Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1833 / 2920
Mam pierwszy raz dniówki od sierpnia i mój organizm chyba się zbuntował. Wstałam o 5, naszykowałam do pracy jedzenie, zaczęłam się malować i nagle zrobiło mi się gorąco, zaczęło się kręcić w głowie i ciemno przed oczami, nienawidzę tego uczucia.
mojemu tacie zatkało się ucho i też zadzwonił to pielęgniarka powiedziała, że musi mieć teleporade bo inaczej nie ma szans, jak już się połączył z lekarką to ona zaczęła na niego krzyczeć, że przecież przez telefon ona nic nie poradzi na zatkane ucho i to trzeba je przepłukać i jeszcze pytała czy wie, że długo zatkane ucho prowadzi do głuchoty..
Hahahahahahahahahahahaha.
Jaki absurd, hahahaha! Gdybym usłyszała coś takiego, to bym zgłupiała
Jestem genialna. Rejestrowałam się w urzędzie pracy w sierpniu i miałam do podpisu w październiku. No i genialna ja nie wiem jak, to zrobiłam, ale nie zapisałam daty,tylko nr. pokoju... Co prawda jadę na cebulki, ale chciałam się wyrejestrować sama,bo coś mama mówiła, że jak sami mnie wyrejestrują, to chyba na 3 miesiące, a ja nie będę na cebulkach, aż tyle 🤦♀️🤦♀️
ja miałam w czerwcu pierwszą wizytę u okulisty - zaproponowali mi teleporade 🤣 ale ostatecznie miałam normalną wizytę
Nas ta burza złapała około 17 w trasie między Opocznem a Kielcami... Tak lało że nie było widać drogi, jechaliśmy 30km/h, pioruny waliły wszędzie i jeszcze wokół trasy były lasy... Dawno już się tak nie bałam ☹️
Nasza służba zdrowia, to porażka... Moja koleżanka ostatnio się wywaliła i rozwaliła kciuka. Poszła na izbę, to nie chcieli jej wpuścić, tylko przez domofon zadawali jej pytania, czy miała kontakt z osobą zarażoną. Mówi, że stała tak chyba z 20 minut i w końcu zaczęła płakać z bólu i zaczęła wrzeszczeć, żeby coś zrobili. W końcu przyszła pielęgniarka z bólem tyłka i jeszcze ją opierniczyła, że powinna najpierw zadzwonić do lekarza na teleporade 🤦♀️🤦♀️ Masakra. U nas chyba dwóch lekarzy przyjmuje normalnie, a reszta nie. Chyba, że prywatnie, ale ceny poszły w górę masakrycznie...
Od 15 krazy burza. Od 19 nie ma prądu w całym powiecie. W domu, latarnie się nie świecą. Przeokropnie boję się ciemnosci i mieszkam sama. Cały czas siedzę w internecie i czekam i czekam....
Pojechaliśmy dziś na obiad, czekaliśmy godzinę bo o nas zapomnieli 😣 a już byliśmy tacy głodni😡 pozatym to mam do zapisania chyba ze 100 chmurek i muszę dodać kilka rzeczy na vinted ale kompletnie mi się nie chce
Żałoba i smutek nie ma daty, ale wierzę, że znajdziesz jeszcze swoją radość w życiu❤. Mój tato odszedł 6 lat temu.1 kwietnia wstał od stołu i upad. Nie wierzyłam w to co się stało😞. Myślałam, że moja mama zrobiła sobie glupi żart. Wiem jak się czujesz i ile sił kosztuje powrót do życia. Trzymaj się ściskam Cie mocno❤❤❤❤
Też widziałam te reportaże o matkach i wcześniakach . Moja babcia chodzi dwa razy dziennie, zostawia rzeczy na portierni, próbuje się coś dowiedzieć od pielęgniarek, ale wiadomo jak to jest... Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i będzie w porządku. Dziękuję .
ech, to jest okropne. Przecież lekarze (o ile to nie szpital wirusowy^^) pełnią dyżury i wracają do domów - idą na zakupy, spotykają innych ludzi, a odwiedziny w szpitalach są zakazane całkowicie. Ostatnio czytałam o matce, która urodziła wcześniaka i od kilku tygodni go nie widziała, bo maluch jest nadal w szpitalu, a ona nie może do niego wejść.
Trzymam kciuki za dziadka i życzę dużo zdrowia!
Mój dziadek ostatnio źle się czuł, dostał skierowanie do szpitala, ale bardzo nie chciał tam iść ze względu na wirusa. Po kilku dniach przyjechało pogotowie i go nie zabrało, bo skierowanie na transport było sprzed kilku dni, a jak przyjechali to parametry były "w normie". Pojechali więc z babcią taksówką, dziadek z dnia na dzień w szpitalu czuł się gorzej. Nie było już z nim kontaktu, bo do szpitala wejść nie można a był za słaby nawet na wykonywanie telefonów. W czwartek wypisali go do domu, pomimo tego, że nie potrafił już samodzielnie usiąść. Generalnie wrócił ze szpitala w stanie gorszym niż tam pojechał, ale "parametry i wyniki się polepszyły". Wczoraj rano znów zabrało go pogotowie. Dziadek bardzo słabo już kontaktował, wszyscy mieliśmy w głowie najgorsze myśli. Telefony na SOR co kilka godzin, bo nikt nie był w stanie nam udzielić informacji. W końcu dowiedzieliśmy się, że mamy oczekiwać najgorszego, że nie wiadomo, czy dziadka w ogóle przyjmą na jakikolwiek oddział i tak w ogóle to mamy szukać miejsca w hospicjum, bo być może odeślą go do domu a babcia sama nie poradzi sobie z taką opieką. Dzisiaj od rana kolejne telefony, na całe szczęście przyjęli go na oddział, trafiła się jakaś fajna lekarka i stan się polepszył... Na razie nie wiemy co dalej, ale wiadomo, że jest stabilny i świadomy. Nie wyobrażam sobie co on czuje będąc samemu w szpitalu, przy takim osłabieniu i braku jakiegokolwiek kontaktu z najbliższymi. Serce się łamie.
Od kilku dni nie mogę rozwiązać problemu z obsługą Vinted, i dziś już mi puściły nerwy i jestem dla nich mega nie miła.
Ja chce tylko odzyskać moją kasę!
No dokładnie to jest bez sensu! Mieli zmienić ze bedzie od zużycia wody w mieszkaniu ale nie zmienili
Jak najbardziej korzystne dla rodzin, mniej dla kogoś, kto mieszka w pojedynkę. Żenada
Niieeee oni tutaj liczą na mieszkanie.... tyle samo płąci osoba 5 osobowa co mieszkąjąca sama jak ja...