Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Clinique - High Impact Mascara, Tusz do rzęs, 01 Black
Clinique, High impact mascara
Tusze do rzęs używam naprawdę bardzo sporadycznie, bo oczy maluję tylko od wielkiej okazji, ale lubię mieć jakiś w szufladzie w łazience Takie maluszki lubię najbardziej Ten tusz do rzęs dostałam od Kochanej @dastiina. Używałam go już kilka razy i fajnie się u mnie sprawdza. Nie jestem jakoś wymagająca jeśli chodzi o tusze. Najważniejsze, żeby się nie osypywał i ładnie wyglądał na rzęsach. I ten tusz jak najbardziej się sprawdza.
Maskara do rzęs, Clinique, High Impact
Maskara pochodzi z jednego z pudełek kosmetycznych. Wersja, którą posiadam to pełnowymiarowy produkt w kolorze czarnym. Można ją zaliczyć do produktów wysokopółkowych. Sprawdza się dobrze, jednak tusz ma dość specyficzny, chemiczny zapach. Szczoteczka jest gruba, tradycyjna. Nie skleja rzęs, dość dobrze je pogrubia, podkręca i mocno wydłuża. Tusz nie rozmazuje się i jest stosunkowo trwały.
Tusz do rzęs Clinique - High Impact Mascara w kolorze czarnym
Tusz ten dostałam w prezencie do zamówienia na stronie Clinique. Bardzo mnie to ucieszyło, bo uwielbiam takie miniaturki, gdyż są naprawdę wydajne. Dodatkowo ten tusz dużo bardziej przypadł mi do gustu niż High Impact Zero Gravity. Tutaj rzęsy są fajnie rozdzielone i mocno wydłużone, a przy tym nie ma tego efektu "obklejenia rzęs" jak przy tamtej wersji. Jedynie efekt pogrubienia mógłby być mocniejszy, ale ogólnie jestem z niego zadowolona i chętnie go noszę. Do tego jest naprawdę trwały i nie osypuje się w ciągu dnia, ani nie odbija na powiekach.
Mini tusze do rzęs jakie aktualnie posiadam w swojej kolekcji
Bardzo lubię kosmetyki w wersji mini - szczególnie te "kolorówkowe".
Aktualnie używam na zmianę tych trzech tuszy do rzęs.
CLINIQUE - High Impact Mascara. Tusz, który trafił w moje łapki dzięki @madziek1. Używam go już długo a końca dosłownie nie widać. Podoba mi się jego ciemno-zielone opakowanie z drobinkami połyskującymi. W środku tusz o mocnym, czarnym kolorze. Nie jest jakoś mocno "szałowy", ale na co dzień sprawdza się jak najbardziej. Super podkreśla spojrzenie. Poza tym ma fajną, wygodną szczoteczkę, która dobrze rozdziela rzęsy.
NYX - Worth The Hype. Kupiłam go w zestawie z innymi miniaturkami. Zdecydowanie mój ulubieniec - ze względu na grubą, nylonową szczoteczkę, która jest wielozadaniowa. Podkreśla mocno rzęsy, rozdziela je, wydłuża i podkręca, taki efekt najbardziej mi odpowiada- czyli wszystko w jednym. Plusem jest także to, ze się nie rozmazuje.
Sephora - Outrageous extension. Zdecydowanie inny- od tych dwóch wyżej. Opakowanie robi wrażenie, zdobione, ładne - przyciągające wzrok. Szczoteczka jest gruba, silikonowa chociaż włoski są naprawdę krótkie. Z tych dwóch wyżej- najmniej mi odpowiada, bo trochę brudzi, robi grudki. Jeśli jednak odpowiednio ostrożnie malujemy nim rzęsy - zyskujemy fajny, codzienny makijaż. Rzęsy są rozdzielone, cieniutkie i wyglądają naturalnie.
Co zużyłam w ostatniom miesiącu? Zapraszam na minirecenzje.
