Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1814 / 2898
🤣🤣🤣dokladnie jak one mogą ludzi z rana denerwować 🤣🤣🤣
Ale muszę przyznać że śmiesznie się patrzy z boku i ogląda sytulacje
Moja jest na emeryturze już 13 albo 14 lat bo przeszła bardzo szybko.. teraz ma 64 lata i cały czas marudzi jak to jej się nie chce pracować… co z tego że nikt jej nie karze i są chętni na jej miejsce, w tym ja
Mój dzień dzisiaj był tragiczny. Musiałam wstać o 2.45 zeby jechac na uczelnie na egzamin na 9.40 . Egzamin trwał 10 minut a ja w domu byłam dopiero o 15.30. Padam na ryj. Narzekam na PKP, że są takie krótkie pociągi, nie sprzedają miejsc stojących.
Akurat nie wydaje mi się żeby to o to chodziło. Zdecydowanie nie czuję się nie fair wobec eks, bo niestety w dużej mierze to on spieprzył sprawę, i to z mojej inicjatywy wyszło rozstanie.
Chyba bardziej chodzi o to, że nie jestem do końca pewna, czy osoba, z którą aktualnie randkuję, jest w moim typie. Brak mi jakiejś chemii między nami.
Warto dać sobie jeszcze chwilę, może akurat przy bliższym Poznaniu coś zaskoczy
Mam dość nowej współlokatorki. Kobieta ma 60 lat nie zna mnie wogóle, znamy się ledwo tydzień a nawet mniej. Wczoraj musiałam wyjść z mieszkania bo miałam już dość i słyszała ze swojego pokoju jak zamykam drzwi na klucz i wychodzę z mieszkania to rozumiecie, że wyszła za mną na klatkę schodową czy to ja napewno idę ale ja się nie odwróciłam tylko szybko schodziłam ze schodów. Później z drogi widziałam jak pobiegła do kuchni i głowę wystawiła perfidnie przez okno patrzeć gdzie ide i z kim.. Żadna z niej matka, żadna rodzina, obca osoba próbuje kontrolować. A pracą nie ma się kto już tak zainteresować, patrzy ile nam się makijaż trzyma na twarzy, jaki chłopak się popatrzy na nas w pracy i że ktoś tam się kręci wokół mnie takie rzeczy widzi a reszta wyrąbane, na taśmę nie trzeba patrzeć. No zarąbiście toxic osoba w mieszkaniu.. 😠
Może tak po prostu też obawiasz się nowego związku? Mnie po zakończeniu toksycznego bardzo trudno było komukolwiek zaufać. Minęły 4 lata, a dopiero teraz zaufałam, jednak nadal się trochę boję, choć tamtem związek to przeszłość. Myślę, że nawet jak pojawi się ta odpowiednia osoba, strach i lekka wątpliwość i tak będzie, ale pomimo to, będzie czuło się, że warto. Doszłam też do wniosku, że wiele rzeczy na tym świecie nie trwa wiecznie co nie znaczy, że są one mniej piękne i nie warte przeżycia. Nie ma sensu zamykać się na relację tylko dlatego, że ktoś nie docenił Twojej wartości Chyba, że po kilku następnych spotkaniach będziesz czuła, że to całkiem nie to.
Mam to samo nie lubię zbyt produktywnego życia, bo czuje że przemija mi coś innego i ogólnie strasznie mnie to męczy. Nie mam wtedy czasu na przykład na portalu tutaj żeby posiedzieć poczytać, nie lubię życia w biegu ale właśnie nie myślę też za dużo a zwłaszcza o negatywnych rzeczach i tylko to ma największy plus.
Dokładnie! Świetnie to ujęłaś, że ma się wrażenie, że coś innego przemija. Ja jeszcze nie do końca potrafię odnaleźć ten złoty środek, ale na szczęście, kiedy trafia mi się taki dzień w którym mało co robię, nie mam wyrzutów sumienia. Podziwiam osoby, które codziennie oprócz pracy ogarniają wiele innych spraw i na dodatek robią wiele innych rzeczy dla siebie, ale nie zazdroszczę im
Ja po takim tournee mega produktywnym jestem bardzo zmęczona, ale też usatysfakcjonowana, ze udało mi się dużo zrobić. Minusem jest to, ze potem nie umiem być nieproduktywna, czuję się źle, nic nie robiąc... Ja powoli odnajduję złoty środek - wiem, że jesli mam dzień taki, ze chodzę przytłumiona, to lepiej z domu nie wychodzić, bo ktoś po głowie dostanie, a innego dnia potrzebuję wyjść do ludzi, wręcz wpycham się do ludzi! mimo że w sobotę i niedzielę pracowałam - w domu! - chyba stąd potrzebowałam wyjścia. Powoli goni mnie dorosłość i kalendarz zaczyna być przydatny, bo zawsze jest w każdym tygodniu przynajmniej jedna bardzo ważna data... Dni zlewają się w jedno, nie wiem, jak się nazywam...
Postanowiłam 2 tyg temu założyć w końcu konto w bibliotece miejskiej, ale nawet tam nie dotarłam, a mam 2 km! Już dawno straciłam chęć czytania dla własnej przyjemności, cały świat nas goni, by ROZWIJAĆ SIĘ i uczyć ciągle, więc ja mam samokształtującą się presję na samą siebie... Dla przyjemności?
ech...
Ludzie na vinted są nienormalni. Chcą 20 zł zniżki na rzecz, która kosztuje 35 zł. Nigdy bym nawet nie pomyślała, żeby tak dużą różnicę w cenie zaproponować gdybym chciała coś kupić.
Zgadzam się, ostatnio chłopak napisał czy zgodzę się sprzedać za 8 zł gdzie rzeczy była wystawiona za 10 zł ale myślę okey niech kupuje za 8 zł a on po chwili czy zgodzę się na 2,50zl i jeszcze pretensje że się nie zgodziłam 🤣
Ja ostatnio przestałam opuszczać ceny. I tak zauważyłam że jak ktoś ma coś kupić to kupi a ja najwyżej sprzedam to tydzień później po normalnie cenie. Wiadomo ze jak ktoś chce żeby coś obniżyć to jest to raczej rzecz która duzo osób ogląda. Szczególnie jak coś dopiero co wrzucę 😊 Dzisiaj np poszła mi Ksiazka za 19 a pisali do mnie czy sprzedam za 12… ooo i właśnie dostałam propozycje nie do odrzucenia , Ksiazka wystawiona za 25 zł - ktoś pisze czy sprzedam za 16
Ja polecam poszukać ginekologa-chirurga albo zapisać się do poradni przy szpitalu. Ja miałam torbiel usuwaną i to bez żadnych dyskusji czy propozycji seksu na polepszenie... Miałam laparoskopię i przeszłam ją bardzo dobrze.
Ja już byłam u kilku lekarzy i nie chce znów swiecic przed kolejną obcą osobą... zobaczymy co będzie za dwa miesiące.
Poza tym z tego co wiem u nas nie ma dobrego gina przy/w szpitalu.
To ja wystawiałam nowe buty z Mohito za 45 zł , gdzie kosztowały ze 150 zł. I dziewczyna,czy jej sprzedam za 28 zł.Napisałam nie.To zapytała ile najmniej chcę, to jej napisałam, że nie zejdę z ceny,bo one są nowe,a kosztowały 150 zł. Ja się często zgadzam na obniżkę,ale ostatnio już odrzuciłam propozycję,bo to była przesada.Ja często sprzedaję coś nowego za groszę,to i tak zawsze ktoś się targuje nawet o 2 zł 🤦