Koronawirus - zbiór przemyśleń w świetle ostatnich wydarzeń
Strona 240 / 241
Też staram się nie panikować, wiadomo że ręce trzeba myć częściej ale do przesady. Ostatnio będąc w naturze chciałam kupić żel dezynfekujący bo niedługo jadę do szpitala i nawet nie ma a pani kasjerka mówią że jak maseczki te zwykłe kosztowały po 2/3 zł to teraz potrafią 30 zł kosztować. W sklepach narazie nie zauważyłam pustych półek chociaż mieszkam przy granicy
Właściwie ze wszystkim sie zgadzam. Szczepionki raczej nie będzie przez bardzo długi czas, więc na tym się nie zarobi. Fakt, ceny wszystkiego juz podskoczyly (w aptece leki przeciwwirusowe kosztowały 16 zl, teraz 40 zl),ale to prawo rynku.
Co do masek, ja sie tam zaopatrzylam przed urlopem i na urlopie je nosiłam. Ale traktowałam to bardziej jako ochrona przed mimochodnym wsadzeniem palców do buzi, drapanie sie w okolicach nosa itp.
Prawda jest taka, ze wirus jest u nas i będzie. Ale nie ma co panikowac, bo to jest niepotrzebne i wzmaga stres, a stres obniża odporność. Ręce trzeba myć i bez wirusa.
Ja nie panikuje . Uważam , ze trzeba zachować zdrowy rozsądek . A takie zakupy , zapasy nic nie dadzą . Ludzie sami się nakręcają i tworzą jakaś chora atmosferę . W sklepach pustki , mydeł nie ma jakby wcześniej rak nie myli tylko teraz się obudzili , ze trzeba je myć ..
Może zależy jeszcze które sklepy, np w tym tyg w centrum w Biedronce były pustki ..Zdarzały się ale raczej nie aż tak duże.
Właśnie Wawa chyba panikuje i okolice, choć mieszkam na codzien 130 km od niej to tam mój mówi, że wszystko w sklepach normalnie jest (Biedronki, Lidl, czy mniejsze sklepy).
Bo pod Warszawą gdzie aktualnie jestem u rodziców (ok 40km od Wawki) to masakra. Tak było rano w Biedronce.
Może jeszcze nie tragedia, ale jednak pusto. Choć tak sobie teraz myślę, że zdarzało mi się normalnie widywac takie pustki - nasunęło mi się że może wcześniej nie zwracaliśmy tak uwagi na te pustki, a teraz po prostu tłumaczymy je paniką wirusową? 🤔
A ja uważam że każda człowiek ma swój rozum i powinien go używać.
Chyba oczywiste jest to że głównie strony internetowe muszą przyciągnąć osoby aby czytały ich artykuły żeby wyświetlenia się zgadzały, a nic tak nie działa jak drastyczny nagłówek.
Ja jako osoba inteligenta potrafię sobie rozdzielić informację, które są prawdą, które mogą być ewentualnie prawdą, a takie które napewno są kłamstwem więc kilka stron informacyjnych odlajkowałam na Facebooku bo już drażniły mnie pewne artykuły w których w kółko było to samo.
Każdy z nas po to dostał rozum aby go używać i decydować jakie środki ostrożności wdrążyć do swojego życia w takich sytuacjach, a nie słuchać ludzi, którzy mają powody do sensacji i triumfu nad głupotą ludzką. Niestety sama nie raz widzę że ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem i odróżnić pewnych spraw i sytuacji.
Ostatnio pod jednym z artykułów jedna pani napisała chyba z 10 razy że Polska kłamie bo wcale nie ma żadnych testów na koronawirusa i co ? Oczywiście znaleźli się tacy, którzy zapewne w to uwierzyli, a ona miała sensację bo miała chwile sztucznej sławy. Zresztą teraz tak jest z innymi ludzi i reporterami, wykorzystują ludzką głupotę i naiwność i nakręcają wszytko aby się wybić.
