Selfie Project
Maska do twarzy, Peel-off, Oczyszczająca, #Shine like a Star
19 na 29 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jednym z największych mitów w pielęgnacji cery przetłuszczającej się jest przekonanie, że taka skóra nie potrzebuje nawilżenia. To błąd, który często powoduje, że stosowane terapie są mało skuteczne. Skórę przetłuszczającą się należy optymalnie nawilżać – tak, aby nie dopuścić do przesuszenia. Gdy dochodzi do przesuszenia, gruczoły łojowe zaczynają pracować ze zdwojoną siłą: to naturalny mechanizm ...
Jednym z największych mitów w pielęgnacji cery przetłuszczającej się jest przekonanie, że taka skóra nie potrzebuje nawilżenia. To błąd, który często powoduje, że stosowane terapie są mało skuteczne. ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 01.07.2018 przez Jednafiga
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Selfie Project - Maska do twarzy, Peel-off, Oczyszczająca, #Shine like a Star
Maseczka oczyszczająca peel of od selfie project - #Shine like a star, którą zakupiłam ostatnio na promocji w Rossmanie. Zamknięta jest ona w czarnej saszetce z przezroczystym kawałkiem, przez który widać maseczkę. Samo opakowanie zachęca do jej użycia, kojarzy się z galaktyką, gdyż maseczka jest czarna, gęsta z drobinkami brokatu i gwiazdkami, w opakowaniu prezentuje się pięknie, nałożona na twarz - trochę gorzej. Trochę ciężko się ją nakłada, brudzi palce, ale łatwo można ją z nich zmyć. Jej zapach jest znośny, choć lekko chemiczny, więc tu mały minus. Po 20 minutach ładnie zastygła na twarzy, można było ją oderwać, już bez budzenia rąk. Po zerwaniu jej buzia faktycznie była oczyszczona, a pory zwężone. Jak za tę cenę maseczka ta sprawdziła się u mnie całkiem nieźle.
Zobacz post
Denko luty 2019 cz. 2 - produkty do twarzy!
Pierwszą część wrzuciłam już tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/denko/678116-denko-luty/
Co udało mi się zużyć:
Yves Rocher, Hydra Vegetal, maseczka intensywnie nawilżająca. Nie, nie, nie. Po pierwsze - cena. Kosztowała około 40 zł, wg mnie za dużo. Maseczka ma nawilżać, a w sumie efekt jest tylko chwilowy. Więcej pisałam o niej już dawno: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki/599505-kosmetyki-maseczki-yves-rocher/ Nie udało mi się nawet zuzyć jej do końca, bo się przeterminowała.
/ Isana, nawilżające kapsułki do twarzy. Mam mieszane uczucia. Fajna forma, bo jedna kapsułka spokojnie starczyła na calą twarz, ale miały dość ciężką formułę. Bardzo tłustą i gęstą, jakbym rozprowadzała olej. Na twarzy miałam wrażenie, jakbym miała tłustą, ciężką powolokę. Fakt, nawilżały i efekt był widoczny.
BeBeauty Care, Nawilżający płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu, skóra normalna z D-panthenolem. Bubel roku. Modliłam się, żeby już go skończyć, a końca nie było widać. Szczypał w oczy, nie zmywał makijażu. Szkoda kasy. Pełna recenzja: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/demakijaz/661001-bebeauty-care-nawilzajacy-plyn-micelarny-do-demakijazu-twarzy-i-oczu-skora-normalna-z-dpanthenolem/
Yves Rocher, Hydra Vegetal, żel-krem intensywnie nawilżający. O ile maska z tej serii to bubel, o tyle ten krem był super. Miałam miniaturkę, więc super sprawdzala się na wyjazdach. Był bardzo wydajny. Ma lekką formułe, nie zapychał, super nadawał się pod makijaż.
