Dresscloud
Dresscloud
2.12k•3 lata temu

Konkurs na Dzień Dziecka 🧸🎈 (WYNIKI)

Cześć kochane!

Chyba każdy z nas ma coś w sobie z dziecka w mniejszym czy większym stopniu.
Dziś jest idealny czas by zaopiekować się swoim wewnętrznym dzieckiem.

Przygotowaliśmy dla Was konkurs, w którym do wygrania są rzeczy przypominające dzieciństwo:
🎀 skarpetki Pokemon z Primarka rozmiar 37-42
🎀 paletka 9 cieni do makijażu I Revolution
🎀 świeca zapachowa Chupa Chups Lime & Lemon 85g

Co trzeba zrobić?
Opisz w komentarzu pod tym tematem jeden najpiękniejszy dzień/moment z Twojego dzieciństwa, który jako pierwszy nasuwa Ci się na myśl.

Konkurs trwa od 01.06.23 do 10.06.23. Wynik podamy 11.06.23. Wygrywa jedna osoba.
Sponsorem nagrody jest DressCloud. Wysyłka kurierem lub paczkomatem na terenie Polski.

Bawcie się dobrze!
Radosnego dnia

Zespół DressCloud


*******
Wynik konkursu

Dzień dobry Clouders!

Przychodzimy z wynikami konkursu. Będziemy szczerzy - bardzo trudno było nam wybrać jedną osobę, bo wszystkie Wasze wspomnienia nas wzruszyły. Paczuszkę wysyłamy do @ania173 - gratulujemy!

Pięknej niedzieli,
DC



Konkurs na Dzień Dziecka 🧸🎈 (WYNIKI)
ania173
ania173
7.31k•3 lata temu

@sailor @Malinowa92 dziękuję. ♥️

Malinowa92
Malinowa92
7.58k•3 lata temu

@ania173 Gratuluję ❤️

sailor
sailor
10.72k•3 lata temu

@ania173 gratuluję wygranej 💛

ania173
ania173
7.31k•3 lata temu
Animozja • 3 lata temu
@ania173 gratulacje :) ja u dziadków na wakacjach też jadalam kajzerki. Czekaliśmy aż babcia wróci ze świeżymi ze sklepu i jadło się je z masłem :D

Dziękuje! Oj kajzerki najlepsze! Wróciłoby się do tych czasów. 🥹

Animozja
Animozja
2.83k•3 lata temu

@ania173 gratulacje ja u dziadków na wakacjach też jadalam kajzerki. Czekaliśmy aż babcia wróci ze świeżymi ze sklepu i jadło się je z masłem

Janettt
Janettt
12.04k•3 lata temu

Ciężko znaleźć w pamięci taki moment. Większość z tego co pamiętam to te złe chwile, zwłaszcza że często byłam ... ach, miały być dobre wspomnienia.
No to najlepiej wspominam chyba czas gdy jeździłam do ciotki na bloki i bawiłam się bazy z dzieciakami z piętra wyżej, albo? Chyba jednak nie. Najlepszym czasem jaki wspominam były ucieczki do sąsiadki (około 30-40lat ode mnie starszej). Miałam kilka lat, bo mojej 7lat młodszej siostry chyba nawet nie było jeszcze na świecie.
Ta kobieta była mi jak babcia, uczęstowała krakersikami w różnych kształtach. Pamiętam miała taki piekny czysty dom wewnątrz, którym byłam zachwycona. Nie to co u mnie w domu.
Ucieczki do niej były wielką odskocznią i poznaniem innego świata. Niestety kończyły się zawsze albo krzykiem, albo krzykiem i laniem, ale miło to wspominam. Dlatego też ostatnio na pogrzebie sąsiadki nie wytrzymałam chyba i łezka poleciała, zwłaszcza jak zobaczyłam jej zdjęcie w rękach jej wnuczki.
Ja byłam niestety samotnikiem, w większości bawiłam się sama, więc w zasadzie takie naprawdę świetne wspomnienia są mi obce, a to jedyne, które przyszły mi na myśl.

