Koronawirus - zbiór przemyśleń w świetle ostatnich wydarzeń
Strona 147 / 241
No cóż, może powiedzą z rana jak wyśledzą wszystkich z którymi miał kontakt czy coś Wiem tylko, że w Łomży plotkują, że w Białymstoku ile prawdy nie wiadomo bo no cóż Łomża z tego co wiem z Białym się nie lubią haha.
Ciekawe dlaczego nie chcą dokładnie podać miejscowości, albo chociaż powiatu... "Prosimy o uszanowanie prywatności". Wszędzie podają od razu miejscowość, a tu nie... Ehhh... A przypadków będzie na pewno więcej. Danwood kazał ludziom wracać z Niemiec i Austrii. Unihause podobno ściąga ludzi z Norwegii... Do Siemiatycz wrócili ludzie z Belgii i w nosie maja kwarantanne bo chodzą po sklepach...
Widzę, że nie tylko ja się martwię o rodziców Rodziców mam po 60 tata na szczęście rencista może siedzieć w domu , mama mimo że emerytka pracuje abym mogła skończyć studia a jej szefostwo no cóż ,,macie wodę i mydło po co wam coś więcej'', codziennie jeździ autobusem do roboty itd... Też się bardzo o nich martwię dlatego zostałam w Wrocławiu aby ich też nie narażać dodatkowo. Musimy być dobrej myśli i liczyć, że naszych rodziców to ominie Przypominać im o tym jak teraz trzeba uważać itd.. prosić aby nie podawali ludziom rąk, a listonoszowi kazali zostawiać paczki pod drzwiami itd.. głupie czynności a jednak może pomogą. Musimy jak mówiłam myśleć odrobinę pozytywniej bo stres jest zły dla naszego zdrowia więc Kochana spokojnie musi być dobrze
Na Podlasiu podobno Białystok, mój chłopak jest z Łomży i mówi się tam, że Białystok, wiadomo plotki nie są zawsze prawdziwe no ale cóż. Plus spokojnie to jeden przypadek i oby tak zostało
Szkoda mówić, coraz gorzej, choć to do przewidzenia... Jeszcze jak się dowiedziałam, że umarł mężczyzna z podkarpacia, który był w mniej więcej wieku mojego taty i miał też jakieś inne choroby, a mój tata ma problemy ze zdrowiem to jeszcze gorzej się czuję. Jeszcze nigdy tak bardzo jak aktualnie nie czekam na kolejny dzień.
Ja też miałam już tak nie przeglądać, ale teraz jeszcze jak się dowiedziałam, ze jest u nas jeden przypadek to ciągle sprawdzam jaka miejscowość...
Mnie już od tego wszystkiego ściska non stop w środku. Miałam zrobić detox wczoraj od informacji, ale się nie da.
Tak testy są robione tylko osobom, które mają jakieś cięższe objawy. Ile jest osob, które bez objawów przechodzi zakażenie wirusem...
Oczywiście, że na pewno już u nas była, nigdy nie twierdziłan, że, jak to określiłaś, Podlasie to "niezdobyty bastion". Już kilka stron wcześniej pisałam o tym, że próbki z Podlasia były wysyłane do szpitala w Warszawie, a oczekiwanie na wyniki było po prostu dłuższe. Od wczoraj testy robione są już na miejscu, więc tych przypadków będzie coraz więcej.
Ja ostatnio też miałam temperaturę przez 2dni (38st). Ale to raczej z tym nie ma nic związku. Bo żadne inne objawy temu nie towarzyszyły poza spuchniętym łokciem.
Jakoś w ostatnich dniach do miasta wróciły dzieciaki z wycieczki z Hidzpanii - jak przyjechałam w piątek był względny spokój. Dziś na jeziorkach normalnie imprezka, młodzież sobie śpiewa, tańczy... Nie wiem co o tym myśleć. Wcześniej nie bardzo mi też to odpowiadało, ale przy obecnej sytuacji tym bardziej jestem przeciwna (zwłaszcza że "dyskoteki" urządzają sobie po22. Jedynie mam nadzieję, że wśród tej młodzieży nie ma nikogo zarażonego, ani nikogo z grupki dzieciaków, które wróciły z Hiszpanii. Ludzie są naprawdę nieodpowiedzialni.
No i nie dość że ciągle w radiu trąbią to A. jeszcze urządził sobie seans i cały dzień oglądał filmiki w tym temacie na YT... 😱
Idzie zwariować.
U mnie w Biedronce dzisiaj puszczali po dwie osoby, bo sąsiadka mamy była i mówiła, że była taka duża kolejka, ludzie czekali z wózkami.
Jakoś nie wyobrażam sobie izolację osoby w domu przed innymi domownikami.
I nas czeka kwarantanna domowa. Facet w niedzielę wraca jednak z Niemiec. Z tego co słyszałam, to trzeba regularnie mierzyć temperaturę ciała i dzwonią służby, jak się czujemy.
W Delikatesach Centrum natomiast wcziraj, było wpuszczane po 16 osób do środka i każdy robił zakupy w rękawiczkach. Przy kasie (w Biedronce też) odstęp miedzi klientami około metra.
Nie jesteśmy, ale ostatnio się źle czułam + miałam kontakt z kimś kto wrócił z Niemiec, a mój mąż mówił, że się źle czuję i miał dreszcze.. Nie no ja siedzę w domu przez cały czas
Mój facet pracuje w zakładzie, gdzie ciastka produkują. I teraz mierzą im temperature i nie mogą sobie w pracy rąk podawać.