Selfie Project
Maska do twarzy, Peel-off, Oczyszczająca, #Shine like a Star
19 na 29 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jednym z największych mitów w pielęgnacji cery przetłuszczającej się jest przekonanie, że taka skóra nie potrzebuje nawilżenia. To błąd, który często powoduje, że stosowane terapie są mało skuteczne. Skórę przetłuszczającą się należy optymalnie nawilżać – tak, aby nie dopuścić do przesuszenia. Gdy dochodzi do przesuszenia, gruczoły łojowe zaczynają pracować ze zdwojoną siłą: to naturalny mechanizm ...
Jednym z największych mitów w pielęgnacji cery przetłuszczającej się jest przekonanie, że taka skóra nie potrzebuje nawilżenia. To błąd, który często powoduje, że stosowane terapie są mało skuteczne. ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 01.07.2018 przez Jednafiga
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Selfie Project - Maska do twarzy, Peel-off, Oczyszczająca, #Shine like a Star
Selfie Project Oczyszczająca maseczka peel-off #Shine like a Star. Jest to jedna z 4 maseczek z serii. Zawiera węgiel bioaktywny i Black Quinoa. Wiem, że ma różne opinie i na pewno zależą one od cery, jaką się posiada. Ja mam cerę mieszaną i u mnie sprawdziła się rewelacyjnie.
Maseczkę kupiłam w Rossmannie za 4,99 zł. Spodobało mi się jej piękne czarne opakowanie z widocznym brokatem i gwiazdkami. Byłam bardzo ciekawa jak ona się zachowa na mojej skórze. I mimo, lekkiego dyskomfortu przy ściąganiu, efekt mnie zachwycił. Maseczka jest dość gęsta i ciężko ja nałożyć na twarz. Zastyga ok 30 minut i po tym czasie możemy ją ściągnąć w jednym kawałku. Maseczka wygląda spektakularnie i zdecydowanie jest najbardziej, zaraz po Glam Glow, Instagramową maską, wszyscy chętnie robią w niej selfie
Cała seria Galaktycznych masek mnie bardzo intryguje i na pewno przetestuję każdą, o ile będę mogła je zdobyć, bo rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Czarna bardzo fajnie oczyściła moją skórę, wygładziła ją i sprawiła, że stała się niesamowicie miękka w dotyku. "Gwiazdka" nadał blasku i jednocześnie sprawiła, że pory stały się mniej widoczne. Skóra była matowa, ale promienna, nawilżona i bez podrażnień. Podoba mi się, ze seria Galaxy odpowiednia jest także dla młodych osób i nie zawiera parabenów, SLS, SLES, a lśniące drobinki są dla skóry bezpieczne.
Nie miałam z tą maską żadnych nieprzyjemności, zapach mi się podobał, nie był zbyt alkoholowy ( przynajmniej dla mnie ) i nie podrażniła mnie zupełnie. Trochę bolało przy ściąganiu, szczególnie w miejscach przy włosach, ale to typowe dla wszystkich masek typu peel-off.
Chętnie do niej wrócę.
Mam i ja Maseczka oczyszczająca Peel-Off #Shine like a Star, którą kupiłam jakiś czas temu w Rossmannie za 5 zł. Nie mogłam się zdecydować którą dlatego wybrałam czarną, która ma za zadanie głęboko oczyścić, zapobiec niefoskonałością. Maseczka zamknięta w ładnej czarnej saszetce przez którą widać czarną maseczke z brokatem, która mega wygląda. Maseczke fajnie się nakłada, trzymałam ją 30 minut po czym ją ściągnełam. Po nałożeniu maseczki czułam lekki chłód co było świetne. Maseczka oczysciła mi twarz co bardzo mi się podoba, myślę, że w najbliższym czasie kupię kolejne maseczki z tej serii.
Zobacz post
Selfie Project,brokatowa,oczyszczająca maseczka do twarzy.
Ten kosmetyk upolowałam w Rossmannie za ok.5 zł.
Muszę przyznać,że poleciałam na wygląd.
No i na tym się chyba kończą plusy tej maseczki...
Maska jest zamknięta w opakowaniu o pojemności 12 ml.
Zapach jest okropny,taki alkoholowy.
Konsystencja jest gęsta i dzięki temu bardzo trudno się ją rozprowadza na twarzy.
W dodatku miałam wrażenie,że jest jej za mało i niestarczy mi na pokrycie całej twarzy.
Jakoś mi się udało,ale ledwo,ledwo.
Maseczka długo zasycha,bo ok.30 minut.
Po tym czasie można ją ściągnąć w jednym kawałku.
Trochę boli przy jej zrywaniu,ale taki urok maski typu peel-off
Po jej ściągnięciu nie zauważyłam nic szczególnego.