edytaj7
edytaj7
61•3 lata temu

Nie mam zbyt wielu naprawdę dobrych wspomnień z dzieciństwa. Zresztą wiele z nich zatarł czas. Byłam dzieckiem z kluczem na szyi. Takie były czasy. Mama wiecznie w pracy a ja po szkole musiałam zajmować się domem i młodszym bratem. Ale chwilę wytchnienia miałam latem. Rodzice wysyłali mnie i moje kuzynostwo do prababci na wieś byśmy pomagali jej w obejściu. Podejrzewam, że więcej jej przeszkadzaliśmy ale nigdy nie dała tego odczuć. Prababcia była zielarką, więc pamiętam zapach porozwieszanych ziół. Pobudka była bladym świtem ale bez protestu chodziliśmy z nią do lasu po właśnie po zioła czy jagody. Albo poziomki. Te ostatnie rzadko kiedy doniosłam do domu. Pamiętam żniwa, zbieranie i układanie snopków słomy i poobdzierane nogi. Spanie na świeżym sianie w stodole i ten jego zapach. I te ostatnie ognisko z kiełbaskami i wspólnym śpiewem przy akompaniamencie gitary. I te opowieści o duchach... A potem lato się kończyło i trzeba było wracać do codziennego życia...

Sonrisaa
Nieznany profil
9.81k•3 lata temu

Z dzieciństwa dużo rzeczy utkwiło mi w pamięci, sporo pięknych momentów nasuwa mi się na myśl, ale jest jedna, która nasuwa się najbardziej. Jest to sytuacja z pięknym zakończeniem, a jednocześnie nieco zabawna (mam nadzieję, że tak ją odbierzecie). A mianowicie....

Biwak, na którym jako zadanie miałyśmy przedstawić sobą... Egipt! Miałyśmy po 8-10 lat, było nas około 10 kłótliwych osób. Naprawdę trudno było się zgrać. Kiedy jednak padł pomysł stworzenia ludzkiej mumii, wszyscy zaczęli ze sobą działać. Wiadomo, na początku było sporo kłótni, każdy miał inną wizję, jednak bie miałyśmy duzo czasu na stworzenie mumii, więc trzeba było się spieszyć. W tych czasach na harcerskich biwakach każda drużyna chciała we wszystkim wygrywać, w związku z czym postanowiłyśmy, że tym razem wygramy my! Wtedy tego nie doceniałam, ale teraz widzę, że wspólny cel pomógł nam się dogadać, zrozumieć i... Wygrać! Na zdjęciu załączam naszą zwyciezką pracę 😂 Biwaki harcerskie odbywały się wtedy w szkołach przez weekend, także było tam dość sporo toalet. My zużyłyśmy do mumii cały zapas papieru toaletowego z całej szkoły. 😂 Wszyscy bardzo cierpieliśmy potem z tego powodu, ale w chwili zawodów nic sie nie liczyło. 😂 Ta sytuacja dużo mnie nauczyła. Przede wszystkim tego, że wspólny cel łączy ludzi, a nawet jeśli się nam wydaje, że z kimś się zupełnie nie da dogadać - czasem wystarczy zmienić perspektywę. ❤️

Konkurs na Dzień Dziecka 🧸🎈 (WYNIKI)
majathebee
majathebee
1.44k•3 lata temu

Nigdy nie zapomnę czasu spędzonego z moimi dziadkami na działce. Długich spacerów i siedzenia na kocu na łące, plecenia wianków i słuchania opowieści o młodości mojej babci. Dziadka, który łuskał mi groszek. Pamiętam burzowe wieczory, gdy babcia kazała wyłączyć telefon, zawsze odcinało światło i grałyśmy razem w wojnę przy świetle świecy. Nie zapomnę zapachu mokrej trawy rano i muczenia krów gdzieś zza płotu. Z dzieciństwa najdroższe są mi chwile spędzone z dziadkami i bliskość natury 🌱