Ingrid, podkład rozświetlający z kwasem hialuronowym, cena ok. 20 zł, kolo 201 cielisty. To moj ulubieniec! Nie ciasteczkuje się, nie spływa, nie zapycha. Ładnie rozświetla, kryje i długo sie trzyma. https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/podklady/617922-ingrid-idealumi-nude-podklad-rozswietlajacy-z-kwasem-hialuronowym-nr-201-cielisty/?img=946941
Herbal Carem olejkowy płyn do demakijażu oczu, kwiat migdałowca. Bardzo fajny! Radzil sobie z makijażem, w tym z mocniejszym makijażem oka oraz mocnymi ustami. Nie rozcierał się. Nie szczypal w oczy i nie podrażniał.
Thank you framer, True Water Deep Cotton Mask, nawilżająca maseczka w płachcie. Hmm sprawdziła się naprawdę dobrze! Płachta była gruba, nie zsuwala się. Skóra byla nawilżona i odżywiona! Było to widać gołym okiem. Zniknęły suche skórki, cera była rozświetlona, wyglądała na mniej zmęczoną. Dość mocno się świeciłam, więc kiepsko byłoby od razu po jej użyciu wychodzić z domu. Twarz była także naprężona i jędrna. Cena regularna jest dość wysoka, bo kosztuje ok 25 zł.
selfie project, oczyszczająca maseczka peel-off #shine like a star. Kupiłam ją dla wygladu, nie przeczę. Jak dla mnie to bubel. Nie zauważyłam jakiegokolwiek oczyszczenia, a już na pewno nie głębokiego. Wszędzie potem walal się brokat... nie.
/ AA, Bubble Mask, Maska bąbelkowa `Nawilżenie i świeżość aloes + zielona herbata'. Jedna saszetka jest podzielona na pół i starcza na dwie aplikacje. Faktycznie, małe opakowanie spokojnie wystarczy na calą twarz. Po nałożeniu maska zmienia konsystencję i zaczyna bąbelkować. Dziwne uczucie, strasznie mnie łaskotało. Miałam cały czas wrażenie, że maska spływa z twarzy. Pachniała lekko i przyjemnie. Po jej użyciu twarz była odświeżona, ale nie zauważyłam większego nawilżenia. Po zmyciu pianki pozostał także na skórze lekki film. Raczej nie jest to maska, po którą z chęcią sięgnę ponownie.
Tami, płatki kosmetyczne. Naprawdę fajne. Nie rozdwajają się, nie pozostawiają pyłków na twarzy. Polecam.
W ostatnim czasie wśród wielu nowinek kosmetycznych pojawiły się również nowości od Selfie Project.
Tym razem skusiłam się na produkt z serii #Shine like a star czyli oczyszczającą maseczkę do twarzy w stylu peel off. Produkt ten jest dostępny w bardzo popularnej formie saszetki o pojemności 12ml. Lekko wodnista i dość delikatna konsystencja sprawiają, że jej nałożenie na twarz jest dość trudne. Świetnie sprawdza się do dogłębnego i dokładnego oczyszczania twarzy. Pozostawia skórę jedwabiście gładką i odświeżoną. Idealna dla osób, które nie lubią bawić się w zbędne zmywanie. Maseczka ta świetnie się zdejmuje zapewniając naszej skórze maksymalny komfort pielęgnacji bez potrzeby pocierania. I te delikatnie błyszczące drobinki. ❤️
Maseczka do twarzy peel off od selfie project. Miałam już okazję wypróbować zieloną wersję. Tym razem padło na czarną. Maska ma konsystencję galarety, która po nałożeniu na twarz powinna zastygnąć i dać się zerwać jednym płatem. U mnie nigdy do tego nie doszło, bo albo zaczyna mnie wszystko swędzieć i zaczynam drapać, albo nie mogę wytrzymać aż cała zaschnie i zrywam takie pół mokre płaty. Chyba głównie dlatego nie lubię się z tą serią. Jak dla mnie efektów nie ma a tylko się człowiek nawkurza. Jedynie brokat ją ratuje, jednak to chwilowa pociecha.
Zobacz post
Maseczka peel off oczyszczającą Selfie Project 😍😍
Pierwszy raz miałam do czynienia z ta maseczka i jestem zachwycona. Sam wygląd maseczki jest nieziemski. No bo która z nas nie lubi takiego błysku 😁 Brokat, migoczące gwiazdki na ciemnym tle.
