
Powrót do rzeczywistosci
Jak tam kochane pierwszy dzień w pracy czy też w szkole minął? Ja dziś do 23 w pracy ;/
Przybijam piątkę bo tak wygląda każde moje sprzątanie rupieci. Wysypuję wszystko na ziemię i zaczynam przeglądać pamiątki i zdjęcia. Zamiast sprzątać siedzę i wspominam, a kiedy już skończę to jest późno więc stwierdzam, że czas do spania. Wtedy wszystko wrzucam z powrotem do szuflady/szafki i tak leży do kolejnego "sprzątania"
Ja mam jeszcze 15 dni wolnego, jednak te wolne dni przelatują mi przez palce bo prawie nic nie robię.. wzięłam się dziś za porządki w komodzie.. po opróżnieniu jednej szuflady i zrobieniu bałaganu w pokoju stwierdziłam że wracam do łóżka..
Ja wracam na uczelnię dopiero w poniedziałek, ale i tak od dawna jestem przerażona, tym, jak ma wyglądać mój styczeń i luty. Dziś już byłam na uczelni, wypożyczyłam jedną książkę do eseju, który miałam napisać przez święta, udało mi się odkserować jeden tekst, chciałam jeszcze drugi, ale drugie ksero było zamknięte . Poza tym dzisiaj siedziałam nad prezentacją, którą jeszcze jutro mam kończyć i usiadłam napisać zakończenie innego eseju zaliczeniowego. Dopisałam dokładnie jedno słowo, jest moc . Teraz usiłuję znaleźć wenę do tego eseju, wykrzesanie z siebie dwóch-trzech zdań bywa karkołomnym zadaniem .
Na Sylwestra pojechałam okazyjnie na drugi koniec Polski do Gdańska i wróciłam rozchorowana. Poszłam wczoraj do pracy, ale tak źle się czułam, że wzięłam L4. Leżę w domu i aż dusi mnie od kaszlu, ale przynajmniej mam trochę czasu dla siebie
o kurcze Przytulas dla Ciebie! Dasz radę, w tym momencie postaw 100% na siebie, wyjdź z łóżka - na spacer, na basen, do sauny, na kawę z koleżanką, gdziekolwiek! Umów się do kosmetyczki na paznokcie, zrób sobie maseczkę, poczytaj książkę, staraj się zająć myśli! Trzymam za Ciebie kciuki! Ja też już czuję oddech sesji na karku
Ja nadal mam problem ze światem otaczającym mnie, moja produktywność w pracy nie istnieje
no to przykre
ale z jeden strony dobrze , bo jeśli miałabyś cały czas żyć w oszustwie? ;/
takie rzeczy bolą ale i uczą, więc nosek do góry , dasz radę!
U nas powrót do rzeczywistości dopiero w poniedziałek Razem z narzeczonym mamy jeszcze wolne i wykorzystujemy ten czas na maksa
Ja na studiach również miałam mnóstwo niepotrzebnych zajęć. Studiowałam pracę socjalną a miałam np. Terapię muzyczną, plastyczną (czyli muzykę i plastykę, nawet nie terapię)! A pracownik socjalny nie prowadzi terapii! No i oczywiście - filozofia, logika, ekonomia, historia regionu, etnografia i wiele wiele innych zapychaczy, które tylko wkuc i zapomnieć. No i oczywiście każdy myślał, że jego przedmiot jest najważniejszy.
Współczuję, musisz się czuć okropnie, ale napiszę coś od siebie... wczoraj naszła mnie taka myśl, mam za sobą trzy nieudane relacje, na których kiedyś na prawdę mi zależało. Pomyślałam sobie tak po prostu, że dziękuję, że te relacje się nie udały, bo dzięki temu mam szansę być z osobą, z którą obecnie jestem. Z perspektywy czasu widzę, że to było najlepsze, co mnie spotkało jeśli chodzi o sferę uczuciową. Mam nadzieję, że kiedyś też tak pomyślisz, trzymaj się jakoś.
Kompletnie się tego nie spodziewałam :c. Teorytycznie lepiej wcześniej niż później, ale sesja zaraz a ja nie mam siły wstać z łóżka.
A ja nadal nie mogę wrócić do rzeczywistości - 1 stycznia usłyszałam "nie kocham cię"
Ja miałam na filologii angielskiej taki przedmiot jak "Historia regionu" i wszyscy się spodziewaliśmy, że będziemy się uczyć o regionach anglojęzycznych właśnie, a tu surprise! Uczyliśmy się o naszym mieście akademickim... Chodziliśmy na wycieczki po kamienicach, jakichś podziemiach itd... Na dodatek prowadząca bardzo przykładała wagę do tego przemiotu i obniżała znacznie oceny za nieobecności itd... O wf-ie nie wspomnę, jednak w wieku 20 lat ludzie są dorośli i sami wiedzią kiedy i czy mają ćwiczyć. Ja wf lubiłam ale jednak często szłam prosto po nim do pracy wyczerpana... Zresztą tyle co mieliśmy przedmiotów z d* to prawie tyle co faktycznie zwiazanych z kierunkiem studiów.
@Syll Dokładnie, ja jak mam zajęcia od 8, to już od około 15 nie funkcjonuję Do tego mamy przerwy tylko 10 minut, które starczają tyle co na przejście z jednej sali do drugiej
W życiu nie powiedziałabym, że to może wiązać się z pedagogiką resocjalizacyjną W końcu wykładowcy muszą mieć skądś pieniążki 😑 Tylko szkoda, że mało obchodzą innych studenci.