Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1055 / 2920
Zazdro... u mnie jest 32 stopnie i tak gorąco, że normalnie można się nie ruszać, a z człowieka pot leci...
Uwielbiam upały i słońce, a dzisiejszy dzień jest tak szaro bury, że aż się wszystkiego odechciewa
ostatnio totalnie odpuściłam siłownię a do tego jem same świństwa i zaczynam się mega źle czuć z tym
Przed nami przeprowadzka i jak patrzę na ilość rzeczy które musimy spakować
to chce mi się płakać
U mojej teściowej dopiero trzeci behawiorysta pomógł. Trzeba szukać niestety.
Myśle ze to co innego. To praca w której odpowiadasz o życie innej istoty a nie walczysz ze swoimi lękami. Od tego czy Ty wejdziesz na drabinę czy nie nie zależy czy ktoś przeżyje. Weterynarz to lekarz i jest odpowiedzialny. Jeśli kocha zwierzęta to niech zostanie behawiorysta czy groomerem i wybieram sobie z kim będzie pracować, a nie lekarzem odpowiadającym za ich życie. Wg mnie jego może z czasem ktoś po prostu pozwać za to że nie udzielił pomocy.
Tak, tego akurat nie rozumiem. Tym bardziej udawania, że Ciebie nie zna
Rozumiem co masz na myśli ale w mojej sytuacji wystarczyłoby chociaż żeby coś doradził, próbował pomóc, wysłuchał a on nic. Kompletnie się nie zainteresował a przyjeżdżał do nas od dawna. Dlatego niestety ale stracił w moich oczach.
A ja go trochę rozumiem. Facet może mieć paniczny lęk i mimo tego, że może kochać zwierzęta, to po prostu wielkość psa powoduje u niego panikę - i moim zdaniem dobrze, że od razu o tym mówi - jak widać zdaje sobie z tego sprawę, że zwierzęta czują lęk Ja mam np. paniczny lęk wysokości, a w pracy często muszę wchodzić na drabinę do 3 m wysokości (tak, też mnie to przeraża), czy wobec tego nie jestem godna tej pracy? Nie mogę się w niej sprawdzić i dobrze wykonywać obowiązków?
Behabiorysta nie dał rady xd znaczy nie z tym.
U nas jest problem ze on tak oszczekuje że nie idzie wyjść podbiega do drzwi jak by miła z tobą wyjść.
Nagrody nie działają krzyczenie uspokajanie również.
Czas, nagrody, a jak już nic nie da pomoże to behawiorysta. 😊
U nas pomógł czas. Po roku Aria przestała szczekać, teraz zostaje sama w domu gdy my idziemy do pracy i przez 6 godzin jest grzeczniutka.
No kurcze nie możemy oduczyć psa żeby nie szczękał jak ktoś wychodzi z domu
Dokładnie.. tak się właśnie wtedy czuliśmy. Jego wspólnik przeszedł na emeryturę, jakiś inny na urlopie i rób co chcesz Wcześniej mieliśmy o nim dobre zdanie, ale po tym stracił nasze zaufanie i dziwię się kiedy ktoś go poleca.
Dla mnie ktoś taki nie powinien być weterynarzem…. To tak jakbym miała zostać nurkiem i powiedziała ze boje się wody… przecież to LEKARZ! Osoba z powołania, z miłością do zwierząt, nie ze strachem… Nie wyobrażam sobie sytuacji że moje zwierze potrzebuje pomocy, jest chore, ja jestem bezradna i nie mogę mu pomoc, a lekarz mówi że się boi…
Wiesz co, ja nie znoszę czegoś takiego. Mówię wprost, że nie przyjadę I koniec a nie, chłop 50 lat a zachowuje się jak dziecko. Unika wzroku, udaje, że nie widzi.
Ostatecznie kuzynkę ściągłam z urlopu do szczepienia. Chodź docelowo siedzi w inspektoriacie tak na szczęście zdecydowała się pomóc
Nie mówię nie, na szczęście przyjechała moja kochana Sylwia i go na szybko zaszczepiła. A o tym chłopie nie chcę już słyszeć. Miałam ogromny żal do siebie, że ściągałam ją z urlopu i to na zwykłe szczepienie, ale no cóż