Śmierć kotka (*)
Strona 2 / 3
ja rok temu pożegnałam swoją najlepszą przyjaciółkę Stefcię, która była u nas w domu ok 5-6 lat.
zatruła się jakimś dziadostwem, które zrzucali na okolicę (trutka na jakieś niepożądane zwierzęta czy coś takiego) i zdechła w momencie kiedy zabierałam ją do weterynarza :<
zaluje ze to przeczytalam tak mi szkoda zwierzaka, teraz i ja placze
bardzo ci współczuje
O matko Ja 2 lata temu miałam kotkę, która miała 3 lata i miała trochę problem z łapami i niestety została zagryziona przez psa bo nie zdążyła dobiec do mnie. A najgorsze jest to, że to było na moich oczach... Na początku miałam wyrzuty sumienia, ciągle krążył mi myśli po głowie że mogłabym zacząć szybciej do niej biec...ale musiałam się z tym pogodzić. Jej mama zaczęła się dziwnie zachowywać jak jej nie widziała... ale dzięki niej z czasem poczułam się lepiej. Głowa do góry! Z czasem przejdzie...
Prześliczna. Jak przeczytałam post to się popłakałam, pomyślałam sobie jakby to było gdybym musiała mojego małego piesełka uśpic...
Przykro mi Nie wyobrażam sobie żeby moja Tusia zdechła albo została uśpiona... Załamałabym się. Zapewne minie trochę czasu zanim się pozbierasz
Ja mialam kiedyś kotka, malenstwo, wlazl pod cschody (podczas remontu mialam polozone deski na schodach) i wujek wchodząc do domu go zmiażdżyl... Od tej pory jedyne zwierze jakie miałam to chomik...
Dla mnie smutna ta piosenka przez kociaczki zagrana, kojarzy mnie się z kocim marszem żałobnym (*) To dla Pysi
o jej bardzo ci współczuję sama wiem jak bardzo boli strata zwierzaka, ale zrobiłaś wszystko żeby było jej dobrze. Najlepszym sposobem przynajmniej dla mnie jest przygarnąć nowego zwierzaka
Mam nadzieje, że poszłaś do kociego nieba! (*)
https://www.youtube.com/watch?v=vanP07y1Xgw
Lepiej uśpić niż pozwolić mu się cierpieć i umierać w męczarniach.
Dasz radę. Wspieram Cię
jak tylko zobaczylam temat to pomyślałam " o Boże , żebyś tylko Ty tego nie napisała " .. czy to któryś z kotków o których pisałyśmy ?
Nie miej wyrzutów zrobiłaś to co należało ulżyłaś kociakowi w cierpieniu. Zrobiłaś co mogłaś najlepszego nie pozwoliłaś mu cierpieć. Też byłam załamana po stracie zwierzaka, przez pewien czas to boli ale z czasem ból przeradza się w poczucie, że zwierzak jest w lepszym świecie, nie cierpi a ja mam go cały czas głęboko w swoim sercu ♥
Moi rodzice niestety, ale musieli uśpić mojego kochanego psa, ponieważ zachorowała tak, że mimo podawanych leków i kosztownego leczenia nie było szans, aby przeżyła, ponieważ prędzej czy później organizm wysiadłby przez codzienne podawanie leków. Każdy jej ruch był dla niej bólem. Ciągle słyszałam jak piszczy. Jak była szczeniakiem wpadła pod samochód i dopiero po 5 latach podczas zimy to wyszło. Było to parę lat temu, ale do tej pory pamiętam jak mnie to zabolało. Ale wiem, że to była słuszna decyzja, ponieważ tylko męczyła się, a teraz jest szczęśliwa w niebie.
Głowa do góry. Mocny przytulas ode mnie.
O boziu Ja straciłam 3 lata temu kociaka i powiem jedną dobrą radę ! Trzeba pokochać nastęnego ! Mnie pomogło ! Plus dobrze, że uśpiłaś ja trzy lata temu nie chciałam tego robić i widok męczącego się rudego nie powalał mi spać ! Pewnie biega teraz w kocim niebie (tak myślę, że istnieje ) Trzymaj się kochana ! Będzie dobrze
Mi kiedyś zdechła kicia, bolało mnie to strasznie ale nie płakałam... Może dlatego, że to zwierzę, a nie człowiek - mimo że dużo dla mnie znaczyła. Wydaje mi się, że to przez to, że kilka dni wcześniej zmarła moja babcia i tak sobie myślałam właśnie, że straciłam babcię i ryczałam kilka dni, więc nie będę tak samo płakać za kotem... Jednak jak teraz tak myślę, że musiałabym pożegnać się na zawsze z moim Murzynkiem, Bolkiem albo Tusią, to łzy same mi napływają do oczu...
Współczuję Ci, musi bardzo boleć, jednak za Tęczowym Mostem jest jej lepiej z czasem Ci przejdzie na pewno.
*Tuli*. Na pewno z czasem poczujesz się lepiej. Skoro musiałaś ją uśpić to na pewno dla niej lepsze to niż jakby miała się męczyć.