Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!

Strona 2264 / 2893

Szeptucha
Nieznany profil
8.92k2 lata temu
Janettt • 2 lata temu
Strasznie tą pogoda na mnie działa. W nocy nad ranem zasypiałam, nogi i kolana mnie bolały. Już na stojąco drzemałam, na szczęście koleżanka mnie postawiła na nogi. 🙈 Wróciłam rano do domu, nawet nie poszłam na zakupy, bo nie miałam siły, mówię wstanę później to pójdę, ale to też na siłę poszłam i nie miałam kompletnie pomysłu co na kanapki kupić. A. Jest rozbity totalnie, ciągle mi płacze, był dziś na rozmowie o pracę i ciągle marudzi, że źle wypadł i w ogóle- jego pewność siebie spadła tak nisko, gorzej niż moja jak się poznaliśmy. Ciągle mi dziękuje że ja się trzymam, ale już nie daje powoli rady i nie wiem czy lepiej żeby poszedł do pracy, czy zawieźć go na leczenie do szpitala jak polecała psychiatra w październiku jak wtedy przechodził załamanie. On się boi, że jak pójdzie do pracy to znów trafi na gnidy, które będą mu robić pod górę a to może go już całkiem załamać. Nie wiem co będzie lepsze dla niego - szpital, czy praca. Ciągle mi dziękuje i przepraszam, bo w końcu widzi moje starania przez te lata, ale tym przecież nie wyżyjemy. Byliśmy na długi weekend pod namiot, ale on ciągle się martwił o wszystko i czy na pewno cieszę się z tego wyjazdu. Poza tym że kręgosłup mnie bolał niemiłosiernie od spania na twardym to było naprawdę fajnie, no ale on niedowierza. Mimo że mam dość tego związku to naprawdę ciężko mi patrzeć na to w jakim jest stanie i nie potrafię o z tym zostawić samego. On się boi że w szpitalu dadzą mu żółte papiery, a też na siłę nie chce go tam prowadzić, a może powinnam. 😪

maya15 • 2 lata temu
Nie brzmi to wszystko dobrze ☹️ trochę to wyglada jakbyście nawzajem ciągnęli się w dół, czasem tak jest ze ludzie się kochają ale bycie razem im nie służy. Tak trochę ze swoje doświadczenia powiem ze pomagać można do pewnego momentu ale przychodzi moment gdzie trzeba oddać pałeczkę specjaliście, bo się można zamęczyć.

Janettt • 2 lata temu
No właśnie wiem, że razem ciągniemy się w dół. I to jest straszne. Mam nadzieję, że jeśli pójdzie na to leczenie to w końcu zacznie się układać bez względu na to czy razem czy osobno.

maya15 • 2 lata temu
Wiem ze łatwo się doradza jak sytuacja nie dotyczy nas, ale nie czujesz ze marnujesz najlepsze lata na coś na co może nie warto? Ze może takie kurczowe trzymanie się tego sprawi ze przegapisz coś innego, coś co byłoby dla ciebie dobre i odmieniło twoje życie?

Janettt • 2 lata temu
Chwilami mam takie prześwity. No ale tak czy inaczej nawet jeśli definitywnie to skończę to w październiku dopiero będzie mnie stać, żeby stanąć na własne nogi.

Syll • 2 lata temu
Odejdź od niego i to jak najszybciej. Przez dwa lata próbowałam uratować człowieka, który zniszczył mnie fizycznie i psychicznie. Odeszłam, pokochałam siebie i teraz jestem szczęśliwa z mam nadzieję miłością mojego życia :) Na przestrzeni czasu widzę, że to nie był mój problem i szkoda czasu na pomoc tym, którzy jej nie chcą albo nie potrafią również postarać się.

Janettt • 2 lata temu
Chce spróbować mu pomóc. Jak się ogarnie to dobrze i mam nadzieję rozejść się w zgodzie wiedząc, że oboje jakoś ułożymy sobie życie.

Syll • 2 lata temu
To jest ten sam facet o którym od samego początku pisałaś, że mu pomagasz?

Janettt • 2 lata temu
Tak, to już będzie 10 lat. I nie wiem na ile jest szczery, ale widzi swój błąd i znosi to bardzo ciężko. 😕

sailor • 2 lata temu
10 lat? Nie uważasz, że to trochę za długo? Nie wiem czy Cię to interesuje, ale skoro tutaj opisujesz swoją sytuację, ja opiszę jak to z mojej strony wygląda. Nie wiem ile gość ma lat, zakładam że spokojnie jest po 30, ale jest totalnie nieogarnięty życiowo. I nie można tu wszystkiego zwalać na potencjalną chorobę. Bo jeśli się jest chorym to się leczy. Nieważne czy to choroba fizyczna, czy jak piszesz - psychiczna. Jest problem, to się idzie do lekarza po diagnozę i jeśli trzeba to się bierze leki. I nie pisz, że to nie jest proste bo to jest proste. Znam to z własnego doświadczenia, jak i z obserwacji znajomych. Gość, jak by mu zależało na sobie, Tobie, na Was, już dawno by się ogarnął i poszedł się leczyć. A wtedy z pracą byłoby łatwiej, o wiele łatwiej. Nie wiem czy on kiedyś pracował legalnie, o ile dobrze pamiętam to sprzedawał jakieś części od czegoś tam, ale nie pamiętam czy miał swój biznes czy to było na czarno. I teraz piszesz, że płacze bo nie może znaleźć pracy. Wybacz, ale coś mi tu nie gra. Zdrowy (fizycznie), młody chłop nie może znaleźć pracy? Przecież jest mnóstwo ofert, jakby chciał to by poszedł na jakiś magazyn, na kasę, na kierowcę, do maka. Ale jemu jest tak wygodnie. Ty pracujesz, Ty zakupy zrobisz, Ty ugotujesz. No a on Cię za to zabierze na wycieczkę na rower albo pod namiot. Fantastyczny układ, prawda? Co z tego, że boli Cię kręgosłup po spaniu na twardym, przecież partner zabrał Cię na wypad za miasto na weekend. Jemu po prostu to pasuje. Mam wrażenie że zgrywa ofiarę, Ty litujesz się nad nim a on jest totalnym pasożytem. Jesteście ze sobą 10 lat. Nie sądzisz że to wystarczający czas by się jakoś ustatkować, dorobić czegoś? A Wy jesteście w tym samym miejscu, w którym byliście 10 lat temu. Już chyba kilka razy pisałaś że zastanawiasz się nad rozstaniem. Jeśli ma się tyle razy wątpliwości to znaczy że jednak coś jest nie tak. Żaneta Ty się zastanów lepiej czy chcesz takiego życia. Na wynajmowanym mieszkaniu, z ciągłymi huśtawkami nastrojów i brakiem stabilizacji. Zastanów się czy chcesz zacząć nowy rozdział w życiu, ale nie w październiku bo coś tam, tylko teraz czy może dalej wolisz tkwić w tym bajzlu i narzekać. Bo z tego co czytam w Twoich wypowiedziach, to nie jest relacja partnerka+partner tylko matka+rozpieszczony syn. Bardzo Cię przepraszam, że tak ostro, ale jakoś nie potrafiłam łagodniej. W żadnym wypadku nie chciałam Cię urazić, bo jesteś naprawdę super dziewczyną, tylko dużo problemów Ci się nawarstwiło. Życzę powodzenia i rozwiązania tej sytuacji.

