Opis produktu
O kwiatowo-owocowym zapachu
Nadaje się również do skóry wrażliwej
pH neutralne dla skóry
Zgodność ze skórą potwierdzona dermatologicznie
Żel pod prysznic I'm not like the wydry marki Balea zapewnia nieopisane piękne chwile pod prysznicem. Kwiatowo-owocowy zapach oczarowuje zmysły i zapewnia dodatkowe uczucie świeżości podczas i po każdej kąpieli. Formuła i jej tolerancja dl ...
O kwiatowo-owocowym zapachu
Nadaje się również do skóry wrażliwej
pH neutralne dla skóry
Zgodność ze skórą potwierdzona dermatologicznie
Żel pod prysznic I'm not like the wydry ...
Produkt dodany w dniu 07.05.2024 przez gilgotka
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Balea - Żel pod prysznic, I'm Not Like the Otters
🦦 Balea, Żel pod prysznic, I’m not like the otters.
Z czeluści zapasów wyciągnęłam żel marki Balea z uroczą wydrą. Przyciągnął moją uwagę swoim słodkim wyglądem. Ma świeży, owocowy zapach, zdecydowanie poprawia nastrój, jego design jest na prawdę uroczy. Kosmetyk dobrze się pieni i nie wysusza skóry. Po kąpieli skóra jest czysta i pachnąca, a zapach utrzymuje się przez chwilę, a szkoda.
Balea - Żel pod prysznic, I'm Not Like the Otters
Żel pod prysznic od razu przyciąga uroczym opakowaniem z wydrą! 🦦 Ma świeży, owocowy zapach, który dodaje energii i poprawia nastrój. Konsystencja jest przyjemna, dobrze się pieni i nie wysusza skóry. Po kąpieli skóra jest czysta i pachnąca, a zapach utrzymuje się przez chwilę. To świetna opcja na szybkie orzeźwienie i chwilę relaksu pod prysznicem. Dodatkowy plus za niską cenę i uroczy design.
Balea żel pod prysznic w mega uroczym opakowaniu . Za każdym razem gdy na nie patrzę, to się uśmiecham, mini wydra wygląda mega słodko .
Sam żel jest przezroczysty, dobrze się pieni i wystarczy niewielka ilość by dobrze umyć nim całe ciało.
Nie zauważyłam, by jakoś bardzo przesuszał ciało, pod tym względem jest podobny do kosmetyków z Isany.
Pachnie bardzo ładnie, dość intensywnie i świeżo, wyczuwam tam męskie nuty zapachowe.
Co ciekawe zapach ten utrzymuje się nie tylko w łazience podczas kąpieli, ale i przez chwilę na skórze.
🦦Balea - Żel pod prysznic - I'm Not Like the Otters🦦
Przeuroczy, mini żel pod prysznic.
Dostałam go od Kochanej @gilgotka. ♥️
Żel przez swoje urocze opakowanie skradł moje serce.
Maluszek idealnie zmieścił się do urlopowej kosmetyczki.
Opakowanie jest plastikowe, zamykane na klik, więc poręczne i praktyczne.
Etykieta na plastikowej butelce jest urocza.
Mamy na niej malutką wydrę, która siedzi w wodzie.
Dookoła niej inne zwierzątka i owady.
Lubię tak urocze opakowania, zawsze przyciągają one moją uwagę.
Sam żel jest gęsty, kremowy, dość intensywnie tworzy pianę, gdy łączy się z wodą.
Pianka otula ciało, rozpieszcza je, doskonale myje, odświeża.
Żel dobrze radzi sobie z nawilżeniem i wygładzeniem skóry.
Skóra dzięki niemu staje się mięciutka w dotyku.
Żel miał przyjemny, słodki zapach owoców.
Zapach zdecydowanie umilał aplikacje kosmetyku, poza tym subtelnie pozostał wyczuwalny na skórze.
Cudowny minisek, wart wypróbowania. ❤️
Balea, żel pod prysznic "Im not like the otters".
Oh, no jak można nie pokochać chodzby za samo opakowanie? Przecież to małe zwierzątko jest takie cudne. Produkt ma konsystencję żelową. Ma też moją ulubioną formę czyli klasyczną butelkę. Żel ma lekko różowy kolor, cukierkowy. Zapach jest świetny, piękny po prostu przepadłam. Lekko słodki, kokosowy i kwiatowy, bardzo przypomina mi jedne z moich perfum. Żel dobrze myje ciało a zapach pozostawia na nim na bardzo długo. Pachnie ciało, pościel i cała łazienka. No coś wspaniałego, chyba zrobię sobie zapas tego żelu.