ForestWitch
ForestWitch
624•3 lata temu

Jest lato, budzę sie o wschodzie słońca bo ptaki za oknem śpiewają tak głośno ze nie mogę zasnąć. Ale to nic, jakoś tak w wakacje mam większą chęć wstawac rankiem niz w czasie roku szkolnego, dziwne co nie? 😜 Ale patrzę na zegarek i jest dopiero przed 5 rano. kurczę już raczej nie zasnę. No to wstaję, wszyscy jeszcze śpią więc po cichutku wymykam się z domu do ogrodu. To moje pierwsze takie przeżycie, nigdy wcześniej nie wstawałam i nie wychodzilam z domu tak wcześnie więc zastanawiam się jak to jest. Na zewnątrz rześko, słoneczko przebija się przez gałęzie drzew. Na trawie rosa, kropelki na zielonych źdźbłach wyglądają przepięknie. W ogrodzie słychać min. szpaki, wróbelki i przepięknie śpiewające kosy. Głodna jestem więc napycham się czereśniami prosto z drzewa. W oddali pod lasem widzę jeszcze poranną mgłę i nagle sobie zdaję sprawę że to co wcześniej wzięłam za krzaczki to stado pasących się sarenek! Wiec tak sobie jemy, one swoje śniadanko, ja swoje i patrzymy na siebie. W koncu gdy moje trampki od biegania po rosie są już całkiem mokre wracam do domu. Mama juz nie śpi i szykuje śniadanie. Świeże jajeczka od wlasnej kurki i szczypiorek z ogródka. Prosi bym wypuściła kury i kaczki z kurnika. Biegnę bo słyszę z daleka niecierpliwe gdakanie. Otwieram drzwiczki i zalewa mnie morze ptaków, tak szczęśliwych że mogą wreszcie wyjść że wybiegają w podskokach i od razu rozprostowują skrzydełka. Jeszcze nie widzialam tak szczęśliwych stworzeń. Dziś czeka nas pracowity dzień, zaczynają się żniwa. Ale wieczorem dostanę kieszonkowe i umówiłam się z kolezankami na rowery. Pojedziemy do sklepiku w sasiedniej wsi i kupimy lody. Zapewne do domu wrócę dopiero po zmroku, ale za to pośpię dłużej niz do 5 .

Nuanda
Nuanda
954•3 lata temu

Nie łatwo było mi wybrać jeden najpiękniejszy moment z dzieciństwa, bo jest sporo przyjemnych wspomnień do których chętnie wracam. Bardziej jako te wartościowe chwile postrzegam wspomnienia sprzed ponad 20 lat, gdy moja ukochana babcia odbierała mnie z przedszkola. To ona była w dużej mierze odpowiedzialna za moje wychowanie, więc powroty do domu z nią były niemalże stałym elementem codziennej rutyny. Często po drodze pozwala oglądać mi witryny różnych sklepów czy kupowała drobne łakocie. A w domu grała ze mną w karty, szykowała obiad i sprawowała piecze do powrotu rodziców z pracy. Odkąd Babci nie ma już w moim życiu jakoś inaczej patrzę na te wspólne chwile, na ten trud, który włożyła w ukształtowanie mnie jako człowieka. Chyba moim najpiękniejszym wspomnieniem z dzieciństwa jest obecność babci, która nie jest jeszcze chora na raka.

Adaaa84
Adaaa84
3.04k•3 lata temu

Ja niestety nie miałam jakiegoś najpiękniejszego dzieciństwa. Większość w głowie mam smutnych wspomnień ale nie było też tak źle i moja mama starała się nam zapewnić wszystko jak tylko mogła. Z dzieciństwa pierwsze co najpiękniejsze nasuwa mi się na myśl to dzień w którym przynieśli do domu mi mojego ukochanego pieska ❤️🐶Normalnie pokochałam go od razu jak tylko go zobaczyłam. Był taki malutki i śliczny koloru czarno białego. Normalnie takie cudo 🥰 Był ze mną 14 lat i byliśmy tak zżyci ze sobą, że jego smierć przeżywam do dziś. Śmiało mogę powiedzieć, że ten dzień w którym go zobaczyłam po raz pierwszy to moje najwspanialsze wspomnienie nie tylko z dzieciństwa ale także z całego życia bo był dla mnie najważniejszą istotką na świecie. Aż na samą myśl się wzruszam 🥹🥺

Rize
Rize
16•3 lata temu

Moim najpiękniejszym dniem za czasów bycia dzieckiem, był właśnie mój pierwszy koncert LemOn, który odbywał się lata temu w Augustowie. Ze względów posiadania w tamtym czasie problemy z samopoczuciem i nastoletnimi drobiazgami przez które wiele z nas przechodziło, to właśnie to poprawiło mi nastawienie na dalsze życie. A także zaczęłam uwielbiać owego polskiego wykonawcę. Może nie jest to idealny dzień, lecz dla mnie zapadło to w pamięć, jak muzyka potrafi podnieść kogoś na duchu. Nie zależnie od wieku.