Janettt • 2 lata temu
Na pewno Ty i dziewczyny macie trochę racji w tym co piszecie. Tak, pracował, wiele lat po wyjściu z bidula, aż w końcu musiał się zwolnić i od tamtej pory raz poszedł do pracy na miesiąc, ale tak go na targach przeorali gdy targali kilkutonowe maszyny. Ja w tamtym momencie byłam na podobnym etapie co on. Czułam się jak g0wno, nie nadającą się do niczego, nie umiejąca znaleźć pracy i w niczym nie czującą się dobrze (i nie to że to jego wina, ja tak miałam zawsze). On teraz widzę czuje się podobnie jak nie gorzej. Mi wyjście z tego stanu zajęło lata, choć teraz wiedząc, że zakład w którym pracuje i się odnalazłam, zamykają, zaczynam znów się bać, że nigdzie się nie nadam i nie będą mnie nigdzie chcieli - tam wkręciła mnie matka. Teraz będę musiała sobie radzić sama, a w zeszłym roku już miałam jedną rozmowę do innej firmy i poszło mi tragicznie. 😔

Według mnie jesteś silna psychicznie i sobie dasz radę 🤪 10 lat wytrzymać to trzeba na prawdę mieć anielską cierpliwość

Tylko, żeby później nie było jak w tym kawale 🤷🏻‍♀️ "Gdybym zabiła go 25 lat temu, to dziś bym wychodziła".

Kamilabea
Kamilabea
8.41k2 lata temu

Miałam oszczędzać i nie wytrzymałam. Właśnie zamówiłam plecak i pasek🙄Gdybym to ja jeszcze plecaków używała 🤣🤣

ania173
ania173
7.31k2 lata temu

Mam dość mojego kataru, (od niedzieli zużyłam 9 opakowań chusteczek tych po 10 sztuk).. zmęczenia, bólu głowy.. osłabienia, zaczynam się zastanawiać czy znów żelazo mi gwałtownie nie spadło po tym co mi doktorka kazała przed kolonoskopią odstawić, bo co chwile kręci mi się w głowie. 🥵
Poszłam się umyć, ściągnęłam okulary… i wyszłam na paczkomat bez.. niby nie mam wielkiej wady, ale czułam się strasznie dziwnie idąc bez nich, wsadziłam paczkę do paczkomatu na wymianę i miałam odebrać paczuszkę od z konkursu. Wiecie co? Już prawie pod domem zorientowałam się że nie odebrałam paczki. 🙄🙄🙄🫣🫣🤦🏽‍♀️🤦🏽‍♀️🤦🏽‍♀️ Wracałam się i na szczęście odebrałam bo jutro by już wróciła, weszłam jeszcze do sklepu i wzięłam jednego fileta, kilka pieczarek i serek wiejski, nie mam zielonego pojęcia co jutro ugotuje bo dziś na szybko zrobiłam makaron z truskawkami, wczoraj odgrzewane gołąbki z niedzieli bo nawet nie mam siły stać w kuchni, jak odcinałam szypułki to aż musiałam sobie usiąść.. najchętniej to bym przespała najbliższe dni, nawet nie wiem jakie brać leki na to przeziębienie żeby mi nie zaostrzało choroby jelit… 🫣
Niby zwykle przeziębienie i jeszcze rok temu przy takim bym normalnie funkcjonowała, a teraz czuje się strasznie i najmniejsze „przeszkody” powodują że mam ochotę się rozpłakać, ale chyba nawet na to nie mam siły..

Janettt
Janettt
12.04k2 lata temu
Janettt • 2 lata temu
Strasznie tą pogoda na mnie działa. W nocy nad ranem zasypiałam, nogi i kolana mnie bolały. Już na stojąco drzemałam, na szczęście koleżanka mnie postawiła na nogi. 🙈 Wróciłam rano do domu, nawet nie poszłam na zakupy, bo nie miałam siły, mówię wstanę później to pójdę, ale to też na siłę poszłam i nie miałam kompletnie pomysłu co na kanapki kupić. A. Jest rozbity totalnie, ciągle mi płacze, był dziś na rozmowie o pracę i ciągle marudzi, że źle wypadł i w ogóle- jego pewność siebie spadła tak nisko, gorzej niż moja jak się poznaliśmy. Ciągle mi dziękuje że ja się trzymam, ale już nie daje powoli rady i nie wiem czy lepiej żeby poszedł do pracy, czy zawieźć go na leczenie do szpitala jak polecała psychiatra w październiku jak wtedy przechodził załamanie. On się boi, że jak pójdzie do pracy to znów trafi na gnidy, które będą mu robić pod górę a to może go już całkiem załamać. Nie wiem co będzie lepsze dla niego - szpital, czy praca. Ciągle mi dziękuje i przepraszam, bo w końcu widzi moje starania przez te lata, ale tym przecież nie wyżyjemy. Byliśmy na długi weekend pod namiot, ale on ciągle się martwił o wszystko i czy na pewno cieszę się z tego wyjazdu. Poza tym że kręgosłup mnie bolał niemiłosiernie od spania na twardym to było naprawdę fajnie, no ale on niedowierza. Mimo że mam dość tego związku to naprawdę ciężko mi patrzeć na to w jakim jest stanie i nie potrafię o z tym zostawić samego. On się boi że w szpitalu dadzą mu żółte papiery, a też na siłę nie chce go tam prowadzić, a może powinnam. 😪

maya15 • 2 lata temu
Nie brzmi to wszystko dobrze ☹️ trochę to wyglada jakbyście nawzajem ciągnęli się w dół, czasem tak jest ze ludzie się kochają ale bycie razem im nie służy. Tak trochę ze swoje doświadczenia powiem ze pomagać można do pewnego momentu ale przychodzi moment gdzie trzeba oddać pałeczkę specjaliście, bo się można zamęczyć.

Janettt • 2 lata temu
No właśnie wiem, że razem ciągniemy się w dół. I to jest straszne. Mam nadzieję, że jeśli pójdzie na to leczenie to w końcu zacznie się układać bez względu na to czy razem czy osobno.

maya15 • 2 lata temu
Wiem ze łatwo się doradza jak sytuacja nie dotyczy nas, ale nie czujesz ze marnujesz najlepsze lata na coś na co może nie warto? Ze może takie kurczowe trzymanie się tego sprawi ze przegapisz coś innego, coś co byłoby dla ciebie dobre i odmieniło twoje życie?

Janettt • 2 lata temu
Chwilami mam takie prześwity. No ale tak czy inaczej nawet jeśli definitywnie to skończę to w październiku dopiero będzie mnie stać, żeby stanąć na własne nogi.

