Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1012 / 2920
Dziewczyny, któraś z Was jest w trakcie lub szykuje się do wykończenia mieszkania w stanie deweloperskim?
Za 6/7 miesięcy odbieram mieszkanie i brakuje mi grup/profili na IG na których żywo można o tym rozmawiać! A zastanawiam się np. czy w związku z obecną sytuacją warto brać się za zakupy np. drzwi czy płytek.. czy lepiej czekać..
Ja się cieszę, że nam się nie udało wziąć kredytu rok temu... wtedy byłam wściekła, ale teraz się cieszę, bo nie wiem czy byśmy sobie poradzili płacąc kredyt i remontując dom jednocześnie.
Nie dość, że byliśmy zmuszeni iść po pomóc do rodziców to wyszło tak że jeszcze musimy u nich zostać, robimy im w pokoju remont (co jest tragiczne o tej porze roku, ściany są w fatalnym stanie w środku jeszcze trzcina to się wszystko sypie), do tego jest podłoga do zrobienia i nikt nie wie co tam ma być ostatecznie - do paneli trzeba by zdjąć deski i zalac na rowno betonem, żeby ogarnąć deski trzeba by część wymienić, wycyklinować i zalakierować. Niby mówią że mamy robić pod siebie, a codziennie co innego wymyślają i myślą że my tu chcemy zostać na nie wiem jak długo, a tu jest taki syf i smród z papierosów, że długo to my tu nie wytrzymamy. 😭 Dzień w dzień przeglądamy oferty najmu, ale to jak szukanie igła w stogu siana. 🥺
Ja dzisiaj płacę ratę hipoteki 2 razy większa niż 3 lata temu kiedy brałam kredyt... Oczywiście też się liczyłam z podwyżka wiboru ale nie aż taką... 😒
Ja też w liceum nie miałam Internetu w telefonie, właściwie to nawet smartfona nie miałam
Tak tak ja tak samo, ale chodziło mi o mniejsze dzieciaki, taka podstawówke. Ja też od gimnazjum miałam
Tzn. ja już jestem to pokolenie gdzie część osób w pierwszej gimnazjum miała internet w telefonie (chodziłam wtedy do szkoły w Irlandii i osoby chodziły po klasie i się zapraszały do znajomych na Facebooku).
Jak wróciłam do Polski to powoli raczkowało, ale w trzeciej gimnazjum to 3/4 klasy miało już normalnie internet. W liceum to właściwie wszyscy mieli internet w telefonie (Tylko nie ja 🙃)
Biorę te leki i nic, jak się dusiłam tak dalej się duszę, stany podgorączkowe się trzymają, wszystko od tego kaszlu boli.
Tak kiedyś to tez była zajawka na komórki ale nieśmiały one internetu wiec nie było za bardzo co na nich robisz A teraz te dzieci maja tam wszystko…
U mnie w czasach podstawówki zakazali w ogóle przynoszenia telefonu.
Sama nie nosiłam bo miałam dość blisko dom. Ale pamiętam, że koleżanka źle się poczuła w szkole, rodzice zapisali swoje numery w dzienniku ale akurat nie odbierali i w końcu koleżanka wyciągnęła telefon z plecaka i mogła zadzwonić do babci która mogła ją odebrać i powiadomić rodziców.
W gimnazjum mogliśmy wyciągać telefony tylko na przerwie i w sumie... Miałam znajomych 🤔 wręcz nas to trochę bardziej socjalizowało bo lubiliśmy sobie nagrywać śmieszne filmy, robić fotki z wygłupów - (oczywiście wszystko za swoim przyzwoleniem i w granicach normy, nie było zdjęć z szatni czy toalety) czy wysyłać muzykę przez Bluetooth. Nie zawsze też się kończyło, że na przerwie je wyciągaliśmy bo zdarzało się, że ktoś akurat miał ochotę poczytać książkę czy pouczyć się na kolejną lekcję.
Mimo wszystko to pokolenie mniej więcej od 2007 urodzone jest jakieś takie wgapione w te telefony, uzależnione od Tiktoka czy YT i nie raz słychać że rodzice zabiorą telefon i w te dzieciaki szatan wstępuje... Nauczyciele może zaczęli to zauważać i chcą trochę te dzieciaki właśnie odkleić.
Zazwyczaj jak się jakiś problem pojawia czy pogłębia to nauczyciele zaczynają tak reagować.
Myślę jednak, że jeżeli dopiero myślą nad wprowadzeniem tego prawa to wszyscy włącznie z rodzicami powinni o tym zostać poinformowani i wtedy to egzekwować, a nie, że nikt o tym nie wie, jeszcze to nie weszło ale telefon już zabiorę 🤣
Podnieśli mi oprocentowanie pożyczki 😭😭😭 i to nagle o 3… ech , oczywiście wiedziałam ze mogę się z tym liczyć ale wiecie jak jest jak nagle staje sie to realne
Ja też bym proponowała aloes. Mi pomaga po "poparzeniach" po plastrach lub kremach do depilacji.
Może czysty aloes lub schłodzony plaster ogórka? Mnie też czasami tak się dzieje ale od kremu do depilacji.
Dziewczyny, może którejś z Was przydarzyło się kiedyś coś podobnego?
Niestety jestem zmuszona od czasu do czasu użyć plastrów do depilacji twarzy. Nigdy nie miałam z nimi problemu, a ostatnio już drugi raz mi się zdarzyło, że bezpośrednio po użyciu skóra w depilowanym miejscu mnie delikatnie boli, i gołym okiem widać podrażnienie. Spotkał się już ktoś może z czymś takim? Macie pomysł, jak to złagodzić?
Używanie telefonu w trakcie lekcji ok,ale nie wyobrażam sobie go nie mieć wcale.Telefon zawsze mi się przydał jak wcześniej skończyłam lekcję i musiałam po rodziców dzwonić, żeby po mnie przyjechali.