Skin in the City
Maska do twarzy, Rozświetlająca, Żółta glinka i cytryna
4 na 5 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 01.11.2019 przez Dell
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Skin in the City - Maska do twarzy, Rozświetlająca, Żółta glinka i cytryna
Maseczka pachnie specyficznie, ten zapach kojarzy mi się ze środkami czystości. Dobrze się zmywa jak na glinki, co jest dla mnie bardzo pozytywne. Dodatkowo jej atutem jest pozostawienie skóry w fajnej kondycji. Nie jest ulubieńcem ale myślę że kiedyś jeszcze z niej skorzystam.
Zobacz post
Maseczka Skin in the City z żółtą glinką. Marka charakteryzuje się tym, że przeznaczona jest dla osób żyjących w dużych miastach, wiadomo coś w tym jest, ale to nie jest wyznacznik do kosmetyku. Maseczka miała gęstą, żółtawą konsystencję i nieco przypominała glinkę. Pachniała rzeczywiście orzeźwiająco cytrynowo, zapach w porządku. Trzymałam ją na buzi około pół godziny, przedłużyłam sobie sporo ten czas, lecz oczywiście nie pozwoliłam wyschnąć masce na mojej twarzy i spryskałam ją dwa razy delikatnie hydrolatem różanym, było to bardzo przyjemne. Maska na pewno oczyściła mi buzię, nie wytwarzała ona aż tak dużo sebum, wyglądała po prostu lepiej i być może była nawet rozjaśniona, lecz nie przyjrzałam się aż tak. Nie podrażniła i nie spowodowała żadnego dyskomfortu. To moja druga maseczka tej firmy i jest na prawdę fajna, aż szkoda, że marka jest chyba niezbyt znana. Z tego co wiem dostępne kosmetyki tylko w Hebe. Dzięki raz jeszcze @chocolata, na pewno przy okazji sięgnę po inne warianty.
Zobacz post
Skin in the city - Mascarade! - Maska rozświetlająca z żółtą glinką i cytryną
Cudna, cytrusowa maseczka do twarzy, która mnie sobą zauroczyła.
Zapach- obłędny, cytrynowy, nooooo troszkę jak takie ciacho cytrynowe.
Opakowanie srebrne z żółtymi i czarnymi dodatkami.
Super- że rozrywa się ją z boku a nie od góry- wtedy mamy pewność, ze rozsmarujemy na buzi cy produkt.
Maseczka ma lekko żółtawy kolor, w konsystencji jest kremowa i gęsta.
Ja na buzię nałożyłam sporą ilość produktu- ale serio to starczałaby na dwa użycia - śmiało.
Maseczka zastygała tworząc skorupkę - po wyschnięciu zmyłam ją ręcznikiem nasączonym ciepłą wodą.
Po zmyciu buzia byłą rozświetlona, miękka i gładka.
Maseczka spisała się super- a ten zapach tylko mnie jeszcze bardziej do niej przekonał.
Dostałam ją od Ewy @chocolata i był to strzał w 10.
Skin in the city. Maska rozświetlająca żółta glinka i cytryna. W matowym opakowaniu w kolorze srebra i żółci znajduje się 8 ml maseczki glinkowej, którą dostałam od Ani w paczuszce. Po otwarciu czuć cytrynowy zapach, który jak dla mnie nie jest mega przyjemny. Konsystencja maseczki jest idealna i przyjemnie się ją rozprowadza pędzelkiem po twarzy. Maseczka dość szybko zastyga.
Po 10 minutach zmyłam ją letnią wodą. Twarz została fajnie oczyszczona i zmatowiona.
PACZUSZKA URODZINOWA #11
Kolejna super paczuszka, która do mnie przywędrowała od @Chocolata.
EWA podarował mi przepiękna kartkę, mam nadzieję, że życzenia w niej zawarte się spełnią.
Poza tym wzbogaciła moje zapasy kosmetyczne o kolejne perełki.
Co znalazłam w paczce od Ewy?
tołpa - dermo face - rosacal. - wzmacniający krem przeciwzmarszczkowy - Próbka.
Isana - Hydro Booster - Maseczka - jest mi już znana, chętnie do niej wrócę.
Bielenda - Japan - maseczka peel-off z kwasem hialuronowym, filtratem z nasion ryżu oraz proteinami jedwabiu. Spodobało mi się jej opakowanie, poza tym jest to dla mnie nowość.
Skin in The City - Maska rozświetlająca z żółtą glinką i cytryną. Brzmi super!
AA - Babelkowa maska do twarzy wygładzająca. Byłam ciekawa tych chmurkowych maseczek - także super, że mi się trafiła dzięki Ewie.
Laura Conti - Balsam do ust czekoladowy. Bardzo dobrze mi znany - miałam już go kiedyś i był smakowity.
Eveline - Banana Care - Krem do rąk z mango, kokkawm i masłem shea. Kremów do rąk nigdy dość!
Farmona - Tutti Frutti - Olejek do kąpieli z truskawką i pomarańczą. Bałam się zapachu, bo nie przepadam za truskawką w kosmetykach, ale okazało się, że bosko pachnie, więc dziś chyba powedruje że mną do kąpieli.
Eveline - Velvet Matt - Pomadka do ust, nr 510. To taki ni to pomarańczowy, ni to różowy odcień. Bardzo ładny i jestem ciekawa tej pomadki, bo swatch na dłoni okazał się być extra. Kolor i konsystencja - bomba.
Jeszcze raz dziękuję Ewie za tą miłą niespodziankę. Same przydasie i praktycznie prawie same nowości dla mnie. Ja odwdzięczę się po nowym roku. Czas na testy!
Bardzo lubię produkty Skin on the city, jak dotąd żaden mnie nie zawiódł. Będąc ostatnio u siostry zorientowałam się, że nie zabrałam ze sobą żadnej maseczki, a bardzo mam ochotę jakąś zrobić. Będąc w Hebe natknęłam się na maseczki Skin on the city, i ponieważ nigdy wcześniej nie używałam żadnej maseczki od nich, postanowiłam spróbować. Padło na maskę rozświetlającą, bo akurat tego potrzebowała moja skóra w tym momencie. Maska jest spora, zawiera 8ml produktu. Zawiera żółtą glinkę i cytrynę, którą bardzo lubię w kosmetykach.
Maska była kremowej konsystencji, miała pastelowy żółtawy kolor i piękny zapach, który od razu przypadł mi do gustu. Trzymałam ją na twarzy przez około 10 minut, może kilka minut dłużej. Zmywała się całkiem przyzwoicie jak na maskę z glinką. Pozostawiła twarz w stanie, który bardzo mi się podobał 💛 Skóra była nawilżona, zdecydowanie rozświetlona, wyglądała na mniej zmęczoną. Gdyby robili tą maskę w dużym opakowaniu, od razu bym ją wzięła 💛💛💛
Podobne produkty




