Też się podpinam, podziwiam i zazdroszczę taka 100% kobieta ja się tego wciąż uczę
Ja wychodzę z domu o 6.30 i zawsze przed wyjściem wciągam kawę i trochę jogurtu greckiego z płatkami kukurydzianymi i miodem za ten miód moja buzia mnie kocha i nie zaskakuje niespodziankami. Potem o 10.30 w pracy jem drugi posiłek, o 14 owoce, a o 19 jak wrócę kolację. Niestety sytuacja się zmienia, kiedy wchodzę na nocki, wtedy jem mało i bardzo nieregularniez przez co wciąż waga lata mi to w górę, to w dół.
@kngslk @moniqueee mega mi miło dziewczyny! ale nie jest tak kolorowo - na basen teraz zaglądam rzadko, ale przyzwyczajenie na jedzenie zostało! Chciałabym wrócić do pływania, ale właśnie nie mogę się zmotywować tzn. wiecie, bardzo chcę, ale i tak ciągle wynajduję wymówki .
Oj tak, też podziwiam nie należę do rannych ptaszków, więc zazdroszczę jeszcze bardziej... Oczywiście w pozytywnym sensie
A ja znowu nie mogę wyjść z domu bez śniadania, nieważne czy idę na uczelnie na 8 czy do pracy nieraz na 7, śniadanko musi wjechać
@rena442 Ty jesteś w moich oczach kobietą sukcesu, serio nie mam słów podziwu.. Nawet Cię nie znam, ale z tego co piszesz to totalnie zazdroszczę takiego samozaparcia. Praca którą kochasz, do której chodzisz z chęcią. Piękne stylówki, czas na przygotowanie naleśników na rano!! (sick) Dobrowolna nauka angielskiego przez skypa z obcokrajowcami. Ćwiczenia, gotowanie obiadów, i jeszcze basen o 6 rano. Matko i córko, nigdy nie przestanę Cię podziwiać. Zdradź mi sekret na takie życie.
Rozumiem doskonale... Miałam to samo - rano mnie mdliło jak cokolwiek zjadłam. Zaczęłam chodzić przed pracą na basen (na 6) i około 5 zmuszałam się, żeby zjeść chociaż coś małego. Teraz tak się przyzwyczaiłam, że zanim dotrę do biura (między 7-8), mam już ochotę na drugie śniadanie .
Potem obiad koło 14 i kolacja w domu - tyle
Ja NIGDY nie jadłam nic rano przed szkołą/uczelnią. Wstaję ok 6 rano i o tej godzinie nie potrafiłam nic zjeść. Babcie mnie zawsze zmuszały, bo rano trzeba a ja potem wymiotowałam. Teraz na ostatnim roku studiów jak miałam na 8 to wstawałam wcześniej i jadłam owsiankę. Ogólnie mega mi to pomogło, przez chwilę nosiłam pudełka na uni i miałam spokój z jedzeniem. Niestety znów się odzwyczaiłam, znów nie jem śniadania, nie robię pudełek i żrę dziennie drożdżówki. Ble.
Właśnie ja mam problem ze śniadaniem. Chodzę do pracy na 6.30 lub na 7. W pracy mamy śniadanie o ,8.30. ja lubię owsianki a w pracy zazwyczaj kanapki albo jajecznica i jakoś od roku się przedstawiałam na śniadania w pracy. A przed pije niezdrowo kawę o 7.