Syll • 2 lata temu
Odejdź od niego i to jak najszybciej. Przez dwa lata próbowałam uratować człowieka, który zniszczył mnie fizycznie i psychicznie. Odeszłam, pokochałam siebie i teraz jestem szczęśliwa z mam nadzieję miłością mojego życia :) Na przestrzeni czasu widzę, że to nie był mój problem i szkoda czasu na pomoc tym, którzy jej nie chcą albo nie potrafią również postarać się.

Janettt • 2 lata temu
Chce spróbować mu pomóc. Jak się ogarnie to dobrze i mam nadzieję rozejść się w zgodzie wiedząc, że oboje jakoś ułożymy sobie życie.

Syll • 2 lata temu
To jest ten sam facet o którym od samego początku pisałaś, że mu pomagasz?

Janettt • 2 lata temu
Tak, to już będzie 10 lat. I nie wiem na ile jest szczery, ale widzi swój błąd i znosi to bardzo ciężko. 😕

sailor • 2 lata temu
10 lat? Nie uważasz, że to trochę za długo? Nie wiem czy Cię to interesuje, ale skoro tutaj opisujesz swoją sytuację, ja opiszę jak to z mojej strony wygląda. Nie wiem ile gość ma lat, zakładam że spokojnie jest po 30, ale jest totalnie nieogarnięty życiowo. I nie można tu wszystkiego zwalać na potencjalną chorobę. Bo jeśli się jest chorym to się leczy. Nieważne czy to choroba fizyczna, czy jak piszesz - psychiczna. Jest problem, to się idzie do lekarza po diagnozę i jeśli trzeba to się bierze leki. I nie pisz, że to nie jest proste bo to jest proste. Znam to z własnego doświadczenia, jak i z obserwacji znajomych. Gość, jak by mu zależało na sobie, Tobie, na Was, już dawno by się ogarnął i poszedł się leczyć. A wtedy z pracą byłoby łatwiej, o wiele łatwiej. Nie wiem czy on kiedyś pracował legalnie, o ile dobrze pamiętam to sprzedawał jakieś części od czegoś tam, ale nie pamiętam czy miał swój biznes czy to było na czarno. I teraz piszesz, że płacze bo nie może znaleźć pracy. Wybacz, ale coś mi tu nie gra. Zdrowy (fizycznie), młody chłop nie może znaleźć pracy? Przecież jest mnóstwo ofert, jakby chciał to by poszedł na jakiś magazyn, na kasę, na kierowcę, do maka. Ale jemu jest tak wygodnie. Ty pracujesz, Ty zakupy zrobisz, Ty ugotujesz. No a on Cię za to zabierze na wycieczkę na rower albo pod namiot. Fantastyczny układ, prawda? Co z tego, że boli Cię kręgosłup po spaniu na twardym, przecież partner zabrał Cię na wypad za miasto na weekend. Jemu po prostu to pasuje. Mam wrażenie że zgrywa ofiarę, Ty litujesz się nad nim a on jest totalnym pasożytem. Jesteście ze sobą 10 lat. Nie sądzisz że to wystarczający czas by się jakoś ustatkować, dorobić czegoś? A Wy jesteście w tym samym miejscu, w którym byliście 10 lat temu. Już chyba kilka razy pisałaś że zastanawiasz się nad rozstaniem. Jeśli ma się tyle razy wątpliwości to znaczy że jednak coś jest nie tak. Żaneta Ty się zastanów lepiej czy chcesz takiego życia. Na wynajmowanym mieszkaniu, z ciągłymi huśtawkami nastrojów i brakiem stabilizacji. Zastanów się czy chcesz zacząć nowy rozdział w życiu, ale nie w październiku bo coś tam, tylko teraz czy może dalej wolisz tkwić w tym bajzlu i narzekać. Bo z tego co czytam w Twoich wypowiedziach, to nie jest relacja partnerka+partner tylko matka+rozpieszczony syn. Bardzo Cię przepraszam, że tak ostro, ale jakoś nie potrafiłam łagodniej. W żadnym wypadku nie chciałam Cię urazić, bo jesteś naprawdę super dziewczyną, tylko dużo problemów Ci się nawarstwiło. Życzę powodzenia i rozwiązania tej sytuacji.

Janettt • 2 lata temu
Na pewno Ty i dziewczyny macie trochę racji w tym co piszecie. Tak, pracował, wiele lat po wyjściu z bidula, aż w końcu musiał się zwolnić i od tamtej pory raz poszedł do pracy na miesiąc, ale tak go na targach przeorali gdy targali kilkutonowe maszyny. Ja w tamtym momencie byłam na podobnym etapie co on. Czułam się jak g0wno, nie nadającą się do niczego, nie umiejąca znaleźć pracy i w niczym nie czującą się dobrze (i nie to że to jego wina, ja tak miałam zawsze). On teraz widzę czuje się podobnie jak nie gorzej. Mi wyjście z tego stanu zajęło lata, choć teraz wiedząc, że zakład w którym pracuje i się odnalazłam, zamykają, zaczynam znów się bać, że nigdzie się nie nadam i nie będą mnie nigdzie chcieli - tam wkręciła mnie matka. Teraz będę musiała sobie radzić sama, a w zeszłym roku już miałam jedną rozmowę do innej firmy i poszło mi tragicznie. 😔

Nieznany profil • 2 lata temu
Według mnie jesteś silna psychicznie i sobie dasz radę 🤪 10 lat wytrzymać to trzeba na prawdę mieć anielską cierpliwość Tylko, żeby później nie było jak w tym kawale 🤷🏻‍♀️ "Gdybym zabiła go 25 lat temu, to dziś bym wychodziła".

Może tak źle nie będzie. 😅

NowWhat
NowWhat
7.85k2 lata temu
ania173 • 2 lata temu
Mam dość mojego kataru, (od niedzieli zużyłam 9 opakowań chusteczek tych po 10 sztuk).. zmęczenia, bólu głowy.. osłabienia, zaczynam się zastanawiać czy znów żelazo mi gwałtownie nie spadło po tym co mi doktorka kazała przed kolonoskopią odstawić, bo co chwile kręci mi się w głowie. 🥵 Poszłam się umyć, ściągnęłam okulary… i wyszłam na paczkomat bez.. niby nie mam wielkiej wady, ale czułam się strasznie dziwnie idąc bez nich, wsadziłam paczkę do paczkomatu na wymianę i miałam odebrać paczuszkę od z konkursu. Wiecie co? Już prawie pod domem zorientowałam się że nie odebrałam paczki. 🙄🙄🙄🫣🫣🤦🏽‍♀️🤦🏽‍♀️🤦🏽‍♀️ Wracałam się i na szczęście odebrałam bo jutro by już wróciła, weszłam jeszcze do sklepu i wzięłam jednego fileta, kilka pieczarek i serek wiejski, nie mam zielonego pojęcia co jutro ugotuje bo dziś na szybko zrobiłam makaron z truskawkami, wczoraj odgrzewane gołąbki z niedzieli bo nawet nie mam siły stać w kuchni, jak odcinałam szypułki to aż musiałam sobie usiąść.. najchętniej to bym przespała najbliższe dni, nawet nie wiem jakie brać leki na to przeziębienie żeby mi nie zaostrzało choroby jelit… 🫣 Niby zwykle przeziębienie i jeszcze rok temu przy takim bym normalnie funkcjonowała, a teraz czuje się strasznie i najmniejsze „przeszkody” powodują że mam ochotę się rozpłakać, ale chyba nawet na to nie mam siły..

