Polactwo-bogactwo? Mac, Givenchy, ajfony itepe
Strona 5 / 5
Hmmm... Mnie ogólnie zastanawia, skąd młode dziewczyny, studentki dorabiające sobie za niewielką kasę mają na to wszystko. Nie to, żeby to było coś złego... Ale ogólnie znam przypadki, gdzie dziewczyny całą kasę wydają na drogie ciuchy, perfumy, czy inne kosmetyki...Ja rozumiem, że czasem warto wydać więcej pieniążków na coś lepszego jakościowo... Ale nie rozumiem po co wydawać na to miesięcznie całą kasę...
boję się, że niestety powiedziała prawdę kobiety już dawno zapomniały, że powinny kochać siebie takie jakie są, bo nie ma czegoś takiego jak ideał, każda z nas jest na swój sposób piękna i wyjątkowa. ale jak tu o tym pamiętać, jak zalewa nas z każdej okładki/reklamy/itp itd obraz dziewczyny w rozmiarze 32/34?
Właśnie przelałaś moje myśli "na papier" Zawsze się zastanawiam, skąd młodzi ludzie biorą na to pieniądze.
Gdyby mnie było stać to bym kupowała podkłady Chanel. Ale mnie najzwyczajniej nie stać
Nie mam Instagrama więc nie wiem co tam się dzieje, więc być może jestem delikatnie nie w temacie Ale z tego co słyszałam to szpanują głównie nastolatki. I chyba oczywiste jest że za pieniądze rodziców. W sumie tu się nie ma za bardzo czym chwalić bo się jeszcze niczego nie dorobiły.
Gdybym zarabiała z 8 000 to też bym sobie kupiła Iphona i torebkę MK. Ale przy mojej kilka razy niższej wypłacie cieszę się że ''awansowałam'' z kremu Nivea za 8 zł na Avon Anew za 40 zł.
Gdyby te szpanujące osoby miały na utrzymaniu 2 dzieci i zarabiały 1500 zł to na pewno by tak nie szpanowały. Ale póki mogą, niech się bawią. Tylko jak duże będzie rozczarowanie gdy się im kurek zakręci albo rodzice pracę stracą?
uważam, że owszem - polki żyją ponad stan. zrobiła się moda na "im więcej masz markowych, drogich rzeczy, tym lepsza jesteś", tak samo jak "im chudsza/im bardziej fit (wraz z 1000 zdjęć musli na instagramie) tym lepiej". sama kupiłam sobie szminki z MACa czy perfumy z VS, ale tylko dlatego, że ciężko na to zapracowałam za granicą, a na razie dzieci mi nie płaczą i nie mam kredytów, więc mogę sobie pozwolić na taki wydatek raz na jakiś czas. ale owszem, RAZ NA JAKIŚ CZAS, no bo kogo normalnie stać na takie rzeczy? gdyby nie praca za granicą, nie sądzę żebym wydała na jedną pomadkę 80 zł zarabiając 6 zł/godzinę. też lubię pochodzić po lumpach, bo można znaleźć super rzeczy tanim kosztem, a nie wyglądamy wtedy gorzej niż te dziewczyny ubrane od stóp do głów w sieciówkach. i jeszcze raz powtórzę, że jest na prawdę dziwna moda.. na czyjego instagrama nie wejdę, to same zdjęcia drogich kosmetyków, Vogue, iPhone, jakiś bukiet, zdjęcie fit dania, zdjęcie fit brzucha, a twarz rzadko kiedy widać. otoczenie stwarza ogromną presję, dziewczyny dążą do "ideału", ale czym on właściwie jest? ostatnio usłyszałam wypowiedź jakiejś modelki w TV (szczupła, ładna dziewczyna), zapytana o to od jakiego rozmiaru zaczynają się modelki XXL odpowiedziała '"rozmiar 38".. o zgrozo! jestem modelką XXL, bez iPhone, tylko z 2 pomadkami MACa, ale chociaż jestem szczęśliwa jak wpierniczam loda czy wyjdę na piwo, nie żałując że przytyję, bo trzeba się kochać