Co do plotek o znikającą żywność ze sklepów to widziałam na własne oczy puste półki i myślę że raczej jest to kwestia tego że ludzie się boją i wolą mieć ewentualne zapasy żywności w domu aby wrazie większej ilości zarażeń bez potrzeby nie wychodzić z domu i pchać się w duże skupiska ludzi.
Myśle że nikt odrazu kartonami nie kupuje, a teraz była promka w biedrze na cukier i makaron więc to też napewno wpłynęło na ilość znikającego towaru.
Co do ewentualnej zarazy ja się nie boję o siebie bo jestem młodą, zdrową kobietą wiec mam duże szanse że to pokonam, ale martwię się np o moją mamę czy babcię, które jak wiadome swoje lata mają i też słabszą odporność.
Na szczęście nie panikuje jeszcze, ale unikam dużych skupisk ludzi bo w sumie skoro nie mam potrzeby takiej to po co ewentualnie się narażać.
To tyle z mojej strony, trochę się rozpisałam, ale tak właśnie to widzę cała sytuacja jest do przejścia w końcu to nie pierwszy zaraźliwy wirus na świecie . 🙂
Tak, ale jakby nie patrzeć - taka ich praca i nie każdy może odmówić i nie podjąć tematu
W mojej osiedlowej biedronce nie ma już ryżu ani makaronu .
No i oczywiście nie zgadzam się z tym, co napisałaś o koncernach farmaceutycznych. Procent zarobków takich firm na szczepionkach to jakoś 3% z całej puli, tego co zarabiają. Fakt, że teraz mogą więcej zarobić na lekach przeciwwirusowych itd, ale na pewno nie zgodzę się z tym, że temat jest rozdmuchiwany po to, żeby te firmy mogły na tym zarobić.
u mnie też półki pełne, dla odmiany - jestem z wioski i to malutkiej, mam kilka sklepów typu delikatesy czy lewiatan.
nie wiem na ile to pewne info ale sama w sobie szczepionka już jest z tym że musi zostać potwierdzona, na leki musimy poczekać długo
Tak to prawda z tym przebiegiem informacji. Media szukają teraz sensacji wszędzie byleby mieć temat a że przynudzają ciągle tymi samymi newsami to taka "epidemia" to dla nich okazja nie do odrzucenia.
Ale to jest też dlatego że każdy po rodzinie dzwoni i namawia żeby robić zapasy oraz tak jak u mojej mamy w pracy kierownik panikuje a przez to i pracownicy zaczynają ;/
Dodam tylko że informacje o szczepionce słyszałam w telewizji przerzucając kanały - mówiono że specjaliści już opracowują szczepionkę na koronawurisa ale zajmie im to kilka miesięcy. Ale w sklepach pustych półek też nie widziałam podobnie jak Ty a też jestem z dużego miasta więc to pewnie jakieś pojedyncze sytuację lub plotki.
Po części się zgadzam, ale nie uważam że to chodzi tylko o zarobek firm farmaceutycznych itd. Po prostu doczekaliśmy się takich czasów gdzie ludzie informują nawet że ktoś się zesrał za przeproszeniem,więc wiemy o każdym przypadku, media też nie próżnują, dlatego jest to tak rozdmuchane. Mimo że jestem w grupie potencjalnego ryzyka ( mam chore serce i inne problemy zdrowotne ) to nie panikuje, bo jedynie mogę sobie takim zachowaniem dołożyć nerwicę na listę. Widzę pozytywne skutki - może w końcu w szkołach i innych miejscach zaczną dbać o dezynfekcje, będzie się pojawiało regularnie mydło i papier toaletowy, a ludzie zaczną dbać o higienę jak należy, tym bardziej że klimat się ociepla i latem w miejscach publicznych nie jest zbyt pachnąco.
Masz sporo racji.
Co do pustek w sklepach, jestem pod Warszawą u rodziców - w Dino, w Biedronkach są pustki (w innych większych nie byłam). No w Lidlu byliśmy też, ale z tydzień temu i było ok. A w Tesco zawsze są pustki i nigdy nic nie ma więc norma.