Masz już coś zdiagnozowane w związku z jelitami, czy wciąż się badasz?

NowWhat
NowWhat
7.85k2 lata temu

Miałam dziś iść na salsę, ale nie zdążyłam przez opóźnienie u lekarza.
Dodatkowo coś mnie podkusiło żeby pójść do maczka, a miałam ograniczać fast foody

kkosarska
kkosarska
10.97k2 lata temu
Janettt • 2 lata temu
Strasznie tą pogoda na mnie działa. W nocy nad ranem zasypiałam, nogi i kolana mnie bolały. Już na stojąco drzemałam, na szczęście koleżanka mnie postawiła na nogi. 🙈 Wróciłam rano do domu, nawet nie poszłam na zakupy, bo nie miałam siły, mówię wstanę później to pójdę, ale to też na siłę poszłam i nie miałam kompletnie pomysłu co na kanapki kupić. A. Jest rozbity totalnie, ciągle mi płacze, był dziś na rozmowie o pracę i ciągle marudzi, że źle wypadł i w ogóle- jego pewność siebie spadła tak nisko, gorzej niż moja jak się poznaliśmy. Ciągle mi dziękuje że ja się trzymam, ale już nie daje powoli rady i nie wiem czy lepiej żeby poszedł do pracy, czy zawieźć go na leczenie do szpitala jak polecała psychiatra w październiku jak wtedy przechodził załamanie. On się boi, że jak pójdzie do pracy to znów trafi na gnidy, które będą mu robić pod górę a to może go już całkiem załamać. Nie wiem co będzie lepsze dla niego - szpital, czy praca. Ciągle mi dziękuje i przepraszam, bo w końcu widzi moje starania przez te lata, ale tym przecież nie wyżyjemy. Byliśmy na długi weekend pod namiot, ale on ciągle się martwił o wszystko i czy na pewno cieszę się z tego wyjazdu. Poza tym że kręgosłup mnie bolał niemiłosiernie od spania na twardym to było naprawdę fajnie, no ale on niedowierza. Mimo że mam dość tego związku to naprawdę ciężko mi patrzeć na to w jakim jest stanie i nie potrafię o z tym zostawić samego. On się boi że w szpitalu dadzą mu żółte papiery, a też na siłę nie chce go tam prowadzić, a może powinnam. 😪

maya15 • 2 lata temu
Nie brzmi to wszystko dobrze ☹️ trochę to wyglada jakbyście nawzajem ciągnęli się w dół, czasem tak jest ze ludzie się kochają ale bycie razem im nie służy. Tak trochę ze swoje doświadczenia powiem ze pomagać można do pewnego momentu ale przychodzi moment gdzie trzeba oddać pałeczkę specjaliście, bo się można zamęczyć.

Janettt • 2 lata temu
No właśnie wiem, że razem ciągniemy się w dół. I to jest straszne. Mam nadzieję, że jeśli pójdzie na to leczenie to w końcu zacznie się układać bez względu na to czy razem czy osobno.

maya15 • 2 lata temu
Wiem ze łatwo się doradza jak sytuacja nie dotyczy nas, ale nie czujesz ze marnujesz najlepsze lata na coś na co może nie warto? Ze może takie kurczowe trzymanie się tego sprawi ze przegapisz coś innego, coś co byłoby dla ciebie dobre i odmieniło twoje życie?

Janettt • 2 lata temu
Chwilami mam takie prześwity. No ale tak czy inaczej nawet jeśli definitywnie to skończę to w październiku dopiero będzie mnie stać, żeby stanąć na własne nogi.

Syll • 2 lata temu
Odejdź od niego i to jak najszybciej. Przez dwa lata próbowałam uratować człowieka, który zniszczył mnie fizycznie i psychicznie. Odeszłam, pokochałam siebie i teraz jestem szczęśliwa z mam nadzieję miłością mojego życia :) Na przestrzeni czasu widzę, że to nie był mój problem i szkoda czasu na pomoc tym, którzy jej nie chcą albo nie potrafią również postarać się.

Janettt • 2 lata temu
Chce spróbować mu pomóc. Jak się ogarnie to dobrze i mam nadzieję rozejść się w zgodzie wiedząc, że oboje jakoś ułożymy sobie życie.

Syll • 2 lata temu
To jest ten sam facet o którym od samego początku pisałaś, że mu pomagasz?

Janettt • 2 lata temu
Tak, to już będzie 10 lat. I nie wiem na ile jest szczery, ale widzi swój błąd i znosi to bardzo ciężko. 😕

sailor • 2 lata temu
10 lat? Nie uważasz, że to trochę za długo? Nie wiem czy Cię to interesuje, ale skoro tutaj opisujesz swoją sytuację, ja opiszę jak to z mojej strony wygląda. Nie wiem ile gość ma lat, zakładam że spokojnie jest po 30, ale jest totalnie nieogarnięty życiowo. I nie można tu wszystkiego zwalać na potencjalną chorobę. Bo jeśli się jest chorym to się leczy. Nieważne czy to choroba fizyczna, czy jak piszesz - psychiczna. Jest problem, to się idzie do lekarza po diagnozę i jeśli trzeba to się bierze leki. I nie pisz, że to nie jest proste bo to jest proste. Znam to z własnego doświadczenia, jak i z obserwacji znajomych. Gość, jak by mu zależało na sobie, Tobie, na Was, już dawno by się ogarnął i poszedł się leczyć. A wtedy z pracą byłoby łatwiej, o wiele łatwiej. Nie wiem czy on kiedyś pracował legalnie, o ile dobrze pamiętam to sprzedawał jakieś części od czegoś tam, ale nie pamiętam czy miał swój biznes czy to było na czarno. I teraz piszesz, że płacze bo nie może znaleźć pracy. Wybacz, ale coś mi tu nie gra. Zdrowy (fizycznie), młody chłop nie może znaleźć pracy? Przecież jest mnóstwo ofert, jakby chciał to by poszedł na jakiś magazyn, na kasę, na kierowcę, do maka. Ale jemu jest tak wygodnie. Ty pracujesz, Ty zakupy zrobisz, Ty ugotujesz. No a on Cię za to zabierze na wycieczkę na rower albo pod namiot. Fantastyczny układ, prawda? Co z tego, że boli Cię kręgosłup po spaniu na twardym, przecież partner zabrał Cię na wypad za miasto na weekend. Jemu po prostu to pasuje. Mam wrażenie że zgrywa ofiarę, Ty litujesz się nad nim a on jest totalnym pasożytem. Jesteście ze sobą 10 lat. Nie sądzisz że to wystarczający czas by się jakoś ustatkować, dorobić czegoś? A Wy jesteście w tym samym miejscu, w którym byliście 10 lat temu. Już chyba kilka razy pisałaś że zastanawiasz się nad rozstaniem. Jeśli ma się tyle razy wątpliwości to znaczy że jednak coś jest nie tak. Żaneta Ty się zastanów lepiej czy chcesz takiego życia. Na wynajmowanym mieszkaniu, z ciągłymi huśtawkami nastrojów i brakiem stabilizacji. Zastanów się czy chcesz zacząć nowy rozdział w życiu, ale nie w październiku bo coś tam, tylko teraz czy może dalej wolisz tkwić w tym bajzlu i narzekać. Bo z tego co czytam w Twoich wypowiedziach, to nie jest relacja partnerka+partner tylko matka+rozpieszczony syn. Bardzo Cię przepraszam, że tak ostro, ale jakoś nie potrafiłam łagodniej. W żadnym wypadku nie chciałam Cię urazić, bo jesteś naprawdę super dziewczyną, tylko dużo problemów Ci się nawarstwiło. Życzę powodzenia i rozwiązania tej sytuacji.