Balea, Żel pod prysznic, I'm Not Like the Otters.
Dawno nie miałam żeli Balea i jest to bardzo miła odmiana od Isany. Niby to samo, a jednak chyba wolę Balea.
Żel ma bardzo delikatny zapach. Idealny na dni, kiedy nadmiar zapachów nam przeszkadza. Fajnie się pieni, jest całkiem wydajny, a do tego ultra tani. Nie zauważyłam aby negatywnie wpływał na skórę.
Zestaw kosmetyków Balea i Isana.
Jak ja się cieszę, że otwarli u mnie DM! Wpadłam na szybkie zakupy tu i do Rossmanna.
Dm:
1. Balea Fruity Fantasy ,płyn do kąpieli. Płyn znajduje się w wysokiej białej butli z owocową grafiką w kolorze żółci i pomarańczy. Kosztowal on 7 złotych, a jest go tutaj aż 750 ml. Płyn ma lekko pomarańczowy kolor I jest żelowy. Ma bardzo ładny zapach, w moim guście.
2. Balea Berry Dreams, płyn do kąpieli.
Bardzo lubię ten płyn do kąpieli, wzięłam go do zapasu po prostu. Ma cudowny zapach, który przenosi się na ciało. Słodkość jest tutaj niezwykle zbalansowana, dzięki czemu nie męczy. Płyn świetnie się pieni i rozpuszcza w wodzie.
3. Balea Fretkowy Żel pod prysznic. Żel znajduje się w bajecznie uroczym opakowaniu z cudownym futrzastym stworzonkiem. Jest o pojemności 300 ml I kosztowal 4 złote. Ma delikatny zapach, przypominający mi szampon do włosów. Jest delikatny I wodny, idealny na lato.
4. Jessa Normal Tampons, tampony.
W opakowaniu jest aż 80 sztuk tamponów. Każdy z nich jest zapakowany w osobną owijkę. Cena za ro opakowanie to tylko 10 złotych. Byłam w ciężkim szoku,że można tak tanio kupić tyle tamponów. Jeden produkt ma nie całe 5 cm długości.
5. Jessa Super Tampons, tampony. Tampony tym razem o wyższym stopniu chłonności. Zapakowane w osobne owijki, znajdują się w kartonowym pudełku. Mam tutaj 56 sztuk w cenie 14 złotych. Każdy tampon Ma nie całe 5 cm.
6. Balea Sea Salt Texture, spray do włosów. Produkt kosztował 8 złotych, a więc jest 3 złote tańszy niż ten sam, ale w Rossmannie. Jest on o pojemności 200 ml. Ma wygodny aplikator w postaci atomizera. Zapach jest niestety nie dla mnie, trudno mi je udźwignąć. Produkt wylatuje mgiełką i lekko strzela na włosach, niczym cukierki.
7. Overnight Wellen Spray, Produkt podkreślający fale. Znajduje się on w aluminiowej butelce o pojemności 150 ml. Kosztował nie całe 10 złotych. Grafika jest przyjemną dla oka, nocna. Zapach ma dziwny, jak lakier do włosów, ale o słodko-ulepnym, trochę pudrowym tonie. Na szczęście Produkt się nie lepi, a tego się najbardziej bałam.
8. Zapachowa tabletka do kąpieli, Sprudel Badetab. Kostka jest niewielka, mam nadzieję, że jedna wystarczy. W dotyku czuję, że jest twarda i mocno ubitą. Ma kolorową, radosną grafikę, aczkolwiek lekko jesienną. Produkt pachnie przez folie, czuję zapach olejku do opalania.
9. Efektima Pedi-Spa, Nawilżająca maska do stóp. Opakowanie dosyć spore jak na jedną parę skarpet w środku. Bardziej kojarzy mi się z syropem niż produktem do pielęgnacji. Cena tego produktu to nie całe 15 złotych. Produkt występuje w formie nasączonych skarpet. Ma zapach olejku różanego.
10. Kapsułki Balea, Hialuronowe. W opakowaniu jest 7 pojedynczych kapsułek. Są one w kolorze niebieskiego. Zapakowane niczym tabletki w aptece.
11. Kapsułki Balea, Retinol. Opakowanie przypomina mi mocno lekarstwa. Są to Kapsułki, wyciskane jak zwykle tabletki. W opakowaniu jest 7 sztuk. Każda w kolorze ciemnego fioletu. Jej kształt przypomina mi małą rybkę.
