Święta czy raczej praca, praca praca....
Strona 2 / 4
Jeżeli chodzi o zdalne to teraz jest ciężko, jedyną osobę jaką znam to znajomy z którym studiowałam na innej uczelni, który chciał wyłudzić pieniądze, także BOSKO
Jak najbardziej rozumiem. Żeby przetrwać studia najlepiej mieć paczkę osób, które służą pomocną dłonią, bo czasem nie idzie zrobić wszystkiego na raz
To cieszę się, że znalazłaś czas dla rodziny Bo ona jest najważniejsza
Robię teraz podyplomowe studia, jestem w dupie z calym materiałem.
A w Wigilię byłam w pracy jeszcze... Także wczoej o 21 poszłam spać. ✌️
Studia skończyłam w czerwcu, więc jak narazie mam spokój z nauką. Od sierpnia jestem na stażu w urzędzie, więc w tegoroczne święta odpoczywam
A co studiujesz? Ja dietetykę, ale dopiero 1 rok wiec spokojnie dam radę na styczeń/luty się przygotować i nie muszę siedzieć w ksiazkach podczas świat. Akurualnie jestem w pracy (wigilia), ale jutro już mam wolne.
Mam to samo... Świata to bedzie świetny czas na wyjście na "zero" z nauką. Jestem w klasie maturalnej do tego jeszcze w technikum. W styczniu egzaminy zawodowe, w maju matury. Dają nam tyle materiałów, że chyba musiałabym nie spać, żeby wszystko robić na bieżąco ;/
Cieszę się że już wkrótce święta bo te oczekiwanie trwa już za długo.
Do mnie nie dociera, że to już Mam wrażenie, jakby ten 24 grudnia był jakimś odległym wydarzeniem, a to już za kilka godzin
Dzisiaj to tylko mam wyrzuty sumienia, że nie zrobiłam absolutnie nic na uczelnię, nawet uwzględniając fakt, że w sumie dość wcześnie wstałam (skutecznie mnie zmotywowało powiadomienie z inPostu i świadomość, że czeka paczuszka ze świąteczną mgiełką )
Ode mnie zawsze niezastąpiony Oillan albo Bepanthen Sensiderm Ostatnio mam ciężkie chwile, na szczęście została mi resztka Bepanthenu Po tym to już maść na receptę
(Kurczę, chciałam podlinkować chmurkę z Bepanthenem, coby nie było wątpliwości, o co chodzi, i odkryłam, że jeszcze jej nie wrzucałam )
A tak poza tym, to co chwilę przewija mi się na horyzoncie sformułowanie "magia świąt", na ogół w stwierdzeniu "nie czuję magii świąt", więc zaczęłam się zastanawiać nad tym, czym właściwie ta cała "magia świąt" jest i doszłam do wniosku, że to swego rodzaju... mrzonka I myślę, że oczekiwanie, iż jakąś "magię świąt" się poczuje, to najprostsza droga do rozczarowania.
Ja nie czuje tych świąt wcale. W tym roku spędzimy je w trzy osoby ja mama i brat. Tata jest bardzo chory i przebywa w zakładzie leczniczo opiekuńczym jest tak chory że nie ma telefonu a odwiedzin nie ma w dodatku on nic wiele nie wie i jest ogólnie osobą leżąca więc to boli 😪😪 i to będą dla mnie zwykłe dni z tęsknotą i bólem w sercu. Ale mam nadzieję że w te naszą trójkę jednak damy rady ale to już nie jest to samo co kiedyś. Więc niby święta ale ciężko jest.
Też nie czuje tych świąt ale to może dlatego, że spędzam je w Holandii z dala od rodziny i dlatego że mam jutro dniowke i w pierwszy dzień świąt nockę 😄
Jak w poprzednim semestrze kończyłam UWr też tak miałam, jak by prowadzący myśleli, że nie mamy życia i się obijamy ale jak na mgr poszłam na PWr to nie odczuwam tego, zajęcia są prowadzone normalnie jak bym siedziała na wykładzie na uczelni czy ćwiczeniach. I w sumie czuję święta
Magisterka na głowie, dwie konferencje naukowe, z których jedną organizuję - więc mnóstwo bzdet z tym związanych... Jakieś prace zaliczeniowe...
no i jestem właśnie w trakcie robienia rzeczy na jutrzejszą wigilię i ciacha na święta - tylko kilka łącznie, bo będę jechać z tym do rodziny
Ja czuję święta - a zwłaszcza moje bolące, suche ręce, na które nie pomaga nic. Dziś całą noc moczyłam je w oliwie, w rękawiczkach. Ktoś jakieś rady?