Clinique, High Impact Mascara. Ten tusz to miniaturka z kalendarza. Ja już miałam wątpliwą przyjemność stosowania go w przeszłości i niestety nie polubiłam się z nim, ponieważ nic kompletnie z rzęsami nie robi. Są jakby nietknięte tuszem, daje efekt naturalny. Sama na pewno bym go nie kupiła. To jeden z bardziej popularnych w świecie kosmetycznym tuszów, którego nie cierpię i nie rozumiem fenomenu jego popularności.
Eyeko, Eye Do Liquid Eyeliner. Fajny eyeliner z cienką, gąbeczkową, ostrą końcówką. Ładnie rysował, tylko szybko mi wysechł. Ale ja mam takie odczucia do prawie wszystkich eyelinerów jakich używałam. Może dlatego, że rzadziej ich używam i potem po 3 razach na 3 tygodnie mam wrażenie, że już są wyschnięte.
Avon, Glimmerstick, Eye Liner, Flashy Steel. To kredka wykręcana w szaro-srebrzystym kolorze. Wkład tej kredki był miękki jak masło i non-stop się łamał przy malowaniu, więc zniecierpliwiona wyrzuciłam. Mam porównanie do innych kredek wykręcanych Avonu i te o niecodziennych kolorach zdecydowanie są bardziej miękkie i maślane.
Avon, Lipstick, Mad For Mauve. To pomadka w bardzo ładnym kolorze przykurzonego różu, z kremowym wykończeniem. Byłam z niej bardzo byłam zadowolona. No i cóż, wykończenie pomadki to nie lada wyczyn, prawda?
CLINIQUE - High Impact Mascara, Tusz do rzęs, 01 Black
Kolejna, fajniutka miniaturka - makijażowa w mojej kolekcji.
Tym razem tusz do rzęs, który trafił do mnie niedawno dzięki @madziek1.
Lubię takie malutkie produkty do makijażu- super mi się ich używa, zawsze udaje mi się je zużyć do dna.
Ta maskara - może jakoś specjalnie nie wyróżnia si na tle innych, ale sprawia, ze spojrzenie jest zauważalne.
Poza tym delikatnie podkreśla rzęsy, nie robi efektu "odnóg pająka" i ogólnie fajnie się prezentuje.
Opakowanie wydaje się być czarne ale wg mnie jest szaro-zielonkawe- ale w bardzo ciemnych tonach, widoczne są odbijające światło drobinki na opakowaniu.
Szczoteczka jest standardowa, nylonowa- zwężana ku górze.
Tusz ma intensywny, czarny kolorek, ma fajną, kremową konsystencję.
Jak wspomniałam- fajnie podkreśla rzęsy.
Szczoteczka jest lekka, delikatna, trochę trzeba nałożyć warstw- aby efekt był bardziej zauważalny.
jednak jeśli lubicie delikatne podkreślenie oczu- ten tusz jest dla Was.
Ja na rzęsach mam po trzy warstwy tuszu i są one dla mnie wystarczające.
Taki fajny zwyklak- do dziennego makijażu.
Tusz nie rozmazuje się, fajnie rozdziela rzęsy.
Taki mały- idealny na podróż.
PACZUSZKA URODZINOWA #21
Kto by pomyślał, że mały kolczyk sprawi, ze znów pojawi się u mnie listonosz z paczką urodzinową.
@madziek1 z uprzejmości chciała mi odesłać kolczyk, który zapodział się @icecold gdy pakowała dla mnie i Madzi prezenty gwiazdkowe.
Okazało się, ze kolczyk zgubił się właśnie w paczce od Magdy.
Jestem przeogromnie wdzięczna za odesłanie mi mojej zguby - a przy okazji za obdarowanie mnie spora ilością cudności.
Same zobaczcie- paczka od Magdy przyjechała do mnie pięknie zapakowana, a jej wnętrze skrywała sporo włożonego serca.
Otwierając pudełko- poczułam powiew wiosny- dosłownie- zobaczcie jak tu kolorowo i pozytywnie.
