Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 560 / 2920
I tak, i nie... Zależy w ilu miejscach. Jak jest to jedna szkoła, to przynajmniej rady i papiery się nie mnożą i można to ogarnąć, siedząc od rana do wieczora Jesli szkola jest mala, to nikt nie bedzie 9 lekcji układał, u nas jest dużo dzieci i jest nawet 14 godzina lekcyjna... 45 lekcji to juz jest bardzo duzo, bo do tego wszystkiego się przygotowac... łeb pęka mi na samą myśl.
Ja mialam taki plan cały rok, że we wtorek miałam 8 lekcji bez okienek, a przerwy 5-minutowe to był problem duży z łazienką, żeby punktualnie przejść z klasy do klasy... Katorga, pod koniec dnia byłam totalnie wymęczona. Albo w środę miałam 2 grupy z jednej klasy, którą nauczyciele okreslali jako najgorszą w szkole wychowawczo, łącznie 6 lekcji, co tydzień byłam gotowa pisać testament
Tacy niegrzeczni, a jak byłam na poprawce w szkole i oni mieli swoje poprawki, to bardzo się ucieszyłam, że ich widzę.
Wiele jest czynników, które decydują o tym, że przeżyłam np. to, że ja miałam zwykle 2 lekcje pod rząd jednego przedmiotu w jednej sali z jedną klasa, więc wtedy mogłam iść do łazienki, ale znowuż dzieciaki nie chciały wychodzić z klasy, tylko ciągle ze mną gadać chciały Ale i dyżur na korytarzu, jakies spotkania z rodzicami w trakcie lekcji!!! mimo ustalonych konsultacji moich po lekcjach (obowiązkowe, za to nikt nie płaci, nie wlicza się ani do pensum, ani do 40-godzinnego tygodnia pracy...).
Na uczelni miałam tylko jedno spotkanie pracowników w semestrze, i to tylko na jednym byłam, bo na pierwszym nie byłam w stanie być w dwóch miejscach na raz oddalonych od siebie o 120 km...
Poparzyłam się wczoraj piekarnikiem na kostce na dłoni i nie dość że mam bąbla to piecze ciągle 😑 Wkurza mnie już ta moja nieostrożność i ciapowatość 🙈😂 Bo jak nie obtarte nogi, złamany paznokieć czy ciągle zahaczanie o klamki, to jakieś poparzenia, czy starta skóra na tarce 😑
No tak, bo do tego wszystkiego to ja tę prace jedną mam 65 km od domu, a drugą 100, więc na paliwo lekką ręką miesięczni 1100-1400...
😮😮😮
To jest straszne, że człowiek poświęca czas i pieniądze na swoją edukację, ciagle się edukuje, a to jest tak mało doceniane…
etat nauczyciela to 40 godzin, tak jak wszyscy, a pensum (czyli godziny spędzone przy tablicy) to u mnie 19 jako zawodowiec, w szkole miałam w ubiegłym 25 albo 27 w tygodniu w zaleznosci od tego, czy moja uczennica na indywidualnym miała humor mnie przyjąć, i mam 180h na semestr na uczelni - tj. pół etatu dydaktycznego. Nie ma nauczycieli, bierzemy duzo nadgodzin... mojej szwagierki kolega miał 3 etaty... zero zycia prywatnego, rady, spotkania z rodzicami, papierologia, przygotowanie do lekcji, sprawdzanie zadań, pisanie opinii, sprawozdań, dostosowań, sprawdzianów dostosowanych dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi - u mnie jest tego sporo... przy 19h "przy tablicy" obowiązuje mnie 40-godzinny tydzień pracy tak jak innych ludzi.
Ja nawet podręczników nie mam do moich przedmiotów ani gotowych zadań praktycznych... W te 40 h wchodzą lekcje, rady, szkolenia, które mam ustawiczny obowiązek robić.
przedmiotowcy ogólni mają zazwyczaj 18 godzin, przedszkole ma jeszcze inną normę, świetlica czy biblioteka także (więcej godzin w pensum).
Większosc nauczycieli u mnie w szkole ciągnie nadgodziny. To jest mądre postepowanie - potem nie trzeba będzie ludzi zwalniać, żeby utrzymać choć goły etat.
Ja mam spoko, bo mam kilka powtarzających się grup, więc jako tako wyrabiam, gorzej z zajęciami na uczelni, bo na to mam czas nocny i weekendowy, a mimo ze mam tylko dydaktyczny, to wymagają ode mnie osiągnięć naukowych bieżących. Za 1295 zł za pół etatu netto, czyli 5 zł brutto więcej niz minimalna krajowa (za cały etat)
still, pracujac na te prawie 2 etaty nie bylabym się w stanie utrzymać samodzielnie. Mati-premier zapowiedział podwyżkę 12,3% dla budżetówki od nowego roku, ale mi to nie wyrówna pensji nawet do minimalnej krajowej.
@Marudziara ja tego nie rozumiem, jakie 1,5 lub 2 eaty? :o to ile godzin jest na etacie nauczyciela? pytam z czystej ciekawości, żeby nie było
Można to chłopu wybaczyc! Upały są, słoneczko dogrzewa więc można wyłączyć myślenie na chwile
Dwa lata w sumie wojowałam, a od 5 mam spokój. Wspólnie sprzątamy prawie cały dom. Na zmianę lub razem gotujemy. Tu nie mogę narzekać. Tylko ta butelka po płynie z no rozwalił mnie na łopatki. Na chwilę chyba myślenie wyłączył 😂
To u nas już 5 lat minęło i nadal się nie nauczył... 🤣 Także zaczynam już się chyba do tego przyzwyczajać 🤣
Mój były miał długie włosy i jak się czesał to te kłaki zamiatał pod łazienkową szafkę i taki wielki stos kłaków tam leżał, kiedyś to posprzątałam to była obraza majestatu 🙄 gość był obrzydliwy 🤮🤮🤮
To mój jak się goli to zostawia mi swoje włoski wszędzie. Nawet nie zdaje sobie z tego sprawy jak mnie wkurza tym.
Dosłownie całą łazienkę mam do ogarnięcia
Aż przykro mi stwierdzić, ze trochę ja jestem takim facetem w moim domu i moj chłop ciagle pyta: czemu to tu stoi? Czemu znowu zmieniło miejsce? Czemu nie wyrzucilas? XD ADHD welcome… wszystko mi z rak wypada i już nie mam cierpliwości tego podnosić, strasznie się denerwuję przy tym, a jak tak brzęczy to jeszcze bardziej
Tak to nasze początki wyglądały 😂 nie był nauczony sprzątania po sobie. Zawsze mama czy babcia to robiła. No ale niestety masz własne życie, dom i wszystko w nim jest wspólne, sprzątanie również
Za każdym razem mam na to ochotę i dre się czy to ku*wa czeka aż sprzątaczka posprząta czy sam wreszcie ogarnie ze sprzata sie po sobie🙈