Cera była delikatnie oczyszczona i nic poza tym.
No i jest! Pierwsze testy jednej z czterech maseczek Selfie Project, Shine like a Star.
Według mnie największe MUST HAVE ostatnich czasów. Jako, że jestem ogromną fanką:
1. BŁYSKU!!
2. Maseczek typu peel-off.
Czarne wydanie - z węglem bioaktywnym i black Quinoa. Marzycie o oczyszczeniu, ściągnięciu porów oraz ograniczeniu nadprodukcji sebum? Węgiel BioAktywny ma za zadanie pochłaniać zanieczyszczenia i toksyny, pozostawić skórę czystą i naturalnie matową. Łagodząca Black Quinoa przynosi skórze ukojenie, nawilża ją i uspokaja. Tak jak obiecuje producent, tak też się dzieje. Skóra oczyszczona i gładziutka, jak po delikatnym peelingu. Maseczka bardzo szybko zastyga, ale dość trudno się ją nakłada rękami. Jest dość gęsta, a przez to bardzo ciężko ją rozsmarować. Ściąga się w jednym płacie - widać to na ostatnim ze zdjęć. No i jeszcze jedno nie zawierają substancji szkodliwych parabenów, SLS i SLSE. To jedyna maseczka, przy której chciałam ciągle spoglądać w lustro.
Niestety są i wady. Według mnie, cery wrażliwe, powinny omijać je z daleka. Jest to typowo dla maseczek peel-off - maseczka alkoholowa i jest on mocno wyczuwalny od razu po nałożeniu, do samego końca. Ja uwielbiam efekt ściągania maseczek peel-off, ale cery wrażliwe, mogą odczuwać je jeszcze mocniej, co z pewnością nie będzie przyjemne.
Jako posiadaczka cery mieszanej, jestem zachwycona. Tak czy siak, dla mnie to strzał w 10!
Selfie Project - oczyszczająca maseczka peel-off "Shine like a Star"
Nowość z Rossmann, którą kupiłam na wypróbowanie.
Jej cena to 4.99zł, także cena nie jest wygórowana wg mnie.
Plastikowa saszetka w czarnym kolorze z okienkiem, przez które widać maseczkę bardzo mi się spodobało.
Jedyny minus opakowania to fakt, że ciężko wydobywa się z niego maseczkę.
Maseczka jest bardzo gęsta i lepka, ale o dziwo łatwo rozprowadza się ją na twarzy.
To co mi się spodobało to brokat i gwiazdki, które sprawiają, że błyszczymy jak gwiazda.
Te drobinki mają też jeden mankament - nie da się ich pozbyć do końca z buzi i z dłoni.
Jednak po kilku myciach daje rade.
W zapachu jest dość przyjemna, ale nie jest to jakiś konkretny zapach z którym mogłabym utożsamiać tą woń.
Maseczkę ściągłam sprawnie i bezproblemowo po około 30 minutach.
Przez ten czas było czuć jak zastyga i troszkę utrudnia ruchy twarzą, jednak tak działają maseczki peel-off.
Po zdjęciu maseczki wyczuwalne było wygładzenie skóry twarzy.
Poza tym skóra została oczyszczona, ale potrzebowałam kremu by twarz nawilżyć.
Maseczka nie podrażniła mojej skóry, ale za to była lekko rozświetlona.
Maseczka zwężyła też pory oraz zredukowała wydzielanie sebum.
Produkt jak najbardziej na plus, ale do teraz mam gdzieniegdzie brokatowe drobinki.
Ok, przyznaję, poleciałam na wygląd i kupiłam sobie maseczki z brokatem . Maseczki są z firmy Selfie Project i dopiero co pojawiły się w Rossmannie. Mamy do wyboru 4 warianty:
- różową z wyciągiem z pereł i pomelo
- niebieską z kwasem hialuronowym i algami
- zieloną z zieloną herbatą i aloesem
- i czarną z węglem i quinoa.
Są to maseczki peel off, czyli takie które zastygają na twarzy. Każda ma mnóstwo błyszczących drobinek . Maseczki są oczywiście stylizowane na Glam Glow. Póki co wypróbowałam czarną, miałam z tym poczekać do jutra ale już się nie mogłam doczekać . Maseczka jest dosyć ciekawa, niestety jej kolor nie jest wybitnie intensywny, ale i tak na twarzy wygląda oryginalnie. Maseczki mają alkohol wysoko w składzie, więc raczej nie będą dobre dla cery wrażliwej, można też odczuwać pieczenie w czasie aplikacji. To co mnie rozbawiło to uwaga na opakowaniu, że alkohol jest surowcem naturalnym pochodzącym ze zbóż... no serio? . W każdym razie maseczki są interesującą nowością i z przyjemnością wypróbuję inne warianty .
Podobne produkty






