
Termin ważności kosmetyków
Witam Was kochane clouders
Zastanawia mnie jak to jest u Was z przestrzeganiem terminu ważności kosmetyków. Na większości produktów do makijażu jest znaczek mówiący nam, że termin przydatności to np 2 lata, 6 miesięcy czy rok od otwarcia. Wiadomo, mając jeden czy 2 podkłady spokojnie zużyjemy i nie ma z tym problemów. Jednak np gdy kupujemy paletkę cieni do makijażu w której mamy sporo kolorów i nie używamy jej codziennie to jednak nawet 2 lata to mało na to aby w pełni wykorzystać produkt. Tak samo jest np z pomadkami. Zazwyczaj każda dziewczyna ma w swojej kolekcji kilka lub nawet kilkanaście pomadek, których naprzemiennie używa. Więc jak np mamy wykorzystać taką pomadkę skoro jej termin przydatności po otwarciu to np 6 miesięcy lub rok?
Dla mnie to nie możliwe abym wykorzystała wszystkie kosmetyki zgodnie z terminem ważności dlatego używam ich dopóki nie zauważę jakiś zmian w konsystencji czy kolorze. Jeśli bym miała przestrzegać terminów to zazwyczaj musiałabym wyrzucać prawie cały produkt lub jego połowę
zwracam szczególną uwagę na kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ich nie używam po terminie, a z reszta bywa różnie. Najmniej zwracam uwagę na produkty typu cienie, szminki, ale np. tusze staram się regularnie zużywać i wyrzucać.
A kosmetyki do twarzy których konsystencja i zapach jest nadal okej - używam często do stóp
Jeśli chodzi o pielęgnację, to bardzo trzymam się dat, szczególnie przy naturalnych produktach.
Przymykam oko przy kolorówce, szczególnie cieniach, niby data rok, ale mam już prawie dwa lata i wygląda identycznie.
Używam bardzo dużo naturalnych kosmetyków, i w ich przypadku bardzo zwracam uwagę na termin przydatności.
Przy kolorówce, nie jestem już tak zaborcza, fluidy otwarte mam w ilości 1-2szt więc zużycie jest bieżące, tusze i eyelinery też szybko znikają, również puder. Cienie do powiek to rzeczy na których termin nawet nie patrzę.
Ważne jest zwracanie uwagi na to czy coś się dzieje z danym produktem, ponieważ nie w każdym przypadku koniec daty oznacza koniec żywota dla danego kosmetyku
Jeśli chodzi np o podkład to na spokojne wykorzystam go w rok. Jednak cienie, pomadki czy bronzer nie jestem w stanie. Jedną paletkę od MUR mam już 3 lata dalej jej używam, bo widzę, że nic się z nią nie dziej. Ostatnio wyrzuciłam krem pod oczy, bo zrobił się dziwnie klejący, jego konsystencja się zmieniła. Jeśli widzę jakąś zmianę to wtedy wyrzucam kosmetyki .
Dobrze, że ktoś poruszył ten temat. Mam ogromny problem z kosmetykami.. jest ich tak wiele, że nie jestem w stanie zużywać ich w terminie. Najwięcej mam szminek, niektóre użyte raz inne prawie na końcówce. Robię tak jak większość z Was. Szczerze mówiąc nie zwracam tak uwagi na datę, bardziej na konsystencje czy zapach. Jeżeli np szminka mi śmierdzi, a nawet ma dobrą datę to się jej pozbywam. Tak jest z kolorówką, nie jestem alergikiem ani uczuleniowcem. Ale pytanie co z kosmetykami naturalnymi, np Vianek ? Mam kilka, które są do września. Jak myślicie?
Ja też nie zwracam szczególnej uwagi na to, często jest tak z jogurtami, że mają jeszcze tydzień czy dwa ważności a są popsute, więc przed końcem terminu też mogą nam się np. podkłady popsuć. Najlepiej właśnie patrzeć czy działanie, konsystencja, wygląd i/lub zapach się zmienił.
Kilka razy używałam przeterminowany cień, wcale o tym nie wiedząc. Myślę, że z kosmetykami to jak z jedzeniem, jeżeli jest coś z nimi "nie tak" to należy się ich pozbyć.
