Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Carmex - Balsam do ust w tubce, Classic
Balsam ten ma fajną, półgęstą formułę zamknietą w tubce. Produkt wyciska się w odpowiedniej ilości i nadaje lustrzaną warstwę na ustach. Błyszczą sie i mienią, ale warstwa ta nie jest jakaś tłusta czy lepiąca. Wolno się wchlania, szybko ukaja i nawilża.
Ma bezbarwną postac i ananasowy zapach. Jest delikatny aczkolwiek wyczuwalny.
Taka mała tubka jest bardzo wydajna i starcza na długo.
Nie mam negatywnych odczuć co do tego kosmetyku. Mi bardzo pomógł i niemal natychmiast pozbył się nadmiernej suchości ust. Nawilzyl, wygładził i dodał miekkości ustom.
Balsamy do ust Carmex 💚❤💜
Przedstawiam wam moją kolekcję ulubionych balsamów do ust od Carmex.
Pierwszy z nich to LimeTwist 💚
Posiada filtr słoneczny SPF 15. Sprawia, że usta są ujędrnione i odżywione oraz długotrwale nawilżone. Posiada piękny limonkowy zapach, a dodatkowo pozostawia uczucie orzeźwienia.
Drugi to Classic ❤
Klasyczny Carmex w trochę innym opakowaniu niż poprzednie dwa. Tym razem w tubce z wygodnym aplikatorem. Idealny dla osób nielubiących owocowych aromatów. Idealny na okres jesienno-zimowy, kiedy usta potrzebują odpowiedniego nawilżenia. Pozostawia efekt wygładzenia i zmiękczenia.
Trzeci to Carmex Pomegranate 💜
Również posiada filtr SPF 15, intensywnie nawilża oraz ma piekny zapach owoców granatu.
We wszystkich 3 przypadkach balsamy są bardzo wydajne oraz idealnie mieszczą się do małej torebeczki.
Dzisiejsza pogoda, która nas nie rozpieszcza a przynajmniej u mnie 🌨️ zainspirował mnie do poruszenia tematu pielęgnacji ust. Ja ze swoim balsamem od
firmy CARMEX nie rozstaje się w taka pogodę. Używam go nie tylko w zimie kiedy usta bardziej pierzchną ale stosuje go również latem zwłaszcza gdy wcześniej mam długo nałożoną matową szminke. Uwielbiam te balsamy do ust, super nawilżają i długo się utrzymują na ustach. Dostępne są w różnych smakach, jednak mi najbardziej pasuje ten neutralny . Dostępne są w trzech wersjach. 1 w słoiczku - nie lubię bo trzeba palcem nakładać, 2 wykręcana jak pomadka - dobra ale tylko zima bo kiedy ja miałam latem to mi się rozpuściła i była do wyrzucenia, 3 wyciskana jak na zdjęciu - lubię najbardziej bo zimą dobrze się nakłada a latem mimo wysokich temperatur nie wylewa się jak ta wykręcana. A wy czego stosujecie do pielęgnacji ust? 💄😊
Najlepszy duet na spierzchnięte usta. Moi dwaj sprawdzeni sprzymierzeńcy to Sylveco odżywcza pomadka do ust z peelingiem oraz balsam do ust Carmex. Przed pomadką Sylveco długo się broniłam, czytałam wiele entuzjastycznych opinii i nie dowierzałam, że jest aż tak fajna. Kupiłam ją kiedyś tylko dlatego, że brakowało mi niewielkiej sumy do darmowej dostawy w aptece internetowej. Pokochałam od pierwszego użycia. Ma specyficzny ziołowy zapach, słodki smak i rozpuszcza się pod wpływem ciepła ust. Zawarte w niej drobinki delikatnie ale skutecznie złuszczają usta. Zdecydowanie polecam stosować na noc. Na fajny skład, jest niedroga a forma klasycznej pomadki jest wygodna do stosowania.
Drugi mój sprawdzony towarzysz to Carmex. Najbardziej lubię klasyczny balsam w tubce, bo najłatwiej go nakładać. Ma wazelinkową konsystencję, jest gęsty i lepki. Cuchnie mentolem, którego nie cierpię, ale cóż czasem trzeba iść na kompromis. Jest to produkt który działa! Ciekawostka dla Was, jest to kultowy kosmetyk z USA, gdzie można kupić milion rodzajów. Będąc w N.Y. chciałam kupić sobie jakiś dziwaczny w ramach suvenira z podróży, ale wybrałam najzwyklejszy (to ten na zdjęciach).
Zdjęcie, które znalazłam ostatnio na dysku. Moje ulubione kosmetyki sprzed jakiś +/- 5 lat. Fotka zrobiona ja jakiś internetowy konkurs. Bardzo się cieszę, że ją zachowałam. To jak kapsuła czasu. Absolutnie nie pamiętałam czego używałam, a tak mam dowód i pamiątkę. Najciekawsze to to, że większość z tych produktów nadal lubię. Zróbmy małe podsumowanie:
1. Bio-oil, olejek którego nie muszę przedstawiać. On akurat poszedł w odstawkę, za drogi dla mnie. Mizerne efekty stosowania.
2. Avon, krem z masłem kakaowym. Akurat zamówiłam. Pięknie pachnie i jest tani.
3. Benefit, ChaCha Tint. Płynny barwnik do oczu, ust i policzków. Jedyny róż jakiego używam - kocham!
4. Carmex, balsam do ust. Nie znoszę mentolu, ale on naprawdę działa. Polecam! Teraz w lepszej szacie graficznej.
5. Avon care, krem do rąk. Często w moim domu, teraz też, ale już nie w świątecznym opakowaniu.
6. Maybelline, tusz do rzęs. Kiedyś tylko Rimmel i Maybelline. Teraz wybieram Lovely.
7. Avon Anew, krem BB. Nadal używam, ale zauważyłam że wraz z nowym opakowaniem zmieniła się formuła i kolor. Na gorsze!
8. Golden Rose, pomadka Velvet matte. Początek mody na mat na ustach. To opakowanie nadal mam, napisy starte do zera.
9. Joko, cień do powiek. Nadal mam, nie używam. Brokat na maxa w liliowym kolorze. Śliczna wypraska śnieżynki na cieniu.
10. Isana, malinowe masełko do ust. Kiedyś miałam na nie straszną fazę, już mi przeszło.
Podsumowując niby coś się zmieniło, ale w sumie do pewnych kosmetyków jestem przywiązana. Teraz na pewno mam ich więcej i nierzadko droższych. Nie kupuję czegoś tylko dlatego że mi się podoba. No i gdzie zniknęła firma Joko?! Pamiętam, że miałam mnóstwo kosmetyków od nich. Baza pod cienie od Joko była wybitna!
Pomadka Carmex klasyczna - albo się ją kocha, albo nienawidzi. Ja osobiście ją uwielbiam, chociaż jest dosyć specyficzna. Jak dla mnie pachnie trochę jak ciastolina Playdoh. Zostawia zimne uczucie na ustach, ale fantastycznie je przed zimnem chroni. Dobrze nawilża i wygładza usta. Mam ostatnio problem z suchością dosłownie wszędzie, a ta pomadka uratowała mnie przed popękanymi ustami. Zawsze noszę ją przy sobie. Nie klei się i daję ładny, naturalny połysk na ustach. Jak dla mnie hit! Chociaż w smaku nie najlepsza .
Zobacz postPodobne produkty





