Drunk Elephant
Żel do mycia twarzy, Beste No. 9, Jelly Cleanser
6 na 6 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 20.12.2019 przez Fabuleux
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Drunk Elephant - Żel do mycia twarzy, Beste No. 9, Jelly Cleanser
Drunk Elephant, Beste No.9 Jelly Cleanser, żel do mycia twarzy.
Żel ma pojemność 60 ml i pochodzi z jednego z kalendarzy adwentowych. Ma śliczne opakowanie zachęcające do użycia. Marka jest mi znana, miałam już kilka ich produktów, ale ceny mają powalające, więc są to raczej dodatki z różnych boxów lub kalendarzy.
Kosmetyk ma świetny skład, używam go rano oraz wieczorem jaki drugi krok w dwuetapowym oczyszczaniu twarzy. Jest bezbarwny, bezzapachowy, dobrze się pieni i łatwo spłukuje. Nie podrażnia oczu, nie wywołuje mgły. Skóra po jego użyciu jest idealnie czysta i odświeżona. Nie ma mowy o wysuszeniu skóry, gdyż kosmetyk ma w składzie emolienty, dzięki czemu skóra jest miękka, nawilżona i delikatna w dotyku. W składzie znajdziemy olej marula, glicerynę i ekstrakt z melona kantalupa. Świetny żel, nie mam żadnych zastrzeżeń poza wysoką ceną.
Następne dwie zużyte próbki . Tym razem marka o ciekawej nazwie "Drunk Elephant", trochę niecodzienna .
Żel do mycia twarzy ma faktycznie taką żelową formułę, ale dość lekką. Nie ma koloru, jest przezroczysty, a moim pierwszym spostrzeżeniem jest to, że było go naprawdę niewiele jak na taką duża saszetkę. Żel po połączeniu się z wodą początkowo zrobił się mleczny, a im więcej wody tym lepiej się pienił. Domył całkiem ok, ale praktycznie nie miał zapachu. Co do kremu to również mam wrażenie, że było go wyjątkowo mało. Konsystencja to coś z pogranicza kremu i żelu, naprawdę fajna. Wchłaniał się mega szybko i nie pozostawił żadnej tłustej warstwy.
Próbka żelu do mycia twarzy od Drunk Elephant, którą dostałam przy okazji zakupów w perfumerii Sephora. Żel ma faktycznie żelową konsystencję przypominającą galaretkę, ale łatwo się rozprowadza po twarzy. Jedna saszeta miała 1.5ml i wystarczyła mi na jedno pełne umycie twarzy. Żel trochę się pienił i był bardzo przyjemny do skóry. Nie podrażnił ani cery, ani okolic oczu, natomiast dobrze poradził sobie z usunięciem resztek makijażu i zanieczyszczeń. Po użyciu tego produktu miałam poczucie cudownej świeżości i czystości. Obie próbki (wcześniej testowałam krem do twarzy) bardzo przypadły mi do gustu i myślę, że bardzo chciałabym przetestować coś pełnowymiarowego od tej marki!
Zobacz post
Drunk Elephant Beste No. 9 Jelly Cleanser – żel do mycia twarzy. Ta miniaturka posłużyła mi jakieś dwa tygodnie. Żel nie miał zapachu, dobrze się pienił i nie podrażniał skóry. Świetnie usuwał wszelkie pozostałości po makijażu, sebum i inne zanieczyszczenia. Żel jest wegański, bezglutenowy, z przyjaznym składem. Żel nie wysusza skóry, jest delikatny, pieni się średnio ale wystarczająco do oczyszczenia skóry. Jednak jeśli patrzę na jego cenę, to raczej nie sięgnę po niego więcej.
Zobacz post
Zestaw kosmetyków, jakie obecnie używam. Jest to amerykańska marka Drunk Elephant, której miniaturki kupiłam na wyprzedaży u @Interendo. Byłam bardzo ich ciekawa, bo wszędzie słyszałam achy i ochy. Rzeczywiście kosmetyki mają świetne składy, pozbawione wszelkich alkoholi, silikonów, olejków eterycznych, SLS, filtrów chemicznych, sztucznych zapachów ani barwników. Nie podrażniają skóry, wręcz łagodzą wszelkie podrażnienia. Są raczej bezzpachowe i wydajne. Zamknięte w opakowaniach typu airless , dzięki czemu nie dostaje się do nich powietrze i wciąż zachowują swoją jakość. Marka jest już dostępna w Sephorze, a można je też zamówić na Cult Beauty lub i Shopaholic Dolls. Jestem bardzo z nich zadowolona i niedługo o każdym z nich napisze coś więcej. Bardzo chciała bym poznać pozostałe kosmetyki Pijanych Słoników, ale cena jest dość zaporowa.
Zobacz post
Taki zestaw dwóch miniaturkowych kosmetyków dołączono do zakupów a amerykańskiej sephorze. W skład zestawu wchodzą dwa cudowne kosmetyki marki Drunk Elephant w których się zakochałam i już mam smutek bo szybko się skończyły. Pierwszym kosmetykiem jest Beste No. 9 Jelly Cleanser i jest to żel do twarzy, który ma za zadanie usunąć makijaż i nadmiar oleju z twarzy. Żel był bardzo delikatny, nie miał żadnego zapachu co było dla mnie ogromnym plusem, makijażu nie zmywał ale po użyciu twarz była miękka i nie naciągnięta jak czasami bywało z innymi żelikami. Drugim kosmetykiem jest Krem proteinowy, małe pudełeczko starczyło mi na naprawdę długo bo wystarczyło odrobinkę nałożyć na twarz aby całą nakremować. Krem jest o pH równym 4 i zawiera podobno aż 9 peptydów. Po regularnym używaniu zauważyłam, że moja skóra była nawilżona i miękka no cudo nad cudami to takie ciasteczko wśród kremów. Nie ukrywam cena pełnowymiarowego produktu zwaliła mnie z nóg ale już powoli zaczęłam na niego zbierać. Sam żel jest rewelacyjny ale ten z Resibo jest tak samo cudowny no ale krem no zakochałam się i w wakacje jak chłopak pojedzie znów do NY to na pewno poproszę o zakup pełnowymiarowego produktu. ! A i nazwa nie uważacie, że jest śmieszna ? Drunk Elephant hahah
Zobacz postPodobne produkty