Rossmann:
1. Isana Fruity Breeze, pianka do golenia. Produkt ma bardzo ładny, owocowy zapach. Czuję brzoskwinie i mango. Za Opakowanie 150 ml, zapłaciłam 7 złotych. Grafika jest iście wakacyjna i radosną.
2. Kimoco beauty, maska w płachcie nawilżająca. Produkt znajduje się w pojedynczej saszetce z możliwością łatwego otworzenia. Produkt jest w formie maski w płachcie. Jest on o pojemności 23 mililitrów. Kosztowała mnie ona 10 złotych.
3. Kimoco beauty, maska w płachcie wygładzająco-nawilżająca. Produkt znajduje się w Zielonej, saszetce. Występuje on w pojemności 23 ml. Chociaż jest to produkt w formie płachty, która według mnie jest wygodną formą. W dotyku czuję, że jest porządnie nasączona.
4. Underground Twente, krem BB.
Bardzo lubię ten produkt już od kilku lat. Jest to idealny produkt na delikatne, dziewczęce podkreślenie buzi i zakrycie niedoskonałości. Produkt wzięłam w odcieniu 01, ale on się dobrze dopasowuje. Produkt świetnie działa na skórze, nie tylko jako zamiennik podkładu, ale i jako coś co redukuje wypryski. Krem ten zmniejsza również widoczność porów. Zapobiega wysuszaniu i nawilża. Nie zapycha porów i nie natłuszcza cery.
Żel pod prysznic Balea I'm not like the otters kupiłam go w DM. Cudowna grafika na opakowaniu oczywiście przekonała mnie do zakupu mimo nadal pokaźnej kolekcji żeli. Bardzo cieszę się, że go kupiłam bo zapach jest przecudowny. Pachnie słodko i owocowo i bardzo intensywnie. Żel ma rzadką konsystencję o przezroczystej barwie. Bardzo dobrze się pieni i świetnie oczyszcza skórę. Nie wysusza jej ale nie nawilża też jej za specjalnie. Zapach niestety szybko znika ze skóry.
Zobacz post
Moja mama ostatnio była w Drogerii DM i przy okazji zakupów dla siebie, zrobiła też i dla mnie zapas mydełek i żeli pod prysznic. Część rzeczy już miałam, a część jest dla mnie totalną nowością, dlatego tym bardziej cieszę się na testy. Zacznę może od mydełek w płynie, bo akurat te Balea kupujemy w miarę regularnie. Do tej pory miałam już wersję Honey Melon, która cudownie pachnie miodem i melonem tworząc zapach, który mi do złudzenia przypomina ten z dzieciństwa a dokładnie gum kulek. Mydełko dobrze myje, a w dodatku pielęgnuje naszą skórę i delikatnie ją nawilża. Ja byłam nim totalnie zachwycona i cieszę się, że zagościło u nas ponownie. Drugie, które również już miałam to wersja Glow! Nie dość, że ma piękny zapach to jeszcze kolor z mieniącymi się drobinkami! Tutaj zapach jest słodki, owocowy, no dla mnie wręcz bajeczny i jak w przypadku poprzedniego świetnie myje, dobrze się pieni i pielęgnuje naszą skórę. Zdecydowanie w jego przypadku jest się czym zachwycać. Ostatnie mydełko, którego jeszcze nie miałam testować to Magic Fairytale, które na opakowaniu ma uroczego jeżyka. Co prawda etykieta bardziej pasuje mi do jesiennej pory, jak i z resztą sam zapach, ale z pewnością mydełko przetestujemy dużo szybciej. Jak dla mnie to połączenie słodkie, ciepłej i otulającej wanilii z delikatną owocową nutą. Pachnie słodko, a jednocześnie zapach nie jest mdły. Bardzo piękne połączenie, a etykieta będzie prawdziwą ozdobą na umywalce. Bardzo ucieszyłam się też z żeli pod prysznic. W końcu pojawił się, żel I'm not like the otters, który nie dawno miałam w wersji miniaturowej i jestem nim totalnie oczarowana. Żel świetnie myje, dobrze się pieni i ma cudowny zapach, gdzie ja wyczuwam głównie czerwone owoce i białe kwiaty. Cieszę się, że będę miała okazję używać go w dużej wersji, bo miniaturka starczyła mi na kilka użyć i miałam go na liście do ponownego kupienia, a tu takie piękne, duże opakowanie o pojemności 300 ml. Trafiły też do mnie dwa zupełnie nowe żele z edycji wakacyjnej, oczywiście limitowanej. Mam tutaj wersję Summer Joy z przepiękną etykietą z widokiem o zapachu cytryn i kwiatów pomarańczy! Jaki to jest obłędny zapach! Pachnie tak świeżo, cytrusowo, orzeźwiająco jak lemoniada w gorący dzień. Nie mogę doczekać się kiedy zabiorę go pod prysznic i zdecydowanie na lato będzie idealny. Drugi to Summer Paradise z rajskim widokiem na urocze domki w towarzystwie pięknych kwiatów. Tutaj mamy mieszankę kokosa właśnie z kwiatami plumerii i w moim odczuciu to zapach słodki, gdzie kokos faktycznie jest wyczuwalny, ale nie jest on dominujący. Bardzo ładna kompozycja, która bezsprzecznie kojarzy się z wakacjami. Jestem totalnie oczarowana tymi nowościami i cieszę się, że niektóre produkty będę gościła ponownie. Uwielbiam markę Balea! Nie dość, że pięknie się prezentują, dobrze się sprawdzają, to jeszcze kosztują grosze.
