Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2004 / 2895
To prawda, że trzeba 👍 i wiem, że byłabym taką osobą która ciągle by była na tym zwolnieniu 🥲 bo nie miałabym nikogo kto by z młodym został
Ale też co miałabym bym z tym zrobić? I właśnie tego zrozumienia mi brakuje 🥲
Chociaż u mnie w pracy też są dziewczyny które płaczą, że mało godzin, że by więcej chciały bo później im na życie nie starcza - a jak jest więcej to później tylko chodzą i smęcą, że im się robić nie chce 🤣
I miałam w pracy dziewczynę która była na wychowawczym - wróciła tydzień do pracy, poszła na zwolnienie i już niektórym to bardzo przeszkadzało, zaczęły się przykre komentarze i to od dziewczyn które same mają dzieci 😬 jeżeli one miały babcie czy kogoś żeby zostać to spoko...
Sama jak nie studiowałam, miałam tylko męża a była potrzeba to przychodziłam, nigdy nie było z tym problemu.
Jak się Covid zaczął to mocno to odczułam - kilka dziewczyn poszło na zwolnienie bo dzieci, inne nie chciały więcej przychodzić bo one mają studia - i chodziłam po 10-12 godzin codziennie, ledwo chodziłam, ale kierowniczka to doceniła i wtedy sałata się zgadzała 🥬
Później mnie to tylko denerwowało w niedzielę bo właśnie te smęcące osoby o kasę i godzinki, a muszę przychodzić ja której najmniej na tym zależy 🤬
Zapisałam dziecko do żłobka jak miał miesiąc. Po roku mi się kończył macierzyński a mój syn dalej był 348 w kolejce do państwowego żłobka.
Na zwolnieniu ma się 80% wypłaty. I moje pół wypłaty szło już na rachunki, drugie pół szło by na żłobek. Mój mąż dużo nie zarabiał - a jeszcze wiecznie na kredytach 🙄. Jak zaczęły się podnosić ceny żywności i paliwa, to kiepscizna 😬
500+ to ja wydawałam dwa dni po tym jak przyszło 🤪 - i na prawdę wydawałam je tylko na syna zazwyczaj kupiłam zapas pieluch i mleka modyfikowanego i do widzenia 500+.
Obliczyliśmy, że z wszystkimi ubezpieczeniami, wyprawkami na start poszło by 2600 zł - to więcej niż moja wypłata. Później już "tylko" 1400 zł co miesiąc za żłobek i dietę. Te 300 zł to mnie w niczym by nie urządziło.
Prawdopodobnie jak młody byłby zdrowy to musiałabym rypać 12 godzin, a jakby nie było godzin u mnie w sklepie to na dwóch innych sklepach. Więc też to by było dziecko siedzące w żłobku od świtu do nocy - czego chciałam uniknąć 😢
A jak byłby chory i musiałabym iść na zwolnienie to słuchałabym pretensji koleżanek. Chociaż może by mnie obgadywały za plecami 🥲
I rozumiem, że dziecko się inaczej rozwija - też bym wolała je wysłać do żłobka, wrócić do pracy bo wiem, że im dłużej zwlekam tym będzie gorzej 🥲
Ale winię system bo mam wrażenie, że można by otworzyć więcej żłobków a nie dawać milionów na publiczną telewizję. Ale też czy było by tyle rąk do pracy jak mówią nauczycielom, że niech jadą bo za dużo smęcą 🙃.
Dokładnie też bym wolała pół wypłaty mieć,ale żeby dziecko miało kontakt z innymi,tylko na nasze miasto jest jeden żłobek i nie ma szans
Pojechaliśmy po TV - przygód po drodze co nie miara... Już w połowie drogi samochód zaczął się dusić, zatrzymaliśmy się pod bankomatem, żeby wypłacić kasę i się zaczęło. Bankomat oddał kartę, ale kasy już nie wydał, bo się zawiesił, a później resetował kilkanaście minut. A. zgasił samochód bo już ostro się dusił. Chcieliśmy ruszyć i nie odpalił. Siostra przyjechała, ale na krótko też już nie dało rady, no to hol, po TV i do domu....
W pracy głowa mnie bolała, A. Mi pisze że Właścicielka była w sprawie cieknącego okna w sypialni i stwierdziła że skrapla się woda, bo uwaga... za długo się kąpiemy i nie otwieramy okna w łazience, bo ona widzi... nosz kur...
A śniadanie zjadłam dopiero przed 18 w pracy, bo nie zdążyłam przed nic zjeść, ani kupić...
Na koniec w Żabce chciałam wypłacić parę ostatnich pieniędzy na opłaty i zonk, z pośpiechu zapłaciłam zbliżeniowo i musiałam znów coś dobrać, żeby wypłacić.
I tak pech się ciągnie za mną od 31.12...
