Selfie Project
Maska do twarzy, Peel-off, Rozświetlająca, #Shine like a Pearl
20 na 35 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jednym z największych mitów w pielęgnacji cery przetłuszczającej się jest przekonanie, że taka skóra nie potrzebuje nawilżenia. To błąd, który często powoduje, że stosowane terapie są mało skuteczne. Skórę przetłuszczającą się należy optymalnie nawilżać – tak, aby nie dopuścić do przesuszenia. Gdy dochodzi do przesuszenia, gruczoły łojowe zaczynają pracować ze zdwojoną siłą: to naturalny mechanizm ...
Jednym z największych mitów w pielęgnacji cery przetłuszczającej się jest przekonanie, że taka skóra nie potrzebuje nawilżenia. To błąd, który często powoduje, że stosowane terapie są mało skuteczne. ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 01.07.2018 przez Jednafiga
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Selfie Project - Maska do twarzy, Peel-off, Rozświetlająca, #Shine like a Pearl
Maseczka Selfie Project Shine like a pearl rozświetlająca kupiłam ją już spory czas temu w Rossmannie. Myślałam wtedy, że to maseczka do zmycia ale okazało się, że niestety jest peel off. Maseczka ma bardzo gęstą żelowatą i mocno klejącą się konsystencję. To najbardziej klejąca maska peel off jakiej używałam. Nawet z dłoni ciężko ją zmyć. Przykleja się naprawdę mocno do skóry. Zawiera w sobie drobinki brokatu oraz innych ozdóbek. W zapachu o dziwo nie czułam alkoholu. Częściowo trzeba ją zeskrobać albo zmyć ze skóry bo nie zastyga do końca. Podczas zdejmowania można sobie zrobić mini depilację bo w zaschniętych miejscach mocno się trzyma . O dziwo słabego składu moja skóra nie była zaczerwieniona ani nie zauważyłam wysypu krostek. Skóra była miękka w dotyku i zmatowiona co mnie zdziwiło bo powinna być rozświetlona. Nawilżenie było praktycznie nie wyczuwalne. Nie sądzę bym skusiła się ponownie bo nie zrobiła na mnie większego wrażenia.
Zobacz post
Błyszcząca maseczka do twarzy Selfie Project - rozświetlająca maseczka peel off, którą otrzymałam w urodzinowej paczuszce od @Fabuleux. Trochę czekała na swój czas, ale oszczędzałam ją na dzień relaksu Wczoraj taki nastąpił - sama w domu, muzyka w tle, wanna gorącej wody i maseczka na buzię. Sama maska (podobnie jak błękitna którą miałam już wcześniej) nie daje jakiegoś spektakularnego efektu. Jest bardzo klejąca, przez co ciężko się ją nakłada na buzię - najlepiej zwilżać ręce i powoli ją rozprowadzać. Tym razem w opakowaniu były tylko dwa większe brokaciki, reszta była malutka. Maseczka po około 30 minutach całkowicie zastygła na twarzy i przed końcem kąpieli poruszałam ustami i zaczęłam ją zrywać od ust. Zeszła szybko i bez problemu. Ogólnie fajna sprawa na prezent, jeśli chodzi o jej działanie to wyłącznie poprawiające humor
Zobacz post
Kolejna maseczka jaką przetestowałam w ostatnim czasie to rozświetlająca maska peel-off marki Selfie Project.
Maseczka ma w sobie brokat, który daje nam niesamowicie pozytywne doznania, bo wygląda ona pięknie na twarzy. I to by było na tyle z jej plusów.
Maseczka nie robi na twarzy kompletnie nic. Nie zauważyłam na niej ani nawilżenia ani rozświetlenia. Ponadto maskę ciężko było domyć z twarzy i drobinki brokatu.
W porównaniu do pozostałych maseczek ta kompletnie na mnie nie podziałała i uważam ją za bubel.
Moja kolejna maseczka od Selfie Project. Uwielbiam te maseczki! A szczególnie te z drobinkami brokatu. Ostatnio miałam okazję testować Rozświetlającą maseczke peel off Shine like a Pearl. Maseczka jest po prostu cudowna. W opakowaniu znajduje się idealna ilość do wykorzystania na 1 raz. Maseczka zasycha na buzi w ciągu 30 min. W tym czasie cała buzia pięknie się mieni drobinkami brokatu. Maseczka bardzo łatwo się ściąga. Później skóra jest pięknie nawilżona i gładka. Bardzo ją polubiłam i na pewno jeszcze nie raz kupię.