Idealnie napisane… ale od tylu lat już dziewczyny piszą i niestety, ale nasza @Janettt dalej w tym tkwi . Żaneta Jesteś warta więcej niż Ci się wydaje.. Trzymam za Ciebie kciuki!

wenkka
Nieznany profil
8.77k2 lata temu
Janettt • 2 lata temu
Strasznie tą pogoda na mnie działa. W nocy nad ranem zasypiałam, nogi i kolana mnie bolały. Już na stojąco drzemałam, na szczęście koleżanka mnie postawiła na nogi. 🙈 Wróciłam rano do domu, nawet nie poszłam na zakupy, bo nie miałam siły, mówię wstanę później to pójdę, ale to też na siłę poszłam i nie miałam kompletnie pomysłu co na kanapki kupić. A. Jest rozbity totalnie, ciągle mi płacze, był dziś na rozmowie o pracę i ciągle marudzi, że źle wypadł i w ogóle- jego pewność siebie spadła tak nisko, gorzej niż moja jak się poznaliśmy. Ciągle mi dziękuje że ja się trzymam, ale już nie daje powoli rady i nie wiem czy lepiej żeby poszedł do pracy, czy zawieźć go na leczenie do szpitala jak polecała psychiatra w październiku jak wtedy przechodził załamanie. On się boi, że jak pójdzie do pracy to znów trafi na gnidy, które będą mu robić pod górę a to może go już całkiem załamać. Nie wiem co będzie lepsze dla niego - szpital, czy praca. Ciągle mi dziękuje i przepraszam, bo w końcu widzi moje starania przez te lata, ale tym przecież nie wyżyjemy. Byliśmy na długi weekend pod namiot, ale on ciągle się martwił o wszystko i czy na pewno cieszę się z tego wyjazdu. Poza tym że kręgosłup mnie bolał niemiłosiernie od spania na twardym to było naprawdę fajnie, no ale on niedowierza. Mimo że mam dość tego związku to naprawdę ciężko mi patrzeć na to w jakim jest stanie i nie potrafię o z tym zostawić samego. On się boi że w szpitalu dadzą mu żółte papiery, a też na siłę nie chce go tam prowadzić, a może powinnam. 😪

maya15 • 2 lata temu
Nie brzmi to wszystko dobrze ☹️ trochę to wyglada jakbyście nawzajem ciągnęli się w dół, czasem tak jest ze ludzie się kochają ale bycie razem im nie służy. Tak trochę ze swoje doświadczenia powiem ze pomagać można do pewnego momentu ale przychodzi moment gdzie trzeba oddać pałeczkę specjaliście, bo się można zamęczyć.

Janettt • 2 lata temu
No właśnie wiem, że razem ciągniemy się w dół. I to jest straszne. Mam nadzieję, że jeśli pójdzie na to leczenie to w końcu zacznie się układać bez względu na to czy razem czy osobno.

maya15 • 2 lata temu
Wiem ze łatwo się doradza jak sytuacja nie dotyczy nas, ale nie czujesz ze marnujesz najlepsze lata na coś na co może nie warto? Ze może takie kurczowe trzymanie się tego sprawi ze przegapisz coś innego, coś co byłoby dla ciebie dobre i odmieniło twoje życie?

Janettt • 2 lata temu
Chwilami mam takie prześwity. No ale tak czy inaczej nawet jeśli definitywnie to skończę to w październiku dopiero będzie mnie stać, żeby stanąć na własne nogi.

Syll • 2 lata temu
Odejdź od niego i to jak najszybciej. Przez dwa lata próbowałam uratować człowieka, który zniszczył mnie fizycznie i psychicznie. Odeszłam, pokochałam siebie i teraz jestem szczęśliwa z mam nadzieję miłością mojego życia :) Na przestrzeni czasu widzę, że to nie był mój problem i szkoda czasu na pomoc tym, którzy jej nie chcą albo nie potrafią również postarać się.

Janettt • 2 lata temu
Chce spróbować mu pomóc. Jak się ogarnie to dobrze i mam nadzieję rozejść się w zgodzie wiedząc, że oboje jakoś ułożymy sobie życie.

Syll • 2 lata temu
To jest ten sam facet o którym od samego początku pisałaś, że mu pomagasz?

Janettt • 2 lata temu
Tak, to już będzie 10 lat. I nie wiem na ile jest szczery, ale widzi swój błąd i znosi to bardzo ciężko. 😕