Maseczkę łatwo się nakłada. W opakowaniu jest jej tyle żeby starczyło na całą buzię a warstwa maski nie jest za gruba. Zasycha w ok 30 minut. Po jakiś 20 min czułam że w.niektorych miejscach zaczyna się odklejać. Po ok 35 minutach zaczęłam ją zrywać. Nie było to zbyt przyjemne, ale nie czułam bólu. Po ściągnięciu maski buzia była bardzo gładka. Żadna maska nie dawała takiego efektu. Na drugi dzień buzia nadal jest gładka i miękka. Twarz jest oczyszczona, wygląda zdrowiej, niedoskonałości są uspokojone i wysuszone. Napewno sięgnę po tę maseczkę ponownie.
Selfie Project - #galaxymasks, maseczki peel-off, Oczyszczająca #Shine like a Star, Rozświetlająca #Shine like a Pearl, Wygładzająca #Shine like a Princess, Nawilżająca #Shine like a Dimond
Wszystkie maseczki mają przepiękne zapachy, wyczuwam w nich nutę jakichś męskich perfum, więc pewnie dlatego tak mi się podobają. Zapachy są wyczuwalne nawet po nałożeniu maseczek na twarz, a zapach staje się mocniejszy podczas zrywania ich z twarzy.
Niestety maski mają straszny problem z wysychaniem. Po 30 min i tak część była nadal mokra na czole i policzkach i tak było z każdą maseczką. Jakoś nie mam za bardzo problemu z tym z innymi maseczkami, więc nie wiem, w czym problem.
Zdzieranie (tej części która wyschła) jest bezbolesne. Po zdjęciu maseczki oraz zmyciu 'resztek' patrzyłam na efekty na mojej twarzy. Niestety maseczki mają ten sam jeden efekt - wszystkie tymczasowo niwelują świecenie się skóry. Plus jest taki, że maseczki nie mają negatywnego działania, ale nie ma oczyszczenia, ani rozświetlenia, ani wygładzenia, ani nawilżenia. Zwykły kolorowy klej wymieszany z brokatem Taka typowa insta-maseczka do robienia sobie selfie, żeby fajnie wyglądało. Może kiedyś zdecyduje się ponownie na kupno, ze względu na przepiękny zapach i mniejsze świecenie się skóry, ale poczekam na spoooorą promocję, bo moim zdaniem 5 zł za tak marny efekt to zdecydowanie za dużo.
Moje wczorajsze zamówienie z Rossmanna. Kończy mi się suchy szampon i odżywka w sprayu do włosów, dlatego potrzebowałam nowych. Mój jest ten zwykły original, a dla mamy wzięłam ten do ciemnych włosów. Jeśli macie ciemne włosy a denerwuje was biały proszek w suchych szamponach, to szczerze wam go polecam. W tym szamponie proszek jest ciemny i niewidoczny na włosach. Odżywkę wzięłam z firmy Schwarzkopf. Jest to gliss kur oil nutrive. Kiedyś chyba ja miałam i lubiłam. Dodatkowo do zamówienia dorzuciłam dwie maseczki selfie project. Były przecenione na 3,99 zł. Wybrałam oczyszczającą i nawilżającą.
Zobacz post
Piątek zaczęłam z moją ukochaną maską peel-off #shinelikeastar od Selfie Project. Maskę kupiłam w drogerii Rossmann za 4,99zł. Przede wszystkim przepięknie wygląda Te gwiazdki i brokat skradły moje serce Ma lepką, żelową konsystencje, polecam nakładać pędzelkiem, bo ciężko ją potem zmyć z rąk. Cudownie nawilża i oczyszcza, skóra jest po niej gładka i delikatna. Maskę ściągam zazwyczaj jak przestanie się całkowicie lepić, według producenta można ją trzymać ile się tylko chce i lśnić jak gwiazda Polecam! Jest tania i bardzo skuteczna
Zapraszam na mój instagram
Selfie project oczyszczająca maseczka peel-off. Jak ją zobaczyłam w Rossmannie, to od razu wskoczyła do mojego koszyka. Glitter, gwiazdki - kocham to! To już moje 2 opakowanie tej wersji - czarnej, bo do wyboru mamy jeszcze wersję : zieloną, różową i niebieską. Maska kosztuje coś około 5 zł. Zazwyczaj u mnie w Rossmannie dziewczyny najszybciej wykupują wersję czarną. Ma fajną żelową konsystencję, nawilża i oczyszcza z nadmiaru sebum z którym niestety borykam się w tak zwanej strefie T. Ściągnęłam ją po około 30 minutach w jednym kawałku i co najważniejsze nic nie bolało, a obawiałam się tego po masce Pilaten. Sięgnę po nią jeszcze nie raz, dlatego, że czasem lubię #Shine like a Star.
