Dresscloud Café
Strona 1240 / 2277
To ja tak mam z myciem rąk przy robieniu obiadu. Przeważnie w większości przypadków, gdy się biorę za obiad mój ma coś do zrobienia w sprzętach i zawsze jest przynieś, podaj... Mnie to czasem aż skręca, ale sama go tego niestety nauczyłam. Lubię mu pomagać, ale nie jak robię obiad. Wtedy milion razy chodzę myć ręce. Dobrze, że umywalkę mamy na wyciągnięcie ręki.
W sumie zaczęłam go trochę brać pod włos i jak mówi, żeby mu przynieść coś mówię "a gdzie 'proszę Kochanie, możesz mi przynieść...?'" i powiem, że to działa, albo woli przynieść sam albo powtarza swoimi słowami. I już nawet się nie focha, że tak mówię, bo na początku się fochał, że każe się prosić i ładnie do mnie mówić.
No ale nie zmienia to faktu, że ciągłe mycie rąk jest denerwujące i tak przy obiedzie muszę je często moczyc, bo czy umyć jakieś naczynie już nie potrzebne czy coś, a tu weź podaj jeszcze w międzyczasie jakiś śrubokręt czy coś...
Np. na produkcji nie mycie rąk to chyba standard, niby mama też na to zwraca uwagę, że brudasy i w ogóle, ale sama tak czasem robi, może już teraz nie, ale kiedyś nie myła rąk. Też jak robiłyśmy w piekarni to niektórzy nie myli rąk, a jak myli to albo bez mydła, albo faktycznie tylko "obtoknęli" ręce raz dwa.
Zwracałam. Nic to nie daje. Co najwyżej usłyszę "rządź się u siebie", czy coś w tym stylu jak już bywało.
Ja kiedyś słyszałam właśnie , ze powinno się myć ręce tez przed skorzystaniem z toalety .
Tez zawsze przed jedzeniem muszę umyć ręce , koniecznie
Ja zauważyłam w byłej pracy , ze większość facetów nie myje dłoni ..
U nas w pracy na 2k pracowników jest bardzo mało toalet. Mój dział liczy 400 osób i mamy do dyapozycji 4 toalety damskie i 4 męskie. 200 osób na jednej zmianie, to jedna toaleta dla 50 osób. Mama mnie nauczyła, że zawsze przed skorzystaniem z toalety mam myć ręce i zawsze po. Robie tak od dziecka. W toalecie publicznej myję ręce dwa razy i nie dotykam już klamki. Jak mamy ręczniki (wiadomo, że nie mamy) to owijam rękę w ręczniki i tak otwieram drzwi do toalet, a potem do kabiny. Jak nie mamy ręczników to potrafię siłować się z klamką, żeby ją opuścić łokciem, pociągnąć i stopą złapać drzwi - taaaaak, wygląda to komicznie. Zrobię swoje, wychodzę normalnie i poraz kolejny szoruję dłonie dwa razy. W pracy są nieliczne osoby, które myją ręce, miałam już sytuacje, że dziewczyna wyszła z toalety, poprawiła włosy w lustrze dłońmi, przetarła dłonią pod nosem i wyszła. Nie stara kobieta, nie jakaś niezadbana. Ładna, młoda dziewczyna. Jestem przełożonym tych ludzi i często pomagam im w razie kłopotów przy pracy, jestem wtedy zmuszona dotknąć myszki czy klawiatury, którą dotykali oni. Od razu idę umyć ręcę, czasami aż mi się zbiera na wymioty, jak wcześniej spotkałam tą osobę w toalecie i wiem, że tych rąk nie myje.
Mam straszną schizę na punkcie czystości rąk, mogę myć 50 razy dłonie, zanim wezmę coś w ręke, a co potem ma trafić do ust. Jeżeli siadamy do posiłku, a ja mam dotknąć cokolwiek, butelke wody, pilota, przesune dłonią po stole - idę znowu umyć ręce, ZAWSZE.
I tak że w ogóle oplukuja... U mnie rodzice i siostrą mam wrażenie, że czasami w ogóle tego nie robią
Byłoby fajnie, bo jak wiedzę w pracy kobiety wychodzące z toalety i na szybko opłukujące ręce minimalną ilością wody, to zaczyna mnie boleć głowa i cieszę się, że nie muszę im podawać ręki 🤦
może czegoś ten wirus nauczy polaczkow chociażby zeby rece myc często i porządnie
Na sars szczepionki nie ma do dzisiaj z tego co się orientuję. Ja uważam, że trzeba zachować rozsądek, jak zawsze. Doza ostrożności nie zaszkodzi, ale zakładam, ze ludzie powinni myć ręce i zakrywa usta jak kaszla nie tylko w dobie koronowirusa.
Też uwazam że cały ten koronowirusa to sianie paniki i kolejny sposób koncernów farmaceutycznych i nie tylko na zarabianie kasy. Zaraz będą płatne testy na tego wirusa i jeszcze większy interes czyli szczepionki. Nie dajmy się zwariować umieralność na tego wirusa jest niewiele większa od grypy a 80% chorych przechodzi go bardzo łagodnie. A nawiasem mówiąc słyszałam od paru osób ze ryż wykupują w supermarketach żeby się w domach zamknąć jak wirus się rozprzestrzeni. Spotkaliście się już z czymś takim ? U mnie w sklepach na razie ryż stoi 😆
Te z tak mysle. Właśnie na kiksie autor mowil, że trzeba pamiętać, ze o pozytywnym wyniku wie przeciez nie tylko minister, ale przede wszystkim zwykli ludzie - pracownicy laboratrium, pielęgniarki, lekarze, pacjent, jego rodzina. Tego sie właściwie nie da utrzymać w tajemnicy. A to że te wstępne wyniki są pozytywne, nie znaczy ze ostateczne badanie z próbek krwi tez wyjdzie pozytywne.
Ja też w takie rzeczy nie wierzę. Dlaczego nie podano? Kto nie podał? Przecież nie jedna osoba jest odpowiedzialna za takie coś. Skoro koleżanka przekazała Tobie, to pewnie przekazała też innym, więc to raczej nie była jakaś mega tajemnica wagi państwowej .
To w takim razie dlaczego potwierdzili przepadek z Zielonej Góry?
Wg mnie plotki i tyle. Ludzie sieją panikę i szukają sensacji.
O, dzięki, to mam lekturę Doskonale pamiętasz - plus pewnie mam jakieś alergie, tylko jeszcze nie dotarłam do alergologa i nie wiem, jakie, więc na razie działam na ślepo