Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1148 / 2920
ostatnio czekałam na kuriera z Inpost coś długo go nie było więc zadzowniłam zapytać kiedy będzie, mówi że o 17. Czekam, czekam, czekam, już godzina 19 jego nadal nie ma więc myślę trudno przyjdzie jutro, zaczęło kropić więc wyszłam sprzątnąć pranie patrze a paczka na którą czekałam leży rzucona na podwórko...
rok temu inny też rzucił paczkę pomimo, że widział że pies biega (a ja byłam w domu) i pies pogryzł zawartość... kurierzy DPD wcale nie lepsi, zamówiłam rower to podjechali pod dom rodziców i wywalili paczkę na podjazd przy samej drodze gdzie ogrodzenie nie jest jeszcze dokończone, innym razem zamówiłam mamie donice z pergolą i też widzę, że dostarczona pytam mamy jak ta donica czy fajna a mama w szoku, że jaka donica... okazało się, że donica też była pyrgnięta na podjazd... jedynie pan kurier pocztowy jest zawsze miły, uśmiechnięty, zawsze zadzwoni dzwonkiem, jak mnie nie ma zadzwoni zapyta czy w paczce jest coś delikatnego i czy może mi ją gdzieś zostawić itp, także rozumiem oczekiwanie na kurierów którzy jadą i dojechać nie mogą.
Kurier jedzie i dojechać nie może.
Dodatkowo boli mnie kark i ramiona. Staram się siedziec wyprostowana ze ściągniętymi ramionami. Przez to wszystko zaczęło się robić nieciekawie. Bolało jak się tworzyło, boli jak staram się to wyprostować .
Znam ten ból. Jak zdawałam procedurę karna na studiach w czerwcu, to w lipcu zmieniał się stan prawny o 180 stopni. Natomiast po roku wrócili do tego, którego się uczyłam w czerwcu, bo nie wypaliło. Procedura cywilna odkąd skończyłam studia zmieniła się już chyba z 2 razy.
Ja właśnie teraz to przeżywam, bo chcę zmienić pracę na taką w zawodzie (księgowość). Trochę wiem, ale dużo bardziej w teorii i praktyce. Bieżących (nawet na moment nauki, czyli 2019/2020) zagadnień podatkowych praktycznie nie mieliśmy w programie, tylko totalne podstawy. Już nie wspominając o tym, jak to się teraz wszystko pozmieniało.
Podpisuję się. Wiedzę o finansach, marketingu, sprzedaży i turystyce zdobyłam w pracy. Dziś z moich studiów pamiętam mało co i wiem, że gdybym poszła do pracy w wyuczonym zawodzie to byłabym zielona jak szczypiorek na wiosnę.
Łącze się kochana z Tobą w bólu. Kolejny dzień budzę się zmęczona, osłabiona..
A są jakieś studia po których się umie wszystko w praktyce? Moje doświadczenie jest raczej takie, że studia studiami, ale jednak umiejętności trzeba nabyć na własną rękę. Ja najwięcej doświadczenia zdobyłam w pracy i myślę, że nie jestem jedyna. Nie ma co się czuć głupio, tak niestety w głównej mierze (oczywiście są wyjątki) wygląda szkolnictwo wyższe w Polsce.
Wczoraj sprawdziliśmy naszą ratę i 85% kwoty to odsetki, a tylko 15% to kapitał. Już nie wiem czy śmiać się czy płakać...
Czuję się taka głupia po tych studiach 🙄. Grafika komputerowa jest potrzebna ale wszystko czego akurat nie umiem...
Jakiś czas temu tata dzwonił, że syn jego kolegi otworzył firmę i szukają kogoś do 3D - i ja niby miałam zajęcia na studiach, ale z moim komputerem to zdałam je po najmniejszej linii oporu. Musiałabym jeszcze raz przejść jakiś kurs 🥴 a na rozmowie to nawet nie miałabym co pokazać.
Dziś dzwoni kuzyn, że mają pracę przy UX - z tego co wiem jest to w programie na magistra 🙄 nawet nie wiem z czym to się je... Również by się przydał jakiś dodatkowy kurs 🥴.
Umiem robić ulotki, wizytówki i logo. Ale to się robi za przysłowiową paczkę śliwek 🤧
Dodatkowo znając życie porobię te kursy to się nagle okaże, że to już też wyszło z mody i powinnam zrobić kurs jeszcze na coś innego 🙄
Ja tego w ogóle nie rozumiem. Jakiś czas temu byliśmy na wakacjach obok była strażnica w nocy się uruchomiła bo był wypadek. No i pierwsza noc w innym miejscu mój stary śpi nie mogę go dobudzić nie wiem co jest grane. Już myślałam że wojna do Polski przyszła że tak to nazwę. I kombinowałam jak go wrzucić do auta i odjechać 🤣🤣🤣jak już zaczęłam po nom skakać się obidzil. Ten to ma taki sen
Mój stary ...
Nastawił budziki a mamy dziś wolne z czego ja wstałam a ten jeszcze śpi..
Ja miałam dziecko z ospa przed świętami. Całe zasypane krostami a rodzice wmawiali mi że się mylę i to uczulenie. Ospa stwierdzona przez pielęgniarkę. Dziecko siedziało samo w izolatce przez 4 godziny i czekało. Dobrze, że ja i ospę i półpaśca miałam. Szkoda, że niektórzy rodzice tak męczą dzieci...
My mieliśmy lecieć końcem marca, wszystko mieliśmy zaplanowane, co zobaczymy, gdzie zjemy, bilety kupione. Tak żałuje, że nie mogliśmy zrealizować planów
Nigdy nie byłam, a chciałam... Czarnobyl też był na mojej liście, teraz przez miny nie mam odwagi...