Na pierwszy "rzut" poszła urocza kartka w lodo-flamingi z miłymi słowami i życzeniami, które mam nadzieję, że się spełnią.
Poza tym moja mała, słodka zguba- mianowicie kolczyk- zapakowany w towarzystwie kolorowego konfetti- wrócił już na soje miejsce- do kolegów.
Magda obdarowała mnie też:
Słodkie żelki, które zostawiam na czarną godzinę (kocham żelki).
Małą, uroczą myjką w niebieskim kolorze. Gadżet, który na pewno przyda mi się podczas kąpieli.
Małym, uroczym talerzykiem/paterą w kształcie głowy kota - idealny do zdjęć, ale też jako podstawka pod tealight lub jakieś drobnostki. Jest przesłodki- bardzo.
Mascot Europe - Dwa, malutkie spraye do dłoni z śliczną grafiką. jeden ma zapach jagód a drugi żurawiny. Idealne do torebki.
Pogo Jar - Próbka peelingu do ciała (kawowego) o zapachu grejpfruta. Jestem go mega ciekawa, ładnie pachnie już przez opakowanie.
Naturologia - Puder do kąpieli o zapachu kakao i wanilii. Odsypka- w dość sporej ilości. Także bosko pachnie i jestem ciekawa tej nowości.
Zmysłowa by Olga Lutz - Sól do kąpieli - Zielona łąka. Kolejna, pachnąca nowość. Oj tego to w ogóle jestem ciekawa, bo tak ślicznie pachnie i ma cudny kolorek.
NIUQI - Premium Silver - Maska do twarzy w płacie intensywnie nawilżająca. kolejna do kolekcji - tym razem ze słodkim reniferkiem. Jedna z nich średnio mi pasowała, ale liczę, ze inne okażą się być super.
Balea - Love Melon. Kolejna, super maseczka w płacie. Tutaj mamy już lato i jestem ciekawa jej bardzo.
Eveline - Banana Mousse - Pomadka do ust, wygładzająca. Będzie słodko i smakowicie. Dodatkowo- moje usta będą gładkie i lśniące - omnomnom.
Borntree - Black Miracle Mask - Maska do twarzy peel-off. Nowość, nowość i jeszcze raz nowość. ie znam, chętnie wypróbuję.
Golden Rose - Korektor w kredce w odcieniu 07. Nie miałam jeszcze korektora w kredce od GR. Kolor mi odpowiada idealnie.
Miss Sporty - Wonder Smooth. Pomadka do ust w odcieniu 101 Nude Power. Ma śliczne opakowanie i kolor - super będzie na co dzień.
MIYO - Sun Kissed. Matujący puder brązujący. Kolor numer 01. Kolejna nowość o makijażu.
Clinique - High Impact Mascara - Tusz do rzęs w wersji mini. Będzie idealny na podróż.
Jeszcze raz z całego dziękuję naprawdę mi mega miło, że mogę tak długo świętować swoje 30 urodziny.
Teraz czas na testy i recenzje, bo Magda naprawdę przeglądnęła mój profil od dechy do dechy- nic z tych cudeniek nie miałam.
Kupując kalendarz adwentowy z Clinique dostałam w prezencie małą kosmetyczkę z 4 próbkami kosmetycznymi, a mianowicie:
-kremowy peeling do twarzy
-krem do twarzy na noc
-tusz do rzęs
-szminkę w kolorze 13 Love pop
Sama kosmetyczka nie za bardzo mi się podoba jak mam być szczera, ale zawartość już tak.
W ramach zużywania próbek w tym miesiącu peeling już zużyłam i jestem z niego naprawdę zadowolona, na szczęście w kalendarzu była taka sama próbka.
Jestem rownież w trakcie zużywania tuszu i kremu do twarzy i też jest całkiem Ok, szminka mimo wielkości pewnie posłuży mi sporo czasu wiec jestem mega zadowolona.
Takim gratisem obdarowała mnie panie w holenderskim Douglasie. 🙂
Już dawno otworzyłam ostanie okienko wiec czas na podsumowanie kalendarza adwentowego Clinique, który otwierałam w tym roku.