Zobacz post
Żel pod prysznic w miniaturowej wersji I'm not like the otters marki Balea, który kupiłam nie dawno w Drogerii DM. Choć ostatnio uzupełniłam zapas żeli pod prysznic to obok tego maluszka nie mogłam przejść obojętnie. Uwielbiam miniaturki, a takie urocze, to już w ogóle sprawiają, że mięknie mi serce i wpadają szybko do koszyka. Kosmetyk został zamknięty w opakowaniu o pojemności 50 ml z przeuroczą etykietą na, której widnieje urocza wydra siedząca w stawku. Nie pamiętam dokładnie ile kosztował, ale było to na pewno niecałe 3 zł i ja z wielką przyjemnością zużyłam go w domu pod prysznicem, a taka ilość starczyła mi spokojnie na kilka użyć. Producent określił zapach jako kwiatowo-owocowy i faktycznie taki właśnie jest. Jak dla mnie pachnie on białymi kwiatami i czerwonymi owocami. Jest to zapach słodki, a zarazem świeży, lekko malinowo-truskawkowy i wydaje mi się, że to właśnie owocowe nuty czuć tutaj przede wszystkim, a te kwiatowe tworzą tło i mi taki układ jak najbardziej pasuje. Zapach dobrze czuć na sucho w opakowaniu, ale również towarzyszy nam podczas prysznica. Po wytarciu ja czuję go na skórze już mniej i jeszcze tylko chwilę, bo praktycznie od razu nakładam balsam, więc mi nie przeszkadza, że na skórze już ten zapach tak intensywny nie jest. Żel jest przezroczysty i dość gęsty. Dobrze pieni się zarówno bezpośrednio na skórze, a tym bardziej na myjce i tworzy na niej gęstą i otulającą pianę. Kosmetyk dobrze oczyszcza skórę, a przy tym jej nie podrażnia. Ja nie zauważyłam efektu nawilżania, ale pisałam już wielokrotnie, że mam wymagającą skórę i dla mnie najważniejsze żeby żel jej dodatkowo nie wysuszał, a nawilżać zupełnie nie musi. Po umyciu jest jednak gładka i przyjemna w dotyku, a także odświeżona. U mnie nie wywołał żadnych skutków ubocznych i jestem z niego jak najbardziej zadowolona. Dobrze myje, więc spełnia swoje zadanie, a z dodatkowych dla mnie plusów, które w żelach są dla mnie ważne jest to, że dobrze się pieni i ślicznie pachnie. W dodatku etykieta sprawia, że samo sięganie po produkt jest już przyjemnością, bo nie sposób się nie uśmiechnąć widząc tak słodką grafikę. Bardzo się cieszę, że udało mi się trafić na to cudeńko! Cieszę się, że miałam okazję je używać i z chęcią kupiłabym je ponownie, więc jak najbardziej polecam.
Zobacz post
Balea
Żel pod prysznic, I'm not like the otters.
Mini Żel pod prysznic marki Balea z uroczą wyderką. Żel jest transparentny, pachnie ślicznie słodko i jest w miarę gęsty. Mocno się pieni I nie trzeba go użyć dużo żeby umyć całe ciało. Żel dobrze oczyszcza ciało i go nie podrażnia. Szkoda, że zapach nie zostaje na ciele po myciu bo jest śliczny. 😍
Miniaturka żelu pod prysznic Balea I'm not like the otter kupiłam ją w DM. Opakowanie jest tak przeurocze, że żal je nie kupić. Dziwne, że nie wypuścili tego żelu w pełnowymiarowej wersji bo na pewno by zrobił furorę. Grafika przedstawia przeuroczą małą wydrę. Żel ma śliczny owocowy zapach, który o dziwo pozostaje na skórze nawet po kąpieli. Kosmetyk dobrze się pieni i bardzo dobrze oczyszcza skórę. Nie zauważyłam przesuszenia skóry.
