Dresscloud Café
Strona 1106 / 2277
Moje dwie koleżanki w tym siedzą. Ciągle dostaje wiadomości od nich czy nie ma ochoty czegoś wypróbować. Chodzi Ci o te kosmetyki na bazie aloesu/z aloesem?
Nie było mnie chwilę na DC, a tu kilka nowych odznak wskoczyło. Za co jest kosmitka? 😁
To fakt
Moja kolezanka miala bez objawowego wirusa i byla na kwarantannie ponad 50 dni. Nie wiem czy sie bali, ze moglaby miec go jeszcze dłużej czy co... Gdyby nie kolezanka jej mamy, nie dowiedzialaby sie ze cala jej rodzina ma koronawirusa. Chodzilaby i zarazala tak kazdego. takze wiecej rozwagi.
To, że czujesz się znakomicie, nie daje 100% pewności że nie chorowałaś. Wiele osób przechodzi chorobę bezobjawowo.
Nie można nie przejmować się wirusem i żyć zasadą "co ma być to będzie".
Trzeba uważać i być ostrożnym, dla siebie i dla innych.
Minęły już 3 tygodnie odkąd wróciłam, czuję się znakomicie, wszyscy w domu tak samo. Wystarczy zochawać rozwagę. Poza tym musiałabym robić test po każdym wyjściu do sklepu, a to nie uniknione w życiu codziennym.
Ja jeszcze nie zaplanowałam wyjazdu, ale myślę, że pojadę gdzieś w sierpniu na tydzień. W tym roku raczej na 90% wakacje w Polsce. Pewnie do jakiegoś ustronnego miejsca, mało popularnego. Przechodziłam dzisiaj koło kawiarni - ludzie w środku bez maseczek, obsługa bez maseczek, brak pleksi. Dla ludzi zdecydowanie wirus sie juz skończył.
No dokładnie, a zniesienie maseczek jest tylko wtedy jak można utrzymać dystans 2 m, a jeśli nie to przecież dalej powinno się chodzić w maseczkach
Dzisiaj byłam na badaniach krwi i niestety nie wszyscy ludzie mieli na sobie maseczki.
Sama byłam już na wakacjach - Zakopane. Mnóstwo ludzi, w restauracjach, na Krupówkach. Nie przejmowałam się wirusem i jestem zdania, co ma Cię spotkac, to Cię nie minie. Jestem zdrowia, w domu również wszyscy zdrowia, nikogo nie zaraziłam. Myślę, że to siedzi głównie w psychice i trzeba zwalczać, bo potem możesz mieć problem komunikacji z innymi ludźmi. Szczególnie, że 'wirus' ma już nam towarzyszyć całe życie.
O tak. Myślę że masz 100% racji.
My planujemy weekendowy wypad do Wałbrzycha pod koniec sierpnia. Chcieliśmy jechać w góry ale niestety jest za duży tłok. Na razie dużo jeździmy do lasów i puszczy.
Dla ludzi zdjęcie obowiązku noszenia maseczek na otwartej przestrzeni było sygnałem, że epidemia się skończyła, a to nie prawda.
Mnie to osobiscie przeraza... Jak ludzie moga miec tak wirusa gdzies i to ze pojada na drugi koniec polski z mysla ze sie nie zaraza. 🤦♀️ totalnie brak logiki. Osobiscie mi tez jest szkoda siedziec w domu i nie skorzystac z pogody, ale coz takie zycie. Gdyby nie bylo takich tłumów, sama bym pewnie pojechala nad morze, na molo na caly dzien i to tyle. Ale jak widze tyle ludzi to ja dziekuje.
Obrzydza mnie mysl, ze ludzie sie w takim okresie kapia w jeziorach albo morzach. We wodzie taki wirus przenosi sie jeszcze szybciej. Porażka.
Ja jednak się boję i w tym roku nie planuję, żadnych wyjazdów wiadomo, ze jeśli mam zachorować to zachoruję nawet zostając w domu, no ale jednak. Ale w przyszłym roku na pewno nie odpuszczę i gdzieś pojadę, myślę ze do tego czasu wszystko się unormuje
W tv pokazują, że na plażach tłumy. Jeziora, góry, wszystkie szlaki turystyczne przepełnione i kolejki. Z jednej strony nie ma co się dziwić, bo sezon urlopowy trwa, a ludzie zrezygnowali z zagranicznych wakacji na rzecz tych w kraju dlatego tak się dzieje. Z drugiej jest to skrajnie niebezpieczne, bo wystarczy jedna chora osoba która na plaży zarazi kilka osób ze swojego otocznia, a oni kolejne i się poniesie.
Ja się dalej boję o siebie i o bliskich. Wakacje mam dopiero od 7 września, więc myślę, że do tego czasu już będzie lepiej. Ja stosuje dalej środki ostrożności takie jak do tej pory.
Jak siedziałam w domu to się źle czułam, ostatnio zaczęłam wychodzić na dwor i już się lepiej czuje, cera mi się poprawiła i pryszcze w końcu mi zniknęły. ☺️
Skoro ten wirus zostanie z nami na dłużej to trzeba z nim się jakoś nauczyć żyć.
ja sobie tłumaczę, że po prostu nie znaliśmy wirusa i całkowity lockdown nie był koniecznością, ale w sumie dobrze, że zareagowaliśmy w taki sposób. okazuje się, że nieprzebywanie w losowych zbiorowiskach ludzi, noszenie maseczek i zachowanie dystansu w miarę możliwości nas skutecznie chroni. tylko, że ludzie nie dbają nawet o to... dziś w autobusie 50% ludzi bez maski - osoby zarówno młode jak i starsze, w sklepach nikt nie dezynfekuje rąk lub nie używa rękawiczek.. tak mało się wymaga od ludzi, a oni i tak mają to gdzieś.
Ja się bardzo boję... Jestem przerażona tym, jak dużo osób założyło, że wirus jest już przeszłością...
Odwołałam swoje plany urlopowe już jakiś czas temu (z ogromnym żalem!). Urlop biorę mimo to, spędzę go w przydomowym basenie.