Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2261 / 2893
Mi się obecna pogoda podoba, bo nie lubię jak bez przerwy jest ciepło. No i 100x lepiej się śpi w takim chłodku.
Ja wole taka pogode od upału bo i moje roślinki na grządkach nie usychają
Taaak... OC, umowa na telefon itd... Aż się nóż w kieszeni otwiera jak już słyszę tą ich gadkę, albo raczej jakiegoś bota...
Jak to bot to się od razu rozłączam a w innym przypadku zawsze mówię, ze jestem niepełnoletnia. I sami mi dziękują, polecam ten sposób haha 😂
Strasznie tą pogoda na mnie działa. W nocy nad ranem zasypiałam, nogi i kolana mnie bolały. Już na stojąco drzemałam, na szczęście koleżanka mnie postawiła na nogi. 🙈
Wróciłam rano do domu, nawet nie poszłam na zakupy, bo nie miałam siły, mówię wstanę później to pójdę, ale to też na siłę poszłam i nie miałam kompletnie pomysłu co na kanapki kupić.
A. Jest rozbity totalnie, ciągle mi płacze, był dziś na rozmowie o pracę i ciągle marudzi, że źle wypadł i w ogóle- jego pewność siebie spadła tak nisko, gorzej niż moja jak się poznaliśmy. Ciągle mi dziękuje że ja się trzymam, ale już nie daje powoli rady i nie wiem czy lepiej żeby poszedł do pracy, czy zawieźć go na leczenie do szpitala jak polecała psychiatra w październiku jak wtedy przechodził załamanie. On się boi, że jak pójdzie do pracy to znów trafi na gnidy, które będą mu robić pod górę a to może go już całkiem załamać.
Nie wiem co będzie lepsze dla niego - szpital, czy praca.
Ciągle mi dziękuje i przepraszam, bo w końcu widzi moje starania przez te lata, ale tym przecież nie wyżyjemy.
Byliśmy na długi weekend pod namiot, ale on ciągle się martwił o wszystko i czy na pewno cieszę się z tego wyjazdu. Poza tym że kręgosłup mnie bolał niemiłosiernie od spania na twardym to było naprawdę fajnie, no ale on niedowierza.
Mimo że mam dość tego związku to naprawdę ciężko mi patrzeć na to w jakim jest stanie i nie potrafię o z tym zostawić samego. On się boi że w szpitalu dadzą mu żółte papiery, a też na siłę nie chce go tam prowadzić, a może powinnam. 😪
Zamówiłam polecane legginsy z GymGlamour, a strasznie przebijają Przy przysiadach widać WSZYSTKO
Moim zdaniem, jeżeli nie radzi sobie ze swoimi problemami, to samo pójście do pracy nic nie zmieni. Nie jestem lekarzem, ale z tego, co piszesz prawdopodobne, że potrzebuje wsparcia medycznego. Może nowa praca będzie tylko półśrodkiem.
Nie za bardzo rozumiem, co masz na myśli, że dadzą mu żółte papiery? Informacja o stanie zdrowia psychicznego, tak samo jak i fizycznego jest informacją poufną. Dokumentacja wydawana jest tylko na żądanie pacjenta lub wybranych organów/instytucji. Przecież nie będzie miał tej informacji wbitej w dowód osobisty. Na siłę i tak go nigdzie nie zaprowadzisz. On musi chcieć podjąć leczenie.
Niby z piątku na sobotę ma być burza. Modlę się, żeby to była prawda 🙏
Jak do mnie dzwonią z takimi pierdolami to zaczynam mówić pierdol, typu ona pyta ile mam lat, a ja mowie "lubię frytki" i ona mowi ze nie rozumie XD i powiem tak jeszcze raz i sie sami rozłączają, bo bt wykrywa problem xd dzwonia do nas boty ale mówiące jak człowiek 🙄
Nie brzmi to wszystko dobrze ☹️ trochę to wyglada jakbyście nawzajem ciągnęli się w dół, czasem tak jest ze ludzie się kochają ale bycie razem im nie służy. Tak trochę ze swoje doświadczenia powiem ze pomagać można do pewnego momentu ale przychodzi moment gdzie trzeba oddać pałeczkę specjaliście, bo się można zamęczyć.
Wiesz on niby chce się leczyć, ale boi się tych żółtych papierów, że niby jest odklejony od rzeczywistości czy coś. Kolegę miał w bidulu, który miał takie papiery i nie mógł znaleźć normalnej pracy, itd. i chyba tego się obawia. Sama nie wiem co mu w głowie siedzi do końca.
No właśnie wiem, że razem ciągniemy się w dół. I to jest straszne. Mam nadzieję, że jeśli pójdzie na to leczenie to w końcu zacznie się układać bez względu na to czy razem czy osobno.
Z tym, że Ty już wiele razy kończysz ten związek, a jednak wciąż w tym trwasz. Oboje potrzebujecie pomocy specjalisty w tej kwestii, ale każde Was z osobna. Twój A. to manipulant, a Ty wciąż widzisz iskierkę nadziei, która nie nadejdzie. Przykro, ale takie jest życie i sama sobie robisz pod górkę. Żyjesz w toksycznym świecie... Zawalcz w końcu o siebie. On jest dorosły, więc nie patrz za każdym razem na niego. On się nie zmieni, nie miej na to nadziei.
Mylisz teraz pewne rzeczy...
Bo jeżeli miałbym rentę to tak, musi to zgłosić pracodawcy, ale nie wiem czy pracodawca ma prawo wnikac w to, z jakiego tytułu jest to renta.
Jedynie w badaniach medycyny pracy mogą zapytać, czy się leczysz. A tak to nigdzie nie jest to ujęte.
Po za tym @Janettt, czy Twój facet jest wgl ubezpieczony? Przecież leczenie w szpitalu kosztuję, na rentę nie ma szans, bo z tego co pamiętam to nie pracuje. Może jakiś zakład pracy chronionej jest gdzieś w waszej okolicy? Może tak będzie mu łatwiej wrócić do normalności.
Wiem ze łatwo się doradza jak sytuacja nie dotyczy nas, ale nie czujesz ze marnujesz najlepsze lata na coś na co może nie warto? Ze może takie kurczowe trzymanie się tego sprawi ze przegapisz coś innego, coś co byłoby dla ciebie dobre i odmieniło twoje życie?