Święta czy raczej praca, praca praca....
Strona 4 / 4
Ja jestem właśnie w takiej sytuacji, że godzę pracę zawodową na pełen etat ze studiami zaocznymi oraz pracą licencjacką, w zeszłym roku za to miałam dodatkowo kurs ze Stowarzyszenia Księgowych i egzamin na certyfikat. Niestety moja praca jest bardzo absorbująca, często robię nadgodziny i przez to na naukę i pracę naukową poświęcam absolutne minimum czasu, bo po prostu się nie wyrabiam. Niestety nie mam na to złotego środka, wiem że okres poświąteczny na pewno spędzę w książkach i projektach, ale pocieszam się faktem że to już ostatni rok takiej harówki
Oczywiście, że święta to doskonały czas na studiowanie. Mi tam to w sumie wszystko jedno, bo i tak jestem gwiazdkosceptykiem.
Wspomnianą „drugą stronę” ogarniam o tyle, o ile moja mama uczy dzieci - są nauczyciele i nauczyciele, ale u nas np. zawsze wszystko było na ostatnią chwilę i przygotowania do świąt zaczynały się właściwie wtedy, jak już szkoły zluzowały, czyli 22 lub 23 grudnia, więc nic nowego.
W tym roku też mają intensywnie przed świętami, bo właściwie już musieli oceny wystawić.
Ja mam bardzo silnie wpojony etos nauki, więc wiadomo, co jest u mnie najważniejsze.
U mnie podobnie ze studiami, mam zaplanowane juz ile rzeczy muszę nadrobić. Wiadomo same Boże Narodzenie z rodziną, wspólny obiad prezenty, ale następne dni nauka.
Ja osobiście tego nie odczuwam. Ale mamy w rodzinie dzieci na zdalnym nauczaniu i faktycznie mają dużo więcej nauki, niż podczas normalnych lekcji... Mój tato w wigilię ma nocną zmianę, więc pierwszy dzień prześpi pewnie w większości. Brat ma pracę zdalną, więc święta przed komputerem spędzi...
Ja tych świąt nie czuję wgl. Nie ma śniegu, więc nie ma klimatu.
Po za tym tak samo jak w tym roku to i w tym nie mam świąt. W wigilie mam nockę, w drugi dzień świąt dniówkę, więc nim się oglądne będzie już po świętach. 😂