Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 180 / 2920
Pół roku temu byłam w podobnej sytuacji. Ostatecznie udało mi się znaleźć pracę, choć to była jedyna rozmowa którą miałam, inni nie oddzwaniali. I szczerze mówiąc myślałam o nieprzedłużaniu umowy próbnej, bo przez czas jej trwania wyszło sporo rzeczy, które mi nie do końca leżą. Ale firma ma mocną pozycję na rynku, mam blisko do pracy, no i przeze wszystkim mam z tyłu głowy, że może w ciągu roku czy dwóch zajdę w ciążę. Ostatecznie zdecydowałam się zostać z tego właśnie względu.
@Heylovely, @patkakonca jeśli mogę Wam w tym trudnym momencie pomóc ze sprawdzeniem CV lub podszlifowaniem profilu na LinkedIn, to śmiało piszcie do mnie, chociaż sama wiem że to nie w tym problem leży... Też wtedy, 2 lata temu, słyszałam całe listy zakazanych pytań... Płakałam po takich rozmowach, ale nie zgłaszałam, bo byłam zdesperowana, żeby coś znaleźć. Poza tym, jak nie nagram to jak udowodnię?
Straszne to jest, że tyle osób ma teraz podobnie Ja w urzędzie już jestem zarejestrowana od dawna, żeby mieć ubezpieczenie. Ale te wizyty trwają max 5 minut, bo oni i tak nic dla mnie nie mają. Sprawdzają oferty, każą się podpisać i tyle. Teraz mi dali następną wizytę aż na styczeń.
Jestem aktualnie w takiej samej sytuacji. Składam nawet CV na stanowiska poniżej moich kompetencji i z tego też powodu nie zostaje przyjmowana. Już nie wiem co robić, bo też mam dość siedzenia w domu. We wtorek wybieram się na targi pracy, a za dwa tygodnie mam się stawić w urzędzie pracy. Liczyłam i nadal liczę, że do czasu stawienia się w urzędzie coś znajdę...
Ja jestem niestety teraz w takiej sytuacji, w jakiej Ty byłaś te dwa lata temu. Szukam pracy już długo i wszyscy mnie odrzucają, nawet na stanowiska dużo poniżej moich kompetencji. Raz mi kobieta na rozmowie zaczęła sugerować, że mam męża i dziecko i z perspektywy czasu żałuję, że tego nie zgłosiłam. Ale zależało mi na znalezieniu czegokolwiek i liczyłam, że się jednak odezwą. Mam już dość siedzenia w domu, ile można...
Dziewczyny, jak się cieszę, że tu napisałam! Jesteście kochane i twardo stąpacie po ziemi, czuję duże wsparcie czytając te odpowiedzi. Ponad 2 lata temu szukając obecnej pracy doświadczylam na rynku ogromnej dyskryminacji przez wiek i stan cywilny, trudno było mi znaleźć pracę, bo pracodawcy zakładali, że zaraz ucieknę na L4 ciążowe... Tymczasem po ponad dwóch latach we wspaniałym miejscu pracowałam prawie do końca i chciałabym też wrócić szybciej, niż po upływie roku. Czytam, widzę Waszą złość na "pracownice-widmo", które są nie fair i cieszę się, że jednak jest tyle kobiet, które chcą być jak najbardziej w porządku! ❤️
Ale ja nie uważam, że praca biurowa jest bardziej niebezpieczna, tylko że jest również ciężka. Kwestia bezpieczeństwa to co innego.
Kwestia stresu w pracy to raczej już wynika z cech pracownika. Jeden się będzie czymś stresował, drugi nie. Tak jak pisałam, ja jestem an swojej działalności. Stres to moje drugie imię.
Ja dlatego nie czytam żadnych grup i nie należę to takich, bo się nóż w kieszeni otwiera
Brzydka pogoda, leje, wieje i ziąb a ja siedzę na szkoleniu- wolałabym spać
W sumie macie rację 🤔 Aczkolwiek mimo wszystko uważam, że bardziej niebezpiecznie przerzucać palety w ciąży, niż tak jak piszesz odbywać rozmowy telefoniczne i spotkania - jest to dyskomfort ale raczej nic Ci się podczas takiego zadania nie stanie... 🤔
Myślę, że problemem jest to, że prawo swoje, pracodawca swoje a jeszcze życie swoje.
Tak jak piszesz pracodawca powinien znaleźć takie zadania żeby osobie było komfortowo a nie wyręczać się tym, że przyniesie ona zwolnienie. Ale to utopia 🤧
Też zależy co kogo stresuje i w jakim stopniu ale czy tak ogólnie powinno w pracy być? - niezależnie czy jest się w ciąży, czy nie 😬 to też wydaje mi się inną kwestia.
W naszym kraju niestety w ogóle jest duży problem z dogadaniem się z pracodawcami i współpracownikami... 🙃 Nie chcesz pracować w niedzielę to musisz. Chcesz pracować w niedzielę to nie możesz znaleźć takiej pracy tylko na weekend.
Masz szkołę w tygodniu to też wielki problem i łaska żeby spróbować ustawić pod Ciebie godziny.
Masz za dużo obowiązków to nie zatrudnią dodatkowej pary rąk...
Wydaje mi się, że w niektórych sytuacjach wystarczyło by być człowiekiem. Postawić się w sytuacji drugiej osoby...
