Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 958 / 2920
Najgorsze jest to, że ja mu mówiłam żebyśmy spróbowali, ze możemy być w związku na odległość przez jakiś czas żeby było więcej luzu - No ale on był przekonany że nigdy w związku już nie będzie i teraz jest szczęśliwy. Ale tak czułam ze jak kogoś poznam to będzie nagle wielce zakochany. Póki moja spotkania się kończyły po pierwszym spotkaniu to było dobrze, tutaj już się bardziej zaangażowałam i dupa, bo jednak za nim nie rozpaczam 😂
Faceci chyba tak już mają że zostawiają a później żałują. Z moją przyjaciółką było tak samo, rozstali się ona była załamana on trochę mniej a po 4 miesiącach jak poznała kogoś to się nagle książę się obudził i właśnie obarczał ją winą że szybko sobie życie układa.
Ale nie ma co się przejmować i trzeba iść dalej. Obyś znalazła kogoś kochającego ❤️
No to dokładnie jego tekst, plus zasada „do byłych się nie wraca”. Ani razu nie dał mi odczuć że chce wrócić, dopiero teraz, ale jeszcze obarcza mnie winą za to rozstanie przez to ze nie czekałam, już mi zdążył znowu wypomnieć wszystkie błędy które popełniłam a to, że on mnie zostawił to nieważne. 😂 Jeszcze mówił że mam nie czekać, a teraz jednak stwierdził że powinnam była poczekać trochę dłużej niż miesiąc. 😂
Jakieś tam uczucia jeszcze mam, ale już raczej takie resztki i wiem, że gdybym do niego wróciła nie byłabym szczęśliwa. Lubię go, dobrze się rozumiemy ale amorów to już dawno nie czuję, bardziej myśle że to przywiązanie. A on właśnie tak mi zagrał, bo przez ostatnie pół roku ani słowem nie wspomniał że może jednak warto dać sobie szanse, a teraz jak kogoś w końcu poznałam to mi wyjeżdża z takimi tekstami.
Ledwo żyję. Nie mam siły. Byłam u lekarza i z A biegaliśmy po sklepach, bo szuka kurtki. Jestem padnięta. U lekarza wyszło że mam stan przedcukrzycowy - nigdy nie miałam z tym problemu, ale faktycznie ostatnio dużo częściej ciągnie mnie do słodkiego choć kawy w ogóle nie słodzę...
Chciałam się dodzwonić też do przychodni i iść na zwolnienie z bolącym ramieniem od jakichś 2 mies, ale się nie dodzwoniłam. Zostałam sama na maszynie, a w tym tygodniu na naszej zmianie idzie, a jest ostatnio ciężko bo się wszystko chrzani i do "gory" nic nie dociera, że coś jest nie tak.
Jutro liczę, że się dodzwonię - muszę zmienić przychodnię...
To ja jak siedzę i to przy kompie i się nie ruszam to zdecydowanie mam Ok 21 pewnie , przy 18 bym zamarzła
O matko... Ja to jestem zmarzluch, grzejnik na trójkę to nie moja bajka w zimie. Macie przynajmniej te przepisowe chyba 18 stopni?
Nie ma co wchodzić dwa razy do tej samej rzeki... Dla mnie ten chłopak jest niepoważny 🙈
Tak, bhp to kontroluje.
Znaczy ja uważam, że to jest spoko, bo czasami w tych pomieszczeniach było tak gorąco, że nie dało się oddychać i wręcz śmierdziało. Ja lubię mieć ciepło, ale są jakieś też granice.
Ajajaj, nie daj sobie grać na uczuciach! Nadal coś do niego czujesz, czy z Twojej strony to faktycznie definitywny koniec i tylko relacja kumpelska?
Serio?! Omg i co maja Wam to sprawdzać jak odkręcicie kaloryfery? 😳 już o kilku takich miejscach słyszałam ze tak oszczędzają i z jednej strony to rozumiem ale z drugiej No nie da się siedzieć w zimnie…
W ramach oszczędności u mnie w pracy kaloryfery mogą być odkręcone na max 3. Nie miałabym z tym problemu, gdyby sprzątaczka nie zostawiła uchylonego okna na całą noc. ;/ Pomimo, że dałyśmy kaloryfer na 5 to i tak było zimno. ;/
Dzisiejszy stres nie równa się z niczym... Myślałam że fest popsuło mi się auto, za świeciły się wszystkie kontrolki, na monitorze zaczęły wyświetlać się bardzo dziwne błędy... A to wszystko okazało się być wina akumulatora
Myślałam że rozstaliśmy się z moim byłym w dobrych warunkach i mamy teraz koleżeńskie relacje, ale oboje zgadzamy się że nic by z tego i tak nie wyszło. A on mi dzisiaj napisał że myślał żeby do mnie wrócić, ale ja szybko założyłam tindera i poszłam dalej. Robi mi taki mętlik w głowie
Chciało mi się przed chwilą spać ale nie mogłam zasnąć a jak będę szła do pracy to mnie weźmie spanie i będzie znowu to co zawsze 😔
Piąta doba od usunięcia zęba - dalej trochę pobolewa, ale jest znośnie nawet bez leków. Trochę doskwiera mi również gardło i momentami ucho, no nie jest za fajnie jak po pierwszej ekstrakcji. Kolejna wizyta dopiero 6 grudnia, więc mam nadzieję że wszystko będzie dobrze.