Zobacz post
Mamy już nowy miesiąc, a więc czas na denko z listopada. W listopadzie udało mi się wykończyć:
Kallos Keratin, maska do włosów z wyciągiem keratyny i proteiny mlecznej. Była to moja pierwsza maska z Kallosa i na pewno nie ostatnia. Maska miała przyjemny zapach i świetne działanie.
Pharmaceris, preparat do intensywnej kuracji stymulującej wzrost włosów w spray'u. Używam go od długiego czasu i jestem zachwycona jego działaniem.
Selfie Project, Oczyszczająca maseczka peel- off #Shine like a Star. Byłam bardzo jej ciekawa i cieszę się, że nie rozczarowałam się po jej użyciu. Maseczka spełnia swoje zadania w 100%.
Cien nawilżane chusteczki odświeżające o zapachu cytrynowym. Zawsze mam przy sobie małą paczkę tych chusteczek, bo są bardzo przydatne.
Żel pod prysznic Yves Rocher o zapachu kawy. Jak już nie raz pisałam - uwielbiam żele od YR, mają świetne zapachy, są wydajne i co najważniejsze z naturalnych składników.
BeBeauty Care, żel pod prysznic Granat i mięta. Żel dobrze oczyszczał, pozostawiając po sobie orzeźwiający zapach. Był tani, bo to biedronkowy produkt i wydajny.
Woda toaletowa o zapachu kokosa od Yves Rocher to coś czego nigdy u mnie nie może zabraknąć. Jestem zakochana w tym zapachu, używam od długiego czasu i jak na razie nie zamierzam tego zmieniać.
Yves Rocher, głęboko oczyszczający żel do mycia twarzy. Fajnie mi się używało tego żelu i bardzo się z nim polubiłam. Gdy tylko wykorzystam moje zapasy do mycia twarzy to chętnie do niego wrócę.
Bielenda, fluid matujący, który używam od dłuższego czasu i świetnie się sprawdza w swojej roli, a do tego jest mega tani.
Patyczki kosmetyczne z Isany. Są dobrze wykonane, nie wyginają się i nie łamią. Mają także dobrze zbitą watę i kosztują grosze.
Przychodzę do Was z recenzją maseczki. Będąc w rossmanie uznałam ze kupię sobie jakąś maseczkę i padło właśnie na oczyszczająca maseczkę peel-off od Selfie project. Zaintrygowały mnie gwiazdki i brokaciki w tej maseczce, temu tez uznałam ze muszę ją mieć. Kosztowała coś około 5 zł. Producent na opakowaniu zapewnia oczyszczenie skóry, odblokowanie i ściągnięcie porów oraz ograniczenie nadprodukcji sebum. Po nałożeniu i odczekaniu ok 30 minut, maseczka bez problemu dała się oderwać nie zrywając przy tym skóry 😂
Efekt? Zdecydowanie zmatowienie i lekkie oczyszczenie. Może nie było efektu wow, ale za takie pieniądze i tak super zabawę z brokacikami i gwiazdeczkami- warto
Selfie Project, Oczyszczająca maseczka peel- off #Shine like a Star, którą kupiłam na promocji w Rossmannie.
Maseczka jest w czarnym kolorze z brokatem i srebrnymi gwiazdkami. Konsystencja tej maseczki jest dość ciężka do rozprowadzenia na twarzy, ale dla efektu myślę, że warto. Natomiast ze ściągnięciem jej już nie ma większego problemu, nawet udało mi się ją zdjąć w jednym kawałku. Maseczka nie szczypała, nie podrażniła mojej twarzy. Po zdjęciu jej moja cera była oczyszczona, delikatnie zmatowiona i promienna.
