Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 929 / 2920
Och, współczuję.
Ja mam wsparcie w tym pomyśle u mojej siostry, więc zawsze mocno napieramy, na razie skutecznie.
Tak tak się podzebilam i walczę cały czas, byłam już u lekarza raz i jest jeszcze gorzej 😢
U nas właśnie wzięło się to stąd, że gości jest zawsze dużo, a miejsca mało, więc wychodzić zza stołu, żeby do każdego dotrzeć to by była katorga.
Dziękuje 🧡 tak już trzeci tydzień mnie trzyma a teraz najgorzej od wczoraj 😢 masakra te przeziębienia ostatnio…
Życzę zdrowia ❤️
U mnie jest to samo. Wczoraj mi się nagle zimno zrobiło, ale zjadłam barszczu się rozgrzałam. Dziś obudziłam się o 2 z bolącym gardłem i do 5 się męczyłam żeby zasnąć 🥲
Upierdliwe te choróbsko 🤧
Umieram , jestem jeszcze bardziej chora niż byłam… czuje się jakby przeziębienie zaczęło mi się od nowa….
U mnie w rodzinie to w sumie było spoko. Mama, babcia i ciocia to się tam wysilały. A z resztą podawaliśmy sobie ręce i mówiliśmy:
- Nawzajem
- Nawzajem
Bo wszyscy wiedzieli, że chcą dla siebie jak najlepiej i jakoś tak śmiesznie było.
U mojego męża teść raz tak zrobił, że sam przełamał opłatek i powiedział coś mądrego, to teściowa go okrzyczała 🤪
I za rok trzeba było wstawać i się wnosić na wyżyny kreatywności 🙃 a teściowa się przy tym robi taka ckliwa, zaczyna płakać 😬 masakra... A za trzy minuty wjeżdża wódka i się robi napięcie 🤪
To moje drugie święta bez mojej mamy i tak pusto jest 😔
W ogóle nie czuje tych świat, a zawsze były moimi ulubionymi....
Właśnie odwoziłam moich dziadków z wigilii i tyle strachu się najadłam... Sarny wybiegły mi na drogę
U nas na szczęście zawsze tak wyglądało składanie życzeń. Zawsze była mowa, żeby życzenia składała osoba najstarsza z nas, czyli babcia, ale ona zawsze mówiła mojej mamie, żeby to ona coś powiedziała. I tak już zostało, że mama składa wszystkim życzenia 😊. Czasem ktoś coś dorzuci i tyle 😉 Też się nie ściskamy ani nie całujemy, każdy przełamie sobie opłatek, i to wystarczy.
Ja od czasów pandemii wprowadziłam w moim domu rodzinnym nowy zwyczaj - jedna osoba sklada ogólne życzenia (czyli ja ), każdy sobie łamie opłatek i gotowe. Też mnie męczyły te życzenia, co roku to samo, co roku słuchanie a to o ślubie, a to o dziecku. Nowa tradycja się przyjęła, wszyscy zadowoleni.
Też nienawidzę opłatka! Nigdy nie wiem co mówić. Nie lubię też być jakoś dotykana, więc te przytulenia, buziaczki. No nie
To ja mam podobnie tak jak wy. Niedoleczona choroba, praktycznie nie ruszałam się z kanapy To pierwsze takie smutne i chorobliwe święta... Żeby nie mama to by nie było co jeść.