
Święta czy raczej praca, praca praca....
Powiedźcie mi dziewczyny, czy u was Święta to nie tylko czas radości i przepysznych potraw, ale także nauki lub pracy?
Odkąd jest tryb 'hybrydowy'/zdalny nie mogę się wygrzebać z materiału, jaki jest mi zadawany. Wszyscy profesorzy i inne wybitne głowy pozbawione tego tytułu konkludują, że jeśli (my studentki i studenci) mamy nauczanie w domu, to już całkiem niczego nie robimy. Jednakże niektórzy mają pracę, obowiązki, a nawet rodzeństwo czy dzieci na wychowaniu.
Staram wszystko wykonywać regularnie, na bieżąco, ale to nie starcza i obawiam się, że i te Święta Bożonarodzeniowe będę musiała poświęcić na naukę na trylion przedmiotów i (w moim przypadku) na napisanie pracy licencjackiej.
Jak dajecie radę pogodzić te wszystkie obowiązki? Czy macie jakiś złoty środek? A może to Wy stoicie po drugiej stronie, czyli jako pani?pan profesor lub wymagający szef?
Podzielcie się proszę swoimi przemyśleniami
Od pewnego czasu święta nie mają takiego uroku jak kiedyś... Dlatego w tym całym biegu staram się celebrować każdą chwilę. Ozdabiam dom dekoracjami. Chciałabym aby ta magia trwała jak najdłużej.
Wykłady zdalne dla mnie to złoto, zwykle i tak bym ich nie słuchała a tak to przynajmniej zrobię coś pożytecznego, z pisaniem pracy to faktycznie potrzeba duuużo samozaparcia
Tak, mi też ciężko się przemóc a tu trzeba pracę napisać... Znaczy, ja też lubię czasem tryb zdalny, bo nie trzeba się nigdzie ruszać, ale czasem brakuje mi śmiania się i gadania z koleżankami na wykładach.
Tak było dobrze ❤. Byłam z lokatorka u znajomych po dniówce na wigilii to była chociaż namiastka świat 😊
Ja w tym momencie zmagam się ze świąteczną, depresją bo nie mogę się do niczego zmotywować jeżeli o to chodzi Poza tym nie odczuwam tego specjalnie, zdalny tryb mi się podoba, zawsze byłam introwertykiem i indywidualistką, więc dla mnie nie jest to krzywdzące
Nikt się jakoś szczególnie do tego nie garnie, większość ludzi jest strasznie zagubiona bo to ich pierwszy kierunek, kto się poznał przez te pierwsze dwa tygodnie to się już trzyma ze sobą, poza tym każdy sam.
Uuu no to faktycznie... A może gdybyście zrobili własną grupę na Teamsach i zorganizowali spotkanie, takie tylko dla siebie, żeby sobie pogadać? Czy to jest wykluczone na wzgląd, że ludzie są nieprzyjaźni?
21 to jeszcze nie jest straszny czas, ja nie raz jeszcze się uczyłam do północy i potem jeszcze coś robiłam, ale rozumiem, że pewnie byłaś super zmęczona 🙄 Mam nadzieję, że z wszystkim się wyrobisz i będziesz kiedyś wyspana
Nie wiem czy Ci zazdrościć, że już zarabiasz, czy jeszcze się cieszyć, że jeszcze studiuję 😂
Nie przejmuj się Ja też byłam w technikum i dałam radę Ale to było jeszcze przed covidem. Materiału też było dużo i każdy dał radę, to czemu Ty nie Jak już zdasz maturę i pójdziesz na studia to będziesz miała taką małą maturę co semestr
No, a po świętach to już same wyrzuty sumienia, że zjadło się za dużo 😂
Ojjj. To współczuję, mam nadzieję że trzymałaś i trzymasz się cieplutko
Ahh to zazdroszczę zdrowia. U mnie też są prowadzone codziennie zajęcia jak gdyby były normalne ćwiczenia i wykłady i właśnie to mnie czasem dobija, bo nie idzie niczego zrobić Ani się skupić, bo ciągle ktoś nad uchem gada, ani iść do ubikacji, bo nagle jestem wywoływana...
To super, że spędziłaś Święta z rodziną. Jeśli chodzi o ręce to może balsam SOS na ręce, taki lidlowski co stoi przy kasie pomoże? Jak dla mnie on jest numerem 1.