Dokładnie, termin jest minimalnej trwałości, więc jak nic się nie dzieje z kosmetykiem, to czemu nie . Ja daty przestrzegam (tak +/-) w pielęgnacji, szczególnie twarzy, a kolorowke używam długo. Gdzieś kiedyś czytałam artykuł o tym, jak długo można używać kosmetyków, i o cieniach właśnie było, że nawet do kilku lat, jeśli konsystencja nadal jest taka jak być powinna
Ja się staram przestrzegać terminów i nawet na opakowaniach zapisywać markerem date otwarcia. Nie zawsze mi to wychodzi, ale jeszcze nic mi się nie stało. Ogólnie czasem też coś otworzę, potem leży szczelnie zamknięte i nawet po rzekomym terminie nic temu nie jest w mojej ocenie więc używam jeszcze pare razy, bo skoro nie było otwierane non stop to nie wietrzeje LOL Generalnie te terminy są też pisane "na wszelki wypadek" i część marek po prostu daje krótszy termin niż faktycznie powinien być.
Nie wiem jakie jest wasze zdanie o 3 msc od otwarcia w przypadku Tołpy, bo mnie to irytuje, bo nie ma szans żebym np. żel do mycia 125 ml zużyła w 3 miesiące, bo używam kilku rzeczy do mycia. A z drugiej strony w składzie nie ma nic, co by wskazywało na kosmetyk naturalny i szybko się psujący. Może macie z tym jakieś doświadczenie albo opinię o składzie?
Rzadko kiedy kosmetyki jako tako się psują. Często jest tak, że po upływie ważności kosmetyk może działać słabiej niż na początku.
Zazwyczaj jest to MINIMALNY termin przydatnosci kosmetyku do bezpiecznego uzywania, wiec jesli kosmetyk dziala bez zmian, wyglada tak samo jak po otwarciu, to nie mam problemu z tym, zeby uzywac kosmetyku jeszcze chwile po opisanym terminie przydatnosci.
Po dzisiejszym sprzątaniu kosmetyków chciałam właśnie założyć taki temat, ale zrobię up Jest sporo nowych osób i jestem ciekawa. Ja bardzo przestrzegam dat i czasem stoję w sklepie pół godziny i sprawdzam daty. Potrafię wyrzucić wszystko po terminie herbatę, kosmetyki... Jakoś żal mi na początku ale 2 dnia już o tym zapominam.. a wy wyrzucacie ? Kurczę mam 2 ulubione kosmetyki biolaven które tak oszczędzałam a tu w maju im data się skończyła i sama nie wiem czy użyć czy wyrzucić
Ja też zbytnio nie przestrzegam terminów chyba, że dotyczą one kremów do twarzy
Nie zwracam uwagi na datę ważności. Dopóki nie zauważę, że coś się dzieje z kosmetykiem spokojnie go używam. Ewentualnie jak znajdę jakiś kosmetyk, którego nie używałam już szmat czasu, bo np o nim zapomniałam, a dajmy na to data ważności skończyła się 2 lata temu to wywalam od razu bez zastanowienia
Ja nie wyrzucam po dacie tylko widzę kiedy mogę jeszcze używać a kiedy nie
tym bardziej że nie pamiętam kiedy otworzyłam coś mam za dużo kosmetyków
Nie zwracam uwagi na datę. Podkład, który kupiłam w lecie i w okresie jesienno - zimowym okazał się za ciemny trzymam i jeśli nic się z nim nie stanie to zużyje go w lecie.
A tak to nie mam nic dłuższy czas, wszystko schodzi mi bardzo szybko
jak widzę jakieś podejrzane zmiany to wyrzucam, ale zdarza się to naprawdę rzadko
Dobry temat, bo dziś kupiłam balsam do nóg za 7,50 z 25 zł...bo ma datę do końca lutego ale nawet jeśli zużyję kilka miesięcyy później to się tego nie boję, to tylko balsam. Gorzej z kremami do twarzy, zwłaszcza jeśli długo sa otwarte, nawet przed końcem daty mogą zmienic skład
Nie zwracam uwagi na datę. Podkład spokojnie przez te pół roku zuzyje.. Wyrzucam tylko te kosmetyki, po których już naprawdę widzę, że jest coś z nimi nie tak. Tylko pilnuje kosmetyków do pielęgnacji twarzy, kremy, maseczki itd.