Zapłaciłam za niego na promocji 54€ więc około 230zł chociaż widziałam go nawet i za ponad 100€. Tyle szczerze mówiąc bym za niego nie dała. A muszę powiedzieć jeszcze że dostałam przy jego zakupie kosmetyczkę z miniaturkami czterech produktów, a mianowicie krem do twarzy na noc, tusz do rzęs, szminkę i peeling do twarzy więc myśle że udało mi się trafić na naprawdę fajną okazję.
Zacznę od tego ze sam kalendarz jest solidnie wykonany! Zarówno postawa jak i kartoniki nie zniszczyły się i dalej są w świetnym stanie i mimo że szata graficzna mi się podoba mogłaby być bardziej świąteczna. Bardzo ucieszył mnie fakt że znalazły się tutaj kosmetyki pielęgnacyjne jak i kolorówka, a nawet pędzel. Większość produktów to ich kultowe kosmetyki więc producent się postarał i chciał pokazać to co mają najlepsze, a nie jak w przypadku niektórych firm pozbyć się tego co nie schodziło. Jedynie do czego mogłabym się przyczepić to, to że niektóre kartoniki były sporo większe niż zawartość, ale wiadomo nie są to kosmetyki z niskiej półki więc przymykam na to oko.
Uważam że jest to naprawdę fajny kalendarz dla kogoś kto chce poznać produkty tej firmy lub już ją zna i lubi ich produkty. Ja jestem zadowolona z jego zawartości i oprócz maski na noc, która niestety nie jest do mojego typu skóry i miniatury perfum wszystko inne naprawdę mi się podoba i z chęcią zużyję.
#18 w kalendarzu adwentowym Zalando Beauty trafiła mi się prawdziwa perełka, czyli tusz do rzęs Clinique ❤️ Jest to oczywiście miniaturka, kolor tuszu to klasyczna czerń, z czego bardzo się cieszę, bo z kolorówką w tym kalendarzu bywało różnie 😄 Szczoteczka, której oczywiście zapomniałam zrobić zdjęcia, jest dosyć duża i na początku trochę się jej przestraszyłam, ale kiedy go wypróbowałam okazało się, że całkiem łatwo się nią posługuje. Nawet nie wsadziłam jej sobie w oko, więc jest dobrze 😂 Szczoteczka nie jest sylikonowa, a właśnie to takich jestem przyzwyczajona, ale myślę, że szybko się do niej przekonam.
Tusz bardzo ładnie podkreśla rzęsy, wydłuża je, i co dla mnie najważniejsze, nie skleja ich. Efekt bardzo mi się podoba ❤️
Piątek 13-nastego! Dla mnie to był odrobinę pechowy dzień pod względem kalendarzy, ale fajne rzeczy też się znalazły!
Kalendarz NYX
Puder rozświetlający Duo Chromatic w odcieniu Snow Rose. Myślę, że sama nazwa koloru dobrze opisuje ten puder - jest on biały, opalizujący na róż. W konsystencji jest mega gładziutki, drobno zmieniony i przyjemny w dotyku. Testowałam go na ręce i wygląda bardzo fajnie, ale nie wiem czy ja będę chciała używać go na twarz. Już prędzej pasuje mi on do makijażu oczu.
Kalendarz Look Fantastic
Czarna kredka do oczu Lord & Berry - ja w sumie nie używam czarnych kredek, więc najpewniej komuś ją oddam.
Kalendarz Amazon.uk
Fioletowy brokat do twarzy i ciała Collection. Brokat jest dosyć drobny i nie drapie skóry. Fajnie będzie się nadawał do jakiegoś kolorowego makiajżu.
Kalendarz Rituals
Pilniczek do paznokci - to pozostawię bez komentarza!
Kalendarz Feelunique
Odżywka do włosów Philip Kingsley - produkty do włosów zużywam tonami, więc super!
Kalendarz Airpure
Żółty podgrzewacz.
