Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 714 / 2920
Mam wrażenie, że ten wątek dzisiaj to moje życie. Szynszyla wyskoczyła mi z klatki na ziemię, widziałam, że ląduje na 4 łapy i nic nie chrupnęło, sprawdziłam wszystkie łapki i brzuszek, jest skoczliwy i je normalnie, ale tak się zestresowałam, że pewnie całą noc przy nim przesiedzę dla pewności, że nic sobie nie zrobił pierwszy raz mi odwalił taką akcję, jego brat wyskakiwał już dwa razy, ale ten zawsze był grzeczny!
Zrobiłam wreszcie ciasto, które za mną chodziło od dłuższego czasu i chyba coś było nie tak z mascarpone, bo pierwszy raz miałam tak bardzo zbity ten serek. Kamil próbował i mówił, że jest okej, ale mi się wydaje, że jednak nie. I nie wyszła mi polewa czekoladowa 🫣
Też zaczęłam odmawiać i też ciężko wszystkim to zrozumieć, bo zaraz jest "a może jeszcze kawałek ciasta?" "a czemu nie zjadłaś więcej?" itp. Niby rozumieją, że nie mogę i nie chcę, ale gadają dalej.
Jak próbowałam kiedyś rozwiązać jakiś problem na vinted to te boty też "próbowały" mi pomóc i cały czas powtarzały w kółko to samo... Tylko się imię bota zmieniało 🤣
Mnie moja też próbowała przekarmiać, ale ze względów zdrowotnych muszę odmawiać 🙃
Oczywiście ciężko jej to zrozumieć... A o jej "kuchennych rewolucjach" i pomysłach to osobny tom książki mogłabym napisać 🤣
Udało mi się chyba za 10 razem z tym vinted, niby nie można nic zamazywać...
Ja mam fajną teściową. Oprócz tego, że mnie karmi jak jakiegoś wielkiego chłopa.
Moja jest mocno "specyficzna" 🙈 już się staram tego nie komentować głośno ale jestem strasznie zmęczona jak ją odwiedzam albo ona odwiedza nas...
Opowiadać o jej wymysłach to bym mogła cały dzień 🙃
Mnie teraz też czeka pomniejszenie składu, od czerwca -6 osób 😖 trzymaj się ! 🤗
Pierwszy dzień z co najmniej ośmiu w pomniejszonym składzie w pracy - i już jestem wykończona