Zobacz post
Dziś postanowiłam przetestować jedną z maseczek, które kupiłam na pielęgnacyjnej promocji w Rossmanie. Przy okazji to był mój pierwszy raz z maseczką peel off - chyba nie do końca zdawałam sobie sprawę, że jej ściąganie sprawi mi tylko radochy!
Drobinki ślicznie połyskują, więc ta maseczka aż prosi się o to by ją kupić. Opakowanie jest przesłodkie. Niestety miałam mały problem przy nakładaniu, bo jej konsystencja jest strasznie kleista, ale... udało się W sumie po jej użyciu moja skóra była gładziutka i mięciutka, nie zauważyłam ani reakcji alergicznych, ani żadnych zaczerwienień itp. Aczkolwiek nie wiem czy kupię ją ponownie, bo mimo wszystko to nie był żaden spektakularny efekt
Kolejna maseczka z serii self project wypróbowana , tym razem wleciała różowa.
I jest to chyba jedyna , którą naprawdę się rozczarowałam , albo sama zrobiłam coś źle - w każdym razie jest na ostatnim miejscu co do swoich poprzedniczek.
Niestety , ale różowa nie zaschła nawet po godzinie od trzymania jej na oczyszczonej twarzy. Oprócz błyszczących elementów , efekt niestety nie zachwycił , był naprawdę marny.
Ale , że jestem sroka to za ten błysk daje 2 z plusem.
Rozświetlająca maseczka peel-off #Shine like a Pearl SELFIE PROJECT. Jakiś czas maseczka czekała na swoją kolej w użyciu, ale w końcu się zabrałam. Nie przepadam za maseczkami peel-off, bo prawie zawsze czuje ból przy ściąganiu zaschnietej warstwy,a efektu nie ma super widocznego.
Jak to mój narzeczony stwierdził maseczka świetna do zdjęcia i paradowania po domu,bo wygląda świetnie. Podoba mi się opakowanie maski z transparentnym wyciętym polem gdzie widać maskę. Mimo, że w saszetce było 12ml z tego co pamiętam, starczyła akurat - raczej to była średnio-cienka warstwa na buzi. Nie wielkie resztki pozostały w opakowaniu. Na twarzy cudowny efekt - mnóstwo brokatu, dodatkowo kilkanaście większych kołeczek. Błysk nieziemski w różnych kolorach, cały czas oglądałam się w lustrze. Wysychała około pół godziny, potem bez problemu zeszła w jednej części. Trochę bolała przy zrywaniu, najbardziej w okolicach żuchwy, gdzie mam delikatne włoski. Buzia rzeczywiście była wygladzona, o dziwo nie była wysuszona co bardzo często zdarza mi się w tego typu maskach. Ogólnie jestem zadowolona z końcowych efektów!
Moje zapasy maseczkowe prezentują się właśnie tak jak na zdjęciu. Jeszcze niedawno miałam pustki a teraz znowu trzeba zacząć zużywać wszystko.Znajduje się tutaj dużo maseczek z urodzinowych paczuszek oraz kilka , które sama kupowałam na jakiś promocjach. Maseczki bąbelkowe i w płachcie to moje ulubione. Z bąbelkujących są tutaj maseczki Bielenda Cloud, Marion Sweet Mask, AA oraz jedna maska z Essence. Mam także maseczki w płachcie z serii Funny Mask Marion, Bielenda, Marion Butterfly Mask itp. Reszta to maseczki kremowe lub żelowe. Ogólnie moja skóra dobrze reaguje na produkty z Marion i Bielendy. Te bąbelkowe fajnie masują skórę a raczej ją łaskoczą. Czas zacząć maseczkowe testy .
Zobacz post
Cudna paczuszka urodzinowa od kochanej Magdy @madziek1 dziękuję kochana za przepiękną przesyłkę, wszystko mi się bardzo podoba i co najważniejsze wszystko to dla mnie same nowości.Paczuszka przyszła pięknie zapakowana aż żal było ją otwierać. Nie mogę doczekać się już testowania tych cudeniek a szczególnie mgiełki Avon Encanto , która kusiła mnie do zakupu gdy ostatnio przeglądałam katalog .
