Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1570 / 2920
Nie mój dzień dzisiaj. Jedyne co mam siłe robić to leżeć i wlewać w siebie litry kawy i herbaty na zmianę. Jedyne co jest dobre, to to, że o 13 miałam ochote zjeśc całą lodówke, ale nie zdążyłam, bo zasnęłam
„Kwadrat śmierci” czyli naprzemienne uliczki jednokierunkowe i dwukierunkowe, dużo osób oblewa, bo nie patrzy na znaki, jest też przejazd pod mostkiem z ustąp, bo mieści się tylko jedno auto i generalnie jak ma się szczęście i nic nie jedzie bądź jedzie się od lepszej strony to okej, ale z drugiej strony wystarczy, żeby jechało auto, którego nie będzie widać to już po egzaminie, dodatkowo zawracanie na wysepce, grunt, byle się dobrze tam ustawić 😅 + najczęstsze parkowanie jest w okolicach korala i zdecydowana większość jest prostopadle, nikt z moich znajomych na kopertę nie parkował 😉
Oba miasta mają W Przemyślu jest stały punkt programu tzw. Małpi Gaj. Każdy zdający tam jedzie, miejsce to słynie z kumulacji jednokierunkowych uliczek. Ponoć dużo osób tam oblewa, a wystarczy patrzeć na znaki. Ja tam akurat miałam kopertę. Obok Małpiego Gaju, jest też ciekawy wyjazd, na którym polega mnóstwo zdających - wyjazd pod górkę. Jedziemy pod górkę, najpierw mamy ustąp, ale generalnie trzeba stanąć bo jest duży ruch i ruszyć z ręcznego. A dosłownie 5 m dalej jest stop i znów trzeba stanąć. Tu już wyjazd jest trudniejszy bo nachylenie jest naprawdę duże. Moje modlitwy na szczęście zostały wysłuchane bo wyjeżdżałam inną stroną. Ale sporo tam ćwiczyłam. W każdym razie, mając porównanie Przemyśla i Krakowa, mogę stwierdzić że Przemyśl jest banalny. A jakie to punkty w Rzeszowie?
Nie wiem jak w Krk/Przemyślu, ale Rzeszów ma swoje stałe punkty programu na egzaminie, 1/10 przypadków jedzie gdzieś indziej.
No generalnie chyba tak jest, że przez ten stres często na egzaminie nie wychodzi. Ja miałam potworny stres na egzaminie w Krakowie, te ogromne ronda, tramwaje i masa aut mnie dobiły. Za to egzamin w Przemyślu zdałam bezbłędnie w 37 min. Ale tam już poszłam całkowicie na luzie, chociaż i tak już na sam koniec, na placu jak już parkowałam po egzaminie auto mi zgasło.
Wiem że łatwo mi teraz mówić, ale trzeba starać się podchodzić na luzie
Mi zgasł tyle razy, że nawet nie zliczę... na szczęście miałam super egzaminatorkę, dała mi wtedy dużo szans i dopiero przy „ostatniej” udało mi się ruszyć na tym skrzyżowaniu. Jednak dla mnie stres na egzaminie był okropny, wszystko co umiałam się blokowało.
Jeny, jakbym o sobie czytała! Z gasnącym autem mam problem do tej pory, chociaż dopiero wracam do jeżdżenia po rocznej przerwie, a prawo jazdy mam już ponad 3 lata... Mi na egzaminie zgasł 3 razy, ale miałam tak dobrego egzaminatora, że prowadził mi ćwiczenia oddechowe na uspokojenie
No właśnie nie wiem Bo wciąż mi gaśnie auto, a przed egzaminem już raczej nie powinnam robić takich błędów. Łuk wychodzi mi już bezbłędnie i sama jazda w miarę ok, ale z tym sprzęgłem najgorzej i nie potrafię wbić sobie do głowy obowiązujących prędkości
Od 17 wokół mojego miasta krąży burza, ciągle się błyska i grzmi a w pobliskich miastach już wylewają rzeki i wprowadzają stan alarmowy 😔
Też mam io. Ale na szczęście nigdy nie słodziłam, wręcz nie wyobrażam sobie wypić słodkiej kawy. Chyba ze tam jakas z mlekiem, raz na 5 lat jak mnie najdzie . A no i polecam morwę herbatke czy w tabletkach