Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1078 / 2920
Ja pracuje od 7 do 17 i mam do domu z 20 minut rowerem,ale jak wracam to nie mam siły na nic...Na szczęście mam wolne weekendy,ale jak oczywiście przychodzi do weekendu to wstaje przed 7,a czasami przed 6 i jestem rozwalona cały dzień.Ta niedziela była w łóżku,bo cały dzień deszcz pada, więc czuję stratę czasu
Pracuje w takim systemie 4 lata, wychodze z somu o 5:50 i wracam 18:10, mam też 2 zmiany, ale z nimi teoszkę łatwiej, nadal nie przywykłam do pracy w takich godzinach myślałam, że jestem jakaś niepoważna, że wracam do domu, JA KOBIETA PANI DOMU, i patrzę się na zlew i widzę talerz do umycia, ale nie mam siły go umyć. Że mam w nosie, że dzisiaj nie pozamiatam. Potem zaczęłam rozmawiać ze współpracownikami i okazało się, że to nie tylko ja, że te godziny pracy tak zabijają, a że u mnie dochodzi jeszcze trzymanie ręki na pulsie przez 10h pracy to wracam wypompowana psychicznie i fizycznie. Jedyna rada jaką Ci mogę dać to nie wnerwianie się na siebie i nie wyrzucanie sobie, że nie masz czasu. możliwe, że w końcu wypracujesz w sobie jakiś schemat. Ja nauczyłam się w miarę zarządzać tymi 4h, które mi zostały po powrocie, bo przeważnie 22:00 leżę już w łóżku
też mam uciazliwego sąsiada przez ścianę. Na co dzień Pan bardzo miły, kulturalny, z daleka krzyczy "Dzień dobry". 7 lat tu mieszkam i zawsze mi paczki odbiera jak potrzeba, przynosi. W miejscu gdzie ja mam sypialnie on przez ścianę ma kuchnie i wc. Jego kuchnia jest jak pokój, widziałam też, ze ma tam kanape, fotele. Gościu niestety dużo pije, często krzyczy po nocach głownie przekleństwa, popycha chyba meble bo słychać jak się przewracają. Żona na niego krzyczy i tak wzajemnie się kłocą. Dzis do 3 imprezował więc zasypialam i sie budzilam, a o 6 rano juz na nogi mnie postawił. Jestem po bardzo ciężkim okresie w pracy i jedyne o czym marzyłam to spedzić weekend śpiąc i czytając książki. Na moim piętrze mieszkam ja, oni i staruszka 95 lat. Niżej na piętrach same kobiety 60 - 80 lat więc nikt z tym nic nie robi.
Jakbym czytała o swoich sąsiadach 😱 tylko że u nas jest tak, że to bardziej sąsiad jak się na weekend napije to muzyka na pół wsi potrafi iść od 22 do 5 rano i też nie da się wgl okien otworzyć..
My mamy najgorzej bo akurat pokój w którym zawsze gra muzyka jest naprzeciwko naszego pokoju, a on jeszcze otwiera balkon i serio tą muzykę na pół wsi słychać..
Czasami jest masakra, jak jest duszno i chciałabym otworzyć okna bo spać się nie da no to się nie da ...
Bo ja spokojna jestem. Poza tym zawsze to sobie tłumaczyłam "dziś odpuszczę, pójdę następnym razem".
no i ja się tak pocieszam, że wcale nie mam tak źle, skoro droga do pracy będzie mi zajmować ok. 1h i 10 min, skoro inni jeżdżą czasem 2h łącznie...
Jakiś okropnie nudny ten weekend Miałam jechać na odpust ale pogoda jest tak tragiczna Praktycznie nie wychodzę dziś z łóżka
Bardzo dobrze zrobiłaś,ja jeszcze bym zrozumiała piątek no sobotę,ale nie na tygodni u i jeszcze muzyka na cały Zych,masakra z tymi sąsiadami masz
czyli to nie moje złudzenie. mam nadzieję, że się przyzwyczaje. jakoś od końca września będę o 17stej w domu. Zawsze chciałam mieć w takich godzinach pracę ale zastanawiam się czy jednak zmianówka nie była lepsza. Zmienić jej nie mam zamiaru. Co drugi weekend cały wolny, każda niedziela wolna. Nadgodziny odbiera się w wolnym. Dodatkowo Wigilia, Sylwester i tego typu dni - wolne. No nie znajdę nic takiego. Modlę się aby kobieta ze zwolnienia nie wróciła. Niby nie jestem na zastępstwo ale się boję. Szefostwo ma ogromny szacunek do pracowników i słyszę jak się z szacunkiem wypowiadają o niej.
Mam podobnie Wstaję po 5, przed 6 mam pociąg, a wracam po 16... niby pracuje się "tylko" 8 godzin, ale wstawanie rano jest bardzo męczące
Ja się teraz nie mogę pozbierać odkąd mam jedną zmianę od 8-17 🤦 pracowałam na zmiany to jakoś tak nie narzekałam na jego brak 🤷
Mamy sąsiadów, którzy od dwóch miesięcy regularnie robią bardzo głośne imprezy, po 2-3 razy w tygodniu. Tak głośne ze okna nie można otworzyć na noc. Ostatniej nocy obudzili nas o 3 w nocy puszczając muzykę na cały regulator.
Nie wytrzymalam już, poszłam do nich i zrobiłam awanturę. Mąż mówi że za ostro zareagowałam, ja uważam że bardzo dobrze. 2 miesiące dusiłam to w sobie aż w końcu musiałam wszystko z siebie wyrzucić. I teraz mam dylemat, czy dobrze zrobiłam czy może trzeba było na spokojnie powiedzieć... 🙄
to ta ostatnia kategoria pewnie ja jak nie jestem pewna do jakiej kategorii dodać to szukam podobnych produktów i sprawdzam gdzie inne dziewczyny je dodały. Chusteczki najczęściej są dodawane do tych trzech kategorii, pewnie w zależności jak są stosowane. No ale jak są do odświeżania to chyba najbardziej pasują w patyczki/chusteczki/waciki higieniczne (według mnie)