dastiina
dastiina
9.14k•3 lata temu

Czy to dzień czy moment- ciężko mi stwierdzić, bo ani dniem ani momentem nie mogę tego nazwać.
Moje najlepsze wspomnienia z dzieciństwa to te, które spędzałam u babci na wsi.
Pamiętam dzieciaki z sąsiedztwa, a w sumie ze mną i moimi dwiema siostrami, było jeszcze czworo - właśnie sąsiadującymi z nami dzieciaków.
Zawsze za dzieciaka byłam chłopczycą i niestraszne było mi skakanie przez płot, granie w piłkę nożną, czy też kąpiele w bagnie (wiem jak to można sobie wyobrazić, ale nie- nie było to błoto, ale dość brudna woda z pływającymi glonami- na samą myśl teraz myślę sobie "ble" - no cóż, dzieciństwo rządzi się swoimi prawami).
Najlepsze wspomnienia poza zbieraniem żab i wrzucaniem ich do ogromnej metalowej wanny, czy też skakanie po dachu szopy, gdzie składowane było drewno na opał - to te gdy jako dzieciaki graliśmy w chowanego u sąsiada.
Miał on bardzo ogromne gospodarstwo, pełno stodół, szopek, czy chlewów.
Jeśli ktoś znał doskonale budowę wszystkich pomieszczeń i każdą dziurę w płocie, murze to znalazł idealną kryjówkę.
Bieganie po sianie czy słomie (a potem czerwona skóra od wysypki - bo alergia) to była frajda na maxa.
Najlepsze kryjówki były właśnie "na górze" stodoły, gdzie chodziło się po drewnianych schodach (na które teraz bym nie weszła ze względów bezpieczeństwa).
Na tej górze było pełno bel siana i tam można było się zakopać pod starymi szmatami, czy też właśnie słomą.
Jeśli ktoś był na tyle odważny to uciekał do chlewa, gdzie była cała gromada zwierząt - no nie raz się tam biegło i przez przypadek poślizgnęło (na minach).
Szukająca osoba miała jednak problem by czasem znaleźć wszystkich, więc taka zabawa trwała naprawdę kilka godzin.
Później najlepsze były wieczorem gotowane ziemniaki, które gotowało się zwierzętom z masłem i solą (specjalnie nam dawano te lepsze ziemniaczki).
Była nas spora paczka, nie zawsze w 100% mogliśmy się zgodzić, ale zawsze to była fajna zabawa.
Do dzisiaj z kilkoma osobami z tej paczki mamy kontakt - znikomy, bo znikomy, ale jest.
Zawsze gdy jeżdżę do rodzinnego domu po babci (niestety jej już z nami nie ma) to wspominam sobie te wspaniałe czasy.
Ten beztroski czas, gdy nie myślało się "to jest ble", "na to mam alergię", "wejście tam jest niebezpieczne", "ale tu śmierdzi".
Wielu rzeczy pewnie bym w obecnym momencie nie zrobiła, ale nie żałuję niczego co robiłam za dzieciaka, to był piękny czas, wspaniały i gdy o tym piszę to wzruszam się, bo to wszystko było wspaniałe.

gilgotka
gilgotka
3.23k•3 lata temu

Jak zobaczyłam pytanie konkursowe od razu na myśl wróciły wspomnienia budowania domków dla krasnoludków. Miałam to ogromne szczęście, że i mama i tata od małego rozwijali moją wyobraźnię. Mama czytała książki, książeczki, a tata potrafił wymyślić na bieżąco jakąś historię, wymyślać dziwne stwory i do tej pory wszyscy się zastanawiamy z rodzeństwem jak wyglądają morsołupy, ale wiemy, że są straszne. Tata nam dużo śpiewał i potrafił w kilka chwil nas tak zainteresować, że w wyobraźni zwiedzałam przepiękne krainy. Do 6-stego roku życia mieszkaliśmy w małym domku przy lesie, a rodzice żyli z upraw i na tamte czasy nie było zbyt wielu pieniędzy, ale zawsze było co zjeść i było ciepło. Zawsze gdy zbliżała się jesień chodziliśmy na grzyby i szyszki, które służyły do opału. Ja z moją młodszą siostrą miałyśmy może 5 lat i 2 latka i szłyśmy razem z rodzicami. W pewnym momencie jak to dzieci bolały nas nogi i wtedy tata usadził nas w lesie przy ścieżce żebyśmy były widoczne i opowiedział nam o krasnoludkach, które mieszkają w lesie. Cały dzień pracują, a wieczorem wracają do domku, palą w piecu i kładą się do łóżeczek i trzeba im zbudować domki. I my siedziałyśmy i budowałyśmy, nie ruszyłyśmy się nigdy z miejsca. Były i łóżeczka z mchu i konstrukcja z patyków i porządny dach, na który trzeba było znaleźć naprawdę spory kawałek mchu. Potrafiłyśmy zbudować całą wioskę i zawsze czekałyśmy na te krasnoludki. Kiedy rodzice po nas wracali zawsze chciałyśmy zostać i czekać żeby je zobaczyć. Tata nam mówił, że one boją się ludzi, ale że słyszy już jak wracają i śpiewają i cały czas przy tym powtarzał: ,,Słyszycie jak śpiewają?'' I w końcu słyszałyśmy, bo tak bardzo nasza wyobraźnia działała. Szłyśmy z tatą, ale zawsze odwracałyśmy żeby zobaczyć na nasze domki i gdy już były ledwo widoczne tata mówił do nas ,,Zobaczcie już wróciły! Ale się cieszą! Zobaczcie jak dym z komina leci, bo już napaliły w piecu!" I myśmy ten dym widziały! Zawsze gdy to sobie przypominam uśmiecham się szeroko i czuję wzruszenie i wdzięczność, za tę wyobraźnię. Myślę, że to taka część mojego dzieciństwa, która zawsze już ze mną zostanie, która przypomina mi o tym, że marzenia sprawiają, że jestem szczęśliwsza. Bo w tamtej chwili, gdy widziałam ten dym krasnoludków i słyszałam ich śpiew byłam najbardziej beztroska w swoim życiu. Przypomina mi o rodzicach i tym ile im zawdzięczam i ile pozytywnych cech we mnie zakorzenili.