sailor • 2 lata temu
10 lat? Nie uważasz, że to trochę za długo? Nie wiem czy Cię to interesuje, ale skoro tutaj opisujesz swoją sytuację, ja opiszę jak to z mojej strony wygląda. Nie wiem ile gość ma lat, zakładam że spokojnie jest po 30, ale jest totalnie nieogarnięty życiowo. I nie można tu wszystkiego zwalać na potencjalną chorobę. Bo jeśli się jest chorym to się leczy. Nieważne czy to choroba fizyczna, czy jak piszesz - psychiczna. Jest problem, to się idzie do lekarza po diagnozę i jeśli trzeba to się bierze leki. I nie pisz, że to nie jest proste bo to jest proste. Znam to z własnego doświadczenia, jak i z obserwacji znajomych. Gość, jak by mu zależało na sobie, Tobie, na Was, już dawno by się ogarnął i poszedł się leczyć. A wtedy z pracą byłoby łatwiej, o wiele łatwiej. Nie wiem czy on kiedyś pracował legalnie, o ile dobrze pamiętam to sprzedawał jakieś części od czegoś tam, ale nie pamiętam czy miał swój biznes czy to było na czarno. I teraz piszesz, że płacze bo nie może znaleźć pracy. Wybacz, ale coś mi tu nie gra. Zdrowy (fizycznie), młody chłop nie może znaleźć pracy? Przecież jest mnóstwo ofert, jakby chciał to by poszedł na jakiś magazyn, na kasę, na kierowcę, do maka. Ale jemu jest tak wygodnie. Ty pracujesz, Ty zakupy zrobisz, Ty ugotujesz. No a on Cię za to zabierze na wycieczkę na rower albo pod namiot. Fantastyczny układ, prawda? Co z tego, że boli Cię kręgosłup po spaniu na twardym, przecież partner zabrał Cię na wypad za miasto na weekend. Jemu po prostu to pasuje. Mam wrażenie że zgrywa ofiarę, Ty litujesz się nad nim a on jest totalnym pasożytem. Jesteście ze sobą 10 lat. Nie sądzisz że to wystarczający czas by się jakoś ustatkować, dorobić czegoś? A Wy jesteście w tym samym miejscu, w którym byliście 10 lat temu. Już chyba kilka razy pisałaś że zastanawiasz się nad rozstaniem. Jeśli ma się tyle razy wątpliwości to znaczy że jednak coś jest nie tak. Żaneta Ty się zastanów lepiej czy chcesz takiego życia. Na wynajmowanym mieszkaniu, z ciągłymi huśtawkami nastrojów i brakiem stabilizacji. Zastanów się czy chcesz zacząć nowy rozdział w życiu, ale nie w październiku bo coś tam, tylko teraz czy może dalej wolisz tkwić w tym bajzlu i narzekać. Bo z tego co czytam w Twoich wypowiedziach, to nie jest relacja partnerka+partner tylko matka+rozpieszczony syn. Bardzo Cię przepraszam, że tak ostro, ale jakoś nie potrafiłam łagodniej. W żadnym wypadku nie chciałam Cię urazić, bo jesteś naprawdę super dziewczyną, tylko dużo problemów Ci się nawarstwiło. Życzę powodzenia i rozwiązania tej sytuacji.

Janettt • 2 lata temu
Na pewno Ty i dziewczyny macie trochę racji w tym co piszecie. Tak, pracował, wiele lat po wyjściu z bidula, aż w końcu musiał się zwolnić i od tamtej pory raz poszedł do pracy na miesiąc, ale tak go na targach przeorali gdy targali kilkutonowe maszyny. Ja w tamtym momencie byłam na podobnym etapie co on. Czułam się jak g0wno, nie nadającą się do niczego, nie umiejąca znaleźć pracy i w niczym nie czującą się dobrze (i nie to że to jego wina, ja tak miałam zawsze). On teraz widzę czuje się podobnie jak nie gorzej. Mi wyjście z tego stanu zajęło lata, choć teraz wiedząc, że zakład w którym pracuje i się odnalazłam, zamykają, zaczynam znów się bać, że nigdzie się nie nadam i nie będą mnie nigdzie chcieli - tam wkręciła mnie matka. Teraz będę musiała sobie radzić sama, a w zeszłym roku już miałam jedną rozmowę do innej firmy i poszło mi tragicznie. 😔

Nieznany profil • 2 lata temu
Według mnie jesteś silna psychicznie i sobie dasz radę 🤪 10 lat wytrzymać to trzeba na prawdę mieć anielską cierpliwość Tylko, żeby później nie było jak w tym kawale 🤷🏻‍♀️ "Gdybym zabiła go 25 lat temu, to dziś bym wychodziła".

Janettt • 2 lata temu
Może tak źle nie będzie. 😅

On Cię ciągnie cały czas w dół niestety. A przecież możesz latać, każda z nas może. Pewnie łatwo się mówi, ale zastanów się, czy chcesz być w tym miejscu za 10, 15 lat. Czy chcesz mieć koło siebie kogoś, na kogo nie możesz liczyć, kto Cię ogranicza, kto nie potrafi zadbać o siebie, a co dopiero o kogoś innego? On ma ciągle wymówki. Nie podejmie leczenia, bo się boi wymyślonych rzeczy - żółtych papierów, że go nie przyjmą do pracy (której i tak nie ma), bo nie. A Ty się czujesz winna i zamiast się rozwijać to tkwisz w tym bagnie i zlepiają Ci się skrzydełka. Pamiętaj, najpierw ratuje się siebie, potem innych.

Ageczii
Nieznany profil
3.21k2 lata temu
Janettt • 2 lata temu
Strasznie tą pogoda na mnie działa. W nocy nad ranem zasypiałam, nogi i kolana mnie bolały. Już na stojąco drzemałam, na szczęście koleżanka mnie postawiła na nogi. 🙈 Wróciłam rano do domu, nawet nie poszłam na zakupy, bo nie miałam siły, mówię wstanę później to pójdę, ale to też na siłę poszłam i nie miałam kompletnie pomysłu co na kanapki kupić. A. Jest rozbity totalnie, ciągle mi płacze, był dziś na rozmowie o pracę i ciągle marudzi, że źle wypadł i w ogóle- jego pewność siebie spadła tak nisko, gorzej niż moja jak się poznaliśmy. Ciągle mi dziękuje że ja się trzymam, ale już nie daje powoli rady i nie wiem czy lepiej żeby poszedł do pracy, czy zawieźć go na leczenie do szpitala jak polecała psychiatra w październiku jak wtedy przechodził załamanie. On się boi, że jak pójdzie do pracy to znów trafi na gnidy, które będą mu robić pod górę a to może go już całkiem załamać. Nie wiem co będzie lepsze dla niego - szpital, czy praca. Ciągle mi dziękuje i przepraszam, bo w końcu widzi moje starania przez te lata, ale tym przecież nie wyżyjemy. Byliśmy na długi weekend pod namiot, ale on ciągle się martwił o wszystko i czy na pewno cieszę się z tego wyjazdu. Poza tym że kręgosłup mnie bolał niemiłosiernie od spania na twardym to było naprawdę fajnie, no ale on niedowierza. Mimo że mam dość tego związku to naprawdę ciężko mi patrzeć na to w jakim jest stanie i nie potrafię o z tym zostawić samego. On się boi że w szpitalu dadzą mu żółte papiery, a też na siłę nie chce go tam prowadzić, a może powinnam. 😪

maya15 • 2 lata temu
Nie brzmi to wszystko dobrze ☹️ trochę to wyglada jakbyście nawzajem ciągnęli się w dół, czasem tak jest ze ludzie się kochają ale bycie razem im nie służy. Tak trochę ze swoje doświadczenia powiem ze pomagać można do pewnego momentu ale przychodzi moment gdzie trzeba oddać pałeczkę specjaliście, bo się można zamęczyć.

Janettt • 2 lata temu
No właśnie wiem, że razem ciągniemy się w dół. I to jest straszne. Mam nadzieję, że jeśli pójdzie na to leczenie to w końcu zacznie się układać bez względu na to czy razem czy osobno.

maya15 • 2 lata temu
Wiem ze łatwo się doradza jak sytuacja nie dotyczy nas, ale nie czujesz ze marnujesz najlepsze lata na coś na co może nie warto? Ze może takie kurczowe trzymanie się tego sprawi ze przegapisz coś innego, coś co byłoby dla ciebie dobre i odmieniło twoje życie?

Janettt • 2 lata temu
Chwilami mam takie prześwity. No ale tak czy inaczej nawet jeśli definitywnie to skończę to w październiku dopiero będzie mnie stać, żeby stanąć na własne nogi.