Te państwowe placówki to jakiś żart jest. W moim mieście jest kilka państwowych przedszkoli, a młody dostał się tylko do jednego... Pierwszeństwo oczywiście mają samotni rodzice i dzieci z niepełnosprawnościami, albo rodzeństwo dzieci już uczęszczających do placówki... Później dziecko rodziców pracujących... A jak ma szukać pracy taka kobieta, której mąż pracuje, ale ona nie i dzieciak nie dostał się do przedszkola? Co do żłobków... U nas nawet nie ma państwowych, a kolejki do prywatnych długie jak nie wiem co... U mnie syn się nie dostał nawet do prywatnego...
Swoją drogą szukanie pracy będąc mamą przedszkolaka jest serio ciężkie... Ja już kolejny rok siędzę w domu, bo gdzie nie pójdę na rozmowę to pierwsze pytanie jakie pada to, czy mam dziecko, w jakim wieku itd. I pomimo zapewnień o opiece to i tak słyszę, tylko "dziękuję, ale szukam kogoś dyspozycyjnego, proszę nas zrozumieć..." A kto mnie zrozumie? Ehhh...
Jestem totalną panikarą a musiałam dziś wracać po północy sama do domu. Za mną szedł jakiś facet a ja od razu milion myśli na minutę. Gościu pewnie pomyślał że jakaś walnięta jestem że tak szybko szłam 🤣
Nie wiem na jakie rozmowy chodzisz, ale ja byłam na kilku rozmowach będąc mamą 2 latki i nigdzie mnie nie zapytali czy mam dziecko i w jakim wieku. Potencjalny pracodawca nie ma prawa pytać o życie prywatne.
Myślałam że dostanę różową chmurkę a dostałam niebieska więc zaczynam od nowa walkę o odznakę 😔
Co prawda temat żłobka już dawno za mną, ale z tego co pamiętam, moja Młoda bez problemu się dostała i do państwowego żłobka i państwowego przedszkola. Za to po przeprowadzce, dostała się dopiero do przedszkola prywatnego gdzie wszystkie opłaty wynosiły miesięcznie 1000 zł, a ja wtedy dopiero załapałam się na staż za który mi płacili 997 zł. Więc jak widzisz, prywatne przedszkole to była cała moja wypłata. Oczywiście taka sytuacja trwałą "tylko" pół roku, później się to zmieniło, ale i tak nadal płaciliśmy 1000 zł. Jednak uważam że te 500 zł które dostajemy na dziecko, jest właśnie po to żeby rodzicom łatwiej było wysłać dziecko do przedszkola. Dziadków mamy wszystkich pracujących, w dodatku 200 km od nas więc w sumie jesteśmy zdani tylko na siebie. Moje dziecko też chorowało jak każde inne ale bierzemy opiekę na zmianę i dajemy radę.
Nie piszę tego po to żeby się użalać jak to miałam ciężko, bo uważam że są osoby które mają trudniej. Ale wiem, że jeśli matka chce iść do pracy, to będzie tak kombinować że pójdzie, chociaż na początku będzie bardzo ciężko.
Dokładnie,jeśli tylko się chce to oczywiście że można,ale akurat mój mąż pracuje tylko na dzień i wolne ma tylko soboty,więc trochę jest inaczej
Dziewczyny dostałam dziś okres,prawie tydzień spozniony,nawet test zrobiłam,wyszedł pozytywnego. Trochę szkoda że nie będzie małej Marcelinki
Kochana, mnie o to pytano nawet, gdy byłam ostatnio na rozmowę o staż ze skierowania przez UP... Staż w Starostwie Powiatowym. Pytano o to nawet w sklepie z eko żywnością, czy w sklepie z materiałami remontowo budowlanymi... I masz rację, o to pracodawcy nie powinni pytać. Ale niestety rzeczywistość jest inna...
U mnie jest trudniej, bo mój mąż pracuje zmianowo, więc musiałam znaleźć pracę dokładnie w godzinach 8-16, żeby móc zawozić i odbierać dziecko ze szkoły.
W takim wypadku, na twoim miejscu bym mówiła, nie mam dziecka, nie planuję. Oni nie mają prawa pytać, Ty nie musisz mówić prawdy, możesz się pomylić albo zapomnieć.
No to ja muszę znaleźć od 2 w nocy do 7 rana,choć czasami R pracuje nawet po 24
U mnie jest dokładnie tak samo... Niestety w moim małym miasteczku jest bardzo ciężką taką znaleźć... I o ile jeszcze w listopadzie miałam komu małego zostawić tak niestety obecnie sytuacja się zmieniła i znowu nie ma komu go pilnować i odebrać/zawieźć do przedszkola...
Mieliśmy to samo rok temu jak byłam w ciąży, ale ja w ogóle mam z teściami na pieńku 😝. Do tej pory słucham ze powinien być Filip a w ogóle to oni chcieli wnuczkę i najlepiej jakby ten pierwszy wnuk był od ich córki czyli tego lepszego dziecka 🤷🏻♀️