medyta1988
medyta1988
7•3 lata temu

Na myśl przychodzą mi rodzinne spotkania u babci i dziadka. Dorośli zawsze urzędowali w salonie (ciocie, wujkowie, moi rodzice i dziadkowie) a ja jako dziecko, wraz z rodzeństwem i kuzynostwem imprezowałam w pokoju mojej chrzestnej. Jak na dawne czasy miała wypasiony sprzęt grający i całą szufladę kaset magnetofonowych. Słuchaliśmy wszystkiego po kolei, urządzaliśmy występy. Liczyło się nie tylko wykonanie, ale również efekty specjalne, ruch sceniczny, stylizacja (w ruch szły wszystkie ciuchy cioci). Z roku na rok było nas więcej. Dobiliśmy do 16 osób dorosłych i 22 dzieci. Przez te kilka godzin w babci domu było wielkie przedszkole 😁. Babcia była pedantyczna, wszystko miała wysprzątane na błysk i poukładane niemal pod linijkę, ale dzielnie znosiła nasze wybryki. Miarka się przebrała w Wielkanoc. Wystarczyło, że jedna osoba oblała symbolicznie drugą i zaraz wiadra poszły w ruch. Nie wiem ile tego dnia zrobiliśmy kilometrów i ile litrów wody wylaliśmy. Woda ze studni była lodowata 🥶 Dorośli tak się oblewali, że sucha nitka na nich nie została. Babcia z jednej strony lamentowała, że starzy i głupi, ale na ile mogła, na tyle włączyła się w oblewanie. Większość odchorowała tamte święta... Ja miałam zapalenie stawów i ledwo chodziłam, ale to był najfajniejszy lany poniedziałek. Staruszkowie pukali do drzwi sąsiadów i jak im otwierali to otrzymywali wiadro wody na głowę. To były piękne czasy! Nikt się nie złościł, nie wysyłał gróźb w naszym kierunku. Wielu sąsiadów włączyło się w zabawę. To był trochę jeden wielki dzień dziecka.

martulla
martulla
2.08k•3 lata temu

Ciężko mi jest wybrać najpiękniejszy moment z mojego dzieciństwa, bo było ich niewiele... Niestety musiałam zbyt szybko stać się "małą dorosłą" przez śmierć Taty. Mimo to, to właśnie z Nim mam najwspanialsze wspomnienie:
Gdy wieczorem nasza reprezentacja grała mecz, Tata mówił: "Martusia, zaraz mecz!'' Wskakiwałam Mu na kolana i przez 90 minut siedziałam tam i choć mało z tej całej piłki nożnej rozumiałam, głośno kibicowałam Naszym wraz ze Stachem. 🥰 Wtedy za każdym razem mówił, że jak jeszcze trochę podrosnę, to będzie chodził na moje mecze. Nie zdążył. Nie było nam dane cieszyć się z moich wygranych... Ale do dzisiaj to najbardziej utkwiło mi w głowie i teraz gdy oglądamy mecz z moimi chłopakami, aż chciałabym powrócić do tych dziecięcych pięknych 90 minut z Tatą.