Syll • 2 lata temu
Odejdź od niego i to jak najszybciej. Przez dwa lata próbowałam uratować człowieka, który zniszczył mnie fizycznie i psychicznie. Odeszłam, pokochałam siebie i teraz jestem szczęśliwa z mam nadzieję miłością mojego życia :) Na przestrzeni czasu widzę, że to nie był mój problem i szkoda czasu na pomoc tym, którzy jej nie chcą albo nie potrafią również postarać się.

Janettt • 2 lata temu
Chce spróbować mu pomóc. Jak się ogarnie to dobrze i mam nadzieję rozejść się w zgodzie wiedząc, że oboje jakoś ułożymy sobie życie.

Syll • 2 lata temu
To jest ten sam facet o którym od samego początku pisałaś, że mu pomagasz?

Janettt • 2 lata temu
Tak, to już będzie 10 lat. I nie wiem na ile jest szczery, ale widzi swój błąd i znosi to bardzo ciężko. 😕

sailor • 2 lata temu
10 lat? Nie uważasz, że to trochę za długo? Nie wiem czy Cię to interesuje, ale skoro tutaj opisujesz swoją sytuację, ja opiszę jak to z mojej strony wygląda. Nie wiem ile gość ma lat, zakładam że spokojnie jest po 30, ale jest totalnie nieogarnięty życiowo. I nie można tu wszystkiego zwalać na potencjalną chorobę. Bo jeśli się jest chorym to się leczy. Nieważne czy to choroba fizyczna, czy jak piszesz - psychiczna. Jest problem, to się idzie do lekarza po diagnozę i jeśli trzeba to się bierze leki. I nie pisz, że to nie jest proste bo to jest proste. Znam to z własnego doświadczenia, jak i z obserwacji znajomych. Gość, jak by mu zależało na sobie, Tobie, na Was, już dawno by się ogarnął i poszedł się leczyć. A wtedy z pracą byłoby łatwiej, o wiele łatwiej. Nie wiem czy on kiedyś pracował legalnie, o ile dobrze pamiętam to sprzedawał jakieś części od czegoś tam, ale nie pamiętam czy miał swój biznes czy to było na czarno. I teraz piszesz, że płacze bo nie może znaleźć pracy. Wybacz, ale coś mi tu nie gra. Zdrowy (fizycznie), młody chłop nie może znaleźć pracy? Przecież jest mnóstwo ofert, jakby chciał to by poszedł na jakiś magazyn, na kasę, na kierowcę, do maka. Ale jemu jest tak wygodnie. Ty pracujesz, Ty zakupy zrobisz, Ty ugotujesz. No a on Cię za to zabierze na wycieczkę na rower albo pod namiot. Fantastyczny układ, prawda? Co z tego, że boli Cię kręgosłup po spaniu na twardym, przecież partner zabrał Cię na wypad za miasto na weekend. Jemu po prostu to pasuje. Mam wrażenie że zgrywa ofiarę, Ty litujesz się nad nim a on jest totalnym pasożytem. Jesteście ze sobą 10 lat. Nie sądzisz że to wystarczający czas by się jakoś ustatkować, dorobić czegoś? A Wy jesteście w tym samym miejscu, w którym byliście 10 lat temu. Już chyba kilka razy pisałaś że zastanawiasz się nad rozstaniem. Jeśli ma się tyle razy wątpliwości to znaczy że jednak coś jest nie tak. Żaneta Ty się zastanów lepiej czy chcesz takiego życia. Na wynajmowanym mieszkaniu, z ciągłymi huśtawkami nastrojów i brakiem stabilizacji. Zastanów się czy chcesz zacząć nowy rozdział w życiu, ale nie w październiku bo coś tam, tylko teraz czy może dalej wolisz tkwić w tym bajzlu i narzekać. Bo z tego co czytam w Twoich wypowiedziach, to nie jest relacja partnerka+partner tylko matka+rozpieszczony syn. Bardzo Cię przepraszam, że tak ostro, ale jakoś nie potrafiłam łagodniej. W żadnym wypadku nie chciałam Cię urazić, bo jesteś naprawdę super dziewczyną, tylko dużo problemów Ci się nawarstwiło. Życzę powodzenia i rozwiązania tej sytuacji.

Janettt • 2 lata temu
Na pewno Ty i dziewczyny macie trochę racji w tym co piszecie. Tak, pracował, wiele lat po wyjściu z bidula, aż w końcu musiał się zwolnić i od tamtej pory raz poszedł do pracy na miesiąc, ale tak go na targach przeorali gdy targali kilkutonowe maszyny. Ja w tamtym momencie byłam na podobnym etapie co on. Czułam się jak g0wno, nie nadającą się do niczego, nie umiejąca znaleźć pracy i w niczym nie czującą się dobrze (i nie to że to jego wina, ja tak miałam zawsze). On teraz widzę czuje się podobnie jak nie gorzej. Mi wyjście z tego stanu zajęło lata, choć teraz wiedząc, że zakład w którym pracuje i się odnalazłam, zamykają, zaczynam znów się bać, że nigdzie się nie nadam i nie będą mnie nigdzie chcieli - tam wkręciła mnie matka. Teraz będę musiała sobie radzić sama, a w zeszłym roku już miałam jedną rozmowę do innej firmy i poszło mi tragicznie. 😔

Nieznany profil • 2 lata temu
Według mnie jesteś silna psychicznie i sobie dasz radę 🤪 10 lat wytrzymać to trzeba na prawdę mieć anielską cierpliwość Tylko, żeby później nie było jak w tym kawale 🤷🏻‍♀️ "Gdybym zabiła go 25 lat temu, to dziś bym wychodziła".

Janettt • 2 lata temu
Może tak źle nie będzie. 😅

Nieznany profil • 2 lata temu
On Cię ciągnie cały czas w dół niestety. A przecież możesz latać, każda z nas może. Pewnie łatwo się mówi, ale zastanów się, czy chcesz być w tym miejscu za 10, 15 lat. Czy chcesz mieć koło siebie kogoś, na kogo nie możesz liczyć, kto Cię ogranicza, kto nie potrafi zadbać o siebie, a co dopiero o kogoś innego? On ma ciągle wymówki. Nie podejmie leczenia, bo się boi wymyślonych rzeczy - żółtych papierów, że go nie przyjmą do pracy (której i tak nie ma), bo nie. A Ty się czujesz winna i zamiast się rozwijać to tkwisz w tym bagnie i zlepiają Ci się skrzydełka. Pamiętaj, najpierw ratuje się siebie, potem innych.