Dla mnie osoba zmęczona, zestresowana pracuje mniej wydajnie co jest ze szkodą dla pracodawcy
Ja tu nie widzę luki związanych z przywilejami rodzicielskimi. Ktoś sobie to sprytnie powiązał, ale w jaki sposób to wykluczyć? Zakazać L4 po urlopie rodzicielskim? Kontrola zwolnień lekarskich w pewnym stopniu na pewno ukroci lewe L4, ale do tego są potrzebne pewnie pieniądze, bo wątpię, żeby obecnie urzędnicy byli w stanie to obrobic. Brak 100% L4 przy L4 ciążowym może tez by trochę ograniczyła takie zwolnienia od pierwszego miesiąca, bo jestem w ciąży, bo nie opłacałoby się to tak. Oczywiście wtedy zawsze pokrzywdzeni są ci, którzy nie kombinują.
Właśnie chodzi o tą lukę, że może iść na te 3 miesiące "przywilejów ojcostwa", a później jeszcze de facto na 182 dni L4.
Kontrola zwolnień to jest masakra... Lekarze wypisują L4 w główniej mierze na kręgosłup, czy stawy ewentualnie na problemy psychiczne, czy coś nie do podważenia. Wystarczy, że wypisze receptę na Ketolnal i zostanie ona zrealizowana, czyli jest informacja, ze podejmuje leczenie. Powinna też być większa kontrola lekarzy, którzy wypisują takie lewe L4.
W UK jest tak samo o ile z ciążą jest wszystko ok to nie jest powodem do L4, pamiętam jak w agencji odbieraliśmy klucze to pani która nam je dawała już do nas nie wstawała bo lada chwila miała termin 🙈. Ja sama ze względu na to że mam swoją działaności nie byłam nawet dnia na macierzyńskimc dużo Polek tutaj narzeka na to że w ciąży muszą pracować a po porodzie naturalnym parę godzin i do domu 🙈
O matko, jak słyszę, że praca biurowa nie meczy to mi słabo. Oczywiście, że nie jest to praca w kopalni, ale praca biurowa to rzadko kiedy 8h tylko stukania w klawiaturę.w moim przypadku to spotkania, rozmowy telefoniczne, bieganie po instytucjach. Praca siedząca we wczesnej ciąży i mdłości to nic przyjemnego. A później wielki brzuch nic nie ułatwia. O stresie nie wspominam. O tym, że u mnie faktycznie były problemy z koncentracją i myśleniem, co powodowało, że musiałam sprawdzać sama siebie 2 razy też.
Poza tym to nie jest tak, że jak przerzucasz palety to l4. Ale niestety, takie są realia, bo pracodawcy woli pracownice na zwolnieniu niż znaleźć jej pracę jaką może wykonywać w ciąży, w ostateczności zwolnić ja z wykonywania pracy za wynagrodzeniem. A tak to powinno wygladac.
Akurat z tym, że jak siedzisz w biurze i tylko klikasz w klawiaturę to jest to mniej obciążające to nie do końca się zgodzę. Fizycznie na pewno mniej, ale niestety często praca biurowa wiąże się ze stresem. Jestem w trzeciej z kolei pracy biurowej, w drugiej jako księgowa, i wiem że nie chciałabym dostarczać maluszkowi takiej dawki stresu, jaką przeżywam podczas zamknięcia. Raczej nie wyszło by mu to na dobre. A też nie sądzę, żeby pracodawca odjął mi połowę obowiązków ze względu na ciążę, żeby się mniej stresować.
Niestety, jeżeli coś się da wykorzystać to Polacy na pewno to wykorzystają... 😅
Sama mam znajomego, który co słyszę to jest na zwolnieniu lekarskim. Jestem pełna podziwu jak mu się to udaje 🙃. Bo to nie jest obłożnie chora osoba...
Wydaje mi się, że ciążowe L4 powinno obowiązywać głównie jak masz pracę fizyczną... Jak siedzisz w biurze i tylko klikasz w klawiaturę to raczej ciąży nic nie grozi 😅 oczywiście powinno być wtedy więcej przerw i możliwości "rozprostować" nogi. Ale jak lekarz taką opcję zaproponował to głupi by nie wziął 🙃.
Zastanawiam się jednak jak tym kobietom się to udaje bo sama przy fizolce miałam duży problem uzyskać zwolnienie lekarskie. 😖
I teraz mogę Wam powiedzieć hit 😅 że Duńczycy w ogóle ciążę traktują jak normalny stan - nikt Ci nie ustąpi miejsca w kolejce czy autobusie. Pracujesz bez względu na wykonywane obowiązki praktycznie do końca... Jest możliwość iść na zwolnienie jedynie jeżeli ciąża jest zagrożona lub wcześniej zdążyły się poronienia. Ale też częstotliwość i forma badań się diametralnie różnią 😅.
Nie tylko Ty. U nas tak się złożyło, że wszystko w locie, pakowanie, noszenie, wnoszenie. A nie rozpakowana do końca jestem po dziś dzień, bo w remoncie jesteśmy🙈
Ostatnio jestem tak znerwicowana, że byle co wyprowadza mnie z równowagi... Nawet wypłakanie się dało tylko chwilową ulgę...
Tylko L4 po urlopie rodzicielskim nie jest problem uprawnień rodzicielskich, tylko dziurawym systemem zwolnień lekarskich. Kontroli jest stanowczo za mało w porównaniu do zwolnień lekarskich i ludziom się wydaje, że L4 to synonim urlopu. Zwłaszcza w ciąży.