A oto co zawiera paczuszka:
różowy zeszycik z przeuroczą okładką
próbki Mishha
karteczka z przemiłymi życzeniami
mgiełka do ciała Avon Encanto Irresistible pachnie cudnie jestem jej mega ciekawa
żel pod prysznic Cien z ekstraktem z granatu, pachnie ślicznie
maseczka Selfie Project brokatowa nie miałam jeszcze okazji jej używać
skompresowane maseczki, mega ciekawy produkt
kremowy rozświetlacz Eveline, to będzie moja druga przygoda z rozświetlaczem w takiej postaci
róż do policzków o ciekawych kolorkach
płyn do demakijażu BeBeauty bardzo przyda mi się na wyjazdy
próbka szamponu i odżywki Basiclab
Dziekuję kochana jeszcze raz za te cudowności włożyłaś w paczuszkę dużo serca bo wszystko bardzo mi się podoba . Niebawem chmurki z produktami z tej paczuchy .
Takie oto maseczki zużyłam ostatnio. Dwie brokatowe i śliczne maseczki od Selfie Project (rozświetlającą różową i wygładzającą zieloną) oraz jedną maseczkę od PILATEN, której zadaniem jest oczyszczenie porów. Generalnie maseczki moim zdaniem średnio działają. Brokatowe po prostu ślicznie wyglądają, a czarna zamiast wyciągać wągry z rozszerzonych porów, raczej tylko je zwęziła. Dodatkowo PILATEN ma dość nieciekawy skład. Także jeśli lubicie nakładać maseczki dla fajnego wyglądu to brokaciki polecam - jeśli liczycie na super efekt, to raczej się nie sprawdzą. Po PILATEN raczej nie sięgajcie. Skład odstrasza, a i efektów jak z reklamy brak.
Ja jestem fanką maseczek peel-off? A jaki tym maseczek jest Waszym ulubionym?
Czwarta urodzinowa paczuszka od wspaniałej @Fabuleux, która chyba bardzo dobrze przestudiowała mój profil, bo paczuszka jest pełna (mojego ukochanego :serce BROKATU! Świecące maseczki i świecący pilnik zdecydowanie skradły moje serce Bardzo dziękuję Ci kochana, po Twojej paczuszce widać, że bardzo zaangażowałaś się w stworzenie jej specjalnie dla mnie
Paczuszka zawiera:
kremowy żel do mycia ciała Food for skin firmy Cien 200 ml (który ma mega zapach!)
szminka/pomadka w kształcie BUTELKI WINA (totalny HIT!) firmy Man zi miao w kolorze CR01
kosmetyczkę zapinaną na zamek (przyda się super na wyjazdy!) pełną maseczek
Glitter mask regenerująca imbir i kurkuma firmy BeBeauty (brokatowa )
maseczki Food for skin firmy Cien
maseczka do twarzy z ogórkiem - oczyszczenie i nawilżenie- firmy Marion
żelowa maseczka do twarzy Tropical Island - Pina Colada edycja limitowana (zawsze chciałam ją przetestować, bo widziałam ją nie raz na DC!)
próbka balsamu do ciała Indigo Richness
wspaniała maseczka rozświetlająca #shine like a Pearl od Selfie project (miałam niebieską, ale różowej jeszcze nie, wiec super )
i na koniec totalnie brokatowy pilnik do paznokci w kształcie gwiazdki, który zaraz wyląduje w kosmetyczce i trafi do plecaka
Paczuszka została totalnie dopasowana do mnie i moim "ulubieńców" Widać, że Oliwia się bardzo, bardzo postarała Jestem mega pozytywnie zaskoczona tą paczuszką (a szczególnie brokatowymi gadżetami i szminką w kształcie wina ).
Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję kochana
Gdy zobaczyłam ,ze do Rossmanna weszły maseczki od Selfie Project z brokatem wiedziałam ,ze muszę je mieć XD. Jest to różowa wersja czyli #shine like a pearl - czyli lśnij jak perła. Żelowa część maseczki jest przeźroczysta, nie wydawała mi się jakoś zabarwiona jak w wypadku poprzednich maseczek z tej serii. Ma zatopione drobinki brokatu, jedne bardzo drobne i trochę większe, wszystkie w kształcie kół. Wszystkie to drobinki holograficzne i odbijają pięknie tęczę, gdy się ją nałoży i przegląda się w lustrze to na prawdę się obłędnie błyszczą. Jest to maseczka peel off i trzeba czekać aż zaschnie, nie trwało to jakoś długo ale i tak dłużej niż standardowe maseczki. Nałożyłam całkiem cienką warstwę i na szczęście szybko zaczęła schnąć. Po zerwaniu maseczki czułam głównie ,ze jest bardzo oczyszczona i odświeżona, nie była jednak ściągnięta. Ogólnie jestem z niej zadowolona i polecam. To była ostatnia wersja z tej serii
Zobacz post
🌸 Selfie Project. Rozświetlająca maseczka peel-off. #Shine like a Pearl. Kolejna maseczka, która doczekała się testów. Połowa marca, a u mnie jakoś brak czasu na maseczki. Nie mniej jednak staram się minimalizować zapasy. Do testów wybrałam tym razem wersję różową - rozświetlającą. Bardzo lubię formułę peel-off więc jak najbardziej maseczka mi przypasowała. W tej maseczce oprócz drobinek znajdowały się okrągłe kółeczka. Bardzo łatwo mi się ją rozprowadzało. Ze ściągnięciem również nie było, żadnej problemu. Maska oczyściła moją skórę, wygładziła. Skóra jest widocznie rozjaśniona, pełna blasku. Nie zauważyłam by jakoś specjalnie skóra była nawilżona. 12 ml, bo tyle znajduję się w opakowaniu wystarczyło mi na jedną aplikację. Cena 4,99 zł. Dostępna oczywiście w Rossmannie.
Zobacz post
Maska Selfie Project rozświetlająca shine like a pearl z brokatem. Jest to moja pierwsza maseczka od Selfie Profect z tej serii. Bardzo się cieszę, bo od dawna miałam ochotę ją wypróbować. Maska ma cudowne opakowanie, delikatny zapach i jest bardzo kleista. W miarę szybko zasycha na twarzy. Bardzo dobrze oczyszcza skórę - jest o wiele lepsza od maski tego samego typu z BeBeauty. Efekty były naprawdę widoczne, cera cudownie rozjaśniona, gładka, oczyszczona i miła w dotyku. Chętnie skorzystam z niej ponownie.
Zobacz post
SELFIE PROJECT - Rozświetlająca maseczka peel-off #Shine like a Pearl
Miałam już na buzi wersję czarną - bardzo dawno temu - teraz dzięki @Fabuleux wypróbować mogę maseczkę różową.
Oczywiście wrażenie robi wygląd maseczki- już w samej saszetce - różowej, plastikowej z okienkiem przez które widać transparentna maź z drobinkami brokatu.
Zapach maseczki wg mnie- mocno chemiczny i to troszkę mnie "odstraszyło", bo miałam wrażenie, że zaraz mnie uczuli.
Jednak zaryzykowałam- nałożyłam ją na twarz, chociaż wydostanie jej z opakowania w całości- było niewykonalne.
Wszystko w okół - wraz z moją twarzą było pełne brokatu.
Maseczka jest BARDZO gęsta i posiada w sobie drobinki brokatu - które robią wrażenie.
Zdejmowało mi się ją ciężko, bo brudziła, kleiła się- gdyż nie do końca zaschła na mojej twarzy (chociaż broda i nos- całkiem fajnie się zrywały).
Już wiem- dlaczego właśnie unikałam tych maseczek - tyle brokatu w okół (tak powtarzam się).
Mimo to- maseczka fajnie wpłynęła na twarz- wygładziła ją i rozświetliła.
Poza tym mogłam chwilę poczuć się jak |DIAMOND".
Rozświetlająca maska peel-off #shinelikepearl od Selfie Project. Maskę kupiłam w drogerii Rossmann za 4,99zł. Przede wszystkim przepięknie wygląda. Ten brokat i błyszczące drobinki skradły moje serce Ma lepką, żelową konsystencje, polecam nakładać pędzelkiem, bo ciężko ją potem zmyć z rąk. Uważam jednak, że nie daje ona efektu rozświetlenia, a jedynie wygładza skórę i lekko oczyszcza. Maskę ściągam zazwyczaj jak przestanie się całkowicie lepić, według producenta można ją trzymać ile się tylko chce i lśnić jak perły. W sumie polecam, można wypróbować
Zobacz postPodobne produkty













