Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o L'Occitane - Krem do rąk, Masło karite i shea
Rewelacyjny krem do rąk mimo, że znaczące efekty daje po dłuższym stosowaniu. Niezbędny do posmarowania dłoni na noc. Dość tłusty, dobrze chroni i nawilża skórę dłoni. Ja stosuję także na łokcie i kolana z dobrym efektem. Jego zapach jest bardzo przyjemny. Ma białą barwę i gęstą konsystencję. Jest bardzo wydajny, wystarczy mała ilość kremu, a całe dłonie są pokryte. Jedynym mankamentem jest zbyt mała nakrętka, utrudniająca zakręcenie kremu. Krem jest dostępny w małym i wielkich opakowaniach. Dostępne są również różne zapachy. ❤️
Zobacz post
Udało mi się zużyć kilka kosmetyków, więc czas na denko. Na pierwszy rzut idą miniatury. Miałam okazję przetestować 2 kremy L'oocitane i w zasadzie cieszę się, że były to miniaturki, totalnie mnie nie urzekły. Wersja cooling była przyjemnie chłodząca, wersja z masłem była ciężka. Pierwsza opcja słabo nawilżala, druga trochę lepiej, ale za to zostawiała na długo nieprzyjemną warstwę na skórze. Żaden z efektów nie jest tym którego szukam.
Produkty z Nyxa oba wypadły u mnie dobrze, korektor mam już kolejny, do pudru nie wiem czy wrócę. Był w porządku, jednak nie jest to ideał, ładnie wygładzał, jednak nie wiem czy nie był dla mnie ciut za ciężki. Korektor dobrze kryje, używam go zarówno pod oczy jak i na niedoskonałości, czy do rozjaśniania konkretnych partii. Duży plus zdobywa za szeroką gamę kolorystyczną.
Co jest Waszym must have na jesienne dni? Ja zawsze mam w torebce tubkę kremu do rąk L’Occticine. Częste mycie i dezynfekowanie, a także niższe temperatury fatalnie wpływają na stan moich rąk. A ta tubka działa cuda!
Krem ma gęstą, zbitą (trochę jak pasta do zębów) ale jednocześnie kremową konsystencję, dzięki czemu z łatwością rozsmarujemy go na skórze. Po aplikacji skóra dłoni jest miękka, odżywiona, natłuszczona. Nie ma mowy o suchych skórkach, a efekt nawilżenia utrzymuje się naprawę długo.
Mój malutki produkt pochodzi z premierowego PURE BEAUTY boxa.
W tym miesiącu zadebiutował nowy box kosmetyczny PURE BEAUTY. Z założenia to co najmniej 6 kosmetyków ukrytych w przepięknym opakowaniu.
Ja zamówiłam swój box na purebeauty.pl w taryfie elastycznej. Zapłaciłam 79 złotych plus 10 złotych wysyłką. Zawartość po ujawnieniu marek była bardzo kusząca, szczególnie, że według PB wartość produktów w pudełku przekraczała 300 złotych.
Co w środku? Najpierw muszę napisać o opakowaniu, bo jest po prostu boskie. Grafika przedstawia magnolie, a wszystkie elementy pasują do siebie kolorystycznie. W środku otrzymałam list powitalny, ulotkę z zawartością. Są też ulotki i kody rabatowe. Same produkty zapakowane są dodatką bibułką i wstążeczką.
Cześć marek jest dla mnie nowością, np Vita Liberata czy Melli Care. Część produktów jest pełnowymiarowa - i tutaj mamy: Orientana bio pianka do mycia twarzy, Mediheal - maska w płachcie oraz ampułki Hydra Shot, Bandi krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami. Z mnijszych pojemności mamy takie produkty: Vita Liberata krem tonujący 10ml, krem do stóp granat i liczi od Melli Care, próbka perfum od Kilian, próbki kremu z jadem pszczelim od Beeyes, mały kremik do rąk L'Occitane, rozświetlająca emulsja do twarzy od Uriage, szampon i odżywka do włosów farbowanych od Biolage. Do pierwszych zamówień dodawane były dodatkowe produkty - mnie się trafiła szminka od Equilibry.
Dużo różnorodnych rzeczy do testowania. Fajnie, że jest dużo produktów do pielegnacji. Chętnie sięgnę po krem z kwasami, bo akurat pora jest na niego idealna. Interesujące są też produkty od Mediheal. Lubię maski w płachcie i wszelkiego rodzaju esencje, by jeszcze lepiej wspomóc efekt nawilżenia. Ogólnie box nie dość, że wygląda bardzo elegancko, to totalnie przemawia do mnie jego zawartość. Na pewno skuszę się na kolejne edycje, bo jak na nowość wypadło bardzo dobrze.
Krem do rąk który łagodzi podrażnienia i pieknie nawilża. Ma delikatny, przyjemny zapach. Kremowo satynowa konsystencja idealnie się rozprowadza i szybko wchłania. Uważam że jest warty każdej wydaniej ma niego złotówki.
Chyba jeden z najbardziej znanych produktów L'Occitane, czyli krem do rąk z 20% zawartością masła shea. Już kiedyś używałam kremu do rąk z tej marki i nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Korzystając ze zniżki postanowiłam przetestować ten oryginalny, podstawowy wariant.
Szczerze mówiąc myślałam, że będzie bardziej treściwy. Konsystencja okazała się bardzo lekka i szybko wchłaniająca się. Bardzo sprawnie się go rozsmarowuje na dłoniach i nie trzeba się martwić tłustą warstwą ochronną, gdyż ona nie zostaje. Czuć, że całe dobro kremu się wchłonęło. Niemniej jednak myślałam, że będzie sobie radził dużo lepiej. Działanie mogę ocenić tak 3,5/5. Zapach jest bardzo delikatny i mydlany. Mi osobiście przypomina zapach klasycznej nivei. Nie do końca lubimy się też z tym opakowaniem, bo nakrętka jest mała i kanciasta przez co ciężej się ją zamyka mając nakremowane dłonie.
Regularnie trzeba za niego zapłacić 32 zł/30 ml lub 99 zł/100 ml. Ja swój kupiłam za 26 zł. Niestety nie planuję do niego wrócić bo znam lepsze i tańsze.
L'Occitane , krem do rąk z masłem shea
Ten kremik o pojemności 30ml dostałam od kolegi na urodziny (wraz z dwoma innymi). Osobiście nie wydałabym tyle na krem do rąk, ale jako prezent bardzo się ucieszyłam. Kremik jest w małej tubce , dlatego też nie używam go na co dzień, tylko zabieram go na urlopy/wypady itp , bo jest bardzo poręczny. W składzie ma aż 20% masła shea, a do tego wyciąg z miodu i migdała oraz olejek kokosowy, pachnie bardzo ładnie (według mnie bardziej kwiatowo niż owocowo). Wystarczy mała ilość , żeby posmarować całą dłoń , jest bardzo wydajny.Jest dosyć gęsty, ale naprawdę szybko się wchłania (co mnie zaskoczyło, bo najczęściej gęste kremy zostawiają warstwę na dłoni). Dłonie są delikatne i miękkie.
Podobne produkty





