1 na 1 Użytkowniczkę poleca


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 03.05.2020 przez oironio

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Nature Queen - Olej z pestek dzikiej róży

Nature Queen Olej z pestek dzikiej róży

Nature Queen, Olej z nasion dzikiej róży
_____________________________________

Kupiłam go z myślą o używaniu go do twarzy, skoro moja skóra już wcześniej dobrze reagowała na taki olej, jednak po kilku razach zwyczajnie o nim zapomniałam, aż mocno zbliżył się do daty przydatności. Żeby w miarę szybko go zużyć, zaczęłam go dodawać do balsamu do ciała, i to był strzał w 10!
Olej zamknięty jest w wygodnym opakowaniu z pompką, ja zwykle używałam dwóch za jednym użyciem Zmieniał trochę formułę balsamu, który stawał się bardziej treściwy i lepiej działał na moją skórę.
Olej tłoczony jest na zimno, miał więc poza świetnym działaniem wyczuwalny naturalny zapach.

Zobacz post

Żel, olejek i krem

Pierwszy produkt to krem pod oczy Planet Spa z czarnym kawiorem od AVON. Krem ma lekką, żelową konsystencję, jego kolor jest przeźroczysty z fioletowymi, błyszczącymi drobinkami. Zapach określiłabym jako typowo kosmetyczny - nie sztuczny, całkiem przyjemny. Jeśli chodzi o używanie i efekty, to krem przynosi przyjemny efekt chłodzenia zaraz po nałożeniu. Okolice oczu są ładnie nawilżone i gładkie. Jeśli chodzi o jakieś rozjaśnianie cieni to niestety nie zauważyłam takiego efektu, jednak swego czasu bardzo lubiłam ten krem. Niestety z czasem odstraszył mnie skład i przerzuciłam się na coś naturalnego.

Drugi produkt to olejek z nasion dzikiej róży Nature Queen. Takie cudaśne małe próbeczki można zawsze kupić na ekocudach - np. 3 sztuki za 10 złotych. Za każdym razem na nie poluję biorąc sobie po jednym z każdego rodzaju. Olejek jest dość tłusty - jak to olejek, pachnie dość ziołowo - nie jest perfumowany, mamy czysty olej bez ulepszaczy. Olej z dzikiej róży zwiększa zdolności regeneracyjne skóry oraz poprawia jej elastyczność. Poleca się jego stosowanie w celu redukcji blizn. Właśnie w takim celu stosowałam go na ramiona - nie wystarczył mi on na jakieś długie stosowanie, by oczekiwać efektu wow, jednak widziałam, że naskórek szybciej się złuszcza - więc olejek działa, jednak w bardzo delikatny sposób.

Numer trzy to krem do twarzy na dzień/na noc z miodem z manuka od Bielendy. Znów moja ukochana Bielenda. Tym razem jednak do kremu podchodziłam z rezerwą. Bałam się podrażnień, ponieważ krem bardzo intensywnie pachnie i jestem w szoku, że produkt, który tak pięknie pachnie jest delikatny dla skóry i jej nie uczula. Nie mam pojęcia, jak oni to zrobili, ale zrobili. Zapach jest bardzo słodki, ale nie sztuczny. Po prostu miodowy i śliczny. Krem ma lekką konsystencję i biały kolor, bardzo szybko się wchłania. Używałam go jako kremu na noc i spokojnie zapewniał mojej skórze idealne nawilżenie. Była ona wówczas bardzo bezproblemowa i na prawdę za nią tęsknię, bo to co się obecnie na niej wyrabia to jest dosłownie cyrk na kółkach - mam cerę jak nastolatka Myślę, że chętnie ponownie po niego sięgne.

Zobacz post
1