Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 189 / 2920
Mąż chory a w tym tygodniu wszystko na raz... Firma przyjedzie osuszać piwnicę, przyjadą drzwi wejściowe, nie ma kto przygotować otworu pod drzwi... Młoda humorzasta i przeprowadzka zaś się opóźnia... 🤯
Znowu drugie zmiany i wiąże się z tym że mam mało czasu.
Wszystko ostatnio robię w biegu mam serdecznie dosyć.
Dziś wstałam o 8 zrobiłam śniadanie spakowałam wszystkich po chwili pojechali ogarnęłam dom pranie takie pierdolki i nagle patrzę a to porą już wyjść na autobus.
Byle do 23
Tak a my młodzi nie wychowani, a tu pokazuje kto ma kulturę tak naprawdę 🙃
Chyba myślą, że wszystko im się należy, każdy musi im ustępować miejsca i, że zasługują na największy szacunek.
Oczywiście już od rana świat musiał mi przypomnieć jak bardzo nie lubię ludzi, a szczególnie starszych ludzi. W Norwegii wszyscy są mili, spokojni i nawet nieznajomi witają się, a dzisiaj z rana będąc na spacerze z pieskiem stary dziad musiał oczywiście centymetr obok mnie przejść pomimo, że miał tyle miejsca obok i walnął mnie łokciem. Nie przeprosił i jeszcze się odwraca jakby nie wiem, chciał sprawdzić czy mnie zabolało czy co. Dla takich nie mam żadnego szacunku i oczywiście mu się oberwało tak, że przyspieszył kroku.
W końcu dojrzałam do decyzji o zakupie okularów ale wybór oprawek zaczyna mnie przerastać...
Dwa dni bolało mnie gardło, teraz drapie jak cholera, w nocy nie mogłam spać przez własny kaszel. Dzisiaj czuję opór w oskrzelach 🥴 Chyba nie obejdzie się bez wizyty u lekarza, zwłaszcza, że młody też zaczął kaszleć.
Ile ja takich historii słyszałam... Czasem mam wrażenie, że profesorowie mają się za niewiadomo kogo, zero szacunku dla drugiego człowieka. Bo dla mnie takie olewanie i nie przychodzenie na egzaminy to brak szacunku, w tym wypadku do studentów.
W niedzielę miałam mieć 2 egzaminy. Jeden się nie odbył, bo wykładowca się nie zjawił. Olewał mnie jakieś 2 tygodnie i teraz nie wiem co z moim przywróconym 2 terminem. Sesja skończyła się wczoraj🤦🏼♀️
dopiero poniedziałek, a jestem tak zmęczona po 10h pracy, że jak wychodziłam, to już ledwo na nogach stałam...
Pracuje w magazynie do którego prawie promienie słoneczne nie docierają i wyszłam z niej jak kostka lodu 🙈 a na dworze ciepło i szok termiczny 🙈
Dlatego ja zawsze trzymam w bagażniku jakaś szmatę do wycierania Muszę jeszcze płyn jakiś wrzucić 😅
najgorzej to jak jeszcze w klamkę wyceluje... dobrze, że jak ja wychodzę do pracy to jest już widno
najgorzej jak się nie zauważy i stanie pod gniazdem na noc... to jest dopiero masakra :<