Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 1707 / 2898
Nie wiesz skąd ? Może rury albo wentylacja? Ja tak miałam w tamtym roku z kuchnia
No ja rozwaliłam zderzak, plastiki połamałam i błotnik trochę skrzywiony. Całe szczęście, że nie poleciała mi do góry tylko się odbiła... Bo chyba auto by było totalnie rozwalone. 😔
Problem w tym, że tam nie idą ani rury ani wentylacja . Nie mam już zielonego pojęcia skąd to i co to .
Gdyby to było od zwierząt to całe mieszkanie by mi przeszło . Obok jest łazienka ale w tej z kolei nic nie śmierdzi . Wszystkie ciuchy i inne gadżety które można wyprać zostały ponownie wyprane. Jutro wszystko pozakładam , powkladam dodatkowo woreczki zapachowe i może zapach się zmieni . Początkowo tak nie było , niedawno się to zaczęło . 😳
Najgorsze jest to, że u mnie kto by nie wchodzi to mówi " masz jak w muzeum " mimo kota i psa . Źle się czuje wiedząc, że coś się w tym pokoju nadzialo . Żebym nie sprzątała czy coś . 🤷
Kurcze od sąsiada z dołu by tak przeszło ? Stare bloki (?)
Kurcze ! O nim całkowicie zapomniałam ! To może być to ! Jutro rano od razu się za niego biorę . DZIĘKUJĘ 😘❤️
Witam w klubie też jestem introwertykiem . Jedyną osobą, którą akceptuje jest mój facet ale to rzecz jasna normalna rzecz. Nie powiem czasem są też chwile, że ''cieszę'' się, że nie ma go w domu i jestem sama i cały dom mam dla siebie. Nie cierpię spotkań rodzinnych, wesel, chrzcin itp. Idę na nie ale mocno na siłę i przez cały cza mam minę ''co ja tu robię'' . Nie mam koleżanek zbytnio tylko jedną kumpelę taką z dzieciństwa. Jednak z nią mam słaby kontakt bo jak ona chce się spotkać ja robię wszystko by do tego nie doszło. Nie cierpię też rozmów przez telefon typu ''pogaduszki, ploteczki''. Swego czasu chłopaka siostra mnie męczyła takimi telefonami a ja je skrupulatnie olewałam i udawałam zajętą . Dla mnie introwertyka najgorsza jest praca z klientami. Jednak taką mam pracę i na razie nic nie mogę zmienić. Jednak na samą myśl, że idę do pracy i wiem, że będzie tam multum ludzi to mam ochotę się teleportować. Zawsze modlę się o to, żeby najlepiej nikt się do mnie nie odzywał i nie zadawał pytań tylko poproszę do kasy mnie policzyć i koniec . A pomyśleć, że kilka lat wstecz byłam wręcz duszą towarzystwa
Wow normalnie jest ktoś kto mnie rozumie i ma to samo 😊 Też nie lubię takich imprez jak wesela, chrzciny i takie spotkania z większą ilością osób. Albo często się mnie pytają na takich imprezach czemu jestem smutna. A ja nie jestem smutna tylko chce już do domu bo mnie boli głowa od tych krzyków 😄
Wiesz, że ja często słyszę to pytanie ? Zawsze mówię, że taką mam minę . Albo często słyszę co się nic nie odzywasz ? Masakra . Najgorsze jak muszę udawać , że się świetnie bawię np przed rodziną chłopaka , kosztuje mnie to dużo naprawdę . Czasem ciesze się, że jest alkohol na takich imprezach bo bez niego bym nie przezyła takiej imprezy. Chociaż teraz już tak nie pije bo ćwiczę i ograniczyłam go na maksa. A najgorsze, że teraz dochodzą pytania czemu nie pijesz ? chora jesteś , w ciązy ? leki bierzesz ?
