Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Nature Queen - Glinka czerwona
Czerwona glinka od firmy Nature Queen. Zamawiałam ją już dosyć dawno temu. Bardzo lubię robić sobie glinkowe maski, ale ostatnio nie mam na to zbyt wiele czasu, dlatego dopiero teraz dobiła denka.
Opakowanie jest wygodne - zakręcany plastikowy słoiczek, z którego łatwo wydobyć produkt do końca. W środku znajduje się pomarańczowy proszek. Glinka od Nature Queen była świetnie zmielona i super mieszała się z wodą. Podczas nakładania tworzyła gładką pastę. Zasychała raczej w standardowym tempie 😉
Glinka bardzo dobrze i skutecznie, ale delikatnie oczyszczała twarz. Pomagała w załagodzenia i szybszym gojeniu wyprysków czy innych niedoskonałości. Pięknie oczyszczała pory. Po zmyciu skóra była nieco sucha i ściągnięta i wymagała użycia kremu, jednak mi to nie przeszkadzało, ponieważ jest to raczej normalna reakcja na takie błotko. Jej kolor był ziemisto - pomarańczowy i zmyta samą wodą potrafiła zostawić taką pomarańczową poświatę na twarzy, dlatego po zmyciu maseczki najlepiej było jeszcze lekko umyć twarz żelem czy pianką.
Ogólnie był to bardzo przyjemny i wydajny produkt w dobrej cenie. Lubię produkty Nature Queen, ale ostatnio miałam problem ze stacjonarnym dostaniem tej marki, dlatego pewnie na razie nie kupię tej glinki, chyba że wpadną mi jakieś dodatkowe zakupy internetowe.
Moje ostatnie zamówienie ze sklepu Makeup wyszło o wiele większe, niż planowałam, ale najlepsze jest to, że 3 kosmetyki ze zdjęcia dostałam w gratisie - i bardzo się z tego cieszę, bo pewnie sama bym ich nie wypróbowała.
Markę Nature Queen znam od dawna. Hitem przede wszystkim jest u mnie hydrolat różany. Nie wiem, ile butelek już zużyłam, ale jest to naprawdę przefajny produkt. Stosuję go jako tonik, świetnie wycisza i nawilża cerę, w lato może służyć jako mgiełka chłodząca, a na dodatek pachnie bardzo naturalnie. Ja nie przepadam za zapachem róży, ale ten jest naprawdę przyjemny, wcale nie intensywny, bardzo naturalny.
Oleje z pestek malin mam po raz pierwszy, ale wcześniej już używałam z pestek róży i byłam bardzo zadowolona. Wzięłam go jako taki kosmetyk do wszystkiego - do olejowania włosów, jako serum olejowe albo zastępstwo kremu do twarzy, do naolejowania ciała. Pachnie lekko orzechowo, jest delikatny i niezbyt ciężki, dobrze się wchłania.
Glinki to u mnie podstawa pielęgnacji cery. Ostatnio przez dłuższy czas nigdzie stacjonarnie nie mogłam dostać dobrej glinki i cieszę się, że w końcu udało mi się ją zamówić. Z tej firmy mam glinkę po raz pierwszy, zdecydowałam się na wersję czerwoną. Kiedyś używałam białej, ale teraz jest zbyt delikatna, wolę mocniejsze oczyszczanie. Na razie wrażenia mam bardzo pozytywne, glinka jest drobno zmielona, łatwo miesza się z wodą i dobrze trzyma się twarzy.
W sklepie była promocja i dostałam aż 3 kremy gratis. Cieszę się, bo ze względu na cenę pewnie sama bym się na nie nie zdecydowała, a tak mam okazję je przetestować i pierwsze wrażenia mam naprawdę pozytywne. Dostałam krem do cery trądzikowej i odmładzający, a także regenerujący pod oczy. Ten ostatnio ma dość krótką datę, bo tylko do stycznia, a już widzę, że jest bardzo wydajny, więc nie wiem, czy zdążę zużyć całą buteleczkę. To, co na razie mogę napisać to że kremy mają bardzo fajne opakowania air less, aksamitną konsystencję i ziołowe, przyjemne zapachy. Dobrze się wchłaniają i pozostawiają taki naturalny glow na twarzy. Nie szczypią w oczy, co było dla mnie bardzo istotne. Będę je dalej testować, żeby mieć pełny obraz.
Zestaw kosmetyków do pielęgnacji twarzy, skompletowany w ciągu ostatnich dni. Trafiło mi się kilka okazji cenowych obok których nie mogłam przejść obojętnie.
W Rossmannie trafiłam na obniżkę na produktu Sylveco i kupiłam moje ukochane serum regulujące Duetus. To już 3 opakowanie i mogę je z czystym sumieniem polecić każdemu, kto szuka czegoś sprawdzonego na niedoskonałości.
W Naturze do koszyka wrzuciłam Peeling enzymatyczny Under Twenty, z którym zdążyłam się już polubić, do tego czerwona glinka, która pozytywnie zaliczyła pierwsze testy.
W sekrecie urody znalazłam moją ulubioną maseczkę z Pilatena- w życiu nie miałam lepszej!
A w Lidlu wpadłam na zel do mycia twarzy, cudownie pachnący cytrynką.
Podobne produkty


