Mamusie 2020/2021
Strona 11 / 15
Ja nie, ale leżałam w szpitalu z dziewczyną która miała zastrzyk w pierwszej ciąży. Moja mama też miała a to 30 lat temu tylko w 2 ciąży
Ja mam rh-, mąż rh+ i nie dostałam żadnego zastrzyku ani w trakcie ciąży, ani po. Ale to było 8 lat temu więc może się coś pozmieniało.
Która z Was dostała zastrzyk z immunoglobuliny?
Ciążę prowadzę prywatnie, z mężem mamy różne czynniki rh (ja minus, on plus), więc lekarz powiedział, że powinnam dostać ten zastrzyk, ale u niego w przychodni będzie to kosztowało 400 zł, bo nie może mi wypisać recepty refundowanej. Za to jeśli chcę to oczywiście mogę iść gdzieś na wizytę nfz i dostać tam taki zastrzyk w całości refundowany.
Wizyta na nfz jest jutro, więc nie znam jeszcze opinii tego lekarza, ale czytałam, że przy pierwszej ciąży taki zastrzyk nie jest konieczny. Tzn. podają go po porodzie, aby zabezpieczyć ewentualne kolejne ciąże, ale jeśli jestem w pierwszej to to nie jest konieczne... Jak było w Waszym przypadku? Co mówili lekarze?
Miałam tylko raz może pół miesiąca przed porodem. I trwały z godzinę. Później już się nie pojawiły
Nie każda kolka jest tak poważna żeby trafić do szpitala, więc czasem warto przeczekać . Jak już ktoś wie że Ma problemy z nerkami i była taka sytuacja łatwo zapobiegać we wczesnym etapie więc trochę się podniosłam na duchu.. Dzięki
Ja trafiłam w 20 tygodniu z kolką nerkową do szpitala i położna, która mnie przyjmowała do szpitala mówiła, że bardzo często zdarzają się niestety powtórki i ona sama przy dwóch ciążach tak miała.. Masakra, bo kolka to raczej nie za przyjemna sprawa, a ja leżałam z nią przez koronawirusa, 4 dni w domu z myślą, że może przejdzie. Głupota.
Ja miałam dość wcześnie, koło 6 miesiąca najpotrzebniejsze rzeczy, a potem dokupowaliśmy resztę. Ostatecznie wzięłam sporo rzeczy, które mi się nie przydały, a niektórych rzeczy mi brakowało. Przy następnej ciąży będę widziała na co konkretnie się u mnie sprawdziło.
Teraz zauważyłam że zawsze się tak rozpisuje 🤣 nie wiem co jest grane, nigdy tak nie miałam 😝 ciąża jednak zmienia 🤰
Ja zaczęłam szykować swoją w 7 miesiącu - obudziłam się pewnego dnia rano z kołataniem serca że nie zdążę 🤣 mąż miał polew, a ja do dziś nie wiem czy mi się coś przyśniło czy co 😝 zaczęłam zamawiać wszystkie potrzebne rzeczy przez internet i tylko co chwila do paczkomatu po kolejne paczki 😉 ale nadal dopakowuje i jeszcze nie wszystko mam w torbie... Wiadomo kilka rzeczy dorzucę jak już się zacznie, mam spisane na kartce rzeczy właśnie do dorzucenia na ostatnią chwilę typu ładowarka, szczotka do włosów, żeby napewno niczego nie zapomnieć bo z dowiezieniem przez rodzinę może być kiepsko. Podobno można zostawić w portierni i oni to przekażą ale po co mąż ma jechać 20km w jedną stronę żeby coś zostawić i nawet nie będzie mógł wejść się z nami zobaczyć... 😔
Ogólnie to przygotowałam też listę dla męża żeby napewno przypilnował czy wszystko mam (oczywiście nie wyszczególniałam) lista jest typu: wrzuć do auta moją walizkę, torbę z rzeczami dla synka, kokon i DOKUMENTY!