No wypisz wymaluj to samo 😄 I też alkohol mnie ratuje, bo wtedy jestem bardziej wygadana 😀 a zadawane pytania są najgorsze bo to jest dosłownie wywiad.. 😒
Kupiłam online tablet, 5 razy sprawdzałam, czy w zestawie oby na pewno jest ładowarka i kabel usb, były. Dzisiaj odebrałam paczkę - nie ma kabla usb i ładowarki -.- nie mogłam się do nich dodzwonić więc napisałam email, mam nadzieję, że doślą mi tę ładowarkę i kabel, nie zamierzam dodatkowo za to płacić, jeśli to z ich winy
Miałam to samo 😅 długo nie mogłam zasnąć a jak mi się przysypiało to musiałam wstać 😔
A ja sama nie wiem w jakim kierunku bardziej mnie gna Z jednej strony potrafię być duszą towarzystwa, lubię pełnić społeczne role - np. na studiach byłam starostą, ale w sumie na imprezę mnie nie wyciągniecie Jako dorosła nigdy nie byłam na żadnej dyskotece. Do tej pory byłam na weselu raz i to jako opiekunka
Uwielbiam towarzystwo mojego Krzyśka i w sumie jest ono dla mnie wystarczające Miałam kiedyś przyjaciółkę, ale... po tym jak mnie potraktowała już przyjaciółkami nie jesteśmy. Mam kilka koleżanek - jedną taką bliższą, pogadamy od czasu do czasu, ale to wszystko. Zresztą ja nigdy nie czułam potrzeby posiadania przyjaciółki - zawsze lepiej dogadywałam się z chłopakami. Miałam kolegów w podstawówce, którzy mnie do domu odprowadzali A w liceum miałam super kumpla, z którym siedziałam w ławce. Jakoś zawsze męczyły mnie "babskie" tematy, plotkowanie, narzekanie i problemy typu "mama nie dała mi na rzęsy czy brwi". Męczy mnie też to, jak ktoś opowiada tylko o swoich problemach i przerzuca na mnie to wszystko, a takie relacje miałam najczęściej.
Na ogół nie lubię obcych twarzy i skalaniem jest dla mnie z nimi przebywać - ale są ludzie, którzy robią na mnie miłe wrażenie i wtedy czuję się w porządku
O pracy z klientami nie wspomnę, bo bym nie wytrzymała ani jednego dnia. Nigdy, ale to nigdy nie szukałam takiej pracy, bo wiem jak męczą mnie np. same zakupy. Ludzie mnie wkurzają. Serio. Szczególnie w Biedronce Dlatego zawsze szukam pracy, gdzie będę pracowała z mniejszą częścią ludzi - i to bardziej jako współpracownicy niż klienci/petenci. Taką teraz mam
Mam też takie dni, kiedy w ogóle nie chcę wychodzić z domu z myślą, że gdzieś jest dużo ludzi. W sobotę to praktycznie nie ruszam się z domu. Chociaż mam też tak, że akurat mam ochotę jechać do Torunia na obiad
Każdy ma inną wrażliwość. Dla mnie auto to po prostu kawałek złomu na kółkach. W takich przypadkach auto albo się wyklepie albo odda na złom. Natomiast zwierzę czuje. Napisałam tylko jak ja bym to odebrała. Natomiast zdaję sobie sprawę że kazdy reaguje inaczej.
Myślę, że trzeba podejść do tego zdroworozsądkowo. Przecież to niczyja wina, że sarna weszła na drogę. Nie miała na sobie kamizelki odblaskowej Myślę też, że nikt nie powinien mieć w tym przypadku wyrzutów sumienia. Takie rzeczy się po prostu zdarzają i niekoniecznie mamy na nie wpływ.
Z drugiej strony jest to realny problem, bo nie każdego stać potem na remonty auta, a czasami jest to jedyna opcja na dojazdy do pracy/zawiezienie dzieci do szkoły itp.
Oczywiście, masz rację. Ja napisałam tylko jak bym zareagowała ponieważ mam nadwrażliwość emocjonalną.
Mi osobiście zdarzają się dni, że tęsknie za ludźmi i szukam towarzystwa.
Jednak najczęściej mam tak, że wole zostać w domu sama.. towarzystwo mojego męża mi w zupełności wystarcza, a jak teściową weźmie na rozmowy to mam takie "co Ty ode mnie chcesz?" 🤣
Mam przyjaciółkę z którą chętnie rozmawiam, bo nadajemy na tych samych falach i jak już czujemy potrzebę bliskości to dzwonimy albo się spotykamy. Zawsze tak miałam.
Pracuje w DPS wśród chorych ludzi i z nimi jest jakoś łatwiej, a moi współpracownicy to większość świetni ludzie z którymi nigdy nie mam problemu. Chętnie pogadam i 12 godzin spokojnie wytrzymuje 🤣 ale jak przychodzi do tego, żebym zaczęła rozmowę na spotkaniach rodzinnych to tylko alko mi język rozwiązuje, a tak to zawsze z boku.. 🤣
Na spotkaniach rodzinnych to raczej są przesłuchania... jak dalsza rodzina to pyta gdzie pracuje, gdzie teraz mieszkam, czy planujemy ślub lub dzieci... strasznie męczą mnie takie odpytywania, kiedy np. ja lubię zjeść w spokoju Zresztą mam aparat, więc też skupiam się na tym, żeby jeść pomału i żeby nic mi na aparacie nie zostało A tu ktoś ma 100 pytań do. Strasznie tego nie lubię. Jak będę chciała, to sama o tym danej osobie powiem lub poruszę wątek na forum.
Ja niestety biorę leki, których nie mogę łączyć z alkoholem A też wtedy pewnie byłabym bardzo rozmowna