Kamilabea
Kamilabea
8.57k•3 lata temu

Mój najpiękniejszy moment z dzieciństwa, to troche nie na tę porę roku, ale no cóż. Było kilka takich momentów, ale jeden najpiękniejszy i taki, który czesto mam przed oczyma to pierwsze spotkanie z Mikołajem. Był grudzień, zimno, śnieżnie i ciemno. W jednym z pokoi była piękna i kolorowa choinka a z kuchni czuć było słodkości mieszające się z zapachem ryby, ohh ta ryba zapach mułu i oleju, blee. Siedziałam pod choinką i bawiłam się lampkami. Włączałam i wyłączałam, aż oczywiście kopnął mnie prąd i zrobiłam się dziwnie śpiąca, nagle haha
Później przyszedł po mnie dziadek. Było to przed dobranocką- to na pewno. Pamiętam jego słowa "Chodź zobaczysz coś na niebie". Pamiętam, że wyszłam na schody, ale nic nigdzie nie widziałam. Po mimo, że dziadek pokazywał mi coś, ale nie wiedziałam co.
Nagle głos mamy "Kamila, chodź masz gościa". Weszłam do środka i zobaczyłam olbrzymiego Pana z brodą i czerwonym wdzianku. Podchodziłam do niego bardzo nieśmiało. Pan z brodą poprosił mnie o powiedzenie wierszyka. Pamiętam, że przy pomocy Babci Fredzi, mojej prababci powiedziałam kościelną modlitwę "Aniele Boży stróżu mój", dziś jej treści nawet nie pamiętam. Mikołaj z worka wyciągnął klocki, koszyk kiwi i misia. Nie przypominam sobie by jeszcze cos było. Potem zajęłam się rozpakowywaniem a Pan z brodą zniknął mi z oczu.
Mam pamiątkę w postaci zdjęcia, ale nie mogę go znaleźć. Co ciekawe, 3 lata temu poznałam osobę, która ma bardzo podobne zdjęcie i równie podobnie ubrana co i ja.

Ageczii
Nieznany profil
3.21k•3 lata temu

Najpiękniejszy moment z mojego dzieciństwa, który pierwszy pojawił mi się w głowie to ten, kiedy miałam 9 lat. Jako dziewięciolatka kolekcjonowałam breloczki różnej maści- małe, duże, kupione i robione, takie plastikowe ale też pluszowe czy gumowe. Babcia dobrze wiedziała o mojej pasji i postanowiła na dzień dziecka sprezentować mi kolejny breloczek do kolekcji. Zakupiła go w kiosku na osiedlu, zapakowała w torebkę i wręczyła mi go. Kiedy go ujrzałam byłam niesamowicie rozbawiona, jednocześnie wzruszona, że babcia wspiera moja pasję. Skąd rozbawienie? Babcia wtedy już zaczynała tracić wzrok, jej wzrok był słaby, a breloczek był prostokątnym, kryształowym kwadratem, który w środku miał obrazek. Babcia tyle zauważyła. Nie zauważyła, że ten obrazek przedstawiał nagą kobietę na tle sportowego auta. W tej historii najważniejsze było dla mnie właśnie wspomniane wyżej wsparcie mojej pasji, pamięć i zaangażowanie ze strony babci. Babcia do tej pory nie wie, co było na obrazku, ale wie, że byłam wzruszona i mam go do dziś. 🥺🥰

Anuusiaczeek
Anuusiaczeek
13.73k•3 lata temu

Cudownych chwil mam masę w głowie, a większość z nich jest z moją ukochaną Babcią, której niestety już ze mną nie ma. Nie mam jednego dnia, takich jest pełno i za każdym razem gdy tylko o Niej myślę czuję ogromne ciepło na sercu oraz wiem, że cały czas nade mną czuwa.
Szczególnym wspomnieniem są wieczory gdy kładłyśmy się razem spać - tak, uwielbiałam spać z moją Babunią. Zawsze w tedy kładłam głowę na jej brzuchu, a ona głaskała mnie po plecach. Za każdym razem oglądałyśmy kabarety w TV. Przykryte kołdrami i szczęśliwe. Pamiętam, zapach kremu Nivea, którym Babcia zawsze pachniała jak i zapach nagrzewanych włosów od wałków, które miała na głowie, a uprzednio gotowała w rondelku. Są to cudowne chwile, które mam wrażenie, że były jeszcze wczoraj, a minęło już ponad 20 lat... ❤️.

1 2
albo dołącz do nas i udzielaj się na forum.