Osobną listę przygotowałam mu rzeczy, które musi zabrać jak po nas pojedzie i ma już wszystko przygotowane w foteliku, a najdłuższa jest lista rzeczy które musi przygotować w domu zanim przyjedziemy 😉 typu pościelenie łóżeczka i ogólne ogarnięcie w domu - mamy w domu psa i kota i zrobienie tego wcześniej byłoby bez sensu... Tzn oczywiście sprzątamy na bieżąco żeby nie było wątpliwości, ale przy dwóch kudłaczach trzeba robić to CODZIENNIE...
A jeśli chodzi o pościelenie łóżeczka - kot na pewno by się ucieszył 😝 a to nie dla niego 😝
Od którego tygodnia/miesiąca miałyście przygotowaną torbę do szpitala?
Ja niestety nie miałam w pierwszej ciąży skurczy żadnych oprócz porodowych. Za to teraz już czasami się zdarzają jakieś pojedyncze, ale to jeszcze nie przepowiadające w sumie.
Ja też miałam takie częste skurcze i liczyłam że mały wcześniej się urodzi ale jednak nie, czekał do ostatniego dnia. 😊
Jak ostatnio dzwoniłam to jeszcze były możliwe, ale teraz to się pewnie z dnia na dzień zmienia... A wiadomo nie będę dzwonić codziennie... Z tego co wiem to ten konkretny szpital gdzie chce iść rodzić jest narazie normalnie otwarty ale w innej dzielnicy miasta były 3 porodówki i wszystkie 3 zamknięte z powodu covida, a pacjentki poprzerzucane na inne szpitale 🙄 także faktycznie jest kiepsko, nie wyobrażam sobie że nagle mnie z maleńkim dzieckiem zabierają i przewożą do innego szpitala 😯 dziś już lepiej, nie mam takich skurczów jak wczoraj, a mały często aktywny więc chyba wszystko w porządku 😊
W sprawie skurczów nic nie doradzę
Czy wybrany przez Ciebie szpital pozwala na porody rodzinne? Jak wygląda sytuacja epidemiczne w nich?
Bo u nas w mieście na 3 szpitale z porodówką jeden jest wyłączony z przyjęć, bo cały oddział neonatologów poszedł na kwarantannę, w drugim nie przyjmują, bo nie mają miejsc i został jeden szpital... Więc jadąc do szpitala trzeba liczyć na cud, że tam jeszcze przyjmują... Jak czytam posty dziewczyn które za chwilę rodzą i autentycznie boją się, że przyjdzie im urodzić na ulicy lub w samochodzie... Masakra. 😑
Słuchajcie u mnie zaczynają się skurcze przepowiadające 😯 i tak sobie uświadomiłam że to już coraz bliżej 😜 niepokoje się i cieszę jednocześnie, pytanko do mam, które już rodziły: ile takich skurczów miałyście dziennie na miesiąc przed planowanym porodem? Bo we wtorek byłam na wizycie kontrolnej i lekarka uprzedzała ze mogą wystąpić i że powinno być ich około 10 dziennie... A ja dziś miałam chyba z 20 😯 teoretycznie mały nie spieszy się bardzo, powiedziała mi że nie sądzi żebym przed terminem miała urodzić, wręcz zaleciła się nie oszczędzać żeby urodzić tak w 38 tygodniu żeby był lżejszy i byłoby mi łatwiej, a gotowy już napewno będzie ale jakoś po dzisiejszym dniu mam wrażenie że szybciej go zobaczymy na świecie 🤔 pewnie panikuje - chyba każda z nas musi przez to przejść przynajmniej przy pierwszym porodzie, ale nawet nie przypuszczałam że tak się będę stresować 😝
Termin 22.02 więc blisko mamy
A ogólnie dobrze, tylko stawy krzyżowo-biodrowe tak że muszę ćwiczyć i chodzić do fizjoterapeuty 😔 także znam ten ból kręgosłupa