
Studiować czy nie studiować?
Dziewczyny! Ostatnio miałam dużo przemyśleń na temat mojej przyszłości. Chciałabym iść na studia - ba, pójdę na nie! Tylko problem jest jeden... kierunek. Czym wy się kierowałyście/kierujecie w wyborze kierunku na studia?
Ja z tego samego powodu bym chciała studiować psychologię! I na bank chcę ją skończyć, ale może jako drugorzędne studia
Mam nadzieję, że dasz radę!
Oooo no to rzeczywiście bardzo fajnie! Jakoś bałabym się wybrać ten kierunek? A w jakim mieście studiujesz?
@Cormi Ciekawa historia. Ja wylądowałam, bo stwierdziłam, że po prostu chcę wiedzieć, jak działają ludzie wokół, poznać nawet najbrutalniejszą prawdę o nich.
Ja w sumie na przełomie 2 i 3 liceum odkryłam co chcę robić. Nie szukałam nic na siłę, bo stwierdziłam, że nawet jak nie będę miała na siebie pomysłu, to po maturach będę miała miesiąc na podjęcie jakiejś decyzji
A złożyło się tak, że poznałam mojego obecnego przyjaciela, który wtedy był po prostu jakimś tam kolesiem, a ja jak to ja (bezpośrednia, strasznie ciekawska, wręcz wścibska ) dużo wypytywałam go o jego życie, o różnego rodzaju problemy. Próbowałam mu z nimi pomagać i zauważyłam, że jestem w tym dosyć dobra i sprawia mi radość to, że mogę komuś pomóc rozmową. No i wylądowałam na psychologii.
Uważam, że jestem pod tym względem szczęściarą, że to się tak ułożyło i że nie musiałam na siłę czegoś wybierać. Życzę ci, tego samego - żebyś pewnego dnia po prostu obudziła się i wiedziała co chcesz robić
Mam podobne dylematy jak Ty. Z jednej strony coś co lubię, a z drugiej strony ta kwestia pracy. Z tym, że ja ten wybór muszę podjąć już, ale życzę powodzenia
SERCEM ! I po moim pierwszym udziale w wypadku ! Wtedy zrozumiałam ze chce pomagac ludzią i medycyna to cos dla mnie
Co do psychologii, może przytoczę rozmowę dwóch studentek tegoż kierunku:
- No tak, będziemy miały trzydziestkę i nadal nas będzie stać najwyżej na wynajęcie mieszkania studenckiego.
- Ale to w takiej optymistycznej wersji.
- Oczywiście.
Także no... psychologia to wspaniały kierunek, ale trzeba być nieźle zakręconym na jego punkcie.
Szczerze powiedziawszy w dzisiejszych czasach oblatane kierunki nie gwarantują Ci pracy, więc jeśli nie myślisz o jakichś naprawdę konkretnych kierunkach typu medycyna, to poważnie przemyśl sobie kursy, które możesz zrobić zamiast studiów. Słyszałam też niedawno mądre słowa, że obecnie studia służą bardziej poszerzaniu swojej wiedzy (czytaj: pasji, zainteresowań), niż są pewnikiem zatrudnienia i bardzo się z tym zgadzam.
Myślę też, że nie ma sensu iść na studia tylko po to, żeby jakieś skończyć, jeśli kierunek który sobie wybierzesz 'tak o' w ogóle Cię nie kręci.
Czym ja się kierowałam? Chciałam iść na coś ekonomicznego, zrobiłam sobie rozpiskę, odrzuciłam ekonomię, bo z początku jest za ogólna i wybrałam analitykę gospodarczą. Nigdzie indziej się nie widziałam, niż na studiach ekonomicznych. Samo to przyszło w liceum. Ale prawdę mówiąc, niestety, nie interesuję się tym jakoś wybitnie.
