Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2132 / 2918
Jestem bardzo niespokojna psychicznie i pół nocy nie spałam. Nie lubię takiego stanu.
Jak mam wstać do pracy o 8 to ciężko a dziś mam wolne i obudziłam się o 7...
W tym miesiącu znowu uda mi się zrobić duże denko.. gdyby tylko chciało mi się zbierać te opakowania..
Oby, bo mam już dość.
Teraz z tą ręką to nawet do pracy nie pójdę. Każdy ruch boli, a jak prowadziłam samochód to ciągle się uderzalam o drzwi, zwłaszcza że u rodziców strasznie jeździ samochód bo jakiś debil zamontował im sprzęgło od słabszego modelu i zacinają się pedały! Nie umiem nim normalnie jeździć
Rodzice mają jakiś stary termometr i złe chyba pokazuje,ale jeśli dobrze go ogarnęłam to mam temperaturę ok 38st w dodatku wszystko mnie boli jakbym miała zakwasy. Nie wiem czy to od tego łokcia mnie tak szarpnęło czy jak... Bo w Koronawirus to jakoś nie chce mi się wierzyć.
Będzie dobrze. Jak się wali to wszystko na raz,ale później jest już tylko lepiej. Trzymam kciuki 😚
Ale najważniejsze, że już po zabiegu i że jest w domku, teraz tylko musi dojść do siebie i będzie dobrze
@Karolinnaa już jest w domu od jakiejś godziny. Jest bardzo słabiutka na razie i miała trochę problem z otoczeniem, jakby nie poznawała naszego samochodu, podwórka. No ale po zabiegu to się nie dziwię. Mam nadzieję wieczorem będzie lepiej.
Chciałam dodać dzisiaj zdjęcie swopa, ale już mi się nie uda, bo muszę wychodzić na zumbę 😫
No ona też ma ropomaczicze niestety. Najmłodsza nie jest i babeczka nas postraszyła, że może tego nie przeżyć. Wyszłyśmy z mamą od weterynarza i żeśmy ryczały.
Z łokciem też mam nadzieję będzie ok, bo nic nie mogę robić tą ręką - każdy ruch boli.
Współczuję
Trzymam kciuki za suczkę, ja pamiętam jak moja kotka dostała ropomacicza i też miała usuwaną cała macicę, jaki to był stres, ale było dobrze i u Twojej suczki też pewnie będzie dobrze.
Trzymam też kciuki, żeby z łokciem to nie było nic poważnego!
Siostra dobrze skwitowała - mój rok zaczął się strasznie pechowo. Nie dość, że zostałam bez pracy, suczka jest właśnie na stole operacyjnym, a ja dostałam z moim łokciem skierowanie do chirurga. Jak pech to po całości. 😭
Mam wrażenie, że każdy mjesiąc w 2020 testuje mnie pod innym kątem 😂
Styczeń - miałam takiego pecha, że chciałam wyć.
Luty - znaleźliśmy wymarzone mieszkanie, więc chodziłam cała zestresowana i popadałam w paranoje, bojąc się, że coś nam nie wyjdzie.
Marzec - każdego dnia spotykam na swojej drodze coraz większą ludzką głupotę, która nigdy nie przestanie mnie zadziwiać. Dodatkowo, od 01.03 codziennie muszę coś załatwiać, więc chodząc na nocki śpię po 2-3h, bo rano muszę już być w mieście. Dzisiaj zamierzałam w końcu posprzątać, ale za chwilę suszę włosy i wychodzę, bo okazało się, że K ma problem ze swoim autem. Wyjdę o 13.30 i wrócę jutro o 5 rano, bo po mechaniku śmigam do pracy 😱 strach pomyśleć jaki będzie kwiecień 😂
Nie mam totalni weny do pisania magisterki, na wymagane 80 stron mam dopiero niecałe 35... Mam półtora miesiąca na napisanie do końca 2,5 rozdziału. Po za tym nasz promotor wszystko olewa, w czwartek specjalnie jechałam tylko na seminarium a on nie przyszedł... Na maile nie odpisuje, a z tego co mam w planie to najbliższe seminarium mam na początku maja, czyli wtedy mam oddać gotową prace.