Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1230 / 2920
Chciałam kupić sobie kwiaty do zdjęcia, ale oczywiście muszę być tą cholerną perfekcjonistką i żadne nie podobają mi się w 100%
Bez mojej zgody przenieśli mnie w pracy na inną zmianę, bo "jestem miejscowa" i "najlepiej znam maszynę, którą operuję. Zaczynam się zastanawiać, czy mam się przeprowadzić, żeby traktowali mnie na równi z innymi. Odebrali mi wszystkie chęci i motywację do pracy Najgorsze w tym wszystkim jest to, że dział techniczny z tej zmiany w ogóle nie zna mojej maszyny, i jeśli cokolwiek przy niej robią, to następna zmiana ciągle musi po nich poprawić 😑😑😑
To ja przejeżdżając ostatnio koło Orlenu. Przez codzienne dojazdy na rehabilitację wydamy majątek na paliwo
Oczywiście, że się spóźniliśmy... U nas zaczęto zamykać drzwi jak się pojawiła pandemia... Od tamtej pory trzeba się umawiać na wcześniejszy odbiór dziecka, bo drzwi zamknięte są do godziny 14:30, jedynie w piątki do 14...
Serio? Ja jak odbierałam młodego ze żłobka, to miałam chip i mogłam sobie w każdej chwili wejść. Ba! Odbierałam go codziennie około 12-13. Dziwią mnie takie praktyki. OK. Bezpieczeństwo dzieci itd., ale no jednak są takie sytuacje jak Twoja i trochę niefajnie, że musiałaś czekać i na pewno się spóźniłaś
Jeżdżę z młodym na rehabilitację. W naszym mieście nie ma rehabilitacji dla dzieci, więc musze dojeżdżać 30 km dalej. Rehabilitację mamy wyznaczoną na godzinę 13. W piątek zaniosłam do przedszkola kartkę, żeby wypuszczały młodego o 12:20 (u nas przedszkole o 8;15 zamykane jest na klucz i nie ma mowy, żeby wejść, brak dzwonka). Byłam o umówionej godzinie, przedszkole zamknięte. Czekam, pukam, nic... 15 minut później otwiera mi babka i mówi, że się zagadały Nosz kur...
Wczoraj weszłam na narożnik i noga wpadła mi w dziurę Stopa mi napuchła i boli no i mam zdarta skórę a najgorzej że dziś w pracy do19 i dużo chodzenia
Doskonale Cię rozumiem. Ja byłam wczoraj w Korczowej i Przemyślu. To co pokazują w TV to zaledwie 1% tego co tam w rzeczywistości się dzieje.
Moje wczorajsze nie chce mi się , złamało mnie na całego . Już nawet nie pamiętam kiedy miałam tak tragiczny dzien . Nic mi się nie chciało, cały dzień przeleżałam , a na wieczór głowa mnie rozbolała -.- .
Jak nie mogę się doczekać weekendu, bo spędzę ich z moimi najbliższymi tak zawsze kończy się w mieszkaniu jak by ktoś granata wrzucił -.-
Dopadła mnie obchódka.. Wczoraj wymiotowałam, dziś mnie męczy z drugiej strony.. Dramat 💩
Też miałam kryzys ostatnio. U mnie w pracy jest punkt taki na całe miasto. Ruch przeogromny ludzi z darami oraz osób potrzebujących. Ja w punkcie co prawda tylko bywam, czasem im podrzucam obiad, kawę, herbatę, ale ogólnie wszystko widzę cały czas i serce boli... Teraz Pan Solorz przyjął 600 osób do siebie do hotelu, wcześniej w mieście było ponad 300 osób przyjętych.. I ogólnie inne problemy prywatne się dołożyły i siedziałam i płakałam. Ten weekend poświęciłam tylko sobie nie wychodząc z domu..