Ja bym wybrała z tego logistykę lotniczą, brzmi całkiem ciekawie. O ile w technikum Cię do tego kierunku nie zrazili. Na psychologie dość ciężko się dostać, ale warto próbować. Dziennikarstwo i prawo odpuściłabym totalnie, ale tak jak mówią dziewczyny - przede wszystkim myśl nad tym co Cię interesuje. Tak się tylko wydaje, ale jak będziesz studiować coś co w ogóle Cię nie obchodzi, to nawet najprostsze studia staną się dla Ciebie katorgą a po pierwszym semestrze będziesz chciała zrezygnować. Powodzenia
Wybrałam prawo, w sumie nie wiem dlaczego. Zawsze byłam bardziej humanistycznym umysłem, ale wiedziałam, że po filologii będzie ciężko, więc wybrałam kierunek "pośredni", bo na tym kierunku pożądane są umiejętności zarówno charakterystyczne dla ścisłego umysłu jak i typowego humanisty. Jeśli mam być w stu procentach szczera - wolałam po prostu pójść na jakiś kierunek, na którym będę jedną z lepszych niż na techniczny, po którym byłoby łatwiej z pracą, ale na którym byłabym co najwyżej przeciętna, już nie wspominając o tym, że robiłabym coś, co mnie nie interesuje. Na pierwszym i drugim roku moich studiów było fajnie teraz na trzecim mam serdecznie ich dość i nawet uczę się "na siłę", bez zainteresowania i wszystko na ostatnią chwilę. Tak więc mam mały kryzys, do którego jeszcze nie wiem jak się ustosunkować, ale na przerwanie studiów na tym etapie się na pewno nie zdecyduję.
W związku z tym, że padło wcześniej stwierdzenie, żeby nie iść na prawo, jeśli nie ma się znajomości - nieprawda. Jeśli jest się naprawdę dobrym, znajomości to sprawa drugorzędna. Dosłownie tydzień temu dowiedziałam się, że moja koleżanka ze studiów w zeszłym roku dostała pracę w kancelarii jednego z naszych profesorów, bo spodobały mu się jej spostrzeżenia na zajęciach. Dotąd musi trzymać to w tajemnicy przed wszystkimi, bo podpisała lojalkę, musiał ją egzaminować kto inny, żeby nie było żadnych podejrzeń gdy już się ta informacja rozniesie itd. W większości organizowanych u nas konkursów wygranymi są też praktyki w kancelariach, znam osoby, które dzięki temu zostały tam też zatrudnione. To tak w ramach obalenia stereotypów
Ja od zawsze kochałam języki obce i w sumie już na początku liceum wiedziałam, że pójdę na filologię hiszpańską, ewentualnie angielską. Udało mi się dostać na wymarzony kierunek i jestem bardzo zadowolona, bo zajmuję się tym, co mnie fascynuje i nie sprawia większych problemów.
Moim zdaniem musisz się kierować przede wszystkim swoimi zainteresowaniami, nie ma sensu studiować czegoś, co jest albo ponad Twoje siły, albo kompletnie Cię nie interesuje
Wniosek z tego taki, że zainteresowania i przyszłość trzeba ze sobą połączyć
Miałam być psychologiem, bo mnie kręciła. Najpewniej najlepiej wyszłabym, idąc na ekonomię, bo jestem ekonomistką z powołania po technikum ekonomicznym. Moim konikiem był marketing, ale nie poszłam na niego wiedząc, że to najczęściej wybierany kierunek w Polsce. Wybrałam studia inżynierskie, które przez 1,5 roku potwornie mnie męczyły i odbierały chęci do życia, dopiero kiedy spośród uczenia się o żywności, metalach, polimerach, maszynach produkcyjnych, skórach i różnych takich zaczęłam czerpać radość z nauki budowy tkanin oraz mikrobiologii, coś pękło Teraz zaczynam pisanie pracy inżynierskiej właśnie z rozkładu mikrobiologicznego tkanin, a od października chcę robić licencjata także z marketingu. Więc od siebie polecam - najlepiej robić w życiu to, co sprawia nam radość!
Ja powiem tak, chciałam studiować psychologię, ale ostatecznie wybrałam pielęgniarstwo. Szczerze, kierowałam się trochę tym że będę miała po studiach pracę, a zagranicą to już w ogóle przyjmą mnie z otwartymi ramionami. Przez pierwszy semestr, no cóż męczyłam się.. ale kiedy weszły rzeczy praktyczne to strasznie mi się spodobało. Może nie będę zarabiać kokosów, ale będę miała pracę. no i w sumie ostatecznie spodobał mi się ten kierunek
Wg mnie bez sensu jest takie studiowanie zeby tylko studiowac. Pozniej wiekszosc takich osob albo odpoada po semetrze, albo ma mnostwo poscigow, albo jakos skonczy pierwszy stopien, a na drugi juz nie ma ochoty isc itp