Zobacz post
Moje zbiorcze zakupy z kilku sklepów z ostatnich 2 tygodni. Zacznę może od Action, bo stąd jest większość rzeczy. Z tych niekosmetycznych to udało mi się upolować taką piękną deskę do serwowania, która ma w środku ceramiczną płytkę w piękne wzory. Do wyboru były 4 rodzaje i rozważałam jeszcze czarno-białą, ale ostatecznie wybrałam tę w kolorach niebieskiego z akcentami pomarańczowymi. Deska kosztowała jak dobrze pamiętam niecałe 13 zł i jest po prostu rewelacyjna. Myślę, że idealna do serwowania serów czy szynki typu parmeńska, a także pięknie się sprawdza jako dekoracja do zdjęć. Jestem nią oczarowana. Pojawiła się arbuzowa seria do twarzy od Skin Bliss marki Dayes Europe i ja trafiłam jeszcze na krem nawilżający i masełko do demakijażu, ale do domu ostatecznie zabrałam tylko Serum Hydro Glow Watermelon, które faktycznie przepięknie pachnie arbuzem! No jestem nim totalnie oczarowana! Jest to lekkie erum żelowe, które bardzo przyjemnie się nakłada i dość szybko wchłania i zapowiada się dobrze jako serum na dzień, ale muszę je dłużej potestować, bo jestem ciekawa jak się sprawdzi na dłuższą metę. Póki co wizualnie i zapachowo jestem z niego bardzo zadowolona, a pojemność 50 ml kosztowała jedynie 8,95 zł. Pojawiły się nowe żele Bubble T o pojemności aż 500 ml w cenie nie całych 7 zł! Do wyboru były 2 albo 3 wersje, a ze mną do domu wrócił Watermelon & Mint. Żel ma nie tylko świetną etykietę i różowy kolor, ale i zapach! No pachnie orzeźwiająco, wakacyjnie, jak przepyszna lemoniada! Czuć tutaj i arbuza i mięte co daje odświeżającą mieszankę. Będzie idealny na gorące dni! Dorwałam też maseczkę Mermaid Sparkle z holograficzną płachtą o działaniu nawilżającym. Jakiś czas temu kupiłam wersję z rozgwiazdą, a tym razem udało mi się dorwać drugą z tej serii. Ostatni kosmetyk z Action to zestaw do pielęgnacji dłoni Nail it! w wersji Sweet Orange Fragrance i jest to Zabieg manicure w domu. W jego skład wchodzą 4 saszetki i są to 4 kroki pielęgnacji dłoni. Pierwszy to scrub, drugi maska, trzeci masło do masażu dłoni, a czwarty to krem do skórek. Wszystkie saszetki tak jak i opakowanie mają ładną szatę graficzną w pomarańcze i tutaj niestety nie pamiętam dokładnej ceny, ale było to coś koło 5 zł i do wyboru była jeszcze wersja fioletowa (chyba z lawendą). W Rossmannie w końcu po wielu miesiącach poszukiwań udało mi się dorwać kultową jednominutową maskę do włosów marki Isana z olejkiem arganowym i żurawiną w charakterystycznym opakowaniu. Mamy tutaj pojemność 25 ml i jestem ciekawa czy ta ilość wystarczy na moje długie włosy. Nie mogę się doczekać, kiedy ją przetestuję bo słyszałam o niej tylko dobre opinie! Ostatni kosmetyk to miniaturka żelu pod prysznic marki Balea w wersji z uroczą wydrą I'm not like the otters o pojemności 50 ml. Niestety w moim DM w dalszym ciągu ta seria jest niedostępna i nie znalazłam ani dużego żelu ani maseczek, ale jak zobaczyłam tę miniaturkę to od razu wrzuciłam ją do koszyka i bardzo się ucieszyłam. Żel cudownie pachnie i określiłabym go jako słodko-kwiatowy! Jako, że uwielbiam miniaturki testować niezależnie od wyjazdów to wylądował już pod prysznicem i czeka na użycie. Choć nie wszystkie produkty były planowane, a część którą chciałam kupić była niedostępna, to i tak bardzo się cieszę z tych zakupów i mam nadzieję, że znajdą się tu jakieś kosmetyczne perełki.
Zobacz postPodobne produkty