W punkt 👌 podpisuje się pod tym jako psycholog ale też przede wszystkim jako kobieta.

ania173
ania173
7.31k2 lata temu
ania173 • 2 lata temu
Mam dość mojego kataru, (od niedzieli zużyłam 9 opakowań chusteczek tych po 10 sztuk).. zmęczenia, bólu głowy.. osłabienia, zaczynam się zastanawiać czy znów żelazo mi gwałtownie nie spadło po tym co mi doktorka kazała przed kolonoskopią odstawić, bo co chwile kręci mi się w głowie. 🥵 Poszłam się umyć, ściągnęłam okulary… i wyszłam na paczkomat bez.. niby nie mam wielkiej wady, ale czułam się strasznie dziwnie idąc bez nich, wsadziłam paczkę do paczkomatu na wymianę i miałam odebrać paczuszkę od z konkursu. Wiecie co? Już prawie pod domem zorientowałam się że nie odebrałam paczki. 🙄🙄🙄🫣🫣🤦🏽‍♀️🤦🏽‍♀️🤦🏽‍♀️ Wracałam się i na szczęście odebrałam bo jutro by już wróciła, weszłam jeszcze do sklepu i wzięłam jednego fileta, kilka pieczarek i serek wiejski, nie mam zielonego pojęcia co jutro ugotuje bo dziś na szybko zrobiłam makaron z truskawkami, wczoraj odgrzewane gołąbki z niedzieli bo nawet nie mam siły stać w kuchni, jak odcinałam szypułki to aż musiałam sobie usiąść.. najchętniej to bym przespała najbliższe dni, nawet nie wiem jakie brać leki na to przeziębienie żeby mi nie zaostrzało choroby jelit… 🫣 Niby zwykle przeziębienie i jeszcze rok temu przy takim bym normalnie funkcjonowała, a teraz czuje się strasznie i najmniejsze „przeszkody” powodują że mam ochotę się rozpłakać, ale chyba nawet na to nie mam siły..

NowWhat • 2 lata temu
Masz już coś zdiagnozowane w związku z jelitami, czy wciąż się badasz?

Mam, wycinki histopatologiczne potwierdziły to co już lekarz stwierdził podczas badania, jednak nadal czekam na prywatna wizytę u gastrolog bo na NFZ dowiaduje się tylko tyle co mi pielęgniarka i rejestratorka medyczna powiedzą, a raczej rejestratorka przeczyta to co napisał lekarz, bo nawet z nim nie rozmawiałam.

sailor
sailor
10.72k2 lata temu

Wykończy mnie ta pogoda. Wyszłam z domu o 7.15 ubrana na cebulkę, w kurtce. Teraz wyszłam chwilę na pole w samej marynarce a tam już ciepło. Świeci słońce, ale prognozy pokazują że 2 razy w ciągu dnia może padać.

kpoperka
kpoperka
3.99k2 lata temu

chciałam sobie dziś porobić multum zdjęc do chmurek,ale u nas od wczoraj pada,jak na złośc jak człowiek ma wolne to jest szaro i bez słonńca,a przez kolejne 20 dni robie przez 10 h non stop

Anuusiaczeek
Anuusiaczeek
13.7k2 lata temu
kpoperka • 2 lata temu
chciałam sobie dziś porobić multum zdjęc do chmurek,ale u nas od wczoraj pada,jak na złośc jak człowiek ma wolne to jest szaro i bez słonńca,a przez kolejne 20 dni robie przez 10 h non stop

Znam ten ból. W sezonie miałam tylko niedzielę wolna. Niby źle nie wychodziły te zdjęcia, daru do ich robienia też nie mam ale w ogóle mi się nie podobały

kpoperka
kpoperka
3.99k2 lata temu
kpoperka • 2 lata temu
chciałam sobie dziś porobić multum zdjęc do chmurek,ale u nas od wczoraj pada,jak na złośc jak człowiek ma wolne to jest szaro i bez słonńca,a przez kolejne 20 dni robie przez 10 h non stop

Anuusiaczeek • 2 lata temu
Znam ten ból. W sezonie miałam tylko niedzielę wolna. Niby źle nie wychodziły te zdjęcia, daru do ich robienia też nie mam ale w ogóle mi się nie podobały :/

po prosty w dni wolne od pracy mojej idę jeszcze na truskawki,gdyż ustawiłam sobie cel i chcę na niego sama zarobić. a najwyzej później odpoczne,tym bardziej że moja praca jest mało fizyczna.

Bambo
Bambo
11.92k2 lata temu

U mnie za oknem dzisiaj naprawdę cudowna pogoda ponieważ pada A szykuje nam się Niestety wyjazd i prawdopodobnie wózkiem bo stary zabiera samochód do mechanika bo coś mi się znowu psuje.

Ageczii
Nieznany profil
3.21k2 lata temu

Dziś mam w pracy kontrolę z sanepidu, nikt mi nie powiedział i nie ma mojego fartucha medycznego i teraz nie wiem co mam robić 😮‍💨

Anuusiaczeek
Anuusiaczeek
13.7k2 lata temu

Ostatnio po wielkiej nerwowce zatrzymała mi się woda w organizmie. Jak mnie to wszystko w końcu puściło to dodatkowo zatkały mi się kanaliki potowe. Jestem niemiłosiernie oblężona w krostkach na klatce piersiowej oraz twarzy. Dodatkowo pracuje w kurzu, a na zewnątrz jest sucho i mi się to wszystko zaogniło. Całe szczęście nie swędzi i powoli zaczyna się goić.
Wczoraj jeszcze myślałam, że to tylko od kurzu ale już nie wytrzymałam i skontaktowałam się z moją Panią Doktor

ankaraax
ankaraax
1.57k2 lata temu

Jestem zła na naszą polską służbę zdrowia. We wtorek byłam drugi raz z moją najmłodszą córką u otolaryngolog (oczywiście prywatnie). Jedna wizyta 200 zł. 5 minut i kazała przyjechać na następny dzień do szpitala bo ona musi mieć mikroskop. Sprawdzili, wysięk z obu uszu, jeśli nie minie czeka nas zabieg... I co? Nie dali skierowania tylko mam pojechać PRYWATNIE gdzie ona nie ma mikroskopu w gabinecie i guzik zobaczy czy minęło czy nie i pewnie znowu będzie kazała do szpitala się udać szkoda, że się płaci te składki ;/

maya15
maya15
1.11k2 lata temu

Nasza kotka dalej nie wróciła, już dostaje na głowę co się z nią dzieje 😭

Myszowata
Myszowata
5.84k2 lata temu
maya15 • 2 lata temu
Nasza kotka dalej nie wróciła, już dostaje na głowę co się z nią dzieje 😭

Moj 2 razy ucie za pierwszym razem nie bylo go 3 dni za drugim 8 zrospaczona porozsylalam posty o zaginieciu i zrezygnowana już siedzialam na schotach a tu nagle Maniek wychudzony biegnie i płacze_miałczy) . Wydaje mi sie ze ktos go sobie poprostu zabral bo mieszkamy kolo ruchliwej drogi i pozatym damskimi perfumami mocno pachniał. U weterynarza okazalo sie ze tylko niedozywiony ale zadbany wiec cos musi w tym być. Teraz wyprowadzam go na szelkach tylko z racji ze czesto biegaja zdziczale psy(mieszkamy 600m od lasu). Wiem co czujesz to czlonek rodziny jest jednak i jak nie wraca poprostu się martwimy😭

1 2263 2264 2265 2893
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.