Kalendarz Flaconi
Tusz do rzęs Clinique, z którego z jednej strony się cieszę, bo nie miałam go jeszcze nigdy wcześniej, a z drugiej strony mam mieszane uczucia co do niego, bo ma szczoteczkę z włosków, a ja strasznie nie lubię takich szczoteczek i kupuję zazwyczaj tylko te tusze, które mają silikonowe szczoteczki. Ale na pewno dam mu szansę, może się do niego przekonam.
Kalendarz Asos
Ogórkowe hypoalergiczne chusteczki do twarzy marki Yes To. Niby fajnie i spoko, ale obecnie mam trochę chusteczek w zapasie, więc trochę poczekają zanim je zużyję.
Kalendarz Yves Rocher
Mleczko do ciała ze świątecznej serii Yves Rocher. Ma fajną, lekką konsystencję i szybciutko się wchłania. Skóra po nim jest nawilżona i miękka. I muszę przyznać, że pachnie 100x lepiej niż żel pod prysznic z tej samej serii.
Kalendarz Zalando
Chyba najlepsza rzecz z dzisiejszych okienek - paletka pigmentówz serii Foil Play od NYX. Wygląda przecudownie i mega się z niej cieszę! Z pewnością wykorzystam ją w świątecznym makijażu!
Dziś zdecydowanie jest to dzień makijażu, ale sama nie wiem co mnie dziś ucieszyło bardziej, czy kolorówka czy pielęgnacja. Obie opcje były bardzo spoko, chociaż zazwyczaj wolę dostawać pielęgnację, bo te kosmetyki z kolorówki często lubią się mijać z moim gustem. Mimo wszystko dziś była spoko zawartość w kalendarzach - no, może z pominięciem kalendarza od Rituals...
Clinique, High Impact Mascara, tusz do rzęs w kolorze czarnym. Skusił mnie jako dodatek do zakupów. Niestety jego jedynym plusem jest to, że jest mini wersją do torebki. Szczoteczka tuszu jest zwykła, klasyczna, czyli taka, jakiej nie lubię. Niestety mi odpowiadają najbardziej sylikonowe szczoteczki, wtedy najlepiej uwydatniają rzęsy. Ten tusz to taki zwyklak i za cenę pełnowymiarowego produktu, nigdy bym go nie kupiła. Fakt jest faktem, że nie skleja rzęs, ładnie się go rozprowadza i nie zostawia grudek, ale nadal nic z rzęsami nie robi, tylko je maluje.
Zobacz post
Moja mała mascara Clinique high impact mascara, mascara impact optimal, 01 Black
Wymieniłam swój stary tusz w Sephorze na miniaturkę do przetestowania. jest ona wielkości mniej więcej połowy tuszu. Ja wymieniłam bardzo stary, zużyty tusz na którym powycierane były już napisy i nawet nie wiem co to był za tusz. Od wczoraj przez dwa tygodnie bądź do wyczerpania zapasów będzie można dokonać wymiany w Sephorze za swój stary, zużyty dowolny tusz.
Tusz do rzęs Clinique - High Impact Mascara. Dostałam taką miniaturkę podczas zakupów w perfumerii Sephora. Uwielbiam tego typu prezenty, bo zawsze takie genialne pojemności przydają mi się podczas wyjazdów, a nie muszę ich wtedy sama kupować (co właściwie jest mało opłacalne, bo cena w stosunku do produktu pełnowymiarowego jest wysoka). Ta mascara ma fajną, gęstą szczoteczkę. Dobrze się nią aplikuje produkt i nie nakłada ona nadmiaru tuszu, przez co nie skleja rzęs. Także rzęsy mamy tutaj fajnie rozdzielone, ale też ładnie pogrubione i podkreślone. Efekt nie jest super mocny, ale mi bardzo przypadł do gustu. Mascara nie osypuje się w ciągu dnia, jest bardzo trwała. Ja nie mam żadnych zastrzeżeń .
Zobacz postPodobne produkty