Myślę, że jeszcze nie raz skuszę się na tę maseczkę.
Gdy zobaczyłam ,ze do Rossmanna weszły maseczki od Selfie Project z brokatem wiedziałam ,ze muszę je mieć XD. Jest to czarna wersja czyli #shinelikeastar czyli lśnij jak gwiazda. Żelowa część maseczki jest czarna, i ma zatopione drobinki brokatu, jedne takie drobne które są holo i odbijają tęczę i trochę większe gwiazdeczki. Jest to maseczka peel off, przyznaje się ,ze nie specjalnie patrzałam ile maseczkę trzeba trzymać, po prostu czekałam aż zaschnie. Niestety mi osobiście się ją dość ciężko rozprowadzało przez co miejscami nie do końca chciała zaschnąć ale dała radę i potem faktycznie udało mi się ją ściągnąć. Po zerwaniu maseczki czułam głównie ,ze jest bardzo oczyszczona i odświeżona, nie była jednak ściągnięta. Ogólnie jestem z niej zadowolona i polecam nie mogę się też doczekać pozostałych 2 które mi zostały z tej serii
Zobacz post
Denko #34
1. Mediqskin Plus - płyn micelarny dla cery trądzikowej. Płyn świetnie sobie radził z demakijażem twarzy, a także oczu https://dresscloud.pl/p/638031/u03.0718.madziek1.5b59ff0ace11c.jpg?v=1532624651
2. Eveline Różany płyn do demakjiażu 3w1- bardzo dobry micel, nie podrażnia, ładnie pachnie https://dresscloud.pl/p/647894/u03.0918.madziek1.5b994ef921e11.jpg?v=1536773881
3. Przecudny bananowy żel pod prysznic Imperial Leather- piękny zapach, dobre oczyszczanie, rewelacja, chciałabym poznać inne produkty tej marki https://dresscloud.pl/p/644353/u03.0818.madziek1.5b831c293a3b8.jpg?v=1535319081
4. Asoa Hydrolat Drzewo Herbaciane - idealny dla skóry problematycznej, delikatny orzeźwiający zapach olejku z drzewa herbacianego, fajny produkt, tylko szybko popsuł się atomizer
5. Selfie Project Oczyszczająca maseczka peel-off #Shine like a Star. Wróciłam do niej bo jest świetna https://dresscloud.pl/p/639477/u03.0818.madziek1.5b620b30b542c.jpg?v=1533152049
6. YSL Black Opium Nuit Blanche. Kocham ten zapach nad życie. Żadne inne perfumy nie wyrażają tak bardzo mnie. Są elektryzujące, tajemnicze i zmysłowe, kocham każdy wariant tych perfum https://dresscloud.pl/p/545763/u03.0817.madziek1.59921ebb2e762.jpg?v=1502748347
7. Maska do włosów Prosalon Professional Milk & Honey. Bardzo wydajna maska, zapach przyjemny, mleczny, świetnie regeneruje zniszczone włosy, nadaje im piękny połysk
8. Bielenda regulujący krem na noc Zielona Herbata, ekspresowo się wchłania, matuje i przyjemnie pachnie https://dresscloud.pl/p/645621/u03.0918.madziek1.5b8c05ce7ab0c.jpg?v=1535903183
9. Korektor Catrice Camouflage High Coverage odcień 020 - jeden z najlepiej kryjących i trwałych korektorów ever. Wciąż do niego wracam.
Perfumy YSL to moja miłość, maseczki Selfie Project są świetne, korektor Catrice to uzależnienie, płyn Eveline lubię w każdej postaci, bananowy żel mnie rozkochał, a bez reszty mogę się obyć. Nie ma tu żadnych bubli.
Kolejna maseczka z serii Selfie Project, Shine Like a Star . Maseczka ma zdecydowanie najlepszy wygląd z całej serii masek Selfie Project. Bardzo mi się podobała, ale w końcu w maseczkach chodzi o pielęgnację a nie o wygląd. Myślę, że maseczki są mocno przereklamowane - ani ta, ani inne z tej serii nie zrobiły zupełnie nic dobrego z moją cerą. Poza wyglądem nie ma w niej nic godnego uwagi i raczej nie sięgnę po nią ponownie .