Co do zapasów. Ja u siebie ich nie robię choćbym bardzo chciała - mi po prostu wilgoć w domu na to nie pozwala. Jak mam jakąś mąkę która rzadko używam, to jak przychodzi co do czego to jest do wyrzucenia, więc mi się nie opłaca robić zapasów.
Co do mycia jestem raczej zwolenniczką szorowania się (dzięki mojemu A. w sumie, bo u rodziców było różnie - "nie kąp się codziennie, bo zaraz szambo będzie pełne " i różne takie, także ten... Może i mój nie jest ideałem, ale przejęłam od niego naprawdę sporo dobrych nawyków.
Ja też jakoś nie panikuje. Wirus jak każdy inny tylko z tego co widziałam po prostu dłużej się go przechodzi no i zdarzają się przypadki zgonów, ale to nie powód do paniki. Takie moje zdanie. A te pustki w sklepach, wyprzedawanie maseczek i żeli za grube pieniądze to przeginka. Zwłaszcza, że zwykle maseczki niezarażonym nic nie dają.
Każdy znajdzie jakiś sposób na zarobienie w ciul kasy zwłaszcza na głupocie ludzkiej.
Poza tym dzisiaj się śmiałam do mamy, po co siać panikę i wszystko wykupować - jak zdechniemy przez tego wirusa to po co nam te zapasy?
A ja mam i koronę i wirusa - koronę w zębie, a wirus odpuszcza, jeszcze lekki latarek mam.
No i widziałyśmy dziś Azjatów na rynku, czy mam już panikować i poddać się kwarantannie? (Żarcik)
Moje zdanie:
-nie wierzę w teorię, że wirus został wypuszczony specjalnie
-nie wierzę w teorię, że zataja się u nas przypadki potwierdzone i manipulują informacją
-nie wierzę w teorię że koncerny farmaceutyczne mają z tym coś wspólnego, wirus dawno wymknął się spod kontroli, a leku ani szczepionki nadal nie ma
Wierzę, że panika jest nieuzasadniona, ale należy zwrócić na to uwagę. Trzeba dbać o higienę, dobrze myć ręce, unikać podróży i dużych skupisk ludzi. Jeżeli nie jesteś w grupie ryzyka z obniżoną odpornością to wirus nie jest bardzo groźny, ale na pewno potrafi sparaliżować miasta i państwa. Nie dziwię się, że ludzie robią zapasy, skoro zamykane są miasta (ja nie robię, bo produktów suchych jest u mnie w domu zawsze w zapasie). Za to dziwie sie ludziom którzy na co dzień w ogóle nie dbają o takie rzeczy i o zapasach żywności przypomina im się jak już sytuacja jest poważna. Dziwię się, że ludzie są tak niedoinformowani i nawet nie szukają informacji, że kupują maseczki chirurgiczne, których używać powinni tylko nosiciele wirusa, a dla pozostałych jako ochrona, nic one nie dają. Dziwię się też, że ludzie wierzą w ciemno we wszystko co czytają w internecie.
Moim zdaniem u nas też szybko wzrośnie liczba zakażonych. Mam nadzieję, że sytuacja będzie do opanowania. Dbajmy o siebie, a nie szukajmy dziury w całym i nie siejmy paniki. Najbardziej narażeni są ludzie z grupy ryzyka, jeżeli jesteś młodym i silnym organizmem to bardziej możesz się obawiać paraliżu miasta. No i z tego co wiem to śmiertelność jest jednak dużo wyższa niż w przypadku grypy, ale nadal są to ludzie głównie starsi, lub chorzy ze słabą odpornością.
p.s. jestem z dużego miasta, odwiedzam dużo spożywczych sklepów dziennie w różnych dzielnicach i jeszcze nigdzie nie spotkałam pustych półek ani w rosku, ani w Lidlu, ani w biedrze