Zobacz post
Postanowiłam też przetestować jedna z tych maseczek, wybrałam czarna oczyszczająca z węglem bioaktywnym. Maseczka jest bardzo gęsta klejąca, średnio mi się ją nakładalo z tego powodu i również ciężko było zmyć miejsce gdzie nie wyschla do końca. Cera po zdjęciu maseczki jest odświeżona i lekko oczyszczona, ale efektu wow nie ma. Maseczka ma jeszcze alkohol w składzie na 3 miejscu co dla mnie nie jest fajne, raczej unikam alkoholu w kosmetykach, ale musiałam przetestować te maseczkę. Napewno przez brokat jest to fajny bajer, ale raczej regularnie bym jej nie używała przez alkohol w składzie i konsystencję. Nie jest zła, ale raczej drugi raz nie kupię ;/
Zobacz post
Maseczka oczyszczająca z serii Shine like a Star firmy Selfie Project, którą kupiłam całkiem niedawno w Rossmann za całe 4,99 zł. Nim pojawiły się maski w płachcie to właśnie maseczki peel off były moją ulubioną formą, ponieważ lubię ten efekt przy ściąganiu. Dobre opinie o tych maseczkach skusiły mnie do zakupu i zdecydowałam się właśnie na czarną wersję z bio aktywnym węglem o właściwościach oczyszczających. Zadaniem maski jest pielęgnacja wymagającej, młodej cery. Jej zadaniem jest dogłębne oczyszczenie, a także odblokowanie porów i pomoc skórze w usunięciu z niej toksyn i wszelkich zanieczyszczeń. Oczywiście pierwsze co mnie urzekło to forma, czyli błyszczące drobinki i gwiazdki zatopione w maseczce. To było dla mnie coś naprawdę wow i uprzyjemniło mi testowanie. Saszetka miała 12 ml i producent zalecił użycie jej zawartości na jeden raz, co też uczyniłam. Po otwarciu wydała mi się mieć ładny zapach, ale już przy nakładaniu pojawiła się drażniąca i charakterystyczna dla masek peel off nuta. Na szczęście szybko zapach odparował i pozostał ten przyjemny, lekko słodki. Maskę przelałam na talerzyk i nakładałam za pomocą pędzla i w tej formie było to łatwe. Czas trzymania to około 20-30 minut, a u mnie było to 45 minut, ponieważ czekałam na pełne zastygnięcie maski. To co mnie niesamowicie ucieszyło to fakt, że odeszła w jednym kawałku ! Jedynie na policzkach zostały dwie plamki, które niestety nie zastygły i zgodnie z instrukcją producenta zmyłam je bez problemu za pomocą płynu micelarnego. Buzia po użyciu była mega gładka, w dodatku matowa, ale nie wysuszona i pozostała taka przez cały dzień. Maska nie podrażniła mi skóry w żaden sposób, a dotyku była miła i przyjemna. Jestem nią po prostu zachwycona i z pewnością sięgnę po pozostałe wersje z tej serii, a tę już w tej chwili serdecznie polecam !
Zobacz post
Przed dłuższy czas nie mogłam nigdzie dostać Maseczki oczyszczającej peel-off #Shine like a Star z Selfie Project, w Rossmannach w których byłam zawsze była wykupiona. Ostatnio jednak udało mi się ją dostać i wczoraj wieczorem postanowiłam ją wypróbować. Maseczka ma czarny kolor, ma zatopiony w sobie brokat i takie srebrne gwiazdeczki. Jest gęsta, trochę ciężko ją równomiernie nałożyć. Początkowo unosi się alkoholowy zapach, jednak szybko się ulatnia. Maseczka potrzebuje minimum pół godziny, aby dobrze zaschnąć. Łatwo się zdejmuje, ja zrobiłam to w dwóch częściach. Buzia po maseczce jest dobrze oczyszczona i odświeżona. Skóra jest wygładzona i delikatna w dotyku. Ogólnie maseczka całkiem fajna, podoba mi się ten brokatowe efekt.
Zobacz postPodobne produkty
















